Katolicy.eu

Sługa Boży bp Piotr Gołębiowski, administrator apostolski diecezji sandomierskiej.

 

Piotr Gołębiewski ur. się 10.06.1902 r. w Jedlińsku koło Radomia w wielodzietnej rodzinie. Ojciec miał gospodarstwo rolne i warsztat szewski. Uczył się w miejscowej szkole powszechnej, a po jej skończeniu w Państwowym Gimnazjum w Radomiu. W 1919 r., po zdaniu matury, wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Jako kleryk odznaczał się wybitnymi zdolnościami. Wysłany na studia specjalistyczne do Rzymu na Gregorianum, ukończył je z najwyższym wyróżnieniem "summa cum laude". Egzaminowi i obronie pracy doktorskiej przewodniczył Ojciec Św. Pius XI. W 1924 r., w trakcie studiów, przyjął święcenia kapłańskie w katedrze sandomierskiej

W 1928 r., po skończeniu studiów, ks. Gołębiowski rozpoczął posługę jako wikariusz w sandomierskiej katedrze. Następnie posługiwał w sandomierskim seminarium najpierw jako profesor, a od 1930 r. ojciec duchowny kleryków. Podczas II wojny światowej objął parafię w Baćkowicach. Józefa Chyc tak zapamiętała pierwsze dni po wyzwoleniu spod okupacji niemieckiej: Z Mominy szłam do kościoła, po sumie ksiądz proboszcz wychodził na spotkanie ze swoimi parafianami, rozmowa trwała dłuższy czas. Słowa proboszcza były serdeczne, pocieszające, pełne nadziei, dodawały siły do przeżycia tak ciężkich dni. Mieczysław Firmanty relacjonował: W czerwcu 1945 roku po odprawieniu rannej Mszy świętej ksiądz proboszcz został aresztowany przez wojsko rosyjskie. Siłą wepchnięto go do samochodu i domagano się, żeby powiedział, gdzie są partyzanci i kto z mieszkańców Baćkowic jada mięso. Proboszcz spokojnie odpowiadał: "ja mięsa nie jadam i nie wiem kto je". Był poddawany silnej presji, by odpowiedział na pytania enkawudzistów. Grożono mu i innym aresztowanym, że gdy nie powiedzą, to wszyscy zostaną rozstrzelani. Ksiądz proboszcz odpowiadał konsekwentnie: "nie wiem", udzielił błogosławieństwa aresztowanym i wraz z nim ciągle się modlił. Po kilku godzinach został zwolniony.

W lipcu 1945 r. ksiądz Gołębiowski został przeniesiony do Radomia na stanowisko rektora kościoła Świętej Trójcy. Potem posługiwał jako proboszcz i dziekan w Koprzywnicy. W 1950 r. jako kanonik Kapituły Katedralnej powrócił do Sandomierza i oddał się pracy profesorskiej w seminarium.

W 1957 r. ks. Gołębiowski przyjął sakrę biskupią i podjął posługę jako sufragan w diecezji sandomierskiej.  Jako zawołanie biskupie przyjął słowa: Maria spes nostra – Maryja naszą nadzieją. W 1961 r. zaangażował się w konflikt w Wierzbicy, gdzie zbuntowany kapłan cieszący się poparciem komunistycznych władz, utworzył samodzielną parafię i opanował miejscowy kościół. Nieugięta postawa sprawiła, że stał się ofiarą licznych szykan m.in. odmawiano mu paszportu, przez co nie mógł uczestniczyć w obradach soboru watykańskiego II. W 1966 r., pytany przez Urzędników z Urzędu do Spraw Wyznań o stosunek do orędzia biskupów polskich od biskupów niemieckich oświadczył zdecydowanie: że będzie czynił wszystko, co nakaże mu Wyszyński.  

 Po śmierci bpa Jana Lorka w 1967 r. bp Gołębiowski został wybrany wikariuszem kapitulnym. Ponieważ komuniści nie zgadzali się, aby został ordynariuszem, w 1968 r. z woli ojca Św. Pawła VI został Administratorem Apostolskim z prawami biskupa ordynariusza diecezji sandomierskiej.

Na początku wielkiego tygodnia 1968 r. bp Gołębiowski, aby rozstrzygnąć konflikt w Wierzbicy, przybył do niej i ogłosił, że osobiście przejmuje zarząd parafią. W odpowiedzi, w wielki wtorek, wspierana przez ORMO bojówka napadła na modlących się wiernych. Stał się wówczas ofiarą agresji podburzonego tłumu. Sam tak opisał te wydarzenia: Kamyk, nie wiadomo w kogo wymierzony, upadł bardzo rozumnie na ołtarz prawie pośrodku między Najświętszym sakramentem a klęczącym biskupem. Jego determinacja przyniosła efekt w postaci odzyskania zajętego przez uzurpatorów kościoła. Władze dobrze zapamiętały poniesioną porażkę. Na paszport na wyjazd do Rzymu musiał czekać jeszcze 5 lat. Nominacji na ordynariusza, z powodu sprzeciwu komunistycznych władz, nie doczekał się nigdy.

Bp Gołębiowski wyświęcił 242 kapłanów, bierzmował 313 250 wiernych, odbył 484 wizytacje kanoniczne. Jako pasterz Kościoła sandomierskiego przygotowywał Diecezję do koronacji wizerunków maryjnych: Świętorodzinnej w Studziannie (1968), Królowej Różańca Świętego w Wysokim Kole (1974), i Matki Bożej Pocieszenia w Błotnicy (1977). W czasie tej ostatniej koronacji kardynał Karol Wojtyła powiedział: Pozwól, Biskupie Piotrze, że podziękujemy tobie, Kościołowi sandomierskiemu, miastu Radomiowi, a nade wszystko Matce Bożej za to, że po kilku latach uwięzienia zechciała wrócić na szlak nawiedzenia – właśnie tutaj w Radomiu. W latach 1978-79 urządził w diecezji rekolekcje trzeźwościowe. W październiku 1980 r. pod jego przewodnictwem, Sandomierz obchodził 1000-lecie swego chrześcijaństwa.

Bp Stefan Siczek wspominał bpa Gołębiowskiego: Sługa Boży bardzo cenił kapłaństwo. W testamencie dziękował Panu Bogu najpierw za wiarę i kapłaństwo. Kiedy któryś z kapłanów przeżywał kryzys powołania, Sługa Boży usilnie bronił kapłaństwa. W konkretnych przypadkach uciekał się do pomocy rodziców chwiejącego się kapłana. Szanował kapłanów starszych, otaczał opieką młodych, ratował autorytet kapłana. Bardzo pilnował rekolekcji kapłanów każdego roku, bywał na tych ćwiczeniach i wspierał modlitwą i słowem. Z reguły sam przewodniczył nabożeństwom na pogrzebach księży. Sługa Boży często przemawiał do księży i alumnów, ale przede wszystkim uczył ich swoim życiem. Było to życie wiary, modlitwy, prostoty i pogłębionego ducha kościelnego. Jego odniesienie się do Ojca Św. i do Ks. Prymasa było najlepszą lekcją ducha jedności i wspólnoty eklezjalnej.

 

Bp Piotr Gołębiowski zm. 2.11.1980 r., pod koniec Mszy w. odprawianej w kaplicy domu Sióstr Służek NMP Niepokalanej w Nałęczowie. Spoczął w sandomierskiej katedrze.

W 1991 r., podczas wizyty w Radomiu, Ojciec Św. Jan Paweł II powiedział: Pragnę wspomnieć tu w sposób szczególny biskupa Piotra Gołębiowskiego i jego niezłomną postawę w sprawie wierzbickiej, inicjatywy, które podejmował dla ratowania jedności Kościoła. Kiedyś przed laty jako metropolita krakowski dziękowałem mu osobiście za tę prawdziwie pasterską troskę i dziś to podziękowanie ponawiam.

Obecnie trwa proces beatyfikacyjny Sługi Bożego bpa Piotra Gołębiowskiego.