KATOLICY.EU

Ks. Leonard Prochownik, więzień polityczny.

 

         Leonard Prochownik r. się 10.10.1883 r. w Czernichowie. Uczył się w Krakowie najpierw w gimnazjum na Podgórzu a potem w Gimnazjum Św. Anny w Krakowie. W 1904 r. rozpoczął studia na wydziale prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po dwóch latach przeniósł się na wydział teologiczny. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie.

         Ks. Prochownik posługiwał kolejno jako wikary w Czarnym Dunajcu, Zakopanem, Wadowicach. W 1928 r. został penitencjarzem w bazylice Mariackiej w Krakowie. Rok później powrócił do Wadowic, gdzie został proboszczem parafii Ofiarowania NMP. 16.06.1929 r. przewodniczył uroczystościom pogrzebowym Emilii Wojtyły matki Karola. W 1931 r. został uhonorowany tytułem kanonika z przywilejem noszenia rokiety i mantoletu.

         Ks. Prochownik był gorliwym czcicielem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. 30.06.1940 r przypominał parafianom: Dzisiejsza niedziela poświęcona jest uczczeniu Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Wyświadczyła Ona już tylom tu w kościele łask w kaplicy pod Jej wezwaniem. Kierujmy tam często swe kroki i błagajmy zwłaszcza w tych czasach o pomoc.

Ojciec Święty Jan Paweł II 16.06.1999 r. w Wadowicach mówił: W ciągu ostatnich stu lat mieszkańcy Wadowic dawali temu szczególny wyraz, gdy gromadzili się ze czcią przed wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy i czynili Ją [Orędowniczką] i Patronką życia osobistego, rodzinnego i społecznego. Tutejszy [Proboszcz i dziekan], ks. Leonard Prochownik tak pisał w 1935 roku: Matka Boska Nieustającej Pomocy jest u nas we czci. Ma swoją kaplicę, gdzie mieści się Jej wizerunek cudowny i tam doświadczył i doświadcza na sobie niejeden jak w potrzebach doczesnych i duchowych okazuje swą dobroć i spieszy z pomocą. I tak było. Sam mogę o tym zaświadczyć. I wierzę, że tak jest po dziś dzień. Niech tak też będzie w przyszłości!

W czasie hitlerowskiej okupacji ks. Prochownik pełnił funkcję wikariusza generalnego najpierw w dekanacie wadowickim, a od 1940 r. w całej część archidiecezji krakowskiej włączonej przez Niemców do III Rzeszy. Jak wspominali parafianie: Interweniował u władz niemieckich nie tylko na rzecz ludności polskiej (...) lecz także na korzyść żydów z Wadowic pochodzących (...). Przez cały czas okupacji wspierał wydatnie i utrzymywał materialnie mnóstwo ludzi tutejszych bez względu na ich przekonania polityczne, przynależność rasową czy wyznaniową.

         Po wojnie ks. Prochownik cieszył się olbrzymim szacunkiem i uznaniem zarówno parafian jak i władz kościelnych. W 1946 r. otrzymał tytuł prałata.

W nocy z 31.X na 1.XI.1947 r. pod Nowym Targiem zginął, w zasadzce urządzonej przez antykomunistyczne podziemie, milicjant z Wadowic. Miejscowe władze postanowiły urządzić mu manifestacyjny pogrzeb. Ks. Prochownik zgodził się wziąć w nim udział, ale w rozmowie z miejscowym komendantem MO poinformował, że zgodnie z przepisami kościelnymi w pogrzebie nie mogą uczestniczyć poczty sztandarowe stronnictw wrogo usposobionych do Kościoła. 4.11.1947 r. o godz. 14,00 udał się w towarzystwie wikarego do gmachu komendy powiatowej MO, gdzie złożono trumnę ze zwłokami zabitego milicjanta. Po odmówieniu modlitw uformował kondukt, który skierował się w kierunku kościoła parafialnego. Gdy do konduktu dołączyły się poczty sztandarowe PPR i PPS, wezwał komendanta milicji i przypomniał mu, że miały one nie uczestniczyć w pogrzebie. Do rozmowy włączył się kierownik powiatowego UB, oświadczając: „ponieważ zmarły był członkiem partii, poczty sztandarowe muszą wziąć bezwzględnie udział w pogrzebie”. W tej sytuacji opuścił wraz z innymi kapłanami kondukt i wrócił na plebanię. Gdy do kościoła dotarł kondukt, zastał drzwi zamknięte. W tej sytuacji delegacja w składzie: komendant milicji, szef powiatowej placówki UB, starosta, wicestarosta oraz prokurator udała się na plebanię z prośbą o odprawienie nabożeństwa. Po zapewnieniu, że sztandary zostaną pod kościołem, otwarł bramy świątyni i odprawił żałobne egzekwie. Ponieważ podczas procesji na cmentarz znowu do kondukty dołączyły sztandary, wycofał się z konduktu.

Po tych wydarzeniach, Ks. Prochownik stał się u przedmiotem zmasowanej kampanii pomówieni w prasie centralnej i lokalnej. W lipcu 1948 r. prokuratura oskarżyła go o znieważenie zwłok milicjanta. Rozprawa dobyła się 16.10.1948 r. przed Sądem Okręgowym w Krakowie. Sąd uznał iż zakłócił (...) nastrój uroczystości pogrzebowych przez demonstracyjne zdjęcie szat liturgicznych i opuszczenie konduktu oraz polecenia zamknięcia kościoła i skazał go na 3 miesiące więzienia oraz obciążył kosztami procesowymi. Sąd zignorował całkowicie wyjaśnienie kurii Metropolitalnej w Krakowie, podpisanej przez kard. Stefana Sapiehę , wyjaśniającą iż duchowni nie mogą wpuszczać do orszaku pogrzebowego symboli wrogich nauce katolickiej takich jak czerwone sztandaru symbolizujące ideę marksizmu.

Z prośbą o ułaskawienie ks. Prochownika zwróciło się do prezydenta Bolesława Bieruta ok. 2 000 mieszkańców Wadowic i okolic. Prośba została jednak odrzucona i 31.08.1949 r. rozpoczął odbywanie kary wadowickim więzieniu. Po odsiedzeniu wyroku, powrócił na stanowisku proboszcza. W 1953 r. komunistyczne wadze podjęły nieudaną próbę odwołania go ze stanowiska proboszcza.

 

Ks. Leonard Prochownik zmarł 23.02.1963 r. w Wadowicach. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył nowy wikariusz kapitulny bp Karol Wojtyła, który wygłosił kazanie.