Katolicy.eu

O. Stefan Dzieżek, kapelan kaliskiej Solidarności.

 

Stefan Dzierżek ur. się 23.09.1913 r. w Szymanowicach pod Łowiczem w rodzinie chłopskiej. Po latach wspominał: Od dziecka lubiłem marzyć. O rzeczach wielkich i zwykłych. Nauczyłem się czytać, kiedy miałem pięć lat i byłem rozmiłowany w dziejach Polski. Pamiętam, jak ze starszym rodzeństwem siadaliśmy w pokoju pod ścianą, braliśmy historię Polski i przeglądaliśmy ją.

Dzięki wstawiennictwu s. Urszuli Ledóchowskiej, Dzierżek został przyjęty  do Małego Kolegium Piusa X w Pniewach. Po jego ukończeniu wstąpił do nowicjatu Księży Jezuitów w Kaliszu. Ukończył studia filozoficzne we Francji. Powróciwszy do kraju studiował fizykę na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie.

W kampanii wrześniowej kleryk Dzierżek uczestniczył jako ochotnik w 161 kompanii sanitarnej. Po zakończeniu działań wojennych wrócił do okupowanego przez Litwę Wilna, gdzie podjął działalność w szeregach utworzonego przez ks. Kazimierza Kucharskiego Towarzystwa Samoobrony Obywatelskiej dla uchodźców z zachodnich i centralnych dzielnic Polski, prowadzącego stołówkę, schronisko, przychodnię lekarską i świetlicę. Podjął także działalność konspiracyjną zajmując się produkcją fałszywych dokumentów m.in. dla wileńskich Żydów.

26.03.1942 r., w odwecie za zbombardowanie przez sowieckie lotnictwo Wilna, litewscy nacjonaliście aresztowali większość polskich księży. Wśród zatrzymanych był kleryk Dzierżek. Przez 7 miesięcy był przetrzymywany w więzieniu na Łukiszkach. Po latach wspominał: Najgorsza była pierwsza noc. Nie mieliśmy jeszcze sienników (...) Skupiliśmy się środku celi (...) byle jak najdalej od zamrożonych ścian. (...) im bliżej rana tym częściej wstrząsały mną dreszcze. Nic dziwnego. Od śniadania nie mieliśmy ciepłej strawy w ustach. (...) Była to jedna z najgorszych nocy w moim życiu. Pozostawiła po sobie pamiątkę: zapalenia stawu kolanowego i stałe uwrażliwienie na zimno wszystkich stawów aż po palce rąk i nóg włącznie.

Jesienią 1942 r. kleryk Dzierżek trafił do obozu w Poniewieżyku, w którym spędził 21 miesięcy. Po zajęciu Wilna przez wojska sowieckie, jesienią 1944 r. przyjął święcenia kapłańskie. 11.11.1944 r. objął parafię w Juraciszkach. Tu pracował do 1946 r., kiedy to na polecenie przełożonych. wyjechał do Polski. Po uzupełnieniu studiów teologicznych posługiwał kolejno jako superior w Lublinie, magister nowicjatu i rektor w Kaliszu. Po latach wspominał: Zlecono mi formację młodych chłopaków, którzy przychodzili do zakonu. Praca była szalenie trudna. Duże grono chłopców w różnym wieku - i bardzo młodych, którzy mieli po 15 lat i takich po maturze czy nawet po studiach uniwersyteckich. Sam musiałem ciągle się dokształcać, żeby przekazywać im rzeczy pewne wartości autentyczne. To wszystko wymagało wielkiego wysiłku, tak intelektualnego jak i psychicznego. Nic dziwnego, że skończyło się chorobą wrzodową.

O. Dzierżek nie płacił absurdalnych podatków nakładanych przez komunistyczne władze. 2.10.1961 r. do kaliskiego klasztoru jezuitów przybył komornik i zaczął wyłapywać kury na poczet rzekomych należności. W obronę zakonnego drobiu włączyły się przekupki z pobliskiego targowiska i cała operacja zakończyła się fiaskiem. Mszcząc się z tą ewidentną kompromitację, komunistyczne władze dokonały rewizji w całym domu zakonnym, od piwnic aż po strych, trwającej osiem godzin, której łupem okazały się jedynie taśmy z nagraniami piosenek religijnych oraz legalne pieczątki Akcji Charytatywnej. Wdrożono także dochodzenie przeciwko jezuitom o zakłócenie porządku publicznego. Nikt jednak nie chciał potwierdzić stawianych mu zarzutów o nakłanianie, instruowanie czy podburzanie do ekscesów w trakcie przeprowadzanych przez egzekutorów operacji służbowych. Do procesu nie doszło, choć sędzia wygłosił przemówienie zarzucające jezuitom uchylanie się od płacenia podatków i organizowanie oporu wobec prawowitej władzy. W odpowiedzi rozesłano do wszystkich kościołów Kalisza dokładne sprawozdanie dotyczące spraw podatkowych.

W 1961 r. o. Dzierżek został prowincjałem prowincji Wielkopolsko – Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. W 1968 r. podjął posługę jako superior w Łodzi. Po czterech latach został przeniesiony do Lublina. W 1978 r. powrócił do Kalisza na stanowisko rektora. Po wprowadzeniu stanu wojennego urządził żłóbek według projektu Andrzeja Oziminy. Znaleźli więc w nim swoje miejsce obok Józefa i Maryi płaczącej krwawymi łzami oraz Dzieciątka wyrzuconego ze żłóbka na drut kolczasty, górnicy z kopalni "Wujek" oraz ciemne sylwetki robotników. Na pomalowanych na biało planszach odcinały się wyraźnie ślady gąsienic zostawionych przez czołgi. W odwecie komunistyczne władze wytoczyły mu proces w wyniku którego został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata. W wystąpieniu na sali sądowej powiedział: żaden wyrok nie zmusi mnie do tego, bym ja "kapłan z ludu wzięty" nie był "z ludem i dla ludu" (Hbr 5, 1).

W czasie stanu wojennego O. Dzierżek organizował pomoc dla represjonowanych. Za organizowanie zbiórki na zapłacenie mandatów za działalność antykomunistyczną został skazany 10.05.1983 r. na 2  miesiące więzienia. Osadzony w zakładzie karnym w Strzelnie, spędził w nim niecały miesiąc. 

W 1984 r. o. Dzierżek został przeniesiony do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie został instruktorem trzeciej probacji. Następnie trafił do Jastrzębiej Góry. W 1991 r. powrócił do Kalisza. Tu poświęcił się duszpasterstwu inteligencji, kombatantów, Sybiraków i Rodziny Katyńskiej. W roku 1991 otrzymał odznakę „Zasłużony dla miasta Kalisza", a 5 czerwca 2003 r., w 90-lecie urodzin i 75-lecie życia zakonnego, nadano mu tytuł honorowego obywatela miasta Kalisza. W 1995 r. VII Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność” nadał mu tytuł Honorowego członka Związku.

 

O. Stefan Dzierżek zm. 3.08.2005 r. w Kaliszu. Przewodniczący uroczystościom pogrzebowym ks. bp Stanisław Napierała, ordynariusz diecezji kaliskiej, stwierdził: Żegnamy męża Kościoła, wielkiego kapłana, świątobliwego kapłana, który był wielkim autorytetem moralnym. W homilii pogrzebowej o. Aleksander Jacyniak, superior kaliskiego domu jezuitów, powiedział: Ojciec Dzierżek hojnie siał, postępował według nakazu serca, był radosnym dawcą miłowanym przez Boga. Wielką radość znajdował w Bożych przykazaniach i teraz ostatecznie staje się ziarnem pszenicy rzuconym w ziemię, a my wierzymy, że przyniesie ono plon obfity.