Katolicy.eu

Święcenia kapłańskie Karola Wojtyły

 

Karol Wojtyła wstąpił w czasie wojny do tajnego seminarium Duchownego w Krakowie i jednocześnie rozpoczął studia na tajnych kompletach Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kiedy 6.08.1944 r. Niemcy aresztowali w Krakowie 6 000 mężczyzn, zaniepokojony o los kleryków Arcybiskup Sapieha polecił im zamieszkać w pałacu arcybiskupim. 9.11.1944 r. otrzymał z jego rąk tonsurę i niższe święcenia kapłańskie. Po wojnie dokończył rozpoczęte w konspiracji studia i formację seminaryjną.

Ks. Franciszek Konieczny, seminaryjny kolega Karola Wojtyły wspomina: „Któregoś dnia w 1942 roku, kiedy byłem już alumnem konspiracyjnego seminarium duchowego, rektor ks. Piwowarczyk zapytał mnie, czy chcę służyć do Mszy Świętej Księciu Metropolicie. Na drugi dzień zgłosiłem się do kaplicy domowej kard. Sapiehy, i tam spotkałem Karola Wojtyłę. Okazało się, że był stałym ministrantem Księcia Metropolity. Służyliśmy razem aż do 10 sierpnia 1944 r., kiedy po słynnej łapance na Krzemionkach kard. Sapieha zatrzymał nas wszystkich u siebie.

W tym naszym tajnym seminarium jeden nie wiedział o drugim. Ks. prof. Kłósak wyznaczał każdemu indywidualnie przedmioty do zaliczenia. Gdy zamieszkaliśmy w pałacu przy Franciszkańskiej, w salonie arcybiskupim, patrzyliśmy codziennie na kolejki biedaków chcących uzyskać posłuchanie u Księcia. Pamiętam, jak pewien mężczyzna zapukał do naszego pokoju, by porozmawiać z ks. Karolem. Po chwili Karol sięgnął pod łóżko, schował sweter pod sutannę i wyszedł. Okazało się, że oddał nowy sweter, który dostał na zimę od pana Kotlarczyka, dyrektora Teatru Rapsodycznego. W nieogrzewanej kaplicy dygotał potem z zimna.

Karol imponował nam skromnością i mądrością. Miał dar modlitwy. Wstąpiłem raz do kościoła na Poselskiej (z wieczną adoracją Najświętszego Sakramentu). Wojtyła trzymał głowę między prętami kraty, a w ręce — książkę. To był podręcznik historii Kościoła powszechnego. On na klęczkach uczył się historii Kościoła, a dzisiaj tę historię tworzy.”

Karola Wojtyła, wyświęcony 1.11.1946 r. przez księcia Adama Stefana Kardynała Sapiehę, po latach wspominał:

Miejscem moich święceń była prywatna kaplica Arcybiskupów Krakowskich. W tej kaplicy, w czasie śpiewu Veni creator Spiritus oraz Litanii do Wszystkich Świętych, leżąc krzyżem oczekiwałem na moment włożenia rąk. Jest to chwila szczególnie przejmująca. Później wielokrotnie sprawowałem ten obrzęd jako Biskup, a także jako Papież. Jest coś dogłębnie przejmującego w tej prostracji ordynandów: symbol głębokiego uniżenia wobec majestatu Boga samego, a równocześnie ich całkowitej otwartości, ażeby Duch Święty mógł zstąpić, bo przecież to On sam jest sprawcą konsekracji.”

Korzystając z przywileju Benedykta XV, ks. Wojtyła odprawił jeszcze tego samego dnia 3 msze św. Pierwszą za duszę zmarłych rodziców i brata celebrował w romańskiej krypcie św. Leonarda, wśród sarkofagów królów i bohaterów narodowych.

Tak po latach tak mówił o tym wydarzeniu:

Odprawiając prymicyjną Mszę św. w krypcie św. Leonarda pragnąłem uwydatnić moją żywą więź duchową z historią Narodu, która na Wzgórzu Wawelskim znalazła swą szczególną kondensację. Ale nie tylko to. Jest w tym fakcie także głęboki moment teologiczny. Święcenia kapłańskie przyjąłem w Uroczystość Wszystkich Świętych, kiedy Kościół daje wyraz liturgiczny prawdzie o Świętych Obcowaniu - Communio Sanctorum. Święci to ci, którzy przez wiarę mają udział w tajemnicy paschalnej Chrystusa i oczekują ostatecznego zmartwychwstania. Ci ludzie, których sarkofagi znajdują się w Katedrze Wawelskiej, także katedra zdaje się powtarzać słowa Symbolu apostolskiego: "Wierzę w ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny". A ludzie, którzy w niej spoczywają, są wielkimi "Królami-Duchami", którzy prowadzą Naród poprzez stulecia. Są to nie tylko koronowani władcy i ich małżonki, czy też biskupi i kardynałowie, są to także wieszczowie, wielcy mistrzowie słowa, którzy tak ogromne znaczenie posiadali dla mojej chrześcijańskiej i patriotycznej formacji.”

Drugą mszę prymicyjną odprawił w kościele pw. Św. Stanisława Kostki na Dębniku, a trzecią w następną niedzielę w kościele parafialnym pw. Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach. Tak rozpoczęła się droga kapłańska obecnego następcy św. Piotra.