KATOLICY.EU

S. Weronika Śnieżek, więziona w czasach Polski Ludowej.

 

         Weronika Śnieżek ur. się 31.01.1898 r. w Bystrowicach Kolo Jarosławia w rodzinie chłopskiej. Po skończeniu szkoły powszechnej w Bystrowicach i szkoły praktycznej u sióstr sercanek w Przemyślu, wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi we Lwowie. W 1923 r.  po odbyciu postulatu i nowicjatu, złożyła pierwsza śluby zakonne. Następnie pracowała jako przyuczona nauczycielka w szkołach województwa lwowskiego: w Siedliskach, Majdanie, Kukizowie. W 1929 r. złożyła ślubu wieczyste. Dwa lata później podjęła pracę w szkole w Studzienicznej.

          W latach II wojny światowej s. Śnieżek przebywała najpierw w Zazulach, gdzie przez rok uczyła w szkole powszechnej, a od 1942 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie podjęła posługę w domu dziecka. W 1949 r. została wychowawczynią w domu dziecka w Augustowie, prowadzonym przez zgromadzenie od 1923 r. W domu tym, wbrew prowadzącym go zakonnicom, przebywała grupa młodzieży od 16-tego do 24-go koku życia. S. Irena Waśniewska – kierowniczka domu dziecka wspominała: „Żadne jednak starania: pisma, żądania, tłumaczenia i prośby nie pomogły, a nawet jeden z Naczelników Wydziału wyraźnie powiedział: <Będziemy im tak długo dokuczać, aż się same wyniosą>. Wizytacja za wizytacją stwierdzała, że przerośnięci chłopcy powinni być przeniesieni do zakładu, gdzie wychowawcami są mężczyźni, ale nikt ich nie przeniósł, na tych stwierdzeniach kończyła się cała sprawa. A chłopcy pozwalali sobie na wszystko, gdyż byli świadomi, że popiera ich aktyw ZMP”.

         S. Śnieżek próbowała przy pomocy różnych metod przywrócić w domu dziecka elementarny porządek. W odpowiedzi zdemoralizowani młodzieńcy zaczęli donosić na UB wymyślone historie o biciu, głodzeniu i innych czynach jakich miały dopuszczać się wychowawczynie. S. Waśniewska zapamiętała: „Pewnego dnia wtargnęła grupa pracowników UB i po krótkiej rozmowie ze mną żądano zwołania zebrania ogólnego personelu wychowawczego i wychowanków na następny dzień w godzinach popołudniowych. Wychowawczynią chłopców była siostra Weronika Śnieżek, która zajęła się przygotowaniem odpowiedniej sali.(...)  Po kilku słowach wstępu, z którego wynikało, że starsi chłopcy zabiegali o to, aby życie w zakładzie uwzględniało metody wychowawcze i zbliżało ich od wymogów narzuconych przez komunistów, zażądali więc usunięcia krzyży ze ścian, wspólnych modlitw rano, wieczorem i przy posiłkach, jak też uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. Jurek, najstarszy z chłopców, nie czekając na dyskusję w tej sprawie, skoczył na stół, zerwał Krzyż ze ściany i rzucił go na podłogę”.

s. Waśniewska wspominała: „S. Weronika czujnym okiem śledziła zachowanie się chłopców, reagowała w różny sposób: rozmawiała z nimi wskazują ich postępowanie jako nieuczciwe i żądając zwrotu przehandlowanych rzeczy, zaprzestania palenia papierosów, respektowania regulaminu zakładowego, rzetelnej nauki w szkole i w domu. Niewiele pomogły zabiegi s. Weroniki. Kontakty z UB doprowadziły do tego, że s. Weronikę zatrzymano na ulicy i  osadzono w zakładzie karnym w Suwałkach”.

13.06.1950 r. w sądzie powiatowym w Suwałkach odbyła się rozprawa o znęcania się nad wychowankami. Na ławie oskarżonych obok s. Śnieżek zasiadła s. Waśniewska oraz gospodyni – Waleria Stawiarska. Zastraszenie wychowankowie obwiniali siostry o tak absurdalne czyny jak: nie dawanie butów w zimie tym co nie chcieli iść do Kościoła czy bicie sztachetami z ogrodzenia zakładowego. Jeden z chłopców zeznał, że zakonnica powiedziała: „W Ameryce robotnik ma dobrobyt, w Polsce pędzi się robotnika do pracy jak bydło”.

Sąd orzekł o winie s. Śnieżek i skazał ją na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Dwa dni później opuściła areszt. Jednak już niecałe 2 miesiące później została ponownie aresztowana i osadzona w więzieniu. Oskarżono ją o agitację antystalinowską. Tym razem jednak nie doszło do rozprawy i po roku odzyskała wolność. Następnie pracowała 7 lat jako katechetka i intendentka w Ostrówku. Potem posługiwała na placówkach parafialnych w Trzecielu, Pniewach i Włocławku. W 1987 r. osiadła w Wieleniu nad Notecią, gdzie zgromadzenie prowadzi Dom Pomocy Społecznej.

 

S. Weronika Śnieżek zm. 7.03.1991 r. w Wieleniu. Została pochowana na miejscowym cmentarzu sióstr i podopiecznych.