Katolicy.eu

Ks. Marian Brach, represjonowany w okresie PRL.

 

Marian Brach ur. się 26.03.1918 r. w Moszczenicy koło Gorlic. Po skończeniu miejscowej szkoły podstawowej, w której był najlepszym uczniem, wstąpił do gimnazjum w Gorlicach. Po czterech latach nauki przeniósł się do Niższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. W 1936 r. uzyskał maturę, po czym wstąpił do tarnowskiego Wyższego Seminarium Duchownego.

W okresie hitlerowskiej okupacji seminarium działało w warunkach konspiracyjnych w willi wypoczynkowej dla kleryków „Ave” w Tarnowie – Błoniu. 20.05.1941 r. willę otoczył oddział SS, po czym aresztowano rektora, ojca duchownego oraz 3 profesorów. Ponieważ niemiecka ciężarówka utknęła w błocie, zmuszono kleryków, wśród których był Brach do naprawy drogi. W czasie pracy został wraz z innymi pobity drewnianymi pałkami. Po naprawieniu drogi jeszcze przez kilka godzin wraz z innymi był zmuszany do robienia przysiadów i czołgania się w błocie.

8.08.1941 r. Brach przyjął święcenia kapłańskie, po czym podjął posługę jako wikariusz w Jazowsku.  Dwa miesiące później został aresztowany przez Niemców i osadzony w więzieniu w Nowym Sączu. Tu przez dwa miesiące był bity i szykanowany, po czym odzyskał wolność. W 1943 r. został przeniesiony do Łącka, gdzie wspierał działające w okolicy oddziały partyzanckie, za co był kilkakrotnie zatrzymywany i przesłuchiwany przez Niemców. W lipcu 1944 r. został wikariuszem w parafii katedralnej w Tarnowie.

Kiedy 18.01.1945 r. do Tarnowa wkroczyli żołnierze sowieccy pobili ks. Bracha i ograbili. W późniejszych latach był wielokrotnie wzywany do UB. W listopadzie 1948 r. został aresztowany i poddany 10-godzinnemu przesłuchaniu połączonemu z torturami. Chciano w ten sposób wydobyć od niego informacje o biskupach tarnowskich i o swoim proboszczu. Po latach wspominał: „Uderzali mnie pięściami mówiąc, że miałem pisać o biskupach, proboszczu i kolegach. Następnie kazali mi oddać sznurówki, pasek, szelki i zamknęli w celi. Przesłuchiwali mnie przez 7 godzin. Posadzili mnie na specjalnym trójnogu, stanęli po bokach i na zmianę zadawali pytania. Gdy im się coś nie podobało, kopali w jedną z nóg stojaka i wtedy padałem na ziemię. Gdy już miałem tego dość, w pewnej chwili powiedziałem im: <co mi możecie zrobić, najwyżej mnie zabijecie>. - <Zemścimy się na twojej rodzinie>. - <To wasza sprawa, ja nie mam na to wpływu>. Chcieli mnie złamać i namówić, abym został donosicielem. Kazali mi podpisać zobowiązanie o współpracy z UB. <Nic wam nie podpiszę, szkoda waszego wysiłku> - to były moje ostatnie słowa”.  

W 1959 r. ks. Brach został proboszczem w parafii Szczucin. Pomimo szykan ze strony komunistycznych władz, przeprowadził remont kościoła i plebani. Ponieważ zgodnie z zaleceniami episkopatu Polski nie prowadził księgi inwentarza parafii, został poddany najróżniejszym szykanom. M.in. wyznaczono mu podatek dochodowy wysokości 60%, wymarzano mu drakońskie grzywny – ciągu 10 lat ich wartość przekroczyła kwotę 400 000 zł., na poczet zaległości podatkowych skonfiskowano jego książeczkę PKO, maszynę do pisania i radioodbiornik. Pod pozorem dochodzenia zaległych podatków zajęto siłą w 1967 r. wybudowany przed wojną Dom Katolicki, który następnie zamieniono na kino. Udało się uratować tylko 4 pomieszczenia, do których w nocy przed zajęciem wniesiono meble pozorują iż stanowią one mieszkania księży.

Ks. Brach był nieustanni inwigilowany przez UB, w związku z utrzymywaniem na terenie parafii punktów katechetycznych. Za działalność katechetyczną był kilkakrotnie karany grzywnami przez kolegium. W 1961 r. wymierzono mu grzywnę wysokości 1 200 zł za odprawienie mszy w kaplicy we wsi Borek, której mieszkańcy mieli do kościoła od 8 do 10 km.

W październiku 1967 r. w parafii ks. Bracha  sprofanowano 3 figury Matki Bożej, którym odrąbano siekierą głowy w czasie, gdy wszyscy przygotowywali się do nawiedzenia kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Śledztwo umorzono z powodu nie wykrycia sprawców. Według wiedzy parafian profanacji dokonał miejscowy alkoholik namówiony przez funkcjonariuszy SB.

W zgodnej opinii parafian, pomimo licznych szykan, ks. Brach nie chował urazy do swoich prześladowców. Wyrazem uznania dla jego niezłomnej postawy była przyznana mu godność prałata.

 

Ks. Marian Brach zmarł 2.01.1980 r. w Szczucinie. Został pochowany na miejscowym cmentarzu parafialnym.