Katolicy.eu

Dzieciństwo Karola Wojtyły

Linia rodzinna Ojca  Świętego Jana Pawła II bierze swój początek od Macieja Wojtyły, urodzonego w 1765 r. we wsi Czaniec nad Sołą koło Kęt.

Ojciec papieża – Karol Wojtyła był urzędnikiem administracji wojskowej w randze porucznika. Matka Emilia z domu Kaczorowska skończyła Szkołę Sióstr Miłości Bożej w Krakowie, zajmowała się dziećmi i domem oraz dorabiała pracując dorywczo jako szwaczka.

Karol Wojtyła ur. się 18.05.1920 r. w Wadowicach. W chwili porodu matka poprosiła akuszerkę, by ta otworzyła okno. Z pobliskiego kościoła dobiegały dźwięki odprawianego właśnie nabożeństwa majowego. Przy ich akompaniamencie przyszedł na świat przyszył następca św. Piotra. 

Karol był trzecim dzieckiem Wojtyłów: starszy urodzony w 1906 r. brat Edmund został lekarzem i zmarł w 1932 r., na skutek zarażenia się od podopiecznych szkarlatyną; siostra Olga zmarła w wieku niemowlęcym.

20.06.1920 r. został ochrzczony w wadowickim kościele parafialnym. Rodzice, chcąc go powierzyć opiece św. Karola Boromeusza, dali mu imię Karol. W tym samym kościele przystąpił później do pierwszej komunii. Po latach oceniał: Dzień Chrztu i dzień Pierwszej Komunii Świętej (...) to są historyczne chwile w życiu każdego z nas. (...) Mam jeszcze w pamięci ten dzień, kiedy w gronie moich rówieśników i rówieśnic przyjmowałem po raz pierwszy Eucharystię w moim parafialnym kościele.   

Wojtyła był dzieckiem wesołym i jak większość rówieśników, każdą wolną chwilę spędzał na świeżym powietrzu. Często grał w piłkę nożną i dorobił się nawet piłkarskiego pseudonimu Martyna, od znanego wówczas obrońcy Pogoni Lwów. Od najmłodszych lat pasjonowały go sporty zimowe, a zwłaszcza narciarstwo.

Na beztroskie dzieciństwo rzucała cień choroby matki. 13.04.1929 r. Emilię zabrano do szpitala. Karol był wówczas w szkole, a gdy wrócił do domu, sąsiadka a zarazem jego nauczycielka powiedziała: Twoja matka umarła. W świadectwie zgonu 45-letniej Emilii Wojtyły, czytamy, że przyczyną zgonu było „zapalenie serca i nerek”. Według relacji kolegów pytany o matkę 9-letni Karol odpowiadał: została wezwana przez Boga.

Ojciec ze wszystkich sił starał się zastąpić Karolowi zmarłą matkę. Nie tylko prowadził dom, prał czy gotował, ale był też największym przyjacielem chłopca. Razem grali w piłkę, wędrowali po górach i razem się modlili. Po latach ojciec Święty Jan Paweł II wspominał: Zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mojego Ojca na kolanach (…) W wieku dziesięciu, dwunastu lat byłem ministrantem, ale muszę wyznać, że niezbyt gorliwym. (...) Mój ojciec, spostrzegłszy moje niezdyscyplinowanie, powiedział pewnego dnia: <Nie jesteś dobrym ministrantem. Nie modlisz się dosyć do Ducha Świętego. Powinieneś modlić się do niego>. I pokazał mi jakąś modlitwę. Była to ważna lekcja duchowa, trwalsza i silniejsza niż wszystkie, jakie mogłem wyciągnąć w następstwie lektury czy nauczania, które odebrałem.

Edukację Wojtyła rozpoczął w wieku 6 lat w szkole podstawowej. W 1930 r. został przyjęty do gimnazjum im. Marcina Wadowity. Po latach oceniał: Mam osobisty dług wdzięczności wobec polskiej szkoły, wobec nauczycieli i wychowawców, których pamiętam do dzisiaj i modlę się za nich codziennie. To, co otrzymałem w latach szkolnych, do dzisiaj owocuje w moim życiu.

Szkolny kolega przyszłego papieża – Jerzy Kluger, syn żydowskiego adwokata, wspominał: Lolek to był wyjątkowy chłopak. Najlepszy w szkole, w teatrze, najlepszy we wszystkim, co robił. Gdyby poszedł do General Motors, to zostałby prezesem firmy.

Prawie każdego ranka, przed szkołą, Wojtyła szedł do kościoła na Mszę świętą. Często chodził również do klasztoru karmelitów niedaleko rynku. Jego pierwszym spowiednikiem i kierownikiem duchowym był ks. Kazimierz Figlewicz. Po latach wspominał: Zetknąłem się z nim po raz pierwszy jako uczeń pierwszej klasy gimnazjalnej w Wadowicach. Ksiądz Figlewicz, jako wikary parafii wadowickiej, uczył nas wtedy religii. Dzięki niemu zbliżyłem się do parafii, zostałem ministrantem, a nawet poniekąd zorganizowałem kółko ministranckie. Kiedy odszedł z Wadowic do katedry wawelskiej, miałem z nim w dalszym ciągu kontakt. Pamiętam, że w piątej klasie gimnazjum zaprosił mnie do Krakowa, abym mógł uczestniczyć w Triduum Sacrum, poczynając od Ciemnej Jutrzni w Wielką Środę po południu. To uczestnictwo było dla mnie wielkim przeżyciem. 

W gimnazjum Karolowi przybyła nowa pasja: teatr. Pierwsze role grał w wieku 14 lat: były to kolaże pieśni i wierszy patriotycznych, odtwarzane w teatrze szkolnym i w wadowickim parku. Interpretacja poematu „Promethidion” Cypriana Kamila Norwida przyniosła mu drugą nagrodę w konkursie recytatorskim. Był aktorem wszechstronnym. Zdarzało mu się grać dwie role w tym samym przedstawieniu i robił to zawsze znakomicie, bo zawsze znał na pamięć cały tekst od pierwszego do ostatniego zdania.

14.05.1938 r. Wojtyła zdał egzamin dojrzałości. Na świadectwie maturalnym widzimy piątki z zachowania, religii, języka i literatury polskiej, łaciny, greki, niemieckiego, matematyki, filozofii, wychowania fizycznego; oraz czwórki z historii, fizyki i chemii. W tym samym miesiącu otrzymał bierzmowanie. W tym samym roku wraz z ojcem przeniósł się do Krakowa, rozpoczynając kolejny etap swojego życia.

O znaczeniu 18 lat spędzonych Wadowicach, tak mówił Ojciec Święty Jan Paweł II podczas pobytu w rodzinnym mieście w 1999 r.:  Po synowsku całuję próg domu rodzinnego, wyrażając wdzięczność Opatrzności Bożej za dar życia przekazany mi przez moich Rodziców, za ciepło rodzinnego gniazda, za miłość moich najbliższych, która dawała poczucie bezpieczeństwa i mocy, nawet wtedy, gdy przychodziło zetknąć się z doświadczeniem śmierci i trudami codziennego życia w niespokojnych czasach.

Z czcią całuję też próg domu Bożego – wadowickiej fary, a w niej chcielnicę, przy której zostałem wszczepiony w Chrystusa i przyjęty do wspólnoty Kościoła. W tej świątyni przystąpiłem do pierwszej spowiedzi i komunii św. tu byłem ministrantem. Tu dziękowałem Bogu za dar kapłaństwa i – już jako arcybiskup krakowski – tu przeżywałem swój srebrny jubileusz kapłański. Ile dobra, ile łask wyniosłem z tej świątyni i z tej parafialnej wspólnoty, wie jedynie Ten, który jest Dawcą wszelkich łask. Jemu też, Bogu w Trójcy Jedynemu. Oddaję dziś chwałę na progu tego kościoła.