Katolicy.eu

Służebnica Boża Teresa Strzembosz, pionierka poradnictwa rodzinnego w Polsce.

 

         Teresa Strzembosz ur. się 11.09.1930 r. w rodzinie inteligenckiej o patriotycznych tradycjach. Od najmłodszych lat treścią swego życia uczyniła miłość bliźniego. Podczas okupacji hitlerowskiej, zorganizowała w Krakowie, w swojej, a także kilku innych szkołach, pomoc dla ludzi uciekających ze Wschodu. Działalność tą rozwinęła później w Józefowie, organizując: dożywianie, odwiedziny u chorych i samopomoc. Postanowiła wtedy podjąć studia medyczne, na które po wojnie zdawała uparcie siedem razy. Kiedy wreszcie została przyjęta, zrezygnowała, zgodnie z mylnym orzeczeniem lekarskim, przewidując, że zostało jej zaledwie kilka miesięcy życia. Ukończyła wówczas dwuletnie studium felczerskie i przez jakiś czas pracowała w swoim zawodzie, pełniąc właściwie funkcje lekarza w szpitalu i pogotowiu ratunkowym w Otwocku.

Mieszkając w podwarszawskim Józefowie, Strzembosz zaangażowała się w działalność parafii: zbierała młodzież w grupy pomagające chorym, organizowała dni skupienia i kursy przedmałżeńskie, uczestniczyła w wykładach i konferencjach duszpasterstw warszawskich. Stopniowo działalność duszpasterska zaczęła wysuwać się w jej życiu na pierwszy plan.

Strzembosz, zainspirowana przez Hannę Chrzanowską z Krakowa, zaangażowała się w organizowanie pomocy dla osób przewlekle chorych w parafii. Skłoniła do pracy pielęgniarskiej wiele zakonnic i osób świeckich oraz skutecznie pokonywała opór środowiska, co udawało się dzięki ogromnemu uporowi i poparciu Sługi Bożego Stefana kard. Wyszyńskiego Prymasa Polski. Jej inicjatywa umożliwiła odnalezienie i wsparcie dziesiątków osób opuszczonych, zapomnianych, bezradnych. To ona wymyśliła i zorganizowała pierwsze w Polsce wyjazdowe rekolekcje dla nieuleczalnie i obłożnie chorych. Po latach wspominała: Przyszło samo, że i w nas, usługujących, wzrastała wielka radość (...), wieczorem siostry grały i śpiewały, i tańczyły (w habitach) dla chorych. I całkiem już wieczorem (...), gdy ks. Ali [Aleksander Fedorowicz] mówił, że ołtarz poszerzył się dziś między nami na cały dom.

Duszpasterstwo Służby Zdrowia to kolejna pasja Strzembosz. Zachęcała do współpracy duszpasterstwa z poszczególnych diecezji, organizowała pielgrzymki pracowników służby zdrowia oraz rekolekcje. W dużej mierze z jej inicjatywy powstało w polskim kościele poradnictwo rodzinne, upowszechniające naturalne metody regulacji poczęć. Sprawie zorganizowania ogólnopolskiej sieci poradni życia rodzinnego poświęciła ostatnie lata życia. Przekonywała: Dziecku należą się zarówno dobrzy rodzice i właściwa atmosfera rodzinna jak i konieczne warunki bytowe. Ono ma prawo do tego, by było odpowiedzialnie zaplanowane, oczekiwane i kochane (...). Rodzice katoliccy powinni mieć tyle dzieci, ile mogą dobrze i mądrze, po ludzku i po Bożemu wychować.

Strzembosz swoją opieką ogarnęła również dziewczęta zagrożone prostytucją. Organizowała dla nich pomoc współpracując z krakowskim zakładem dla trudnych dziewcząt sióstr ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia.

Przez wiele lat, aż do rozwinięcia się ciężkiej choroby, Strzembosz pracowała społecznie w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci, gdzie utworzyła sekcję adopcji. Pracowała nad uregulowaniem spraw formalnych, zorganizowała sieć ośrodków zajmujących się przydzielaniem dzieci do adopcji, uczestniczyła w wywiadach środowiskowych. Starała się przede wszystkim pomóc w stworzeniu więzi między młodą matką a dzieckiem, tak, aby zachęcić samotne najczęściej kobiety do podjęcia decyzji o jego wychowaniu. Dopiero gdy to zawiodło, dziecko przekazywano innej rodzinie. O swoich pracach tak pisała w jednym z listów: To takie wielkie szczęście - możność służenia człowiekowi - a właściwie Bogu w ludziach.

Innym polem aktywności społecznej Strzembosz były samotne matki, opuszczone przez najbliższych. Najpierw próbowała im pomagać w ramach struktur kościelnych i państwowych. W 1958 r. stworzyła w Chylicach pod Warszawą pierwszy w Polsce dom dla samotnych matek, który uczył je odpowiedzialności i właściwej, samodzielnej opieki nad dzieckiem, pomagał w osiągnięciu stabilizacji życiowej, ułatwiał „nowy start”. Niesłychanie bolało ją traktowanie samotnej matki jako „kobiety upadłej”. Powtarzała: one są tu najważniejsze i to jest ich dom. Wkładała wiele wysiłku, czasu, miłości i własnych środków w utrzymanie chylickiego domu. Z jego powodu często miała długi. Znajomym pisała o zmęczeniu i wyczerpaniu ogromną pracą.

Ci, którzy współpracowali ze Strzembosz, wspominają jej energię, zorganizowanie, otwartość na potrzeby innych, stałą gotowość niesienia ludziom bezinteresownej pomocy. Poświęcała prywatność, życie towarzyskie i rodzinne, pracowała ponad siły. Podróże, spotkania, prelekcje powodowały skrajne zmęczenie. Nie chcąc rezygnować z żadnego z zajęć ratowała swoją zdolność do koncentracji mocną kawą, papierosami, kofeiną wypijaną z ampułki.

 

Służebnica Boża Teresa Strzembosz zmarła 8.06.1970 r. na chorobę nowotworową.

Prymas Wyszyński, podczas uroczystości pogrzebowych powiedział: Teresa nie lubiła mówić o swoim życiu z Bogiem, o swoim kontakcie z Bogiem. Ktokolwiek jednak z nią rozmawiał o sprawach społecznych, o niesieniu pomocy najbardziej nieszczęśliwym, wyczuwał, że ta rozmowa zawsze jest zakorzeniona w jakimś głębokim nurcie duchowym.