KATOLICY.EU

Ks. Stanisław Skorodecki, współwięzień Sługi Bożego Stefana kard. Wyszyńskiego, Prymasa Polski.

 

         Stanisław Skorodecki ur. się 9.11.1919 r. we Lwowie w rodzinie inteligenckiej. W rodzinnym mieście skończył szkołę podstawową i średnią. Po maturze podjął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jana Kazimierza. Po drugim roku studiów wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Lwowie. Po latach wspominał: „Zaliczyłem dwa lata medycyny i... powołanie kapłańskie okazało się silniejsze. Już przed maturą dużo myślałem o kapłaństwie, ale jakoś nie mogłem się zdecydować, bałem się czegoś. Okazuje się jednak, że Pan Bóg nie pofolguje nikomu, jeśli woła kogoś do siebie. Tak więc wstąpiłem do seminarium duchownego”. W styczniu 1945 r. przyjął święcenia kapłańskie.

         Ks. Skorodecki został wikariuszem w Mielcu – Ropczycach. To podjął aktywną działalność wśród miejscowej młodzieży. Rozwinął Sodalicję Mariańską i Krucjatę Eucharystyczną, opiekował się ministrantami i harcerzami. 11.01.1951 r., kiedy wracał z kolędy, został aresztowany przez funkcjonariuszy UB. Zarzucono mu stworzenie młodzieżowej organizacji wojskowej w celu obalenia siłą ustroju Polski Ludowej. Podczas śledztwa był maltretowany. Po latach wspominał: „Byłem doświadczany różnymi karami. Pusta, duża cela w piwnicy, betonowa, goła prycza, nago przez kilkanaście godzin, od wieczornego apelu godz. 17 do rannej pobudki, godz. 5. albo – bardzo mała cela, loch, do którego wchodziło się nago do pasa, a tam wlewano zawartość kibli, tj. nieczystości, fekaliów i trzeba było w tym godzinami stać, a potem kąpiel z użyciem gumowego węża pod ciśnieniem kilku atmosfer. To były straszne tortury Po dwóch tygodniach śledztwa straciłem przytomność. (...) Pielęgniarka więzienna przypalała mi twarz, by sprawdzić, czy ja przypadkiem nie udaję, nie symuluję. I robiła to „pielęgniarka". Myślałem, że po powrocie ze szpitala więziennego będę miał lżejsze śledztwo. Nic podobnego. Te same metody trwały przez prawie 6 miesięcy”.

25.06.1951 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie skazał ks. Skorodeckiego na 9 lat więzienia. W wyniku apelacji wyrok ten podniesiono do 10 lat pozbawienia wolności. Trafił do więzienia w Rawiczu, gdzie najprawdopodobniej został zmuszony do współpracy z UB. 11.10.1953 r. przewieziono go do Stoczka warmińskiego, gdzie miał towarzyszyć uwięzionemu wcześniej Prymasowi Polski Stefanowi kard. Wyszyńskiemu. Po latach oceniał: „dla mnie ten pobyt z Księdzem Prymasem to była także wielka szkoła. Proszę sobie uświadomić - ja miałem wtedy zaledwie 33 lata, w tym tylko 8 lat kapłaństwa i już 3 lata więzienia. (...)  Ksiądz Prymas nauczył mnie, jak to nasze doświadczenie trzeba przyjąć i przeżyć. (...) Nade wszystko był to człowiek wielkiej dyscypliny, wielkiego ładu. Bardzo wiele żądał od siebie, dlatego miał prawo żądać od innych... Pracowity do nieskończonej potęgi. Człowiek autentycznie szanujący każdego człowieka. Nie umiał nienawidzić nikogo!”.

 Kard. Wyszyński w "Zapiskach więziennych" zanotował: ks. Skorodecki Był to człowiek gorącej wiary, niemal uczuciowej modlitwy, kochający Kościół święty i oddany mu całym życiem. (...) Ksiądz miał wybitne powołanie kapłańskie, które kochał całą duszą. (...) Poziom duchowy księdza był o wiele wyższy od wysokiego." Dr Jan Żaryn oceniał: „Z dokumentów wynika, że próbował zminimalizować szkody swojej działalności. Komendant bardzo często był niezadowolony z jego usług”.  

         27.10.1955 r. Prymas Wyszyński został przewieziony do klasztoru ss Nazaretanek w Komańczy a ks. Skorodecki powrócił do więzienia w Rawiczu. Wolność odzyskał 28.10.1956 r. Następnie posługiwał jako prefekt w tarnowskich szkołach średnich. Od 1960 r. pracował na terenie przedwojennej diecezji lwowskiej z tymczasową siedzibą w Lubaczowie. W 1986 r. przeniósł się do diecezji szczecińsko – kamienieckiej. Tu posługiwał jako penitencjarz katedralny i spowiednik kleryków. W 1991 r. został proboszczem szczecińskiej katedry. Po przejściu na emeryturę osiadł w 1999 r. w szczecińskiej parafii św. Ottona. Miejscowy proboszcz ks. Jan Zapartek oceniał: „Był lubianym przez wiernych spowiednikiem, organizował duszpasterstwo dla emerytów i rencistów”.

 

31.07.2002 r. na plaży w Rewalu znaleziono ciało ks. Jana Skorodeckiego. Dwa dni wcześniej tygodnik „Nie” zarzucił mu pedofilię. Biskup Marian Kruszyłowicz sufragan z archidiecezji szczecińsko-kamieńskie, przewodniczący uroczystością pogrzebowym,  stwierdził: „Sami się zastanawiamy, czy jest związek między śmiercią ks. Skorodeckiego i tym brutalnym atakiem tygodnika "Nie". Tego nie wiemy. Swoją drogą tylko Urban może sobie pozwolić na taki styl, na taki knajacki język”.

            Zgodnie ze swoją wolą ks. Skorodecki spoczął na cmentarzu w Ropczycach żegnany przez ponad 3 000 wiernych. Anna Wenc, relację z przebieg uroczystości pogrzebowych zakończyła stwierdzeniem: „W naszych sercach i pamięci pozostanie ks. Stanisław Skorodecki jako kapłan o wielkim sercu, wspaniały kaznodzieja, człowiek mimo wielu przeżyć i cierpień - bardzo pogodny, skromny i serdeczny dla każdego człowieka, niestrudzenie dający świadectwo świętości Prymasa Wyszyńskiego w wielu miejscowościach w kraju i za granicą. Był także wielkim czcicielem naszej Ropczyckiej Pani - Matki Bożej Królowej Rodzin. Będziemy o tym pamiętać Księże Stanisławie”.