KATOLICY.EU

Więzienne lata prymasa Stefana kard. Wyszyńskiego

 

Wstęp

W swoim wykładzie pragnę przedstawić trzy lata spośród 80 lata życia ks. Prymasa Stefana kard. Wyszyńskiego. Zacznę od bezpośrednich wydarzeń poprzedzających aresztowanie ks. Prymasa 25.09.1953 r., następnie omówię jago losy więzienne aż do okresu powrotu do Warszawy 28.10.1956 r. mam nadzieję, że dzisiejszy wykład, będą mógł w przyszłości kontynuować omawiając inne okresy z biografii prymasa Wyszyńskiego. Omawiana przeze mnie tematyka jest dość dobrze poznana. Większość z państwa oglądała zapewne film Teresy Kotlarczyk „Prymas. Trzy lata z tysiąca” będący artystyczną próbą spojrzenia na więzienie prymasa tysiąclecia”. Wielu z państwa czytało zapewne „Zapiski więzienne” ks. Prymasa, niezwykłe świadectwo przeżyć prymasa męczennika. Zostały również wydane raporty siostry Leonii, współtowarzyszki więzienne prymasa Tysiąclecia zebrane i wydane prze bpa Romaniuka p.t. „Życie, twórczość i posługa Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Prymasa tysiąclecia, Warszawa 1994 r. Polecam równie ciągle najlepszą biografię prymasa tysiąclecia Andrzej Micewski, Kardynał Wyszyński, prymas i mąż stanu, Paryż 1982.

 

Wydarzenia poprzedzające aresztowanie.

         Prymas Wyszyński został wyznaczony następcą zmarłego prymas Hlonda przez Ojca. Św. Piusa XII 12 listopada 1948 r. Uroczysty ingres na stolicę prymasowską w Gnieźnie odbył się 2.02.1949. Następne cztery lata w życiu Prymasa, kościoła i Polski to okres niezwykle trudny i dramatyczny. Totalitarna władza po rozbiciu opozycji legalnej i nielegalnej dążyła w nim do całkowitego podporządkowania sobie społeczeństwa, na wzór ZSRR. Jedyną niezależną w pełni legalną instytucją działającą w ówczesnej Polsce był kościół katolicki. Dążenie do jego pacyfikacji i uzależnienia od państwa było jednym ze stałych motywów postępowania władz. Likwiduje się pisma katolickie jak „Tygodnik Warszawski”, usuwa religię ze szkół, państwo pod pretekstem rzekomych nadużyć przejęło w styczniu 1950 r. kościelną „Caritas”, usuwa się kapelanów z więzień, szpitali, wojska, likwiduje niższe seminaria duchowne i nowicjaty, zabiera majątki kościelne, likwiduje szkoły katolickie, szpitale i placówki wychowawcze, czyni z osób wierzących obywateli drugiej kategorii, systematycznie ateizuje się dzieci i młodzież, aresztuje niepokornych, księży, biskupów i siostry zakonne jak choćby bp chełmiński Kazimierz Kowalski, aresztowany wiosną 1950 r. czy ks. Zygmunt Kaczyński, zmarłych w więzieniu w maju 1953 r. Próbują się również rozbijać kościół od wewnątrz tworząc ruch tzw. księży patriotów. Temu celowi służy też w gruncie rzeczy działalność Stowarzyszenia PAX Bolesława Piaseckiego.

Prymas Wyszyński był zwolennikiem polityki elastycznej. Rozumiał. Że czas działa na korzyść kościoła. Stąd starał się opóźnić jak długo się da ostateczną konfrontację z reżimem komunistycznym. Ale jednocześnie zdawał sobie sprawę z tego jakie są granice kompromisu. Z takiej postawy wyrosło zarówno porozumienie podpisane z rządem w 14.04.1950 r. Umowa te, będące pierwszą tego typu umową podpisaną pomiędzy episkopatem a rządem komunistycznym dla prymasa była kresem możliwych ustępstw, dla rządu wstępem do całkowitego podporządkowania sobie kościoła, stąd kolejne wrogie w stosunku do niego kroki.

9.02.1953 r. Rada Państwa uchwalił dekret „O obsadzaniu duchownych stanowisk kościelnych” podpisany przez przewodniczącego Rady Państwa – Aleksandra Zawadzkiego i sekretarza Rady Państwa – Mariana Rybickiego. Możemy w nim przeczytać m.in.:

„art.2. Tworzenie, przekształcanie i znoszenie duchownych stanowisk kościelnych oraz zmiana ich zakresu działania wymaga uprzedniej zgody właściwych organów państwowych.

Art.3.1. Objęcie duchownego stanowiska kościelnego wymaga uprzedniej zgody właściwych organów państwowych

Art.5. Osoby zajmujące duchowne stanowiska kościelne składają (...) ślubowanie na wierność Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej

Art.6.   Uprawianie przez osobę piastującą duchowne stanowisko kościelne działalności sprzecznej z prawem i porządkiem publicznym bądź popieranie lub osłanianie takiej działalności powoduje usunięcie tej osoby z zajmowanego stanowiska przez zwierzchni organ kościelny samoistnie lub na żądanie organów państwowych.”

         Intencje Rady Państwa były jasne. Od tej pory to państwo miało decydować kto będzie biskupem, proboszczem czy przełożonym domu zakonnego. Każdy niepokorny kapłan mógł być w każdej chwili usunięty ze swego stanowiska.

         Odpowiedź Prymasa Wyszyńskiego była zdecydowana. Najpierw próbuje wpłynąć na władze aby wycofały się z tej decyzji. Episkopat wniósł do rządu ustne i na piśmie zastrzeżenia wobec dekretu, stwierdzając m.in. „że, ogranicza on niepomiernie wolność kościoła i sprzeczny jest i z konstytucją i Porozumieniem”. Władze jednak zignorowały stanowisko episkopatu i wkrótce wielu województwach prezydia wojewódzkich rad narodowych na mocy dekretu zaczęły pozbawiać najbardziej aktywnych księży stanowisk kościelnych. Odwołania od tych decyzji wnoszone przez biskupów ordynariuszy do Prezesa Rady Ministrów i Rady Państwa nie przynosiły rezultatu.

W tej sytuacji Prymas Wyszyński postanowił zaprotestować w bardziej stanowczy sposób przeciwko uzurpacji władzy.

8 maja 1953 r. podczas Konferencji episkopatu w Krakowie odbywającej w 700 rocznicę kanonizacji bpa Stanisława, męczennika który poniósł śmierć z ręki władzy państwowej,  uchwalono memoriał do rządu, który przeszedł do historii pod nazwą „Non possumus”.

W liście tym biskupi przypominali wszystkie szykany jakie dotknęły kościół w powojennej Polsce: aresztowanie i przesiedlenia biskupów, księży zakonnic i zakonników, niszczenie polskiej administracji kościelnej na ziemiach zachodnich, rozbijanie kościoła od wewnątrz przez PAX i tzw. księży patriotów, konfiskatę szpitali, szkół i innych placówek kościelnych, likwidowanie i szykanowanie katolickich wydawnictw i prasy. Jednocześnie episkopat podkreślał gotowość do rozmów pod warunkiem jednak poszanowania niezbywalnych praw kościoła.

Biskupi swój list kończyli dramatycznie: „A gdyby się zdarzyć miało, że czynniki zewnętrzne będą nam uniemożliwiały powoływanie na stanowiska duchowne ludzi właściwych i kompetentnych, jesteśmy zdecydowani nie obsadzać ich raczej wcale, niż oddawać religijne rządy dusz w ręce niegodne. Kto by zaś odważył się przyjąć jakiekolwiek stanowisko kościelne skądinąd, wiedzieć powinien, że popada tym samym w ciężką karę kościelnej klątwy. Podobnie, gdyby postawiono nas wobec alternatywy: albo poddanie jurysdykcji kościelnej, albo osobista ofiara – wahać się nie będziemy. Pójdziemy za głosem apostolskiego naszego powołania i kapłańskiego sumienia, idąc z wewnętrznym spokojem i świadomością, że do prześladowania nie daliśmy najmniejszego powodu, że do prześladowania nie daliśmy najmniejszego powodu, że cierpienie staje się naszym udziałem nie za co innego, lecz za sprawę Chrystusa i Chrystusowego Kościoła. Rzeczy Bożych na ołtarzach cesarza składać nam nie wolno. Non possumus!

Kolejnym krokiem władz było odebranie latem 1953 r. tygodnika Powszechnego dotychczasowej redakcji na czele z Jerzym Turowiczem i przekazanie pisma całkowicie dyspozycyjnemu wobec władz janowi Dobraczyńskiemu. 14.09.1953 r. rozpoczyna się sfingowany proces biskupa Czesława Kaczmarka, ordynariusza kieleckiego, oskarżonego o „współpracę z hitlerowskim okupantem w czasie II wojny światowej, antypolską i szpiegowską działalność". Starannie wyreżyserowany proces, podczas którego zmaltretowany bp przyznał się do winy, miał być najprawdopodobniej ostatnim ostrzeżeniem dla Prymasa Wyszyńskiego. 4 dni później podczas posiedzenia rządu i Biura Politycznego KC PZPR zapadła wstępna decyzja o aresztowaniu prymasa Wyszyńskiego, za zgodą następujących osób: Jakuba Bermana, Bolesława Bieruta, Józefa Cyrankiewicza, Franciszka Jóźwiaka, Franciszka Mazura, Hilarego Minca, Edwarda Ochaba, Stanisława Radkiewicza i Konstantego Rokossowskiego.  Zdecydowano również, że po akceptację decyzji do Moskwy uda się Franciszek Mazur, sekretarz KC do Spraw wyznań. Następnego dnia min. Mazur udał się do Moskwy, gdzie uzyskał zgodę zarówno Nikity Chruszczowa, nowego 1 sekretarza KC KPZR jak i Iwana Sierowa, szefa radzieckiej NKWD. Charakterystyczne jest, że prasa partyjna nie podała informacji o wizycie Mazura w Moskwie.

21 września 1953 r. odwiedza prymasa Wyszyńskiego Bolesław Piasecki namawia go, ba potępił bpa Kaczmarka, nawet jeżeli prawdą jest, że zeznanie zostały wymuszone.  Prymas oczywiście odmawia.

22 września 1953 r. Sąd rejonowy w Warszawie skazał bpa Kaczmarka na 12 lat pozbawienia wolności.

23 września wieczorem Sekretariat Biura Politycznego PZPR w składzie Bolesław Bierut, Jakub Berman, Józef Cyrankiewicz, Władysław Dworakowski, Hilary Minc, Zenon Nowak, Edward Ochab, Edmund Pszczółkowski, Stanisław Radkiewicz, Franciszek Jóźwiak, Roman Zambrowski, Aleksander Zawadzki. Podjęło decyzję o zakazaniu prymasowi Wyszyńskiemu piastowania jakichkolwiek funkcji kościelnych. Decyzja brzmiała następująco:

„W związku z informacją tow. Tomasza ( Bolesława Bieruta ) o zachowaniu się Episkopatu po procesie bpa Kaczmarka i innych, Sekretariat zaakceptował wniosek o zakazaniu arcybiskupowi Wyszyńskiemu w związku z jego ogólnie wrogą postawą wykonywania funkcji związanych z dotychczasowymi jego stanowiskami kościelnymi i ustalił wytyczne dalszych stosunków z Episkopatem, Sekretariat wskazał również na konieczność wszczęcia szerszej akcji masowej na odcinku demokratycznych księży i intelektualistów".[1]

24 września 1953 r. później prymas Wyszyński skierował do rady Ministrów list protestacyjny którego treść uzgodnił z biskupami. W liście tym protestował przeciwko oskarżaniu podczas procesu bpa Kaczmarka Episkopatu Polski o działalność na szkodę kraju. Tego samego dnia, jeszcze przed otrzymaniem listu prymasa odbyło się nadzwyczajne posiedzenie rządu, podczas którego podjęto ostateczną decyzję o aresztowaniu Prymasa Polski. Pod decyzją podpisali się: Bolesław Bierut, Józefa Cyrankiewicza, Franciszka Jóźwiaka, Franciszka Mazura, Hilarego Minca, Edwarda Ochaba, Stanisława Radkiewicza i Konstantego Rokossowskiego. Przyjęty dokument był Uchwałą Prezydium Rządu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z dnia 24 września 1953 r. Nr 700/53 o środkach zapobiegających dalszemu nadużywaniu funkcji pełnionych przez ks. Arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego i brzmiał następująco:

W oparciu o postanowienia Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej o „nadużywaniu wolności sumienia i wyznania dla celów godzących w interesy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej” ( art 7 / powinno być 70 - PR/ p. 3 ) jak również zgodnie i założeniami Dekretu z dnia9 lutego oraz Zarządzenia Prezesa rydy Ministrów w sprawie wykonywania Dekretu o obsadzaniu duchownych stanowisk kościelnych ( par. 1 )

Prezydium Rządu Postanawia:

Na skutek uporczywego nadużywania przez ks. arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego piastowanych przez niego funkcji i stanowisk kościelnych dla celów godzących w interesy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, osłaniania i patronowania poczynaniom naruszającym obowiązujące ustawy i zarządzenia władz państwowych a równocześnie siejącym niepokój i godzącym w jedność społeczeństwa polskiego w obliczu zakusów na nienaruszalność granic Rzeczypospolitej Ludowej

- zakazać ks. arcybiskupowi Stefanowi Wyszyńskiemu wykonywania funkcji wynikających z piastowanych przezeń dotąd stanowisk kościelnych,

Celem zapobieżenia dalszym szkodom wynikającym z wyżej wymienionej działalności ks. arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego zleca się właściwym organom państwowym dopilnowanie natychmiastowego opuszczenia przez niego miasta Warszawy i zamieszkania w wyznaczonym klasztorze bez prawa opuszczania tego klasztoru aż do nowego zarządzenia władz.[2]

Jednocześnie ustalono, że jeżeli prymas podpisze oświadczenie potępiające „polityczną działalność biskupa Czesława Kaczmarka i zapewni, że episkopat nie będzie uczestniczył w działalności antypaństwowej, wówczas zostanie cofnięty nakaz aresztowania”[3].

 Tego samego dnia o godzinie 20,00 prymas Wyszyński przyjął Bolesława Piaseckiego. Przywódca PAX-u miał podczas tej rozmowy cztery warianty ustępstw ze strony Prymasa, które miały zapobiec jego aresztowaniu. Kard. Wyszyński wszystkie odrzucił o czym oświadczył: „Dla biskupa Katolickiego jest jeszcze piąty wariant”. Zdziwiony Piasecki zapytał „Jaki?”. Prymas odpowiedział krótko „Więzienie”[4]. Rozmowa dobiegła końca.

 

 

Aresztowanie

 Następnego dnia 25.09.1953 r. przypadała uroczystość bł. Ładyława z Gielniowa, patrona Warszawy. O 7.00 ks. Prymas odprawia Mszę. Św. w kaplicy seminaryjnej, następnie spożył śniadanie i uczestniczył w inauguracji roku studiów seminaryjnych. W godzinach popołudniowych przyjął Marię Okońską. Według jej relacji miał wówczas mówić:

- Gdyby ci mówili, że twój Ojciec zdradził sprawę Bożą, nie wierz!

- Gdyby ci mówili, że twój Ojciec ma nieczyste ręce, nie wierz!

- Gdyby ci mówili, że twój Ojciec działa przeciwko narodowi we własnej Ojczyźnie, nie wierz!                                                   

- Gdyby ci mówili, że twój Ojciec stchórzył, nie wierz!                  

- Twój Ojciec nigdy nie zdradził i nie zdradzi sprawy Kościoła, choćby miał za to zapłacić życiem i własną krwią.                                        

- Twój Ojciec zawsze miał czyste ręce i nigdy po nic dla siebie nie sięgał.

-'Twój Ojciec kocha Ojczyznę więcej od własnego serca i wszystko czyni dla

Kościoła i dla niej. Ratuje Ojczyznę przed hańbą i prześladowaniem Kościoła, co jako wina spadłoby na naród.

- Twój Ojciec nigdy nie był i nie będzie tchórzem. Wolałby zginąć, niż stchórzyć

- Nie bój się, moje dziecko, bo twój Ojciec niczego się nie boi, tylko Boga.[5]

Tego samego dnia o godzinie 19,00 przybywa ks. Prymas do kościoła św. Anny i wygłasza swoje ostatnie przed aresztowaniem kazanie poświęcone „prawdzie wewnętrznej w życiu człowieka[6]. Zakończył je znamiennymi słowami:

„Kościół będzie wiecznie żądać prawdy i wolności. Może dlatego kościół ma tylu wrogów, bo chrześcijaństwo będzie zawsze wzywało do oporu, do walki z każdym zakłamaniem i z każdą stabilizacją. Kościół zawsze będzie wołał: „sprzedajcie, co macie, nie noście trzosa”, odetnijcie się od wszystkiego, co was wiąże, swobodnie dążcie do Boga – stańcie przed sobą w prawdzie, która zna tylko Bóg”.[7]

Po mszy św. Ok 20,30 wychodzące z zakrystii prymasa Wyszyńskiego zatrzymała grupka studentów i kobiet. W trakcie rozmowy prosi ich o modlitwę słowami: „Mówcie różaniec. Znacie obraz Michała Anioła Sąd Ostateczny? Anioł Boży wyciąga człowieka z przepaści na różańcu. Mówcie za mnie różaniec”[8]. Po spożyciu kolacji w mieszkaniu ks. Zbigniewa Kamińskiego, rektora kościoła akademickiego św. Anny wraca do pałacu prymasowskiego. Według Notatek Duchowych, przed udaniem się na spoczynek w wieczornej modlitwie modlił się m.in. tymi słowami: 

W Twoje ręce, Panie, oddaję duszę moją. Może się zdarzyć dzisiaj, że zostanie zamknięty jakiś chrześcijanin, ksiądz, jeden z tych, którego nazywa się „księciem Kościoła". Może się zdarzyć, że zastosują wobec niego najbardziej wyszukane tortury, aby zniszczyć jego organizm fizjologiczny w taki sposób, że podpisze wszystko, co mu się przedłoży, że wyprze się publicznie tego, co dotychczas stanowiło jedyną Boską rację jego życia.

Technika prześladowań jest nie tytko w trakcie ulepszania. Ona jest gotowa. Wyrywa ona z męczennika jego jedyną radość, radość świadczenia. Nie tylko odmawia musie prawa do publicznego oddania życia za Chrystusa, ale nadto zmusza się go do publicznego oświadczenia, że umiera z przyczyn pieniężnych, politycznych czy też za zdradę swojej Ojczyzny. (...)

Ofiara, jaką złożyłem, Bogu jako człowiek wolny, nie może być odwołana słowami, jakie mógłbym wygłaszać pod przymusem, niby jakiś lunatyk przed sądem, diabła”.[9]

Do aresztowania Prymasa Wyszyńskiego wyznaczono grupę uzbrojonych UB-owców pod dowództwem płka Karola Więckowskiego, - dyrektora departamentu XI MBP oraz jego zastępcy Demidoka. Dowódcą straży pilnującej księdza Prymasa był płk MBP Czarnota, który miał do dyspozycji 60 żołnierzy KBW.

O 22,30 funkcjonariusze MBP zaczynają dobijać się do bramy domu. Zdumionego ks. Goździewicza powiadamiają, że mają list od ministra Bidy do bpa Baraniaka. Ks. Prymas domyślając się istotnego celu wizyty, ubrał się i zszedł na dół i polecił zapalić wszystkie światła, tak aby Warszawa wiedziała co się dzieje

W tym samym czasie inna, znacznie liczniejsza grupa UB-owców sforsowała mur i wdarła sił do domu arcybiskupiego. Napastnicy byli bezwzględni i na nic zdały się protesty bpa Antoniego  Baraniaka. Zadanie tej grupy polegało na uniemożliwieniu gromadzenia się domowników i uniemożliwienie im porozumiewania się między sobą.

Wpuszczeni na dziedziniec z polecenia ks. kardynała ubowcy wyjaśnili, że przyszli w sprawie urzędowej i dziwili się że tak długo nikt im nie otwierał. „Godziny urzędowe u na są za dnia i wtedy bramy i drzwi są otwarte. Teraz nikt u nas nie urzęduje[10] – wyjaśnił Ksiądz Prymas i udał się na poszukiwanie dozorcy. W tym czasie pies „Baca” rzucił się na jednego z tajniaków i zranił go. W tej sytuacji kard. Wyszyński zawrócił i osobiście opatrzył rany jednego ze swoich prześladowców.

Wreszcie ubowcy skończyli komedię i odczytali decyzję rządu mocą której ks. Prymas miał być natychmiast usunięty z miasta, z zakazem wykonywania jakichkolwiek czynności związanych z zajmowanymi dotąd stanowiskami. Kard. Wyszyński odmówił podpisania tego dokumentu, uzasadniając, że decyzja jest nie tylko bezprawna ale i szkodliwa dla Polski, i dlatego jej nie uznaje i dobrowolnie domu nie opuści. Zgodził się jedynie po przeczytaniu mu treści pisma na sporządzenie na dokumencie adnotacji: „Powyższe przeczytałem. † Stefan Kard. Wyszyński Prymas polski”[11]. Odmówił również spakowania rzeczy osobistych, a nalegającej na to siostrze Maksalencji powiedział: „Siostro, nic nie zabieram. Ubogi przyszedłem do tego domu i ubogi stąd wyjdę.”[12] W obecności ks. biskupa Baraniaka złożył następnie oświadczenie, że całą tą sytuację uznaje za gwałt i że w razie procesu nie chce żadnego adwokata, ponieważ będzie bronił się sam, oraz polecił ks. Biskupowi prowadzenie Sekretariatu i przekazał mu wszystkie potrzebne uprawnienia.

Po czym ubrał się w mocne, przygotowane od 2 lat na wypadek aresztowania buty, zabrał podane palto, które wcześniej należało do biskupa Michała Kozala, kapelusz, brewiarz i różaniec. Następnie podpisał dokumenty przygotowane do podpisu. Opuszczający siedzibę arcybiskupów warszawskich Prymas jeszcze raz zaprotestował przeciwko gwałtowi, po czym został wsadzony do samochodu z zamazanymi błotem szybami. Kilka minut po 24-tej samochód z ks. Prymasem osobiście kierowany przez ppłk Demidok ruszył z ul. Miodowej w kierunku ul. Długiej. Tu otoczyło go jeszcze 6 innych wozów. Kawalkada skierowała się Nowy dwór, Dobrzyń nad Drwęcą do Grudziądza, skąd po krótkim postoju zawrócono do klasztoru ojców kapucynów w Rywałdzie.                                                                      

Po zabraniu prymasa Wyszyńskiego w siedzibie sekretariatu przeprowadzono kilkugodzinną rewizję w obecności bpa Baraniaka, nad ranem, zmęczonemu po nieprzespanej nocy biskupowi oświadczono, że jest aresztowany, po czym przewieziono go do więzienia przy ul. Rakowieckiej. Po wywiezieniu bpa Baraniaka przeprowadzono rewizję w jego mieszkaniu. Zdumionemu ks. Prałatowi Władysławowi Padaczowi oświadczono, że „Biskup ... pojechał na spacer[13]     Następnie przeszukano pokój ks. Prymasa. Przeszukania zakończono o godz. 18,00. Zgromadzonym domownikom kazano doprowadzić dom do porządku. 2 godziny później ( 20,00 ) opuszczono pałac arcybiskupi.

Sytuacja w kraju po aresztowaniu

Pierwszymi, którzy poza domownikami dowiedzieli się o aresztowaniu ks. Prymasa byli warszawiacy, którzy przyszli tłumnie na nauki ks. Prymas do kościoła. Św. Krzyża i zastali przypiętą na drzwiach kartkę, że z powodu aresztowania Księdza Prymasa kazania dzisiaj nie będzie. Tego samego dnia „Trybuna Ludu” opublikowała artykuł Edwarda Ochaba pt. „Kto przeszkadza w normalizacji  stosunków między Kościołem i Państwem”. W rym swoistym paszkwilu mającym uzasadniać aresztowanie prymasa można było przeczytać m.in.: „Prymas Wyszyński w pierwszym rzędzie ponosi odpowiedzialność za sabotowanie i łamanie zasad Porozumienia, za faktyczną pomoc okazywaną zachodnio – niemieckim Krzyżakom i anglo – amerykańskim wrogom naszego narodu w szkalowaniu i zohydzaniu Polski Ludowej. (...) Ale Polska Ludowa nie jest Polską szlachecką w której warcholstwo karmazynów uchodziło bezkarnie, a agenci i zausznicy Watykanu rządzili się jak szare gęsi”.[14] 

Tego samego dnia Edward Ochab przyjął w gmachu sejmu posłów PAX-u: Jana Dobraczyńskiego, Dominika Horodyńskiego, Jana Frankowskiego i Konstantego Łubieńskiego oraz prof. Andrzeja Wojtkowskiego z KUL-u. Tu oficjalnie poinformował o aresztowaniu ks. Prymasa powtarzając argumentację z artykułu opublikowanego w Trybunie Ludu. Posłowie Paxu łagodnie krytykowali decyzję władz natomiast prof. Wojtkowski oświadczył, „że Prymas nie był potrzebny dla ruchu postępowego, i oświadczył, że wszystkich, którzy występują przeciwko władzy ludowej, obojętnie czy biskup, czy świecki, nalepy zamknąć”[15].

Na wieść o aresztowaniu prymasa Wyszyńskiego bp Zygmunt Chromański, sekretarz Episkopatu, zwołał nadzwyczajną Konferencję Plenarną. Konferencja trwała 2 dni i uczestniczyło w niej 22 biskupów. Biskupi chcieli powierzyć funkcję przewodniczącego episkopatu arcybiskupowi Dymkowi z Poznania. Kandydatura upadła, gdyż dyrektor Julia Brystigerowa z UB, w rozmowie z bpem Klepaczem ostrzegła, że rząd zaakceptuje tylko bpa Michała Klepacza, a każdy inny kandydat zostanie natychmiast aresztowany. Biskupi ulegli presji władz wybrali na miejsce aresztowanego prymasa bpa Klepacza oraz wydali 28.09.1953 r. deklarację idącą po myśli oczekiwań władz. Według Bpa Romaniuka, który powołuje się na bpa Bronisława Dąbrowskiego tekst tej deklaracji przygotował Józef Cyrankiewicz. Po odczytaniu jego treści biskupi odmówili złożenia pod nim swoich podpisów i opuścił salę. Pomimo to, Cyrankiewicz przekazał tekst do publicznej wiadomości jako stanowisko episkopatu. Wersji tej nie podaje P. Raina, według którego bpi zagrożeni kolejnymi aresztowaniami, ulegli presji władz. Tego samego dnia ( 28.09.1953 r. ukazał się oficjalny komunikat władz o aresztowaniu ks. Prymas.

„na skutek uporczywego, mimo wielokrotnych ostrzeżeń nadużywania przez ks. Arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego  piastowanych przez niego funkcji kościelnych dla łamania zasad porozumienia, prowadzenia akcji podburzającej i wytwarzania atmosfery jątrzenia, sprzyjającej – jak to wykazał również proces bpa Kaczmarka – wrogiej działalności, co jest szczególnie szkodliwe w obliczu zakusów na nienaruszalność Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Prezydium Rządu w oparciu o swe uprawnienia ustawowe i w trosce o pełną normalizację stosunków między Rządem hierarchią kościelną – zakazało arcybiskupowi Stefanowi Wyszyńskiemu wykonywanie funkcji związanych z dotychczasowymi jego stanowiskami kościelnymi”.[16]

Jedynym gestem solidarności z uwięzionym prymasem na jaki zdobyli się wówczas biskupi było żądanie, aby Prymas nie był przetrzymywany w więzieniu, lecz w jednym z klasztorów. Rząd wyraził na to zgodę, która ukazała się następnego dnia w Trybunie Ludu.  W tym samym numerze Trybuny Ludu można było przeczytać oświadczenie Józefa Cyrankiewicza, wiceprezesa rady Ministrów w którym w imieniu rządu wyrażał radość z treści ogłoszonego poprzedniego dnia oświadczenia Episkopatu i zapewniał o poszanowaniu swobód religijnych i porozumienia z 14.04.1950 r. Tego samego dnia Bierut w obecności Cyrankiewicza przyjął w Belwederze delegację episkopatu: bpa Klepacza, bpa Choromańskiego i bpa Tadeusza Zakrzewskiego. Biskupi wyrażali swój niepokoju z powodu aresztowania ks. Prymasa i ostrzegali przed zaostrzeniem sytuacji, gdyby kard. Wyszyński znalazł się w więzieniu. Zarówno Bierut jak i Cyrankiewicz zadeklarowali, że Prymas będzie osadzony w klasztorze. Według relacji Józefa Światły podczas spotkania w którym miał także uczestniczyć gen. Lalin, doradca radziecki przy MBP oraz Franciszek Mazur spotkanie miało formę przyjęcia podczas którego początkowo Bierut był nadzwyczaj grzeczny i częstował biskupów kawę i papierosami. Podczas tego spotkania miano zażądać wydania oświadczenia w sprawie aresztowania ks. Prymasa. Kiedy późniejszy projekt episkopatu nie zadowolił władz podczas następnej konferencji Cyrankiewicz był chłodny i nieuprzejmy i zmusił biskupów do przyjęcia wersji rządowej.

W niedzielę 4 października we wszystkich kościołach odczytano komunikat bpa Choromańskiego, sekretarza Episkopatu:

„Episkopat Polski, zebrany w Warszawie w dniu 28 września br. Po wszechstronnym rozważeniu sytuacji, doszedł do wniosku, że należy ustalić pewne wytyczne dla dalszych stosunków między państwem i Kościołem. W tym celu Episkopat ogłosił deklarację, który wraz z oświadczeniem Rządu o normalizacji stosunków na tle Porozumienia ma na celu pokój wewnętrzny, tak konieczny dla naszej ojczyzny. Dlatego też duchowieństwo jak i wierni powinni się kierować wytycznymi Episkopatu Polskiego.

Episkopat wzywa wiernych do modłów w intencji Kościoła, jego Hierarchii i Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.”[17]

29.09.1953 r. ukazało się ściśle tajne zarządzenia Ministra Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza. Po zarysowaniu bezmiaru winy reakcyjnej części Episkopatu na czele której stał prymas Wyszyński zarządzono nasilenie działalności agenturalnej w środowiskach kościelnych i pozycyjnych, ale również w zakładach pracy, urzędach, w szkołach, wyższych uczelniach, na wsi w celu zbierania informacji o nastrojach i ewentualnych próbach protestów przeciwko aresztowaniu ks. Prymasa. Do akcji tej polecono zaangażować całą agenturę, nie tylko wydziałów XI-tych. Jednocześnie polecano, aby agentów nie informować o prawdziwym przebiegu wydarzeń i ograniczać się do informacji podawanych w prasie. Zalecano również stanowcze tłumienie wszelkich wystąpień czy protestów. Osoby rozpowszechniające informacje o aresztowaniu ks. Prymasa zaczerpnięte z radiostacji zachodnich polecano przesłuchiwać i aresztować, osoby inicjujące protesty lub nimi kierujące – bezwzględnie aresztować. Jednocześnie przestrzegano przed nadmierną gorliwością i zatrzymywaniem osób które podają oficjalną wersję wydarzeń jak określono „bez jakiejkolwiek złośliwości i chęci jątrzenia”[18]. Nakazano również stałą kontrolę nad przebiegiem wszystkich nabożeństw, również w dni powszednie za szczególnym zwróceniem uwagi na nabożeństwa różańcowe. Zalecano również odnotowanie, w których kościołach nie przeczytano 4 października Komunikatu Episkopatu. Nasilono patrolowanie misat i wszystkich większych skupisk ludzkich przez patrole MO, wzmocnione ormo-wcami i pracownikami UBP. Patrole te miały nie dopuszczać do jakichkolwiek zgromadzeń, rozpowszechniania ulotek czy malowania napisów, a w razie gdyby się takie pojawiły, miały je natychmiast usuwać. W obawie przed katami sabotażu czy próbą organizowania strajków nakazywano wzmocnienie ochrony operacyjnej obiektów przemysłowych. Polecono także zabezpieczyć wszelkie radiowęzły. W celu stałego nadzoru nad akcję polecano zorganizowanie stałych całodobowych dyżurów zarówno w wojewódzkich jak i powiatowych UBP.

Według płka. Światły raporty te wszystkie mówiły o wielkim poroszeniu jakie wśród Polaków wywołało aresztowanie umiłowanego pasterza.

W październiku i listopadzie aresztowano arcybiskupów Eugeniusza Baziaka i Stanisława Rosponda oraz biskupów: Stanisława Adamskiego, Herberta Bednorza, Lucjana Biernackiego, Juliusza Bieńka, Karla Spletta.

W październiku rozpoczęto na Jasnej Górze całodobowe czuwania modlitewne w intencji uwolnienia Ks. Prymasa.

17.10.1953 r. obradująca w Warszawie Krajowa Komisja Duchownych i świeckich Działaczy Katolickich, którym przewodniczył ks. Prof. Jan czuj, poprała jednogłośnie decyzję rządu w sprawie aresztowania Prymasa polski.

17.12.1953 r. przedstawiciele Episkopatu z bpem Klepaczem składają w Urzędzie Rady Ministrów przysięgę na wierność PRL.

W grudniu  1954 r. następują kolejne aresztowania księży. Wśród aresztowanych jest ks. Jan Zieja, bliski współpracownik ks. Prymasa z lat okupacji.

Przez cały rok 1954 ukazują się liczne broszury i artykuły szkalujące Prymasa Wyszyńskiego. Przez cały czas  w całej Polsce trwają modły o uwolnienie umiłowanego pasterza. Trwają też w dalszym ciągu na Jasnej Górze całonocne czuwania w tej intencji. Uwolnienie Prymasa jest też główną intencją corocznej pielgrzymki warszawskiej na Jasną Górę. 6.10.1954 r. Maria Okońska i Mirosława Hankiewicz z Instytutu Prymasowskiego zainicjowały przed cudownym obrazem MB Częstochowskiej nieustającą modlitwę w intencji uwolnienia prymasa. Trwają ciągle prześladowania kościoła. W listopadzie ( 1954 r. ) ks. bpa Baraniaka został skazany na 20 lat więzienia za „szpiegostwo na szkodę demokracji ludowej”[19].

 

 

 

Echa międzynarodowe aresztowania Prymasa Wyszyńskiego

Wiadomość o aresztowaniu ks. Prymasa obiegła świat 27.09.1953 r. Tego samego dnia Polonia w Paryżu organizuje manifestację protestacyjną. Następnego dnia abp Józef Gawlina zawiadamia o aresztowaniu kard.. Wyszyńskiego Ojca Św. Piusa XII. 29.09.1953 r. w przemówieniu do Korpusu Dyplomatycznego Pius XII w ostrych słowach wyraził protest przeciwko aresztowaniu ks. Prymasa Wyszyńskiego. Następnego dnia ukazała się papieska ekskomunika na wszystkich sprawców aresztowania i uwięzienia kard. Wyszyńskiego:

„Wobec faktu świętokradczego podniesienia ręki przeciwko najdostojniejszemu kardynałowi świętego Rzymskiego Kościoła, Stefanowi Wyszyńskiemu, arcybiskupowi Gniezna i Warszawy, oraz w przeszkodzenia mu w wykonywaniu jego jurysdykcji kościelnej,. Święta Kongregacja Soboru oświadcza, że wszyscy ci, którzy popełnili wymienione wyżej zbrodnie, popadli zgodnie z kanonami 2334 n. I 2343 par. 2 Prawa Kanonicznego w ekskomunikę, zarezerwowaną w specjalny sposób Stolicy Apostolskiej, oraz infamię prawa.”[20]

Przeciwko aresztowaniu Prymasa Wyszyńskiego nadeszły do władz PRL-u protesty m.in. do prezydenta Eisenhowera, rezolucje z Izby reprezentantów USA, Izby Gmin z Wielkiej Brytanii, Izby Deputowanych z Francji. Kardynałowie i biskupi USA i Wspólnocie Brytyjskiej ogłosili rezolucję w imieniu 58 milionów katolików. 

We wszystkich skupiskach Polonii organizowano różne akcje protestacyjne, zamawiano msze św. I organizowano specjalne modły w intencji uwolnienia kard. Wyszyńskiego.

13.11.1953 r. prezydent USA Eisenhower poruszył sprawę aresztowania i uwięzienia Prymasa Polski na forum ONZ w Nowym Yorku.

20.11.1953 r. Pius XII w liście skierowanym do ambasady polskiej w Rzymie protestuje przeciwko uwięzieniu Prymasa Wyszyńskiego.

3.12.1953 r. w Londynie 10 000 osób w akademii w obronie uwięzionego kard. Wyszyńskiego.

Rywałd Szlachecki

Ok. 4,00 samochód z ks. Prymasem przyjechał do klasztoru ojców kapucynów w Rywałdzie Szlacheckim ( według relacji O Sujaka było to ok. 0,00 ). Żądającym otworzyć bramę ubowcom o. Jan Kanty oświadczył, że bramy nikomu nie otworzy, bo każdy może się podszyć pod służbę Bezpieczeństwa a na groźbę wyważenia drzwi oświadczył, że poleci bić w dzwony.  W ten sposób chcąc niechcąc wszyscy musieli czekać do godziny 5,00 r. kiedy to otwiera się bramę klasztorną. Natychmiast po jej otwarciu wpadli na podwórze i do klasztoru ubowcy oświadczając, że zajmują na piętrze dwa korytarze. Zdziwionych zakonników poinformowano, że w klasztorze będzie przebywał generał w celach wojskowych i że wstęp na zajęte korytarze jest zabroniony. Kapucyni jednak szybko odkryli kto jest rzekomym generałem, jednak władze pilnujący kardynała funkcjonariusze do końca zaprzeczali. Jak wspomina O. Wiesław Sulik, umożliwić ks. Prymasowi słuchanie Mszy św. Specjalnie otwierano drzwi z chóru na korytarz a organista grał jak najgłośniej. Okna w pokoju w którym przebywał zaklejono bibuła, aby nikt go nie rozpoznał.  Sam więzień w Zapiskach Więziennych oceniał liczbę pilnujących go funkcjonariuszy na 20 osób. 30.09.1953 r. przywieziono mu z Warszawy niektóre sprzęty liturgiczne niezbędne do odprawiania mszy św. oraz kilka książek. Prymas Wyszyński spędza czas na modlitwie, lekturze i rozmyślaniach.

Stoczek Warmiński

12.10.1953 r. wieczorem zabrano kard. Wyszyńskiego z klasztoru w Rywałdzie Szlacheckim i przywieziono ok. 23,00 do opustoszałego klasztoru w Stoczku Warmińskim.

W tym czasie przygotowuje się nowe miejsce odosobnienia. Według relacji Józefa Światły, który miał zwiedzać klasztor w Stoczku kilka dni przed przyjazdem Wyszyńskiego klasztor zamieniono w naszpikowane aparaturą podsłuchową więzienie. Każde drzwi były połączone z systemem alarmowym, dzięki czemu ich otwarcie powodowało zapalenie się czerwonej lampki w pomieszczeniu dyżurującego funkcjonariusza UB. Na podłodze i na połowie wysokości ścian zainstalowano mikrofony podsłuchowe pozwalające śledzić każdy krok słyszeć każde słowo Prymasa. Obok przebywających w klasztorze ub-owców dowodzący strażą płk UB Czarnota miał do dyspozycji pilnujący klasztoru od zewnątrz oddział 60 żołnierzy KBW.

Jeszcze tego samego dnia do celi księdza prymasa przyszło dwoje kolejno dwoje towarzyszy niedoli: ks. Stanisław Skorodecki, przywieziony z więzienia w Rawiczu, skazany na 10 lat więzienia za swoją posługę duszpasterską wśród młodzieży i siostra Maria Leonia Graczyk, przywieziona z Grudziądza zakonnica ze Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi, skazana na 7 lat więzienia.  Siostra Leonia, była osobą bez wykształcenia, o dość ograniczanych horyzontach intelektualnych, była osobą która utraciła powołanie była gotowa odejść ze zgromadzenia. Przed przywiezieniem do Stoczka zgodziła się zostać informatorem i w takim charakterze została przewieziona do Stoczka. Swoje raporty zapisywała w specjalnym zeszycie. Ks. Prymas Wyszyński był z natury ostrożny w rozmowach, biorą zapewne pod uwagę taką możliwość jak i obecność posłuchu. Ostatecznie sprawa wydała się w połowie czerwca 1955 r., kiedy to ks. Skorodecki znalazł zeszyt i pokazał ks. Prymasowi. Jednak pomimo dekonspiracji UB nie wycofało jej z otoczenia ks. Prymasa, i jeszcze przez ponad cztery miesiące pisała systematyczne donosy. Stosunek kard. Wyszyńskiego do Siostry mimo ujawnionej współpracy nie zmienił się i był nacechowany ojcowską troską i miłością. Po odzyskaniu wolności siostra Leonia została osobą świecką. Władze umieszczając w otoczeniu prymasa konfidenta liczyły najprawdopodobniej na dwie rzeczy: pomoc w zebraniu materiałów do planowanego procesu oraz uzyskanie większego wpływu na więźnie i pomoc w skłonieniu go do podpisania oświadczenia o rezygnacji z pełnionych funkcji kościelnych.

Następnego dnia prymas Wyszyński odprawia razem z ks. Skorodeckim pierwszą Mszę św. w nowym miejscu. Tego samego dnia po raz kolejny składa protest przeciwko swojemu uwięzieniu.

Więziony kard. Powoli przyzwyczaja się do nowej sytuacji. 18.10.1953 r. w jednym z dwóch pokoi urządza kaplicę. Pośrodku stoi ołtarz, utworzony ze stołu wspartego na czterech słupkach. Na nim tabernakulum, wykonane przez ks. Skorodeckiego z futerału od kielicha. Ściany kaplicy przyozdobiono obrazami. Św. Rodziny, serca jezusowego i Serca Maryi. Dwa dni później ks. Prymas zanotowuje ustalony porządek dnia.

5,00 wstanie

5,45 modlitwy poranne i rozmyślania

6,15 msza św. ks. Stanisława

7,00 msza św. ks. Prymasa

8,15 śniadanie i spacer

9,00 Horae minores i cząstka różańca

9,30 prace osobiste

13,00 obiad i spacer ( druga cząstka różańca )

15,00 nieszpory i kompletorium

15,30 prace osobiste

18,00 Matutinum cum Laudibus

19,00 kolacja

20,00 nabożeństwo różańcowe i modlitwy wieczorne

20,45 lektura prywatna

22,00  spoczynek”[21]

8.12.1953 r. w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP ks. Prymas dokonuje aktu oddania się w całkowitą niewolę Chrystusowi panu przez pośrednictwo Matki Najświętszej.

AKT OSOBISTEGO ODDANIA SIĘ MATCE NAJŚWIĘTSZEJ

( ks. Prymasa Wyszyńskiego )

 

Święta Maryjo, Bogurodzico Dziewico, obieram sobie dzisiaj Ciebie za Panią, Orędowniczkę, Patronkę, Opiekunkę i Matkę moją.

Postanawiam sobie mocno i przyrzekam, że Cię nigdy nie opuszczę, nie powiem i nie uczynię nic przeciwko Tobie. Nie pozwolę nigdy, aby inni cokolwiek czynili, co uwłaczałoby czci Twojej.

Błagam Cię, przyjmij mnie na zawsze za sługę i dziecko swoje. Bądź mi pomocą we wszystkich moich potrzebach duszy i ciała oraz w pracy kapłańskiej dla innych.

Oddają się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę, a jako Twój niewolnik poświęcam Ci ciało i duszę moją, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych uczynków moich, zarówno przeszłych jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowicie i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności.

Pragnę przez Ciebie, z Tobą, w Tobie i dla Ciebie stać się niewolnikiem całkowitym Syna Twojego, któremu Ty, o Matko, oddaj mnie w niewolę, jak ja Tobie oddałem się w niewolę.

Wszystko, cokolwiek czynić będę, przez Twoje Ręce Niepokalane, Pośredniczko łask wszelkich, oddaję ku chwale Trójcy Świętej – Soli Deo!

Maryjo Jasnogórska, nie opuszczaj mnie w pracy codziennej i okaż swe czyste Oblicze w godzinę śmierci mojej. Amen.”[22]

Zezwolono na korespondencję tylko z chorym ojcem, i to w mocno ograniczonej ilości. Listy zaś cenzurowane i tylko odczytywane. Tak więc ciężko chory ojciec nie mógł nawet zobaczyć pisma swojego ukochanego, przebywającego w więzieniu syna. Przeszukiwano również paczki i to w taki sposób, że np. w otrzymanej 30.07.1954 r. przesyłce sucharki były pokruszone i umieszczone w brudnych torebkach.

Jeżeli chodzi o wyżywienie to było ono jak na warunki uwięzienia zupełnie przyzwoite. Na śniadanie podawano zwykle świeże pieczywo, mleko lub kawę zbożową, niekiedy miód, jeśli go przywieziono z pałacu arcybiskupiego w Warszawie, Na obiad – zupę np. Krupnik, barszcz, kapuśniak, na drugie danie – najczęściej mięso z kaszą i kapustą lub ogórkami. Na kolację – szklankę zsiadłego mleka, przysmażane ziemniaki, niekiedy chleb z masłem i mamałygą.

Trudy więzienia ujawniły się szczególnie podczas długiej i surowej zimy 1953/ 54. Grube na 1,5 m. Mury wionęły chłodem, system grzewczy nie działał, zrujnowane piece nie były wstanie ogrzać pomieszczeń. Na ścianach cieknąca woda zamieniała się często w skorupę lodu. Temperatura była tak niska, że uniemożliwiała pracę przy stole.

W łazience z której mógł korzystać ks. Prymas zardzewiała wanna nie nadawała się do użytku, z kranu ciekła lodowata woda. Czasami stary motor ciągnący wodę psuł się i więźniowie musieli ją w wiadrze przynosić z dołu. Ciepła woda w niewielkich ilościach była tylko w niedzielę, gdy siostra Leonia przynosiła ją z kuchni. 

To wtedy jedyny raz podczas całego uwięzienia ks. Prymas skarżył się swojemu współwięźniowi, że okropnie marźnie. 9.04.1954 r. zapisał wspominając zimę: „W takich warunkach zacząłem odczuwać różne dolegliwości. Nóg nie mogłem rozgrzać nawet w ciągu nocy. Ręce mi popuchły. Podobnie oczy mi zapuchły. Odczuwałem wielki ból w okolicy nerek i całej jamie brzusznej. Każdego dnia przechodziłem bóle głowy”.[23]

Stan zdrowia ks. Prymasa był na tyle poważny, że władze zgodziły się na badania lekarskie. Z tym, że odmówiły prośbie prymasa, by zbadał go któryś z jego lekarzy. 12.05.1954 r. dwóch przybyłych lekarzy, zbadało kard. Wyszyńskiego. Ich diagnoza brzmiała następująco:

Nadkwasota w wysokim stopniu, powiększenie wątroby, pewne objawy sklerozy, właściwe wiekowi, choć w nieco większym stopniu”[24].

2.07.1954 r. ks. Prymas wystosowuje długie pismo do prezydium rządu PRL w sprawie stawianych sobie zarzutów w dekrecie rządowym o aresztowaniu, którego nota bene nie chciano dostarczyć mu do celi.

6.10.1954 r. cała trójka więźniów została przewieziona samolotem do klasztoru franciszkanów k. Prudnika Śląskiego. 

 

 

 

Zamierzenia władz w stosunku do ks. Prymasa

Pierwszym zamierzeniem władz w stosunku do uwięzionego Prymasa Wyszyńskiego było wytoczenie mu procesu pokazowego. Już 8.12.1953 r. minister Radkiewicz zatwierdził „Plan wstępnego śledztwa przeciwko Stefanowi Wyszyńskiemu”.

Celem wstępnego śledztwa miało być uświadomienie, że władze dysponują licznymi dowodami przestępczej działalności na rzecz obcych i tylko skrucha może mu pomóc. Ustalenie skąd ks. Prymas otrzymywał informacje o Partii oraz jak przekazywał informacje na zachód. Sporządzenie portretu psychologicznego ks. Prymasa z rozpoznaniem jego słabych stron.

Na tym etapie miano przedstawić przyszłemu oskarżonemu następujące zarzuty:

1.     Publiczne wrogie wystąpienia

2.     Gromadzenie wiadomości stanowiących tajemnicę państwową oraz innych

3.     Przekazywanie wiadomości za granicą

4.     Inne: pisane osobiście różne wrogie listy oraz inne dokumenty.”[25]

Pierwsza seria przesłuchań miała liczyć 10 do 15 spotkań, w specjalnie przygotowanym pokoju w Stoczku. Do procesu nigdy nie doszło, co wiązało się zapewne zarówno z nieugiętą postawą ks. Prymasa jak i zmianą sytuacji międzynarodowej i wewnętrznej. Oto bowiem walczący o pełnię władzy po śmierci Stalina Nikita Chruszczow, rozpoczyna proces powolnych zmian określanych mianem odwilży, albo destalinizacji, proces ten dociera również do Polski, co przejawia się w z początku w bardzo ostrożnych krytykach. I tak np. podczas VI Zjazdu Związku Literatów Polskich w czerwcu 1954 r. K. Brandys oceniając realizm socjalistyczny mówił: „wydaje mi się, że pierwszym naszym obowiązkiem jest dzisiaj uprzytomnić sobie, gdzie i w czym tkwi błąd, jakie były jego przyczyny i ja uniknąć ich w przyszłości.”

W tej sytuacji władze starały się wymusić na uwięzionym Prymasie zgodę na zrzeczenie się funkcji kościelnych w zamian za zwrócenie mu wolności. Proponowano również w rozmowie z 7.08.1955 r. zgodę w zamieszkanie przez ks. Prymasa w dowolnie wybranym klasztorze na terenie kraju w zamian za dekorację iż nie będzie opuszczał miejsca zamieszkania, nie będzie wykonywał żadnych funkcji publicznych, nie będzie występował publicznie, nie dopuści do żadnych manifestacji w miejscu swojego pobytu. Ks. Prymas wszystkie te propozycje konsekwentnie odrzucał.  

Któregoś dnia w październiku 1955 r. Siostra Leonia powiedziała: - Ojciec to na pewno czułby się najlepiej na Riwierze, w słońcu.  Odpowiedź ks. Prymasa była zdecydowana: - Siostro, proszę sobie to zapamiętać, że wolę polskie więzienie, gdy już nie ma dla mnie innego miejsca w Ojczyźnie, niż zagraniczne pałace. - Dlaczego? – spytała s. Leonia. Ks. Prymas odpowiedział:  - Miejsce biskupa polskiego jest albo przy Katedrze, albo w więzieniu, ale nie za granicą. s. Leonia nie ustępowała: - Przecież gdyby Ojciec wystosował pismo do rządu z prośbą o zwolnienie do domu, to władza by na pewno nie odmówiła.  Ks. Prymas przerwał dyskusję: - Nie będą tych panów o nic prosił[26]

Prudnik Śląski

6.10.1954 r. Prymas Wyszyński i towarzyszący mu współwięźniowie znaleźli się w klasztorze franciszkanów. Przed przyjazdem więźniów wysiedlono wszystkich franciszkanów. Budynek ogrodzono wysokim na 3,5 m. Parkanem i drutem kolczastym. Nadto posadzono wokół świerki aby ograniczyć pole obserwacji. Warunki pobytu były tu lepsze niż w Stoczku. Do dyspozycji ks. Prymasa była 2 pokoje: jeden przeznaczona na pracownię, drugi na pracownię. Wyposażenie sypialni to łóżko zbite z surowych desek, stół, dwa krzesła i klęcznik. Wyposażenie pracowni składało się z e stołu, szafy i dwóch krzeseł. Do dyspozycji więźniów była również kaplica i zarośnięty chwastami ogród. Zainstalowano w budynku sprawne pompy głębinowe i kaloryfery, które skutecznie ogrzewał pokoje.   

Rozluźnieniu uległy również rygory dotyczące korespondencji.

Porządek dnia uległ niewielkim modyfikacją:

5,00 wstanie

5,15 Prima i modlitwy poranne

5,45 rozmyślania, przeważnie w tle roku liturgicznego

6,15 Angelus Domini i przegotowanie do Mszy św.

6,30 pierwsza msza św., niekiedy śpiewana gregoriańska, zwłaszcza w Adwencie i większe święta.

7,15 Druga msza św. odprawiana przez ks. Stanisława. Dziękczynienie.

8,15 śniadanie

8,45 odmawianie brewiarza i cząstki różańca ( niekiedy w ogrodzie )

9,15 praca przy książce

11,15 wizyta „kierownika” lub jego zastępcy

13,00 obiad, adoracja Najświętszego Sakramentu.

13,30  spacer i czas wolny 

15,00 nieszpory i cząstka różańca ( odmawiana najczęściej w czasie spaceru )

15,30 praca przy książce

18,00 Matutinum cum Laudibus

19,00 kolacja. Lektura niemiecka

20,00 różaniec w kaplicy i modlitwy wieczorne. Śpiewy kościelne.

20,45 praca, lektura

22,00  spoczynek”[27]

         26.10.1954 r. ks. Prymas przystąpił do spisywania swoich rozmyślań na temat roku liturgicznego.

 Ponieważ stan zdrowia Prymasa jest coraz gorszy władze zgadzają się na dokładne badania i wieczorem 21-22.12.1954 r. przez dwa dni poddają ks. Prymasa dokładnym badaniom w Opolu. Według przekazanych kard. Wyszyńskiemu wyników badań płuca były czyste, jama brzuszna bez zmian a stan krwi bardzo dobry. Ks. Prymas uważał, że te wyniki rozmijają się z prawdą. Zawiadomiony przez siostry o wylewie krwi do mózgu ojca zwraca się 18.02.1955 r. z prośbą do władz o umożliwienie mu widzenia się z chorym ojcem. Do widzenia nigdy nie doszło. „Kierownik” poinformował tylko prymasa, że stan zdrowia ojca uległ poprawie.

W październiku 1955 r. na twarzy ks. Prymasa w wyniku przeziębienia uformował się wrzód. Władze zgadzają się na badania lekarskie w Opolu.

28.10.1955 r. zawiadomiono ks. Prymasa, że nowym miejscem odosobnienia będzie Komańcza.

Komańcza

29.10.1955 r. ok. godz. 15,30, po 11 godzinach jazdy samochód z księdzem prymasem dojechał do klasztoru sióstr nazaretanek w Komańczy. Dotychczasowi współwięźniowie ks. Prymasa ks. Skorodecki i siostra Leonia zostali w Prudniku.

Ze wszystkich miejsc uwięzienia Prymasa warunki w Komańczy były bez wątpienia najlepsze. Zdrowy górski klimat i możliwość obcowanie z czystą beskidzką przyrodą, troskliwa opieka sióstr, łagodniejszy nadzór i możliwość przyjmowania gości sprawiały, że ks. Prymas nazwał kiedy klasztor „Złotą klatką[28]Miał do dyspozycji własny, skromnie umeblowany pokój. Miał również stały dostęp do prasy, z której szczególnie śledził dwa dzienniki „Trubunę Ludu” i pax-owskie „Słowo Powszechne”.

Dzień ks. Prymasa w Komańczy był wypełniony pracą i modlitwą. W godzinach rannych odprawiał mszy św. bez kazania, nauki i konferencje wygłaszał tylko dla sióstr nazaretanek w sali rekreacyjnej, o 21 odmawiał Apel jasnogórski. W niedzielę odprawiał mszę św. w której uczestniczyło ok. 20 osób z pobliskich wsi, po niedzielnej Eucharystii zwykle spowiadał. Często odbywał również spacery po okolicznych wzgórzach podczas których towarzyszył mu często pies Pegaś.

2 listopada 1955 r. do Komańczy przyjechał Ojciec Prymasa Stanisław oraz biskupi Klepacz i Choromański.  Jak wspomina s. Stanisława Niemczyk Stanisław Wyszyński uklęknął przed synem, kardynałem i dostojnikiem kościoła, syn natomiast na klęczkach całował rękę ojca[29].

W nowym miesjcu ks. Prymas pisze księżkęCzytania na maj. Wypełniamy Jasnogórskie. Śluby Narodu”.

 W 1956 r. przypadała 300-setna rocznica ślubów Jana Kazimierza. „Myśli o odnowieniu Kazimierzowych Ślubów – wspominał po latach Prymas tysiąclecia - w ich trzechsetlecie zrodziły się w mej duszy w Prudniku, w pobliżu Głogówka, gdzie król i prymas przed 300 laty myśleli nad tym, jak uwolnić Naród z podwójnej niewoli: najazdu obcych sił i niedoli społecznej. Gdy z kolei i mnie powieziono tym samym niemal szlakiem, z Prudnika na południowy wschód ( do Komańczy – PP ), w góry, jechałem z myślą: Musi powstać nowy akt ślubowań odnowionych! I powstał właśnie tam, na południowym wschodzie, wśród gór. Tam został napisany i stamtąd przekazany na Jasną górę. Naród polski wszedł w bardzo ciekawy okres Zbliżamy się szybkim krokiem do Tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce. Za kilka lat, w 1966 roku, Polska stanie na potężnej przełęczy: jedno tysiąclecie przejdzie do historii, a przed oczyma młodego narodu otworzy się nowe tysiąclecie Polski idącej za Krzyżem, wczytującej się w ewangelię, żyjącej Łaską, krzepiącej się Chrystusowym ciałem, ogarniającej wszystko miłością ewangeliczną”.  

Początkowo prymas Wyszyński wzbraniał się przed napisaniem w niewoli tekstu ślubów. Przekonał go dopiero argument, że św. Paweł pisał z więzienia listy do wiernych.

W przesłanym 22.05.1956 r. liście do generała Paulinów O. Wrzalika kardynał Wyszyński pisał, że jako Prymas Polski on powinien odczytać przekazane teksty ślubów, ale rezygnuje z tego dla większej chwały Matki Najświętszej, Królowej Polski. Tekst ślubów w największej tajemnicy przewiozły na Jasną Górę niezależnie od siebie członkinie Instytutu Prymasowskiego, a wśród nich Janina Michalska. Tajemnica w jakiej trzymano tekst ślubów, z obawy przed interwencją władz, były tak wielka, że przed uroczystością nie znał jej nawet Episkopat. Tekst ślubów przepisywały w najmiększej tajemnicy siostry klauzurowe – karmelitanki, wizytki, benedyktynki a członkinie Instytutu zwoziły je w walizkach na Jasną Górę.

26.08.1956 r. na Jasnej Górze zgromadziło się ponad 1 000 000 pielgrzymów. Na szczycie stał pusty fotel Prymasa Polski na którym spoczywał pąk biało-czerwonych róż. W tym samym czasie kard. Wyszyński stanął przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej i odczytał akt ślubowania mniej więcej w tym samym czasie, co biskup Klepacz, przewodniczący tymczasowo episkopatowi Polski, na Jasnej Górze.

W kraju rządzonym przez komunistów rozległy się m.in. takie słowa:

„Królowo Polski! Odnawiamy dziś śluby przodków naszych i Ciebie za Patronkę naszą i Królową Narodu polskiego uznajemy.

Zarówno siebie samych, jak i wszystkie ziemie polskie i wszystek Lud polecamy Twojej szczególnej opiece i obronie...

Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska były rzeczywistym Królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie w życiu naszym osobistym, rodzinnym, zawodowym i społecznym...”

 

Okoliczności uwolnienia ks. Prymasa

         Rok 1956 przyniósł szereg zmian w kraju. 12.03.1956 r. w Moskwie umiera Bierut przewodniczący polskiej delegacji na XX zjazd KPZR podczas którego 14.02,1956 r. w słynnym tajnym referacie Chruszczow potępił kult jednostki i ujawnił część prawdy o okresie stalinowskim. Nowy zastępca Bieruta Edward Ochab wyraźnie tracił kontrolę nad sytuacją w kraju. Proces odwilży czynił coraz większe postępy. Odzyskiwali wolność więźniowie polityczni, na łamach prasy, zwłaszcza pisma „Po Porostu ukazywały się coraz odważniejsze artykuły, podejmujące często tematykę wcześniej uznaną za zakazaną. Nasilają się również żądanie powrotu do Warszawy Prymasa Wyszyńskiego. 12.05.1956 r. w 10 rocznicę sakry biskupiej kard. Wyszyńskiego odprawiono w intencji jego uwolnienia ponad 3 000 mszy św. w całym kraju. W lipcu w diecezji gorzowskiej 362 proboszczy spośród 380 podpisało list do premiera Cyrankiewicza z żądaniem uwolnienia kard. Wyszyńskiego i jego powrotu do stolicy. Krwawe stłumienie protestów robotniczych 28.06.1956 r. nie było wstanie wyhamować procesów społecznych, ludzie żądali zmian a władzą było coraz trudniej zapanować nad sytuacją. Coraz częściej załogi pracy podejmowały rezolucje z żądaniem uwolnienia ks. Prymasa. I tak np. 231 podpisanych z imienia i nazwiska robotników, hutników i górników ze Stalinogrodu domagało się 14.08.1956 r. wypuszczenia ks. Prymasa Wyszyńskiego oraz biskupów. Śląskich. Rezolucję kończą takie proste a jakże wzruszające słowa: „My robotnicy hut i kopalń słusznie mamy prawo żądania ich uwolnienia, bo Oni są nasi, jak nasze huty i kopalnie, w których pracujemy w pocie czoła i ofiarnie”[30]. W tej sytuacji mężem opatrznościowym dla komunistów ale również dla wielu prostych ludzi wydawał się władysław Gomułka, który sam padł ofiarą „Epoki błędów i wypaczeń”. To on w październiku 1956 r. przekonał Chruszowa, aby zawrócił radzieckie kolumny pancerne zbliżające się do Warszawy i on obiął ster partii komunistycznej. 24.10.1956 r. po słynnym wiecu na cześć Gomułki na Placu Stalina w Warszawie uformował się pochód, który przeszedł pod gmach KC, domagając się uwolnienia prymasa Wyszyńskiego. Tego samego dnia warszawscy alumni seminarium metropolitalnego udali się z błagalną pielgrzymką na Jasną Górę o uwolnienie kard. Wyszyńskiego. Gomułka dobrze rozumiał, że dla uspokojenia nastrojów powrót do Warszawy prymasa Wyszyńskiego jest niezbędny.

Dlatego 26.10.1956 r. do Komańczy przybyli najbliżsi współpracownicy Gomułki poseł Władysław Bieńkowski i wicepremier sprawiedliwości Zenon Kliszko. Kiedy rozemocjonowana siostra zawiadomiła o tej decyzji kard. Wyszyńskiego, spożywający śniadanie ks. Prymas nie zareagował. „Ależ ojcze, oni czekają na dole” ponaglała zakonnica. „Ja czekałem 3 lata” odparł ks. Prymas i spokojnie dokończył śniadanie[31].

Podczas rozmów ks. Prymas poprał w pełni kierunek zmian w Polsce, zgodził się również z przedstawicielami Gomułki, że trzeba uspokoić nastroje społeczne. Ale postawił również warunki:

·        Zniesienie dekretu o obsadzaniu stanowisk kościelnych z 1953 r.

·        Powrotu na dotychczasowe stanowiska ks. Biskupów: Adamskiego z sufraganami, Kaczmarka, Baraniaka.

·        Zmiany na stanowiskach rządców kościelnych we Wrocławiu i w Katowicach

·        Przywrócenia prasy katolickiej

·         Wznowienie prac Komisji Mieszanej dla omawiania kwestii spornych.

Rozmowa trwała dwie godziny, po czym rozmówcy prymasa Wyszyńskiego udali się do wsi aby zatelefonować do Gomułki. Odpowiedź była pozytywna i goście z Warszawy szybko wrócili do klasztoru na obiad. „Siostry chciały dać lepszy obiad, byłem zdania, że ma być taki jak zwykle[32]Zapisał kard. Wyszyński w zapiskach więziennych.  Po skromnym posiłku emisariusze odjechali do stolicy.

28.10.1956 r. w godzinach rannych ks. Prymas odprawia mszę św. dziękczynną za uwolnienie, spożywa śniadanie i żegna się z siostrami, miejscowymi księżmi i wiernymi po czym udaje się do Warszawy. Ok 19,00 przybył do swojej rezydencji przy ulicy Miodowej. Tu pierwsze kroki kieruje do kaplicy domowej, aby podziękować za uwolnienie. Następnie nastąpiło powitanie które w imieniu domowników wygłosił ks. Bp Chromański. W czasie kiedy Prymas Polski spożywał kolację przed rezydencją zgromadził się tłum wiernych. Ks. Prymas wychodzi na balkon i po raz pierwszy od 3 lat publicznie błogosławi. Następnego dnia przez cały dzień przychodzili wierni, aby wrazić swoją radość z powrotu umiłowanego pasterza. Ks. Prymas będzie kilkanaście razy pojawiał się na balkonie za każdym razem entuzjastycznie pozdrawiany przez tłum. Powiedział wówczas „najmilsze dzieci Boże, Dzieci Moje! Pozwólcie człowiekowi miłować! Nie można pozbawić go serca i potęgi miłowania. W człowieku nadal pozostała potrzeba miłowania[33]”.

 



[1] P. Raina, Kardynał Wyszyński, t. 2, losy więzienne, Warszawa 1999, s. 91

[2] P Raina, dz, cyt. s 91 - 92

[3] M. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa Prymasa tysiąclecia, t 1, Warszawa 1994 s. 654.

[4] P. Raina, dz. cyt. s. 93

[5] B. Romaniuk, dz. cyt. s 656

[6] S. Wyszyński, zapiski więzienne, Paryż 1982 s. 11

[7] B. Romaniuk, dz. cyt. s. 657-58.

[8] S. Wyszyński, dz. cyt. s 11.

[9] B. Romaniuk, dz. cyt. s. 658- 59.

[10] S. Wyszyński, dz. cyt. s. 12

[11] M. Romaniuk, dz. cyt. s. 659

[12] S. Wyszyński, dz. cyt. s. 13

[13] M. Romaniuk, dz. cyt. s. 663.

[14] P. Raina, dz. cyt. s. 101-102

[15] P. Raina, di. Cyt. s. 119

[16] P raina, dz. cyt. s. 102

[17] P. Raina dz. cyt. s. 104

[18] P. Raina, dz. cyt. s. 123

[19] M. Romaniuk, dz. cyt. s. 702.

[20] M. Romaniuk dz. cyt. s. 672

[21] S. Wyszyński dz. cyt. s. 42

[22] S. Wyszyński dz. cyt. s. 48

[23] S. Wyszyński dz. cyt. s. 63.

[24] S. Wyszyński, dz. cyt. s. 73.

[25] P. Raina dz. cyt. s.135

[26] S-. Wyszyński, dz. cyt. s. 196.

[27]  M. Romaniuk dz. cyt. s. 699 – 700.

[28] M. Romaniuk dz. cyt. s. 721

[29] M. Romaniuk dz. cyt. s. 722

[30] P.  Raina dz. cyt. s. 206

[31] M. Romaniuk dz. cyt. s. 746

[32] S. Wyszyński dz cyt. s. 252.

[33] M. Romaniuk dz. cyt. s. 753