KATOLICY.EU

Ks. Henryk Peszko, więzień polityczny PRL.

 

 Henryk Peszko ur. się 29.11.1910 r. we wsi Kraczkowa koło Łańcuta. Do szkoły podstawowej uczęszczał w rodzinnej miejscowości. Potem ukończył państwowe gimnazjum.  Świadectwo maturalne otrzymał w Łańcucie. W spisanym o latach pamiętniku wyraził wdzięczność swoim rodzicom za głęboko religijne i patriotyczne wychowanie, a nauczycielom i wychowawcom za przykład postawy religijnej i miłość do Ojczyzny. W 1932 r. podjął studia w kieleckim seminarium duchownym. W 1937 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Ks. Peszko został skierowany na wikariat do parafii bł. Wincentego Kadłubka w Jędrzejowie. Już w pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej, zaangażował się w powstające podziemie niepodległościowe. Podjął też pracę charytatywną. W lutym 1940 r. został przeniesiony na wikariat do Buska Zdroju. Tu w czerwcu 1940 r. został zaprzysiężony w Związku Walki Zbrojnej, przekształconej następnie w Armię Krajową. Jako kapelan uczestniczył w odprawach, w zbieraniu meldunków o ruchach niemieckich, w organizowaniu pomocy ofiarom wojny. W listopadzie 1943 r. został wikariuszem w kieleckiej katedrze. Pełnił wówczas funkcję łącznika biskupa Czesława Kaczmarka z oddziałami AK. Latem i jesienią 1944 r., jako kapelan 4. Pułku Piechoty Legionów AK przeszedł jej cały szlak bojowy od bitwy pod Antoniowem. Pułkownik Wojciech Borzobohaty, szef sztabu Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK, wystąpił z wnioskiem o odznaczenie go Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari V kl., a także o awans na stopień majora.

 Pod koniec 1944 r. ks. Peszko krótko duszpasterzował w Chęcinach. Po zakończeniu okupacji niemieckiej pełnił obowiązki wikariusza przy katedrze, moderatora Sodalicji Mariańskiej Pań, Panów, asystenta Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej, sędziego prosynodalnego Sądu Biskupiego. Na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie uzyskał stopień magistra teologii. Wraz z innymi księżmi kieleckimi podczas procesji na cmentarz grzebalny 1.11.1945 r. nie pozwolił, by razem z wiernymi kroczyli politycy z czerwonymi sztandarami. Od początków rządów władzy ludowej, był śledzony przez UB z powodu wojennej służby w szeregach AK. Po wojnie miał kontakt ze zrzeszeniem WiN. Pośredniczył w przekazywaniu pomocy pieniężnej od ks. bp. Kaczmarka dla ks. Stanisława Ryńcy, uciekającego przed aresztowaniem za działalność w WiN.

Ks. Peszko w swoim „Pamiętniku" zanotował: Atmosfera 1951 roku była w Kielcach nie do wytrzymania. Czuło się na każdym kroku, że jest się śledzonym przez szpiegów. Od czasu do czasu wzywano któregoś z księży na przesłuchanie. Od aresztowanych nie docierały żadne wiadomości i nie było wiadomym, w jakim zakresie było prowadzone śledztwo. Wyjeżdżając tego roku na wypoczynek w miesiącu lipcu - cieszyłem się, że będę mógł trochę odetchnąć od tego stanu napięcia, jaki stworzono wokół wszystkich księży pracujących w Kurii, choć z drugiej strony zdawałem sobie sprawę, że czekają nas dalsze ciężkie dni, które decydować będą o wolności albo o więzieniu.

Ks. Peszko został aresztowany 12.01.1952 r., co tak zapamiętał:  Po kolacji tego dnia spożytej w Seminarium Duchownym, po odśpiewaniu kilku kolęd, powróciłem do mieszkania przy ul. Czerwonego Krzyża 7a. Byłem zmęczony i o godz. 21 położyłem się do łóżka, naraz usłyszałem ostre pukanie do drzwi i na zapytanie: kto tam?, odpowiedziano mi: przedstawiciele władz bezpieczeństwa. Otworzyłem, do mieszkania weszło czterech mężczyzn. Jeden z nich wyjął legitymację tajnej policji - kpt. Kędziora, z grupy operacyjnej Ministerstwa Bezpieczeństwa z Warszawy. Oświadczono mi, że jestem zatrzymany i polecono, bym się ubrał. Jeden z ubowców pilnował mnie na każdym kroku. Kiedy się ubrałem, polecono mi, abym się udał z nimi.

Ks. Peszkę osadzono w więzieniu mokotowskim w Warszawie w celi razem z dwoma oficerami niemieckimi i jednym Żydem. Urządzono mu pięciodniowy "kołowrotek", czyli śledztwo bez przerwy, dzień i noc. Wychodził tylko na posiłek i do mycia. Zmieniali się śledczy, a on bez przerwy siedział na stołku. W kółko był pytany o szpiegostwo, o dolary, o broń, o organizacje podziemne, o kontakty z aresztowanymi księżmi. Wreszcie po półtorarocznym pobycie w więzieniu doprowadzono do prowokacyjnej konfrontacji ks. Peszki z ks. Władysławem Widłakiem. Ani konfrontacja, ani donosy szpicla z celi nie złamały go. Śledztwo nie dało oczekiwanych rezultatów, co stwierdził sam płk Józef Różański, a przyczyną według niego mieli być sami funkcjonariusze UB i złe metody śledztwa. Dlatego nie został wykorzystany w procesie bp. Kaczmarka.

7.02.1955 r. sprawę ks. Peszki rozpatrzył Najwyższy Sąd Wojskowy. Wiceprokurator kpt. M. Nowak oskarżał: Podejrzany Peszko, jako nie ujawniony członek AK w okresie od 1945 do stycznia 1952:

a) utrzymywał kontakty z osobami prowadzącymi kontrrewolucyjną działalność w ramach związku WiN, np. Ryńcą Stanisławem synem Karola, Połetką Stanisławem synem Piotra,

b) posługując się broszurami o treści antypaństwowej i oszczerczymi wiadomościami z imperialistycznych rozgłośni radiowych, prowadził propagandę antypaństwową skierowaną przeciw ludowo-demokratycznemu ustrojowi PRL,

c) współdziałał w nabywaniu przez antypaństwowy ośrodek kierowany przez Kaczmarka Czesława dolarów amerykańskich.

Ponieważ kara za wymienione czyny nie przekraczałaby 5 lat więzienia, dlatego na mocy amnestii z 1952 r. sąd umorzył postępowanie karne i postanowił o natychmiastowym zwolnieniu ks. Peszki z więzienia. Odzyskawszy wolność po trzech latach, powrócił do Kielc na stanowisko notariusza Kurii Diecezjalnej. W 1961 r. mianowany został kanclerzem w kurii.

 

Ksiądz infułat Henryk Peszko zm. 9.06.1988 r. w szpitalu w Czerwonej Górze. Pochowany został na Starym Cmentarzu w Kielcach.