Katolicy.eu

Sługa Boży O. Michał Tomaszek, misjonarz w Peru.

 

         Michał Tomaszek ur. 23.09.1960 r. we wsi Łękawica na ziemi żywieckiej. Gdy miał 9 lat stracił ojca. Matka sama zajęła się wychowaniem 4 dzieci. Jako ministrant dbał o głębszy udział we Mszy św. Na świadectwie z nauczania religii z kl. VIII widać bardzo dobrą ocenę z zachowania, i dobrą z wiadomości religijnych. Uważany był za chłopca dobrego, zdyscyplinowanego, o średnich zdolnościach. W 1975 r. ukończył szkołę podstawową, po czym wstąpił do  Niższego Seminarium Duchownego oo. franciszkanów w Legnicy. W czasie pobytu w szkole średniej sporo czasu poświęcał na modlitwę prywatną w kaplicy seminaryjnej. Nadto każdego wieczoru po zgaszeniu światła w sypialni klękał przed figurą Matki Bożej Niepokalanej przewiezioną przez siebie z domu rodzinnego. Egzamin dojrzałości zdał w Liceum Ogólnokształcącym w Legnicy, a świadectwo maturalne otrzymał w 1980 r. Po maturze zgłosił się jako kandydat do Zakonu. W podaniu o przyjęcie napisał: Już od dawna jestem przekonany, że mam powołanie do kapłaństwa i Zakonu, co miałem okazję gruntowniej przemyśleć w Niższym Seminarium Duchownym w Legnicy. Pragnieniem moim jest praca na misjach, by w ten sposób służyć Bogu i Niepokalanej.

         Wyższe studia filozoficzno-teologiczne odbył br. Tomaszek w Wyższym Seminarium Duchownym OO. Franciszkanów w Krakowie. Jego koledzy  podkreślają, że był bardzo gorliwy, chętne włączał się w okolicznościowe prace, aktywnie uczestniczył w katechizacji dzieci specjalnej troski oraz przygotowywanie pomocy duszpasterskich i katechetycznych. W 1985 r. w Krakowie złożył wieczyste śluby zakonne. W 1987 r. obronił pracę magisterską z teologii moralnej na Papieskiej Akademii Teologicznej. W tym samym roku przyjął święcenia kapłańskie.

         o. Tomaszek przez dwa lata pracował w franciszkańskiej parafii w Pieńsku jako wikariusz i katecheta. Był dobrym i sumiennym kapłanem budzącym zaufanie wiernych. Jedna z parafianek nazwała go drugim świętym Franciszkiem. Tu dowiedział się, że jego dwaj starsi współbracia o. Strzałkowski i o. Wysoczański mają wkrótce wyjechać na misje do Peru. Wówczas zwrócił się z prośbą do o. prowincjała, aby i on mógł pojechać z nimi. Uzyskał stosowną zgodę i w 1989 r. dołączył do swoich współbraci w Peru. Przed wyjazdem na misje, po pożegnalnej Mszy św. w parafii w Pieńsku, odważnie powiedział, że jeśli trzeba będzie dla sprawy Bożej złożyć ofiarę  ofiarę życia  to nie będzie się wahał.

Po wylądowaniu w Limie O. Tomaszek uda się do Pariacoto, gdzie przeszedł intensywny kurs języka hiszpańskiego, po czym podjął aktywną działalność duszpasterską. Jego parafia obejmowała swoim zasięgiem obszar równy polskim Tatrom i Podhalu, a do niektórych osiedli górskich można się dostać tylko na koniu lub pieszo. Miejscowi Indianie czekali od niepamiętnych lat, aby ksiądz zamieszkał wśród nich. Kiedy zostało im ogłoszone, że dwaj misjonarze z Polski pozostaną z nimi na stałe, oklaski w kościele nie milkły przez pięć minut.

O. Tomaszek razem z o. Strzałkowskim nie tylko głosili Indianom Słowo Boże ale również elektryfikowali wsie, doprowadzali wodę do zagród, realizowali projekty żywnościowe Caritasu. Ich działalność zyskała im olbrzymie uznanie u miejscowych Indian i nienawiść komunistycznych partyzantów ze „Świetlistego Szlak”, dla których celem było wywołanie krwawej rewolucji. To oni postanowili rozprawić się z księżmi starającymi się zwalczyć zło nie przy pomocy karabinu tylko miłością. Kiedy miotane groźby nie zastraszyły polskich kapłanów, którzy nie chcieli opuścić powierzonej sobie owczarni, komunistyczni zbrodniarze postanowili się z nimi rozprawić.

W piątek, 9.08.1991 r. we wsi pojawiło się trzech młodych, nieznanych mężczyzn, jak się potem okazało terrorystów ze Świetlistego Szlaku. W tym czasie ojcowie Tomaszek i Strzałkowski celebrowali Mszę św., po której był  zaplanowane spotkanie z młodzieżą. Po końcowym błogosławieństwie uzbrojeni terroryści związali im ręce i zażądali kluczyków od zakonnego samochodu. Następnie przewieźli go przed budynek wójtostwa. Towarzyszyła mu siostra Bertha, która z własnej woli zajęła miejsce obok niego. Następnie zostali wywiezieni z wioski, po czym urządzono nad nim sąd rewolucyjny. Zarzucono im:

·         podjudzanie przeciwko rewolucji modlitwą różańcową, kultem świętych, Mszą św. i Biblią.

·         okłamywanie ludu Ewangelią i Biblią, bo wszystko to są kłamstwa. Religia jest opium dla ludu.

·         głoszenie pokoju.

·         imperializm, na którego czele stoi papież Polak.

         Na podstawie tych absurdalnych zarzutów obu misjonarzy skazano na karę śmierci i po chwili wykonano na nich egzekucję. Zakonnicę puszczono wolno.

         O. Michał Tomaszek otrzymał dwa strzały w tył głowy, natomiast o. Zbigniew Strzałkowski jeden strzał w okolicy ucha i drugi w środkową część kręgosłupa. Wraz z kapłanami zginął wójt gminy. W sierpniu 1991 roku rząd Peru przyznał im pośmiertnie najwyższe odznaczenie państwowe: Wielki Order Oficerski "El Sol del Perú" (Słońce Peru).

            W niedzielę 11.08.1991 r. o 8.30 rano wyruszył kondukt żałobny w kierunku Pariacoto. Trumny wieziono na otwartym samochodzie, od momentu wkroczenia na terytorium misji robiono wiele przystanków, gdyż ludność przygotowała bramy z kwiatów, transparenty. Drogi wyścielone były kwiatami, tłumy ludzi, zapłakane dzieci z wiązankami kwiatów, chorągwie, śpiew pełen żalu.

         13.08.1991 r., zaledwie cztery dni po męczeńskiej śmierci o. Zbigniewa i o. Michała, przebywający w Polsce ojciec św. Jan Paweł II spotkał się z rodzinami Męczenników w krakowskiej bazylice franciszkanów.

         Grób o. Tomaszka i Strzałkowskiego stał się szybko miejscem kultu. Pielgrzymujący do niego kapłani znajdują tu siłę i wsparcie w wierze. W księdze pamiątkowej możemy przeczytać: Wdzięczni Bogu za dar powołania kapłańskiego, zjednoczeni w braterskim powołaniu ze Zbigniewem i Michałem jesteśmy tu po to, by przy grobach uczyć się pokory i przechodzić rekolekcje kapłańskie". „Obecność po dziesięciu latach od ich śmierci w tym miejscu daje mi siłę duchową i wiarę w zwycięstwo Dobra nad złem. Czuję ciągle wielką łączność ze Zbyszkiem i Michałem w tajemnicy świętych obcowania.

         W 1995 r. otwarto proces beatyfikacyjny o. Tomaszka i o. Strzałkowskiego. W 2002 r. zakończył się etap diecezjalny procesu, po czym nastąpiło wysłanie dokumentacji do kongregacji do spraw kanonizacji w Rzymie.