KATOLICY.EU

Koncepcja patriotyzmu Prymasa Wyszyńskiego – cz. 1

 

            Szanowni Państwo!

Pozwólcie Państwo, że zacznę od wyjaśnienia. Zakładam, że znacie Państwo doskonale sylwetkę i zasługi Prymasa Stefana Wyszyńskiego, i dlatego nie będę ich teraz przypominał. Chcę natomiast zaprosić Państwa do refleksji nad nauczaniem Prymasa Tysiąclecia o patriotyzmie. Wszystkie przytoczone poniżej cytaty pochodzą z wygłoszonych homilii i napisanych listów pasterskich z lat 1946 – 1981, wydanych nakładem, ODISS w 1990 r.

 Dla nas po Bogu największa miłość to Polska!”[1] Deklarował dramatycznie prymas Wyszyński, podkreślając tym samym, hierarchię bytów a tym samym powinności. Prymat Boga nad Polską oznacza tu nie tylko uznanie Boga jako źródła istnienia narodów, oznacza również prymat moralności nad polityką, mówiąc inaczej utrzymanie egoizmu narodowego w ramach wyznaczonych przez Dekalog i Ewangelię.

Jak pisze w najnowszym numerze Arcan Andrzej Nowak: „Mamy dwie ojczyzny. I możemy mieć dwa patriotyzmy. (...) Jeden patriotyzm to ten, który opiera się na założeniu nieprzezwyciężonego konfliktu między dwoma ojczyznami: ziemską, po ojcach i dziadach – i niebieską, po Ojcu. (...) Jako nieuchronny opisał ten konflikt po raz pierwszy w nowożytnym świecie Niccolo Machiavelli – i wybrał służbę ziemskiemu księciu. Bardzo wielu myślicieli po nim uznało tę nieuchronność i potwierdziło ją w swoich dziełach, a jeszcze więcej czynnych polityków – w swoim postępowaniu.

Jest jednak drugi patriotyzm, który wskazuje na potrzebę ciągłego szukania zgody między miłością tej „ziemi, na której się, kto rodził, razem wziętej z rodziną, sąsiadami, całym narodem...” i dziedzictwem Ojca wszystkich ludzi patriotyzm, który próbuje łagodzić antagonizm między światem polityki i światem chrześcijańskiej moralności”[2].

Jest jasne, że koncepcja patriotyzmu prymasa Wyszyńskiego mieści się w tym drugim nurcie myślenia, czy jak to nazywa Nowak drugim patriotyzmie.

Dla prymasa Wyszyńskiego Ojczyzna to konkretne miejsce na kuli ziemskiej powierzone nam przez Boga. W 1981 r. tłumaczył: „Skoro od wieków trwamy tutaj między Odrą, Wisłą i tak dalej... to jest to nasze miejsce. Z tym miejscem łączą się nasze obowiązki wobec innych: < czyńcie sobie ziemię poddaną> ( Rdz 1,28 ). Z tym też miejscem związane są nasze prawa”[3]. Nakaz miłości Ojczyzny wyprowadza Prymas Tysiąclecia wprost z Ewangelii: „Możemy, więc zaufać słowom Chrystusa, iż, <Nie masz większej miłości nad tę, gdy ktoś życie oddaje za braci> (...) Dlatego Tobie, matko kołyski domowej, pragniemy powiedzieć: patrz ku Matce Jezusowej i wychowuj synów swoich do służby miłości, a nie do samolubstwa. A gdy padnie twój syn, wypełniając obowiązek względem ojczyzny, powtarzaj sobie słowa Krasińskiego: < grób twój jest tylko kołyską nowej zorzy/ w której pocznie się Dzień Boży>”[4]. Ojczyzna jest nam dana i zadana, dlatego:Miłość narodu i miłość ojczyzny jest moralnym i religijnym obowiązkiem każdego dziecka Bożego, członka narodu.[5]

Najbardziej heroicznym przejawem patriotyzmu jest męczeństwo dla Ojczyzny i stała gotowość do niego. Przemawiając do kapelanów wojsk polskich i powstańczej Warszawy mówił: „Pierwszy wniosek, to upowszechniać ideę ofiary za ojczyznę. Może nam się wydaje, że dzisiaj wystarczy zabezpieczyć naród nasz, jego byt i wolność traktatami pokojowymi i aliansami międzynarodowymi? Nic to jednak nie pomoże, gdy młodzież polska nie będzie zdolna do ofiary za ojczyznę”[6]. Cnota patriotyzmu i gotowość od oddania życia za Polskę musi być ciągle wypracowywana. „Może, bowiem przyjść taka chwila, w której tylko ofiarą będzie można zagwarantować wolność ojczyźnie![7].

Każda ofiara za Ojczyznę ma głęboki sens i nie pozostaje daremną. Podczas kazania, którego już sam tytuł jest wiece wymowny: „Bez ofiar i wyrzeczeń nie ma zwycięstw” mówił: „Jak wyglądałoby nasze życie narodowe bez ludzi zdolnych do poświęceń i ofiary? Gdyby żołnierz nie był gotów oddać życia w obronie ojczyzny, zostałby sam, bez orderów, które przeważnie przyznają dopiero po śmierci. Padając w ziemię, owocuje. W czasie ostatniej wojny wielu ludzi oddało życie, ale ich ofiara owocowała i wyjednała miłosierdzie Boże. Zło minęło, obudziły się nowe nadziej”[8]. Co więcej, to właśnie ofiara nadaje właściwy wymiar naszemu życiu. „Samolubne życie nie przynosi nikomu korzyści, jak najpiękniejsze nawet ziarno, pozostające w spichlerzu, nikomu nie służy. Ale gdy zostanie wrzucone w ziemię i obumrze, zaczyna kształtować nowe życie”[9]

Ponieważ, według Prymasa nie ma ofiar daremnych i bezcelowych, wielokrotnie występował po wojnie w obronie dwóch najbardziej kontrowersyjnych polskich zrywów narodowych: Powstania Styczniowego i Powstania Warszawskiego. Występując w obronie Powstania Styczniowego prymas argumentował: „Przyglądaliście się może, kiedy ptakowi, jak tłucze się w klatce? Wszystko pierze z piersi swojej wybija... Zimny obserwator patrzący na to może powiedzieć — głupi ptak! Chociaż lepiej, aby po prostu otworzył drzwiczki i wypuścił „głupiego ptaka" na wolność. Nie wolno mówić — „głupi ptak", trzeba raczej powiedzieć — on się rwie w światy! — I każdy, kto uczciwy, ułatwi mu to. (...) Któż może się dziwić, ze o klatkę w Polsce ustawioną rozbijały się piersi „polskich ptaków", aż pióra leciały rany pozostawiając! Wytłumaczcie ptakowi, aby się niepotrzeb­nie nie obijał o druty, bo ich nieprzezwycięży... Nawet ptakowi, który nie ma przecież rozumu ani rozeznania i powiązania swoich dążeń z dążeniami innych ptaków, tego nie „wytłumaczycie". A chcielibyście to wytłumaczyć istocie rozumnej i wolnej? O, żadną miarą nie da się tego wytłumaczyć!”[10].

W podobny sposób bronił Prymas powstańców warszawskich: „Nie potępiamy młodzieży, które na ulicach stolicy z butelkami benzyny rzucała się na tanki hitlerowskie. (...) Oni widzieli wolność i pragnęli wolności. Nie kierowali się nienawiścią, ale miłością wielkiej upragnionej sprawy – wolności. Ona była ich prawem i obowiązkiem. Musieli o nią walczyć!”[11]. Przy innej okazji kapelan powstańczych oddziałów z Puszczy Kampinoskiej mówił, że Powstanie było „najwspanialszym świadectwem woli i prawa do życia narodu. Było potężnym zrywem, który za wszelką cenę, nawet za cenę zniszczeni stolicy, bo ona nie jest całym narodem, nawet za cenę krwi najlepszej młodzieży, bo to nie jest jeszcze cały naród, pragnie zaświadczyć w obliczu świata, że Polska ma prawo żyć, że polska ma prawo do wolności”[12].

Dla Prymasa Wyszyńskiego pomyślność Ojczyzny nie jest, bowiem rozumiana li tylko jako dobrobyt, jako maksymalna konsumpcja dostępna dla jak największej liczby osób. Przed błędnym utożsamieniem dobrobytu z celem ostatecznym wspólnoty narodowej ostrzegał wielokrotnie np. w 1963 r.: „Najbardziej smutnymi narodami są te, którym postawiono za ideał li tylko dążenia i cele materialne. Najbardziej zubożonymi i niewolniczo przytrzymanymi za skrzydła ducha są takie narody, które postawiły sobie zbyt wąski ideał. Jest to przeciwne naturze człowieka, która jest bardzo wszechstronna; jest to przeciwne duchowości człowieka, któremu skrzydła wyrastają nie tylko na plecach.”[13]

Bo wielkość Polski wyraża się w wielkości jej synów i realizacji Bożych zamierzeń względem Polski. Przykładając to na współczesne realia można by stwierdzić, że Polska była u szczytu potęgi duchowej w sierpniu 1980 r. i w następnych miesiącach, kiedy pomimo pustych półek był natchnieniem świata. Była, ponieważ ogromna większość ówczesnych Polaków wyżej stawiała dobra duchowe takie jak: solidarność, wolność, sprawiedliwość, od dóbr utylitarnych takich jak spokój, bezpieczeństwo czy kariera. Idąc tym tokiem rozumowania, współczesna zapaść państwa Polskiego wynika z budowania naszej transformacji ustrojowej na wartościach czysto ekonomicznych. Postawienie przed ludźmi konsumpcji jako jedynego racjonalnego celu życia ich i wspólnoty, co zaowocowało korupcją, demoralizacją władzy, utratą szacunku dla państwa i jego instytucji, warcholstwem w życiu politycznym i społecznym.

Patriotyzm to nie tylko gotowość oddania życia za Polskę, ale przede wszystkim stała troska o rodaków. 2.12.1956 r. kilka tygodni po odzyskaniu wolności Prymas apelował do lekarzy na Jasnej Górze: „Musimy się wziąć za dłonie, za serca i powiedzieć: „Ten lud godzien jest naszej miłości! Ten lud godzien jest naszej opieki i pomocy[14]. W swoich codziennych wyborach powinniśmy być zawsze wrażliwi na potrzeby innych. „Mniej sobie robić przyjemności, aby za Tę cenę móc dzielić się z innymi. Może dzięki skromniejszemu ubraniu pomożesz sąsiadce, która ma pięcioro dzieci, podczas gdy ty masz tylko dwoje? Może wejdziesz do niej i zapytasz, czy jej nie trzeba pomóc w wychowaniu dzieci?”[15]. Ale ten patriotyczny obowiązek nieustannej troski o bliźnich powinien również przybierać wymiar miłości społecznej. Tzn. takiego rozwoju społeczeństwa, któremu obcy jest zarówno liberalny wyścig szczurów jak i marksistowska walka klas. Polsce potrzeba dziś najbardziej miłości społecznej! – wołał Wyszyński – Bardziej, niż nowych kombinatów fabrycznych, chociaż i one mają swój sens i znaczenie. Jeśli wygaśnie w sercach ogień miłości, zamrą i wygasną ogniska najpotężniejszych pieców fabrycznych. To miłość rozpala te wszystkie ogniska, a nie na odwrót!”[16].

Ale Prymas Wyszyński idzie w swoich wymaganiach dalej: „Idzie o to, abyśmy coraz mniej mówili, co nam się należy od narodu i państwa, a coraz więcej – co my jesteśmy winni narodowi, państwu i braciom naszym”[17]. Idea służby jest tu rozumiana jako przeciwieństwo „konsumpcyjnego wygodnictwa” charakterystycznego dla społeczeństw dobrobytu[18]. To ciche bohaterstwo dnia codziennego, ten szczególny wysiłek woli, aby ze swojego życia uczynić bezinteresowny dar dla drugich jest szczególnie potrzebne Polakom. W 1947 r. biskup lubelski Wyszyński pisał: „Ożywiajmy w sobie ambicję życia, ta konieczną narodowi, który dotąd bardziej wsławił się sztuką bohaterskiego umierania niż umiejętnością życia. Nie zapominamy, że warunkiem szczęścia wiecznego jest chrześcijańskie życie doczesne[19].  34 lata później w jednym z ostatnich wygłoszonych publicznie kazań Prymas Wyszyński powtarzał: „Tak często słyszymy zdanie piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za ojczyznę. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swe życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata”[20].

Służba jest przez Sługę Bożego rozumiana jako całkowite oddanie się swojemu powołaniu ziemskiemu. „Wszędzie muszą być ludzie zdolni oddać swe życie na służbę. Na służbę nauce, która jest wielką panią i pochłania całe młode życie człowieka; na służbę rodzinie, która zagarnia całe życie rodziców; na służbę kościołowi i ludowi Bożemu, który od gorliwych pasterzy wymaga nieraz nawet oddania krwi; na służbę narodowi, który pochłania wszystkie energie obywateli, potrzebując ich do swego rozwoju”[21]. Tak rozumiana służba wymaga odpowiedniej doskonałości moralnej. „Bez cnót, bez cierpliwości, wytrwałości, męstwa, bohaterskiego przekreślenia siebie, nie da się spełnić swoich zadań życiu współczesnym”[22].

Szczególna zadnie spoczywa tu na rolnikach: „Tak jak trawa pod dębami chroni glebami chroni glebę przed lotnymi piaskami, tak rolnik siedzący na swym zagonie, miłujący ziemię rodzimą, wkładający w nią trud, pot, wysiłek, umiejętność, doświadczenie i miłośćsprawia, że Polska nie jest terenem przepychanym w prawo i w lewo[23]. Tak, więc wysiłek i trud rolnika przez zagospodarowanie ziemi, zakorzeniania narodu, dają mu niezbędną dla jego rozwoju przestrzeń Ojczyzny.

 

Dokończenie



[1] Prosimy – wymagamy – żądamy. Podczas uroczystości świętego Stanisława w Krakowie 12.05.1974. NS... s. 616.

[2] Andrzej Nowak, Kopiec a sprawa polska, w: Arcana nr 49 s. 8 – 9.

[3] Odpowiedzialność – obowiązek – prawa w życiu narodu. Podczas uroczystości Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze 26.08.1980. NS... s. 953. 

[4] Bezimienny bohater..... s. 661.

[5] Podstawowy warunek sprawiedliwości na świecie: „Nie zabijaj”. Do lekarzy stolicy. 15.03.1964. Ns... s. 232.

[6] „Pieśń o ojczyźnie”. Do kapelanów wojsk polskich i powstańczej Warszawy. 25.09.1969. NS... s. 399.

[7] Bez ofiar i wyrzeczeń nie ma zwycięstw. Do wiernych w Warszawie. 16.08.1970. NS... s. 415.

[8] Bez ofiar... s. 418.

[9] J.w.

[10] Z kurzem, krwi bratniej...” W stulecie powstania styczniowego w Warszawie. 27I.1963 r. NS s. 205

[11] „Z kurzem krwi bratniej...” W stulecie powstania styczniowego w Warszawie 27.01.1963 r. NS...205.

[12] Nie ku grobom, ale ku wrotom życiu narodu. do studentów w Warszawie 7.V.1958. NS... s.117.

[13] „Z kurzem, krwi bratniej...” W stulecie powstania styczniowego w Warszawie. 27I.1963 r. NS s. 204.

[14] U stóp Matki życia. Do lekarzy na Jasnej Górze 2.12.1956. NS.... s. 73.

[15] To jest program prymasowski. Do wiernych w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie 2.02.1957. NS... s. 76.

[16] Polsce i światu potrzeba dziś najbardziej miłości i serca. Do wiernych w Niepokalanowie. 13.04.1969. NS... s. 391.

[17] „Pieśń o ojczyźnie”. Do kapelanów wojsk polskich i powstańczej Warszawy 25.09.1969. NS... s. 399.

[18] j.w.

[19] List pasterski na Wielkanoc 1947 r. NS... s. 38.

[20] Sumienie prawe u podstaw odnowy życia narodowego. Do wiernych w archikatedrze warszawskiej. 6.01.1981. NS... s. 990.

[21] Bez ofiar ... NS s. 418.

[22] j.w. s. 418.

[23] J.w.