Katolicy.eu

Sługa Boży O. Zbigniew Strzałkowski, misjonarz.

 

Zbigniew Strzałkowski ur. się 3.07.1958 r. w Tarnowie. Mając 20 lat zdał maturę w Technikum Mechanicznym. Przez następny rok pracował w różnych przedsiębiorstwach. W 1979 r. przywdział habit zakonny ojców franciszkanów konwentualnych. Pięć lat później złożył śluby wieczyste. W 1986 r., po uzyskaniu tytuł magistra teologii, przyjął święcenia kapłańskie. Następnie posługiwał jako wicerektor w Niższym Seminarium Duchownym w Legnicy.

Decyzję wyjazdu na misje o. Strzałkowski podjął już w okresie studiów teologicznych. Dwa lata po święceniach kapłańskich wyjechał do Peru. Po przylocie do Limy, zatrzymał się w niej przez krótki czas. Już tu dostrzegł kontrast bogactwa i skrajnej nędzy jej mieszkańców. Po kilkumiesięcznej „zaprawie" językowej i duszpasterskiej otrzymał parafię w środkowej części Andów, w wiosce Pariacoto, leżącej 3600 m n.p.m. i liczącej trzy tysiące mieszkańców. Cała parafia obejmowała swoim zasięgiem obszar równy polskim Tatrom i Podhalu, a do niektórych osiedli górskich można się dostać tylko na koniu lub pieszo. Miejscowi Indianie czekali od niepamiętnych lat, aby ksiądz zamieszkał wśród nich. Kiedy zostało im ogłoszone, że dwaj misjonarze z Polski pozostaną z nimi na stałe, oklaski w kościele nie milkły przez pięć minut. Jego towarzyszem został o. Michał Tomaszek.

Obaj polscy zakonnicy nie tylko głosili Słowo Boże ale również elektryfikowali wsie, doprowadzali wodę do zagród, realizowali projekty żywnościowe Caritasu. Ich działalność zyskała im olbrzymie uznanie u miejscowych Indian i nienawiść komunistycznych partyzantów ze „Świetlistego Szlak”, dla których celem było wywołanie krwawej rewolucji. To oni postanowili rozprawić się z księżmi starającymi się zwalczyć zło nie przy pomocy karabinu tylko miłością. Kiedy miotane groźby nie zastraszyły polskich kapłanów, którzy nie chcieli opuścić powierzonej sobie owczarni komunistyczni zbrodniarze postanowili się z nimi rozprawić.

W piątek, 9.08.1991 r. we wsi pojawiło się trzech młodych, nieznanych mężczyzn, jak się potem okazało terrorystów ze Świetlistego Szlaku. W tym czasie ojcowie Strzałkowski i Tomaszek celebrowali Mszę św., po której był  zaplanowane spotkanie z młodzieżą. Po końcowym błogosławieństwie uzbrojeni terroryści związali im ręce i zażądali kluczyków od zakonnego samochodu. Następnie przewieźli go przed budynek wójtostwa. Towarzyszyła mu siostra Bertha, która z własnej woli zajęła miejsce obok niego. Następnie został wywieziony z wioski, po czym urządzono nad nim sąd rewolucyjny. Zarzucono mu i jego współbratu:

·         podjudzanie przeciwko rewolucji modlitwą różańcową, kultem świętych, Mszą św. i Biblią.

·         okłamywanie ludu Ewangelią i Biblią, bo wszystko to są kłamstwa. Religia jest opium dla ludu.

·         głoszenie pokoju.

·         imperializm, na którego czele stoi papież Polak.

Na podstawie tych absurdalnych zarzutów obu misjonarzy skazano na karę śmierci i po chwili wykonano na nich egzekucję. Zakonnicę puszczono wolno. Kiedy znaleziono ciało o Strzałkowskiego, leżał twarzą do ziemi, roztrzaskaną, przestrzeloną czaszką.  Na jego plecach była przypięta kartka papieru z napisanymi jego krwią słowami: „Tak giną pachołki imperializmu". Wraz z kapłanami zginął wójt gminy. W sierpniu 1991 roku rząd Peru przyznał pośmiertnie obu ojcom najwyższe odznaczenie państwowe: Wielki Order Oficerski "El Sol del Perú" (Słońce Peru).

         Grób o. Strzałkowskiego i Tomaszka stał się szybko miejscem kultu. Pielgrzymujący do niego kapłani znajdują tu siłę i wsparcie w wierze. W pariacotiańskiej księdze pamiątkowej możemy przeczytać: Wdzięczni Bogu za dar powołania kapłańskiego, zjednoczeni w braterskim powołaniu ze Zbigniewem i Michałem jesteśmy tu po to, by przy grobach uczyć się pokory i przechodzić rekolekcje kapłańskie". „Obecność po dziesięciu latach od ich śmierci w tym miejscu daje mi siłę duchową i wiarę w zwycięstwo Dobra nad złem. Czuję ciągle wielką łączność ze Zbyszkiem i Michałem w tajemnicy świętych obcowania.

Pielgrzymujący do grobu męczenników arcybiskup Józef Życiński wpisał do księgi pamiątkowej: Prosiłem Boga w Eucharystii przy grobach męczenników, aby ich krew stała się zasiewem nowych powołań misyjnych w naszej Ojczyźnie. Oby odwaga i poświęcenie Zbyszka i Michała inspirowały nowe pokolenia polskich kapłanów do dania czytelnego poświęcenia Bogu. (...) Życzę, by wstawiennictwo naszych męczenników przekształcało miejscowy pejzaż w dziedzinę doświadczania wiary żywej i głębokiej.

         W 2002 r. zakończył się etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego o. Tomaszka i o. Strzałkowskiego, po czym nastąpiło wysłanie dokumentacji do kongregacji do spraw kanonizacji w Rzymie.