KATOLICY.EU

Ks. Zygmunt Trószczyński, kapelan Żoliborza w Powstaniu Warszawskim.

 

Zygmunt Marian Trószczyński ur. się 4.12.1886 r. w Warszawie na Marymoncie. Po skończeniu szkoły realnej, podjął studia na Wydziale Przyrodniczym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studia kontynuował we Fryburgu w Szwajcarii. W 1908 r. porzucił studia przyrodnicze na rzecz teologii. Dwa lata później powrócił do Warszawy, gdzie został przyjęty na trzeci rok do Seminarium Duchownego.  W 1913 r. przyjął święcenia kapłańskie, po czym podjął posługę wikarego najpierw w parafii Kołbiel k. Mińska Mazowieckiego, a potem w Wiskitki k. Żyrardowa. W 1915 r. wystąpił do nowicjatu księży Marianów. Rok później został wikarym na warszawskich Bielanach. W 1919 r. złożył śluby wieczyste. W latach 1924 – 25 przebywał na misjach w USA. W 1926 r. został proboszczem na Bielanach. Pracę duszpasterską łączył z działalnością charytatywną w parafialnym oddziale „Caritas”, posługą kapelana wojskowego i prefekta w szkołach.

We wrześniu 1939 r., ks. Trószczyński był kapelanem 1 baonu 40 Pułku Piechoty na terenie Bielan. Za męstwo wykazane podczas oblężenia Warszawy otrzymał Krzyż Walecznych. Po kapitulacji stolicy utworzył schronisko dla żołnierzy rekonwalescentów. W okupowanej Warszawie współpracował z PCK, RGO, ukrywał Żydów i wystawiał im fałszywe metryki chrztu oraz organizował tajne nauczanie.

Ks. Jan Bukowicz relacjonował: Pewna kobieta wspomina, że kiedy już wszystko sprzedała w czasie okupacji, a jej męża aresztowali Niemcy, będąc kiedyś na nabożeństwie majowym z dzieckiem, zemdlała. Zainteresował się nią wtedy proboszcz. Zaproponował, aby przyszła po pomoc. Ona jednak nie zjawiła się. Wysłał więc do niej kartkę, ale i wówczas nie przyszła. W kilka dni potem przekazał jej przez kogoś jedzenie. Po kilkudziesięciu latach po tym wydarzeniu wspomina, że ks. Trószyński uratował ją i jej dwie córki od śmierci.

ks. Trószczyński Zaangażował się w działalność konspiracyjną. Był kapelanem: najpierw tajnej organizacji Polska Niepodległa a następnie Armii Krajowej. W konspiracji przybrał ps. „Alkazar”. Jego plebania była stałym punktem kontaktowym. Przechowywał na niej także broń i osoby poszukiwane przez Niemców. W 1943 r. był przesłuchiwany przez gestapo za wygaszanie w kościele kazań patriotycznych.

            Kiedy 1.08.1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie, ks. Trószczyński jako dziekan II Obwodu AK „Żywiciel” kierował całym duszpasterstwem wojskowym na Żoliborzu. Zasłynął jako niezwykle ofiarny kapłan i gorący kaznodzieja. Wielokrotnie  z krzyżem w ręku prowadził powstańcze oddziały do ataku, rozdawał dobre słowo i przyjaźń, budził nadzieję i radość.

Stanisław Podlewski w „Rapsodii Żoliborskiej” tak opisał pogrzeb poległej łączniczki:

Ksiądz kapelan „Alkazar” (...) siwiuteńki jak gołąb, wysoki i chudy, ubrany w postrzeloną sutannę – odprawił Mszę świętą przy zwłokach. (...) Długą chwilę stał niemy, zapatrzony w trumnę, jakby namyślał się, co powiedzieć. Tylu już pochował dzielnych chłopców i dziewcząt...

- tak ciężko znaleźć słowa – zaczął – aby wyrazić uczucia ogarniające serce, gdy mamy żegnać na zawsze piękną młodą dziewczynę, która padła śmiercią bohatera w walce o swoje miasto rodzinne, o wolność swego narodu...

Słowa kapelana zginęły we wściekłym warkocie samolotów z białym krzyżami, w potężnych wybuchach bomb.

Nikt z zebranych nie uciekał ani nie próbował się ukrywać.

Gdy na chwilę ucichł warkot motorów lotniczych, do uszu zebranych doszły spokojne  pełne żarliwej wiary słowa księdza:

- ... ona będzie orędowniczką naszej sprawy tam, u Pana Boga. Ona swoją ofiarą krwi i młodego życia wyprosi zwycięstwo i wolność.

         W połowie września 1944 r. podczas pełnienia kapłańskich obowiązków ks. Trószczyński został ranny odłamkiem pocisku w ramię. Odłamek przerwał tętnicę i nieustraszony kapelan znalazł się w powstańczym szpitalu. Tu zastała go wiadomość o kapitulacji Żoliborza. Podlewski pisał: Teraz wielki ciężar przytłoczył starcze plecy. Siedział na uboczu, milczący, z opuszczoną na piersi głową szepcząc modlitwy. Nie śmiał spojrzeć w oczy tym dziewczętom i chłopcom z oddziałów powstańczych, którym jeszcze wczoraj rano w czasie Mszy św. mówił ze stopni powstańczego ołtarza, że już wkrótce nadejdzie dzień ostatecznego zwycięstwa .

         Ks. Trószczyński opuścił Warszawę razem z ludnością cywilną. Na ukochany Marymont powrócił w styczniu 1945 r. Natychmiast wznowił działalność duszpasterską i charytatywną. Zorganizował kaplicę, świetlicę i ambulatorium PCK, wznowił działalność parafialnej „Caritas”, organizował półkolonie dla dzieci. Zainicjował budowę bursy im. Grota – Roweckiego dla sierot po powstańcach a następnie nią kierował do 1949 r., kiedy przejęło ją warszawskie kuratorium. Zajął się także ekshumacją i grzebaniem żołnierzy powstańców. Urządzał spotkania byłych żołnierzy AK.

W styczniu 1949 r. ks. Trószczyński został aresztowany i umieszczony w więzieniu przy ul. Rakowieckiej. Oskarżony o to, że: współdziałał w urządzaniu wspólnych herbatek, opłatków, święconego, omawiał przebieg prac ekshumacyjnych oraz opieki nad grobami powstańców AK, został skazany w 1950 r. na 6 lat więzienia. W uzasadnieniu wyroku napisano: skazany usiłował przemocą usunąć postawione organa zwierzchniej władzy narodu oraz zmienić ustrój państwa polskiego.

         Ks. Bukowicz wspominał:  W więzieniu pomagał nawet Niemcom czekającym na egzekucję. Pewnego razu wsunął do kieszeni jednego z nich kilka papierosów, podzielił się też swoim przydziałem kawy, co oburzało polskich współwięźniów. Na to ks. Trószyński powiedział: "Wybaczcie mi, ale im nikt nic nie poda". Były to wielkie rekolekcje dla więźniów.

Siostra ks. Trószczyńskiego wystąpiła do prezydenta Bolesława Bieruta o ułaskawienie. Bierut zmniejszył wyrok do 4 lat, dzięki czemu odzyskał wolność w 1953 r.  Zrehabilitowany w 1957 r. został kapelanem sióstr urszulanek w Młocinach. Ostatnie miesiące życia spędził w Domu Księży Emerytów „Księżówka” w Otwocku.

 

Ks. Zygmunt Trószczyński zmarł 22.06.1965 r. w Otwocku. Pochowany został na cmentarzu mariańskim na Wawrzyszewie.