KATOLICY.EU

I Tydzień Kultury Chrześcijańskiej.

 

Kard. Józef Glemp Prymas Polski wspominał: Rok 1975 był jednym z wielu lat okresu Polski Ludowej, w której Kościół dopominał się o prawa wiernych i o prawa obywateli. Było to wtedy, kiedy pan Gierek ogłosił, że Polska wstępuje w nowy etap pełnego socjalizmu, a Kościół - przez zebranych na konferencji plenarnej biskupów - skierował wezwanie do rządu, aby zaprzestano oficjalnej ateizacji i nie gwałcono ówczesnej konstytucji, nie dopuszczając do władzy ludzi wierzących. W praktyce bowiem trzeba było deklarować się jako niewierzący, ażeby móc objąć stanowisko w strukturach społecznych. (...) W tym samym roku rozpoczęły się Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej, aby pokazać tym wszystkim, którzy chcieli stłamsić Polskę pod jarzmem socjalizmu, że Kościół potrafi żyć skarbami swojej kultury.

Organizatorem I Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej był laikat katolicki pod protektoratem ks. bpa Władysława Miziołka. Odbył się on w dniach od 20 do 27 kwietnia 1975 r. kościele akademickim św. Anny w Warszawie. Celem Tygodnia było zaprezentowanie wartości i ideałów etycznych alternatywnych w stosunku do obowiązującej w mediach, oświacie i propagandzie ideologii komunistycznej. W ramach dni kultury chrześcijańskiej organizowano pokazy filmowe, koncerty, recytowano wiersze, wystawiano spektakle np. „Rozdroże miłości” Jerzego Zawieyskiego, prezentowano sztukę sakralną.

Krytyk Filmowy Tadeusz Sobolewski oceniał: W latach 70. w kulturze polskiej zapanował nowy klimat. Dawało o sobie znać rozczarowanie elit do ustroju, demontaż ideologii komunistycznej, którą niektórzy nazywali religią. Kościół katolicki niósł obietnice wolności i w pewnym momencie, z inicjatywy Prymasa, wyciągnął rękę do artystów. Zapowiedzią tego zbliżenia były Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej.

 Tłumy wiernych biorących udział w różnorodnych imprezach i duże zainteresowanie twórców tą nową, wolną od cenzury formą kontaktu z publicznością, sprawiło, że podobne imprezy zaczęto organizować w następnych latach, wszystkich większych miastach w Polsce, również w Kaliszu. Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej stały się imprezą cykliczną, odbywającą się w wielu miastach do dzisiaj.

Stefan Frankiewicz oceniał: Należy o tym pamiętać, kiedy wraca się dzisiaj myślą do polskiego fenomenu, nieposiadającego analogii we współczesnej Europie, jakim był proces coraz wyraźniejszego od lat siedemdziesiątych zbliżania się niemałej części elit intelektualnych i artystycznych do Kościoła, do religii, do żarliwej wiary. Powszechnie znanym, zewnętrznym przejawem tego zbliżenia były Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej. Ów proces wzajemnego oswajania się i przybliżania był niewątpliwie także owocem Soboru i jego otwarcia się w stronę problemów współczesnego świata, ale również - owocem mądrej i dalekowzrocznej postawy prymasa Stefana Wyszyńskiego, który (...) wyróżniał się (...) szczególnym zrozumieniem dla koniecznej obecności Kościoła w kulturze narodowej (...). To właśnie kardynał Wyszyński otaczającym go podczas Tygodni poetom - a byli wśród nich także ludzie niewierzący - mówił, że miejsce artystów znajduje się przy ołtarzu, a pełniona przez nich służba <lizania jak pies narodowych ran> ma w pewnym sensie także wymiar sakralny.

Dziękując uczestnikom 3 Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w 1978 r. sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński Prymas Polski mówił: Jestem wdzięczny organizatorom Tygodni Kultury, że otwierają drzwi świątyń, aby kulturze ojczystej stworzył właściwy nastrój. Może was nieco niepokoić, że stajecie przed ołtarzami, by powiedzieć to, czego wasze serce pragnie. Wiedzcie, że jest wasze miejsce. Wystarczy tu miejsca i dla was i dla nas kapłanów, którzy są sługami narodu. Zrozumcie się wzajemnie. Każdy z was jest wielkością. Trzeba w to wierzyć. Naród, który nie wierzy w wielkość, i nie chce ludzi wielkich, kończy się. Trzeba wierzyć w swą wielkość i pragnąć jej. To nie zarozumiałość. Wielkość wiąże się z prawdą, a prawda stoi u ołtarzy. 

            Teolog Stanisława Grabska oceniała: Powstały Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej. Wciągały one wszędzie szerokie rzesze świeckich jako prelegentów i słuchaczy. A po Tygodniach, jako ich posiew, rodziły się różne inne spotkania z wykładami dla inteligencji, następnie zaś - gdy powstała "Solidarność"  - również dla członków związku. Wszystko to przyczyniało się do wciągania świeckich do współdziałania w Kościele.