Katolicy.eu

Ks. Stefan Martuzalski, więzień polityczny.

 

         Stefan Martuzalski ur. się 1.07.1887 r. w Stawiszynie. W 1904 r., ukończył szkołę średnią w Kaliszu, po czym wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Następnie przez 6 lat pracował jako wikary najpierw w Godzieszach, a potem w Górce Pabianickiej. W 1916 r. został prefektem w Kaliszu. W 1922 r. został proboszczem parafii świętego Gotarda w Kaliszu. Niedawno utworzona parafii posiadała tylko niewielką świątynię. Ponieważ biednych parafian nie stać było na sfinansowanie rozbudowy kościoła, wyruszył do  USA, gdzie zebrał potrzebne pieniądze głosząc rekolekcje i misje. Potem jeszcze trzy razy udawał się za Ocean, aby zbierać fundusze na różne inwestycje.

W 1922 r. ks. Martuzalski wybudował dom, w którym siostry ze Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, prowadziły pracę wychowawczą nad upadłymi moralnie dziewczętami. Wybudował także szkolę powszechną prowadzoną przez ss. Felicjanki oraz Dom Katolicki. Podjął również starania, aby wybudować schronisko Albertynów dla mężczyzn. W 1935 r. został mianowany pełniącym obowiązki dziekana Kalisz Południe. W 1937 r. otrzymał godność szambelana papieskiego.

Pierwsze miesiące niemieckiej okupacji, ks. Martuzalski spędził w Kaliszu. Przebywający na Węgrzech bp Karol Radoński dał mu upoważnienia wikariusza generalnego na południowy rejon diecezji włocławskiej. Ks. prof. Stanisław Olejnik zapamiętał: ks. Martuzalski przechodząc ulicą Stawiszyńską, niedaleko kościoła jezuitów zobaczył jak żandarm niemiecki bije, znęca się nad Żydem, który – jak zwierze juczne – ciągnie wózek z ciężarem ponad siły ludzkie i pod tym ciężarem upada na bruk. Na ten widok wybiega z chodnika ksiądz, (w sutannie) i po niemiecku zwraca się ze słowami oburzenia do  niemieckiego oprawcy. W zamian usłyszał siarczyste przekleństwo i dostał silne uderzenie pięścią w twarz. A tylko dobrze opanowany (…) język niemiecki uchronił władającego nim miłosiernego księdza polskiego przed śmiercionośną kulą, podobno uprawnionego do tego rodzaju czynów, niemieckiego żandarma.

W 1940 r., zagrożony aresztowaniem, ks. Martuzalski przedostał się do Generalnej Guberni, gdzie spędził doczekał wkroczenia na ziemie polskie wojsk sowieckich. Kiedy wojska sowieckie zajęły Kalisz, wyruszył z Częstochowy do grodu nad Prosną. Po drodze w Kępnie stanął w obronie gwałconej przez sowieckiego żołnierza dziewczyny. Ks. Olejnik wspominał: W pewnym momencie z opłotków jakiejś zagrody dochodzi nas krzyk i widok polskiej dziewczyny opierającej się z płaczem żołnierzowi sowieckiemu, który się do niej brutalnie dobiera. W pobliżu nie ma, oprócz nas, nikogo, kto mógłby przyjść z pomocą dziewczynie. Znalazł się jednak – właśnie ks. Martuzalski. Biegnie do żołnierza i próbuje wyrwać mu dziewczynę. Ale żołnierz sowiecki (…) chwyta za broń i grożąc, że zastrzeli, przepędził wtrącającego się w nie swoje sprawy jakiegoś popa – niepopa, ale w czarnej sukmanie Polaka. Musieliśmy więc odejść,, ale ks. Martuzalski nie zrezygnował z myśli o obronie napastowanej dziewczyny. Na szczęście zobaczyliśmy wkrótce przejeżdżającego na rowerze wojskowego, oficera czy podoficera, sowieckiego. Podbiegł do niego Martuzalski i prawie z krzykiem powiadamiając go łajdackim zachowaniu się żołnierza, wskazał, gdzie się to dzieje. Zatrzymany zareagował pozytywnie i bez zwłoki, poskramiając bestialskiego żołnierza i uwalniając z jego rąk zapłakaną dziewczynę. Był to sukces mężnego kapłana, nie pierwszy, ale chyba nie ostatni, bo od wydarzenia na przedmieściu Kępna wojna miała jeszcze trwać 3 miesiące, a po wojnie długo jeszcze czasy były bardzo niespokojne i napastowano ,bezbronnych niewinnych ludzi.

W 1945 r. Martuzalski został proboszczem parafii Świętego Mikołaja w Kaliszu i dziekanem kaliskim. W 1946 r. pomógł przybyłym ze Lwowa ss. Karmelitankom osiedlić się w Kaliszu. W swojej parafii rozwinął działalność charytatywną prowadzoną przez Caritas oraz pracę z młodzieżą skupioną w KSMM i KSMŻ. W połowie marca 1950 r., po odczytaniu w kościele listu biskupów o upaństwowieniu Caritas, został wezwany do prokuratury w Poznaniu. Po wizycie w prokuraturze, uprzedzony, że grozi mu aresztowanie zaczął się ukrywać. Najpierw w Puszczykowie pod Poznaniem, a później we Wrocławiu.

W połowie  1953 r. ks. Martuzalski został aresztowany. Zarzucono mu szpiegostwo na rzecz Watykanu i rządu RP na wychodźstwie oraz współpracę z biskupem Radońskim w akcji wywrotowo-antypaństwowej. 18.02.1954 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał go na 6 lat więzienia, 5 lat pozbawienia praw obywatelskich i przepadek mienia. Wolność odzyskał 18.12.1954 r. z powodu złego stanu zdrowia. Następne 2 miesiące spędził w szpitalu. W grudniu 1955 r. Sąd Najwyższy zmniejszył mu karę. 29.06.1956 r. na mocy amnestii darowano mu resztę kary.

W grudniu 1957 r. ks. Martuzalski został proboszczem parafii św. Gotarda w Kaliszu. W 1962 r. został mianowany szambelanem papieskim i prepozytem kapituły Kolegiackiej. W 1963 r. został papieskim prałatem domowym.

 

Ks. Stefan Martuzalski zm. 2.02.1974 r. pochowany został na cmentarzu parafialnym na Zagorzynku.