KATOLICY.EU

Stefan Wyszyński biskupem diecezji lubelskiej

 

4.03.1946 r. Ojciec Św. Pius XII mianował ks. Stefana Wyszyńskiego biskupem ordynariuszem diecezji lubelskiej. Zastąpił na tym stanowisku zmarłego biskupa Mariana Fulmana. Niespełna 45 letni ks. Wyszyński był najmłodszym wówczas polskim biskupem. Jego kandydaturę zaproponował papieżowi prymas Polski August Hlond, współpracujący z prof. włocławskiego seminarium w latach 30-tych. On też wezwał do siebie z Włocławka ks. Wyszyńskiego, aby go poinformować o decyzji Ojca Św. Niczego nie spodziewający się ks. Wyszyński razem z bpem Karolem Radońskim, ordynariuszem włocławskim przybył 24.03.1946 r. do pałacu arcybiskupiego w Poznaniu. Kiedy po przywitaniu, kard. Hlond zwrócił się do ks. Wyszyńskiego, ten odruchowo powiedział: „Mój ordynariusz jest tam...” „Ależ tak - roześmiał się Prymas – tylko, że tym razem mam wyłącznie sprawę do ks. Profesora...” Po czym poinformował o decyzji Ojca św. Zaskoczony ks. Wyszyński zaczął się wzbraniać, mówiąc, że nowe obowiązki były by ponad jego siły i, że  nie chciał by opuszczać seminarium duchownego we Włocławku, które było dopiero w stadium organizacji. Rozterki nominata uciął kard. Hlond stwierdzeniem: „Ojcu Św. się nie odmawia”. Ks. Wyszyński poprosił o czas do namysłu, aby spokojnie rozważyć tą sytuację. Po nocy spędzonej na modlitwie i rozmyślaniach zawiadomił prymasa, że się zgadza. Tego samego dnia, a było to święto Zwiastowania Pańskiego, kard Hlond zawiadomił rząd o nowych nominacjach biskupich. Następnego dnia biskup – nominat powrócił do Włocławka. Tu uporządkował swoje sprawy, poprowadził rekolekcje dla inteligencji, spowiadał. Jedna z uczennic wspomina, że gdy rozpoczęła spowiedź, przemęczony ks. Wyszyński powiedział jej: „Jestem tak zmęczony, że mogę zasnąć. Pociągnij mnie wtedy za rękaw”. Rzeczywiście za kilka chwil zasnął. Był tak blady i tak rozbrajająco bezradny w tym swoim zmęczeniu, że opadł mnie strach i nieśmiałość wobec biskupa. (...) oczywiście nie tylko nie pociągnęłam go za rękaw, ale wstrzymywałam oddech aby go nie obudzić. Obudził się sam za kilkanaście minut, spojrzał na mnie tak dziecięco bezradnym i zażenowanym wzrokiem, że rozpłakałam się z jakiegoś wzruszenia i żalu.

2.05.1946 r. powrócili do Włocławka profesorowie seminarium uwięzieni w Dachu. Następnego dnia rano, biskup nominat opuścił ze łzami w oczach katedrę włocławską i udał się na Jasną Górę. Tu, przed obrazem pani jasnogórskiej odprawił 8-dniowe rekolekcje, po czym 12.05.1946 r. w święto Matki Bożej Łaskawej  przyjął z rąk prymasa Hlonda sakrę biskupią. Tydzień później, po raz pierwszy jako biskup uczestniczył uroczystościach 150-lecia koronacji cudownego obrazu św. Józefa w Kaliszu.