KATOLICY.EU

Sługa Boży Stefan kard. Wyszyński, Prymas Polski.

 

Stefan Wyszyński ur. się 3.08.1901 r. Zuzeli nad Bugiem, w rodzinie organisty. Po latach wspominał: Wiele razy znajdowałem mojego ojca (...) przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, tu spędzał chwile wolne. (...) Pamiętam, że gdy kiedyś upadła mi na ziemię skórka chleba, mój ojciec kazał mi ją podnieść i pocałować. Nie bardzo chciałem to uczynić, ale musiałem. Pamiętam też, jak pochwalono mnie za to, że pocałowałem skórkę chleba.

Po śmierci matki, Wyszyński przerwał naukę w szkole powszechnej w Andrzejewie, samodzielnie przerobił 3 i 4 klasę szkoły powszechnej, po czym w 1912 r. został przyjęty do Gimnazjum Wojciecha Górskiego w Warszawie. Kiedy wybuchła I wojna światowa i w 1915 r. wojska niemieckie zajęły Warszawę, kontynuował naukę w gimnazjum handlowym w Łomży. W 1917 r. wstąpił do niższego seminarium duchownego we Włocławku. W 1924 r. przyjął świecenia kapłańskie. Rok później podjął studia na KUL-u., uwieńczone po czterech latach doktoratem.  Następnie odbył podróż naukową po krajach Europy Zachodniej

W 1930 r. ks. Wyszyński został wikarym w Przedczu Kujawskim. Rok później podjął wykłady w Seminarium Duchownym we Włocławku. W 1933 r. został redaktorem naczelnym „Ateneum Kapłańskiego”. W 1938 r. Prymas Polski kard. August Hlond powołał go do Rady Społecznej. Do wybuchu II wojny światowej opublikował 106 prac i artykułów, w których domagał się od wiernych solidarności z ubogimi, a od państwa aktywnej polityki społecznej.

Po agresji Niemiec na Polskę, ks. Wyszyński zagrożony aresztowaniem, opuścił 5.11.1939 r. Włocławek. Ukrywał się najpierw w Kozłówce, potem w Żułowie, aby trafić w końcu do podwarszawskich Lasek, gdzie obok posługi duszpasterskiej, wykładał na tajnym uniwersytecie. Zaprzysiężony w marcu 1944 r. na oficera Armii Krajowej w stopniu porucznika, został kapelanem w Puszczy Kampinoskiej. W lipcu 1944 r., wspólnie z gospodarzami Lasek, zorganizował na terenie zakładu szpital, w którym w czasie powstania warszawskiego towarzyszył rannym w cierpieniu, a często i w agonii.

Po zajęciu ziem polskich przez wojska sowieckie ks. Wyszyński powrócił do Włocławka, gdzie zorganizował seminarium i redakcję „Ładu Bożego”. W 1946 r. przyjął sakrę biskupią i objął rządy w archidiecezji lubelskiej. W ciągu dwóch lat stworzył Wydział Filozofii Chrześcijańskiej na KUL-u, reaktywował Instytut Wyższej Kultury Religijnej, wskrzesił lubelskie seminarium duchowne, zreorganizował kurię biskupią.

W 1948 r. Ojciec Św. Pius XII mianował bpa Wyszyńskiego metropolitą gnieźnieńskim i warszawskim. W liście pasterskim wydanym z okazji ingresu, pisał: Niosę wam Światło Chrystusowe i wołam do wszystkich, do was, kapłani i do was, domownicy wiary: pomóżcie mi wnieść w dom nasz pochodnię Bożą i umieścić na wysokim miejscu, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu, aby rozświeciła mroki i zakątki, umysłów i serc, by naród, który trwa jeszcze w ciemności, ujrzał światłość wielką.

Prymas Wyszyński, obdarzony w 1953 r. godnością kardynalska, odważnie bronił praw Kościoła i narodu. Kiedy komuniści w 1953 r. dekretem, uzurpowali sobie prawo obsadzania stanowisk kościelnych, stanowczo zaprotestował. Zapłacił za to aresztowaniem 26.09.1953 r. Następne trzy lata spędził jako więzień w: Rywałdzie Królewskim, Stoczku Warmińskim, Prudniku Śląskim i Komańczy. Ks. Jan Twardowski pisał w 1956 r.:

Komańcza

Kocham deszcz, który pada czasami w Komańczy,

nawet taki szorstki i chłodny,

gwiazdkę śniegu, co nieraz Mu w oknach zatańczy,

żeby był tak jak zawsze pogodny

 

Prostą lampę na stole. Wszystkie jego książki,

brewiarz, zegar, wieczorną ciszę -

nawet taki najmniejszy z Matką Boską obrazek,

który komuś z wygnania podpisze

 

Krzyże żadne nie krwawią, gdy jest świętość i spokój,

gdy z wygnańcem po cichu drży Polska -

wszystko proste jak wiersze - brewiarz, lampa i pokój,

drzew warszawskich na niebie gałązka

 

W 28.10.1956 r. prymas Wyszyński powrócił do Warszawy. W nadesłanym dwa dni później telegramie Ojciec Św. Pius XII pisał: Twoje nieugięte i niezłomne męstwo ducha, wśród wszelkich trudności i przeciwieństw, zabłysło jako piękny przykład do naśladowania.

Kiedy w 1958 r. ekipa Władysława Gomułki powróciła do polityki państwowej ateizacji, kościół polski pod przewodnictwem prymasa Wyszyńskiego  znowu stał się znakiem sprzeciwu. Do szczególnej eskalacji  konfliktu doszło w okresie milenium chrztu Polski. Pomimo desperackich kroków podejmowanych przez komunistyczne władze jak aresztowanie obrazu „Matki Boskiej Częstochowskiej”, odmowa zgody na przyjazd do Polski Ojca Św. Pawła VI czy organizowanie konkurencyjnych obchodów tysiąclecia państwa polskiego, milenijny obchody zakończyły się olbrzymim sukcesem kościoła. Janusz Zabłocki oceniał: Przyjęta od początku przez prymasa Wyszyńskiego orientacja duszpasterska okazała się opatrznościowa. Zakładała bowiem najściślejszy związek Kościoła z narodem, z jego najszerszymi masami, a nie tylko z elitami, dzięki postawieniu na żywą w tych szerokich  kręgach pobożność maryjną, tradycyjną i ludową. Ta bliska więź (...) okazała się zbawienna i rozstrzygająca w momencie wielkiej konfrontacji roku 1966.

W latach 70-tych XX wieku, kiedy rządy w Polsce sprawował Edward Gierek, Prymas Wyszyński, jak poprzednio, stale dopominał się poszanowania praw narodu i kościoła. 26.09.1976 r. mówił: I w ojczyźnie naszej, gdy patrzymy na różne zdarzenia i bolesne fakty, chociażby takie jakie miały miejsce w 1970 roku na Wybrzeżu, czy w czerwcu bieżącego roku w Ursusie, w Radomiu, w Płocku czy gdziekolwiek, rozumiemy, że takich trudności i boleści nie rozwiąże się ani policją, ani biciem, ani kijami czy gazami. (...) Ktokolwiek chciałby nami rządzić, musi się nauczyć sztuki władania sercem, a nie więzieniem czy policją. Te instytucje są bezsilne, natomiast serce człowieka poddaje się wobec okazanej mu miłości .

Dwa lata później kard. Karol Wojtyła został wybrany papieżem. W swoim testamencie w roku 2000 zapisał: Kiedy w dniu 16 października 1978 konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: <zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie> (...) Wypowiedział je zaś Człowiek, który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia. Jego zmagań i Jego zwycięstwa.

6.11.1978 r. prymas Wyszyński apelował: Polska musi wesprzeć papieża – Polaka na kolanach! Ale nie tylko. Polska musi zrewidować swój styl życiowy, swoją moralność w życiu osobistym, społecznym, zwłaszcza rodzinnym. (...) Najbardziej doniosłym wsparciem Ojca Świętego będzie to, jeśli wśród mnóstwa kontestacji i konfliktów moralnych czy politycznych w świecie Polska jak najmniej przyczyni mu kłopotów.

W 1980 r. Prymas Wyszyński udzielił poparcia ruchowi „Solidarności”. Starał się mediować pomiędzy władzą a liderami związkowymi. W marcu 1981 r. ujawniła się zaawansowana choroba nowotworowa. 22.05.1981 r. żegnając się z obecnymi biskupami, powiedział: Największą naszą wartością jest wiara naszego ludu, jego przywiązanie do Kościoła, jego więź Kościołem w Chrystusie i jego Matce, w waszej wierze, w waszej gorącej miłości i w waszej niezwykłej apostolskiej gorliwości. Niczego więcej nie oczekuje. Kościół musi zostać tutaj, gdzie bez jakiejś emfazy jest przedmurzem chrześcijaństwa. Kościół stąd pójdzie na Wschód.

 

Sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski zmarł 28.05.1981 r. w Warszawie. Podczas jego pogrzebu, będącego wielką narodową manifestacją, kard. Franciszek Macharski odczytał homilię przesłaną przez Ojca Św. Jana Pawła II. Z łoża boleści namiestnik Chrystusowy apelował: Podejmijcie to wielkie i trudne dzieło, dziedzictwo przeszło tysiącletniej historii, na którym, on kardynał Stefan, Prymas Polski, dobry Pasterz, wycisnął trwałe, niezatarte piętno.