KATOLICY.EU

Historia Polski w nauczeniu społecznym prymasa Stefana kard. Wyszyńskiego

 

Wstęp.

Stefan kard. Wyszyński był bez wątpienia jednym z najciekawszych i najbardziej oryginalnych myślicieli w historii Polski. Niestety, badania jego dorobku intelektualnego są dopiero w powijakach. Wielu zna podstawowe fakty  z jego biografii, mało kto spróbował zagłębić się w jego nauczanie. Niedawno byłem z Warszawie i ze zdziwieniem dostrzegłem w księgarni katolickiej przy katedrze książkę „Stefan kardynał Wyszyński Nauczanie społeczne 1946-1981”. Książka ta była wydana 12 lat temu w nakładzie 5 000 egzemplarzy. Proszę państwa w ciągu 12 lat nie znalazło się w Polsce 5 000 ludzi gotowych nabyć ten podstawowy wybór homilii i listów duszpasterskich Prymasa Tysiąclecia.

W swoim nauczaniu Prymas Wyszyński bardzo często odwoływał się do historii Polski. W swoim dzisiejszym wystąpieniu postaram się przybliżyć państwu sposób w jaki Prymas Tysiąclecia postrzegał dzieje ojczyste. W tych rozważaniach oprę się na wspomnianym zbiorze wystąpień publicznych Prymasa Tysiąclecia „Stefan kardynał Wyszyński Nauczanie społeczne 1946-1981”, Warszawa 1990. Książka ta liczy ponad 1000 stron, ale jest to i tak znikomy fragment olbrzymiej, najczęściej jeszcze nie opracowanej spuścizny nieugiętego pasterza. Myślę jednak, że dokonany wybór jest na tyle reprezentatywny, że wyciągnięte na jego podstawie wnioski, można uogólnić na całe nauczanie społeczne.

Śledząc wizję historii Polski w nauczaniu społecznym prymasa Wyszyńskiego, trzeba pamiętać, o kontekście ówczesnej polskiej rzeczywistości. Prymas chcąc nie chcąc musiał być dyplomatą, i nie mógł poruszać pewnych tematów, określanych kiedyś jako „białe plamy”. Tzn. brak w tych wystąpieniach np. mordu w Katyniu, nie oznacza, że ten problem był dla niego nieznany albo nie ważny.

Druga rzecz, Prymas Wyszyński działając w rzeczywistości nieustannej konfrontacji z ideologią marksistowską, podejmował również na polu historii konfrontację z lansowanymi wówczas koncepcjami dziejów ojczystych. Prymas nie mógł mówić o wszystkim, ale nigdy nie kłamał, nigdy nie  mówił czegoś z przyczyn koniunkturalnych.

Trzeci element, prymas Wyszyński mówił często ku pokrzepieniu serc, wzorując się w tej dziedzinie na H. Sienkiewiczu. Stąd np. brak krytyki II Rzeczypospolitej,  nie oznacza, że wszystko co się działo w Polsce międzywojennej mu się podobało. Prymas po prostu nie chciał barć udziału w powojennej kampanii zohydzania II Rzeczypospolitej.

  Nie znam pracy, która by podjęła ten problem w sposób, w jaki ja to uczynię. Podobną problematykę podejmuje od lat ks. prof. Jerzy Lewandowski ostatnio w pracy „Naród w dziejach zbawienia” Warszawa 2001., ale czyni to na gruncie uprawianej przez siebie teologii narodu. Zaprezentowane za chwilę treści są fragmentem przygotowanej przez mnie pracy magisterskiej na wydziale filozofii Chrześcijańskiej UKSW.

Proponuję teraz wędrówkę za ks. prymasem Wyszyńskim przez nasze dzieje od chrztu Polski aż do II wojny światowej. Dla usprawnienie wywodu nie będę podawał źródeł cytatów.

 

1.                              Polska Piastów

Pierwszym ważnym wydarzeniem historycznym w dziejach Polski jest chrzest kraju w 966 r. Prymas Wyszyński dostrzegał w tym wydarzeniu punkt wyjścia dziejów ojczystych. „Patrząc na minione dziesięć wieków, możemy stwierdzić jasno, że chrzest udzielony Mieszkowi 14 kwietnia 966 roku, był otwarciem źródła, które do dziś dnia spływa na głowy rodzących się Polaków”.[i] Chrzest Polski nie jest więc tylko jakimś zamierzchłym wydarzeniem historycznym, jest krynicą ożywiającą naród. „... nie ma w dziejach Polski trwalszej ciągłości, jak ciągłość zbawczego strumienia wody chrzcielnej, która nieustannie płynie przez Polskę na głowy, serca i dusze narodu polskiego, od Mieszka aż do maleńkiego chłopaczka czy dziewczynki, którą dzisiaj ochrzcili kapłani w Płocku milenijnym”.[ii]

Dzieje Polski w wykładzie prymasa Wyszyńskiego, to dzieje rozwoju duchowego, w którym większą rolę ogrywają święci niż władcy, ludzie kultury niż politycy. I oto z mroków dziejów pojawia się pierwszy „polski” męczennik – św. Wojciech. Tak mówił o jego misji Prymas Tysiąclecia: „Św. Wojciech, gdy znalazł się na Żuławach Gdańskich, miał możność uniknąć śmierci, jednak nie uczynił tego. Pomimo, że znalazł się na bezpiecznej ziemi królestwa Bolesława Chrobrego, wrócił do pogan i podjął na nowo dzieło Ewangelii. Został z ich ziemi usunięty siłą, albowiem życie swe oddał za tych, którym chciał przynieść życie.”[iii] Pośrednim skutkiem  męczeństwa biskupa Pragi był Zjazd w Gnieźnie w roku tysięcznym, kiedy to cesarza Ottona III przyjmował książę Polski Bolesław Chrobry. Zjazd w Gnieźnie potwierdził decyzje papieża Sylwestra II ustanawiającą w Polsce metropolię w Gnieźnie i 3 nowe biskupstwa w, Krakowie, Kołobrzegu i Wrocławiu. W ten sposób – odkreśla prymas Wyszyński – Polska „Uniezależnia się od wpływów ludzi obcych, którzy nas nie rozumieją. Wola Ojca świętego – przy mądrej polityce polskiego władcy – sprawiła, że moce i energie duchowe, społeczne, narodowe, religijne i polityczne będą się odtąd wypowiadały w duchu właściwym dla naszych potrzeb narodowych i młodej państwowości polskiej”.[iv]  Własna struktura kościelna miała decydujące znaczenie w formowaniu się narodu polskiego. „Ład hierarchiczny Kościoła – biskupi i kapłani – unaradawia się. Kościół wspierany przez siły polityczne i przez ducha Ewangelii tworzy kulturę religijno-narodową. Tworzy więź nadprzyrodzoną, katolicką, więź, która nie wyłącza nikogo do miłości”.[v]

Ciągłości wzrostu chrześcijaństwa w Polsce, nie przerywa reakcja pogańska po śmierci Mieszka II w 1034 r., gdyż była ona obcym „narzutem” .[vi]

Szczególne znacznie w dziejach Polski wyznaczał prymas Wyszyński męczeństwu św. Stanisława. Tak mówił o dramatycznym konflikcie ambitnego króla Bolesława Śmiałego z biskupem krakowskim: „Stanisław walczył z wojowniczością króla. (...) Wojowniczy władca nie ceni życia ludzkiego, ani życia rodzinnego. (...)

Gdy król dostrzegł, że mężowie i ojcowie uciekali z szeregów wojennych do swoich domów, aby zająć się rodziną i ratować jej byt, wtedy karcił surowo żołnierzy, ich żony i dzieci. Pasterz Krakowa patrzył na to z bolesnym sercem. Upominał króla: Nie godzi ci się tego czynić! Niech wrócą ojcowie, mężowie i synowie do ognisk rodzinnych, a zapanuje w kraju pokój, porządek i ład. Nie usłuchał król(...)Biskup Stanisław „padł pod mieczem" dlatego właśnie, że był zwiastunem Króla pokoju, że bronił prymatu osoby, rodziny i jej potrzeb”[vii] Żadne racje polityczne nie mogą usprawiedliwiać zła w życiu społecznym, dlatego Prymas Wyszyński odrzuca interpretację konfliktu na podstawie kroniki Galla Anonima i określenie biskupa mianem zdrajcy.[viii]Biskup broniący podstawowych praw człowieka nie może być uważany za wroga” – stwierdza zdecydowanie[ix]. Męczeństwo krakowskiego ordynariusza ma przede wszystkim olbrzymi wymiar duchowy. „... męczeńska śmierć biskupa Stanisława i każda męczeńska śmierć biskupów i kapłanów jest śmiercią zbawczą. Budzi zastanowienie, jak wielkie muszą być wartości, za które tak łatwo oddaje się swoje życie. Uczy ducha ofiary i służby. Jest zawsze niezniszczalnym znakiem miłości.”[x]

Śmierć w 1138 r. Bolesława Krzywoustego rozpoczyna w dziejach Polski okres rozbicia dzielnicowego. Prymas Wyszyński mówi obrazowo o cieniach, które przysłoniły promienie i nazwa ten okres smutnym w dziejach narodu.[xi]

Wydarzeniem historycznym o szczególnym znaczeniu w historii Polski nie tylko XIII wieku, był bitwa pod Legnicą w 1241 r., podczas której poniósł śmierć Henryk Pobożny walczący z nawałą tatarską. O ofierze życia młodego władcy mówił prymas Wyszyński, że: „ustanawia wspaniały wzór, jak książę chrześcijański ma duszę swą dawać za braci, naśladując Chrystusa, aby wszyscy, którzy rządzą i władają, wiedzieli, że rządzić to znaczy służyć i raczej krew własną oddać za innych, aniżeli po cudzą sięgać”.[xii] Ale ofiara życia Bolesława Pobożnego to nie tylko wspaniały przykład dla wszystkich pokoleń. To również czyn o wielkim znaczeniu gdyż „zatrzymuje nawałę tatarską, aby nie poszła w głąb Europy”[xiii]. Tak oto po raz pierwszy w dziejach Polska okazała się przedmurzem chrześcijaństwa, od które rozbiły się hordy wojowniczego Islamu.

W dużej mierze dzięki posłudze tak wybitnych abpów gnieźnieńskich jak Henryk Kietlicz, Pełka i Jakuba Świnka[xiv], Polska przetrwała okres rozbicia dzielnicowego i wyszła z niego zjednoczona za panowania Władysława Łokietka[xv].

W dziejach narodu polskiego w interpretacji kard. Wyszyńskiego kolejnym doniosłym faktem jest powstanie w 1364 r. Akademii Krakowskiej, pierwszego uniwersytetu na ziemiach polskich ufundowanego przez Kazimierza Wielkiego nazwanego przez prymasa Wyszyńskiego „wielkim królem”[xvi]. Uniwersytet nie jest bowiem zwykłą instytucja, ale jak mówił Prymas Tysiąclecia, wyrósł on „z ambitnych dążeń ku prawdzie, wolności, sprawiedliwości i miłości”[xvii]. I te ambitne dążenia uczelnia realizowała, gdyż „broniła prawa wolności, pracowała dla umocnienia sprawiedliwości i wreszcie prawdę głosiła w miłości”.[xviii] 

2.                              Polska Jagiellonów

            Po śmierci Kazimierza Wielkiego, ostatniego z Piastów na polskim tronie i rządach Ludwika Węgierskiego, władzę objęła Jadwiga Andegaweńska. Jej małżeństwo z Władysławem Jagiełłą zapoczątkowało okres rządów dynastii Jagiellonów na tronie w Krakowie i unii polsko – litewskiej. U genezy tego niezwykłego związku który przyniósł Litwie chrześcijaństwo, a Polskę uczynił jednym z największych i najsilniejszych państw Europy, leżała posługa życia św. Jadwigi, jedynej wyniesionej do chwały ołtarzy osoby koronowanej w dziejach Polski.

            Wiek XV przynosi Polsce wielki triumf w starciu z potęgą krzyżacką pod Grunwaldem. Prymas Wyszyński mówił: „Wszyscy podążają pod Grunwald. Co ich prowadzi? Chęć rabunku? — broń Boże! Może żądza władzy? Prowadzi ich tam pragnienie, by przynieść pokój udręczonym. Prowadzi ich świadomość, że ludzie giną, że dzieje się największe bezprawie ludziom i samemu Chrystusowi, na którego powołują się ci, co zamiast krzyża niosą miecz. (...)

Ku zdumieniu całej Europy, nie przygotowanej na taką lekcję, jaką Polska dała pod Grunwaldem, rycerze fałszywego chrześcijaństwa runęli przed mocą duchową młodego chrześcijanina, Jagiełły. Wszyscy na nowo zrozumieli, czym właściwie jest chrześcijaństwo.”[xix] Jak widzimy w tej interpretacji grunwaldzka wiktoria urasta do rangi kolejnego starcia między dobra ze złem.         

Kontynuacją zmagań z krzyżakami był sobór w Konstancji ( 1414 – 18 ) podczas którego „polska racja stanu broniła się przeciwko narzucaniu religii mieczem. Czynił to wybitny przedstawiciel polskiej myśli politycznej – Paweł Włodkowic”.[xx] Na soborze delegaci polscy „przekonywali „ówczesnych ojców soborowych, że siłą i mieczem nie nawraca się ani do Boga, ani do Kościoła, ani na rzecz państwa. Można jedynie przekonywać, perswadować – i to wszystko”.[xxi] W tym jakże ważnym dla przyszłości kościoła sporze „zwyciężyli wysłannicy Polski, którzy umieli przekonać sobór, że droga wszystkich ludów i narodów do Chrystusa wiedzie przez miłość”.[xxii]

Kolejnym Polakiem „którego Bóg <dotknął> geniuszem” był Mikołaj Kopernik.[xxiii] Prymas Wyszyński podziwia w wielkim polskim astronomie to, że łączył naukowe poznanie świata z oglądem wiary, czego wyrazem była dedykacja działa „O Obrotach sfer niebieskich” dla Ojca Św. Pawła III, mówiąca, że „astronomia jest sztuką bardziej Bożą niż ludzką”.[xxiv] Zasługą Kopernika był również związania Warmii z Królestwem Polskim, przez kontynuowanie na tych ziemiach polskiego osadnictwa i zacieśnianiu związków z Krakowem[xxv], dzięki czemu Warmia „gdy przyszyły wielkie zdrady zakonu krzyżackiego i sekularyzacja Prus, nie tylko utrzymywała się przy Kościele katolickim, ale i przy Polsce.” [xxvi]

Epoka odrodzenia to czas reformacji. Stosunek do niej Prymasa Wyszyńskiego jest zdecydowanie krytyczny. „Nie możemy również tak zwanej „pseudoreformacji” zaliczyć do owocowania polskiego ducha – to był narzut.[xxvii] Przy swej niechęci do reformacji Prymas z dumą podkreśla: „Polska nie znała wojen i zamieszek na tle religijnym poprzez całe tysiąclecie”[xxviii] Świadczy to o uznaniu panującej wówczas w Rzeczypospolitej tolerancji religijnej, tak odbiegającej od rozdzieranej wojnami religijnymi Europy, za wartość pozytywną.

Wiek XVI w dziejach Polski, zwany często „złotym wiekiem” to okres rozkwitu kultury renesansowej, okres największej potęgi państwa polskiego, okres kiedy Polacy za pośrednictwem literatury zaczynają mówić w ojczystym języku. Wyszyński nazywa Jana Kochanowskiego i Mikołaja Reja – ojców polskiej literatury, sławnymi synami narodu.[xxix] Prymas Tysiąclecia uznaje również wielkość i zasługi myślicieli nieufnych w stosunku do Kościoła katolickiego, ale szczerze zatroskanych o los kraju jak Jan Ostroróg i Andrzej Frycz Modrzewski.[xxx]

3.                              Polska królów elekcyjnych

            Śmierć Zygmunta Augusta w 1572 r. przynosi kres rządów dynastii Jagiellonów na tronie polskim. Od tej pory w ramach wolnej elekcji szlachta wybierała swoich monarchów. Pierwszym królem wybranym w nowy sposób w wyniku elekcji powszechnej był Henryk Walezy, ostatnim Stanisław August Poniatowski.     Nowa epoka przynosi także początki kontrreformacji. Działa wtedy „potężny duch księdza Jakuba Wujka, któremu zawdzięczamy polski tekst Pisma świętego”[xxxi], „wybitny mąż – kardynał Stanisław Hozjusz, jeden z przewodniczących Soboru Trydenckiego”[xxxii] oraz „wielki głosiciel i pracownik miłosierdzia – ksiądz Piotr Skarga”[xxxiii].      

Ks. Prymas podkreśla trzy cechy Skargi. Po pierwsze nazywa go „kaznodzieją narodowym[xxxiv]. Skarga „nie tylko walczy o praworządność kraju, nie tylko zwalcza i odważnie piętnuje nadużycie prawa (...) ale w sposób pozytywny uczy miłości ojczyzny i wyzbycia się prywaty dla dobra publicznego”.[xxxv] Drugi rys jego sylwetki duchowej to posługa ubogim. Wreszcie ks. Skarga to wybitny wychowawca, pierwszy rektor akademii wileńskiej.[xxxvi]

            Wiek XVII przynosi liczne zmagania militarne i wspaniałe sukcesy oręża polskiego pod Kłuszynem, Beresteczkiem czy Wiedniem. Prymas Wyszyński dostrzega w tym przejawy potęgi ducha narodu wierzącego w Zmartwychwstanie. Cytując słowa Chrystusa: „Ja jestem Zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy choćby i umarł, żyć będzie. Każdy kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” ( J 11.,25-26 ), prymas Wyszyński stwierdza: tak wierzyli „nasi hetmani i wodzowie pod Kirholmem, Chocimiem”.[xxxvii]

            Najbardziej dramatycznym wydarzeniem w dziejach ówczesnej Polski był bez wątpienia najazd Szwedów w 1655 r., nazywany popularnie potopem. Zwłaszcza dwa wydarzenia: obrona Jasnej Góry i śluby Jana Kazimierza, odgrywały ważną rolę w katechezie dziejów prymasa Wyszyńskiego.

             Tutaj właśnie na Jasnej Górze – mówił Prymas Tysiąclecia – przed trzema z górą wiekami wystawiono kolubryny burzące przeciwko stolicy najłagodniejszej Panienki. Do obrony stanął wątły zakonnik w białym habicie, który nie uląkł się kolubryn. I zwyciężył mocą swej wiary, wiary bohaterskiej, przez którą dokonało się tak wielkie zwycięstwo, że ocalał Kościół i obudził się cały naród, podrywając się do walki i obrony przeciwko niszczącej potędze zalewającego nas „potopu”[xxxviii]. Widzimy, że zwycięstwo nad Szwedami ma w tej interpretacji przede wszystkim charakter duchowy, wiary nad potęgą materialną przeciwnika.      

Potop to również słynne Śluby Jana Kazimierza we Lwowskiej katedrze. „W ten sposób – mówił Prymas Wyszyński – Polska dała znów lekcję, jak trzeba ufać dyskretnej mocy, którą Bóg złożył w Dziewicy z Nazaret, gdy ją pochwalił: Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą!”[xxxix]

Rzeczpospolita Obojga Narodów, była demokracją szlachecką w której ok. 10% ludności cieszyło się pełnią praw obywatelskich. W czasach gdy dominującą formą ustrojową w Europie stawała się monarchia absolutna było to zjawisko zupełnie wyjątkowe. „Na szczęście – podkreślał z dumą prymas Wyszyński -  w dziejach naszego narodu nie było tyranów i okrutników, którzy by swoją wolę chcieli narzucać całemu narodowi. Polska zawsze miała szczytny ideał republiki, czyli Rzeczypospolitej, a więc wspólnej, społecznej własności wszystkich dzieci narodu. Weszło nam to w krew do tego stopnia, że patrząc na państwo jako na wspólną własność wszystkich obywateli, zabiegamy o dobro wspólne ( bonum commune ) dla wszystkich.”[xl] Widać w tej wypowiedzi zarówno uznanie dla ustroju demokratycznego jako formy ustrojowej jak i przekonanie o służebnej wartości państwa jako dobra wspólnego wszystkich  obywateli.

I połowa XVIII wieku przyniosła rządy na tronie polskim Augusta II Mocnego i Augusta III z dynastii Wettinów. Tzw. czasy saskie to okres głębokiego kryzysu państwa i jego struktur oraz postępującej demoralizacji społeczeństwa.

W tych trudnych czasach pojawił się „budziciel sumień”[xli] – Stanisław Konarski. Według Prymasa Wyszyńskiego geniusz księdza Stanisława Konarskiego ujawnił się w trzech dziedzinach: pedagogice, działalności społeczno – politycznej i wychowaniu religijnym.[xlii]

Zasługą Konarskiego w dziedzinie pedagogiki było „stworzenie postępowego systemu wychowania obywatelskiego i organizacji oświaty narodowej”.[xliii] Jego największym osiągnięciem w tej dziedzinie było powstałe w 1740 r. Collegium Nobilium.

W działalności społeczno – politycznej Prymas Tysiąclecia nazywa Konarskiego „ojcem demokracji polskiej[xliv], podkreślając doniosłość jego wybitnych dzieł: Volumina legum” i „O skutecz­nym rad sposobie”, które „jest obroną wolności życia publicznego i normalnego funkcjonowania sejmu, który nie powinien być ani miejscem hazardu liberum veto, ani też sejmem niemym, milczącym, lecz żywym organizmem narodu mówiącego”.[xlv]

Trzeci element wielkości Konarskiego te jego koncepcja wychowania narodu, według której pełna edukacja jest „możliwa tylko dzięki religii objawionej, bo ono wspiera człowieka zarówno w sferze jego inicjatyw i działań materialnych, jak i w dziedzinie jego przeznaczeń wiecznych”[xlvi]

W 1764 r. Królem Polski został Stanisław August Poniatowski. Wraz z początkiem jego panowania rozpoczyna się w Polsce przyspieszony proces modernizacji kraju, któremu towarzyszy postępujący upadek państwowości zakończony III rozbiorem Polski w 1795 r. i abdykacją ostatniego władcy Polski. Stosunek Prymasa Wyszyńskiego do Stanisława Poniatowskiego był nacechowany obiektywizmem. Mówi o nim „Lękliwy, choć bardzo zasłużony”[xlvii].

Czasy stanisławowskie to okres wielkiego wysiłku reformatorskiego. O powstałej w 1773 r. Komisji Edukacji Narodowej prymas mówił: „Naród pokazał swoje najwspanialsze moce gdy stworzył Komisję edukacyjną, a więc ministerstwo oświaty, jakiego wówczas nie było w żadnym państwie”[xlviii]

Zwieńczeniem wysiłków ówczesnych Polaków była Konstytucja 3 Maja. To dzięki niej Polska „wygrzebała się już z zastoju, wychodziła na twardy grunt nowego ustroju społeczno - politycznego. Tego jeszcze nie było w żadnym z państw zachodnioeuropejskich[xlix].

Czasy Stanisławowskie  to również okres zmagań Polaków w obronie niepodległości. Pierwszym zrywem była Konfederacja Barska ( 1768 - 72 ). „Konfederacja Barska, opierająca się o całą ideologię i moc Jasnej Góry, dążyła również do tego, aby okazać wolę życia narodu, który nie chce zginąć. Pragnęła dowieść, że naród, pomimo swoich wad i braków, zdolny jest do uratowania i zachowania niepodległego bytu.”[l]

Jednak pomimo bohaterstwa konfederatów ich zryw zakończył się klęską. Nastąpił I rozbiór Polski w 1772 r. Prymas Wyszyński nazywa go „bolesną chwilą[li]. „Lecz my nie wyrzekamy się wspomnienia tego krzyża i tej męki”[lii] Rozbiór zatem jest krzyżem narodu i elementem jego męczeństwa.

Drugi rozbiór w 1793 r. kładzie kres nadziejom Polaków na pokojową modernizację kraju. Zgodę polskiego Sejmu na II rozbiór nazwie Prymas Wyszyński sprzedażą Polski[liii]. W tej sytuacji „gdy Polska konała, gdy obradował ostatni sejm Rzeczypospolitej w Grodnie, zarysowały się dwa nurty moralno – społeczne. Zwolennicy jednego z nich – jak wiemy z akt sejmu oddawali się całkowicie egoistycznym celom: zabawa, zdrada domowa, małżeńska i zdrada ojczyzny; przedstawiciele zaś drugiego szykowali się do Insurekcji Kościuszkowskiej. Jakże nieproporcjonalne były możliwości tych dwu obozów!”[liv]. A jednak wiosną 1794 r. insurekcja wybuchła! Jednak naród porwał do boju o niepodległość i całość Rzeczypospolitej. Powstanie nie było daremne, bo każdy „padający żołnierz w powstaniu kościuszkowskim (...) wierzył, że umierając za ojczyznę najwięcej czyni, bo sam Bóg w szczególny sposób tą ofiarę nagrodzi, jak swemu Synowi umierającemu na krzyżu nagrodził Jego trud i poświęcenia – Zmartwychwstaniem”[lv]. Każda zatem ofiara dla Ojczyzny ma swój udział w odkupieniu narodu. Klęska powstania kościuszkowskiego przyniosła ostateczny upadek państwa polskiego.

Jakie były przyczyny upadku jednego z największych państw ówczesnej Europy. Z tym pytaniem przez wiele lat zmagała się polska historiografia. Spór uwidocznił się zwłaszcza na przeł. XIX i XX wieku i przybrał kształt debaty pomiędzy tzw. krakowską szkołą historyczną ( Michał Bobrzyński, Walerian Kalinka ), akcentująca rolę czynników wewnętrznych, zwłaszcza ustrojowych w upadku Rzeczypospolitej, a tzw. szkołą warszawską ( Szymon Askenazy, Tadeusz Korzon ), upatrującą główną przyczynę utraty niepodległości w zaborczości sąsiadów Polski.

Prymas Wyszyński w swoim nauczaniu społecznym we wspomnianym sporze zajmował stanowisko pośrednie. Wśród czynników wewnętrznych upadku Rzeczypospolitej prymas akcentował demoralizację: „Doprowadził do tego egoizm, samolubstwo i rozkład rodziny. Wtedy właśnie było bardzo dużo rozwodów. Działo się to głównie wśród arystokracji rodowej. To wielkie nieszczęście osłabiło wtedy naszą ojczyznę i w rezultacie doprowadziło do niewoli, trwającej półtora wieku”[lvi]. W innym wystąpieniu przypominał: „Polska nierządem stoi, bo szlachta doprowadziła do upadku Polski”[lvii].

A jednak prymas Wyszyński apelował: „Trzeba jednak podkreślić, że w tych ciemnych czasach ujawnia się już geniusz narodu. Nie wolno o tym zapominać i nie wolno malować na czarno tego okresu dziejów Polski! W Ojczyźnie naszej dokonały się wtedy doniosłe zmiany co najmniej o pół roku wcześniej niż w innych państwach, poczynając od Komisji Edukacji Narodowej, czyli reformy oświaty”[lviii]. Prymas Tysiąclecia stawia kropkę nad i: „Nie możemy mówić, że Polska dlatego ostała podzielona, iż nato zasłużyła, bo były organizmy polityczne stokroć podlejsze i gorsze, a utrzymały się”[lix]. Tak więc upadek I Rzeczypospolitej nie był prostą konsekwencją niedomagań ustrojowych, ale przede wszystkim następstwem obcej przemocy, co było jedną z tez warszawskiej szkoły historycznej.

 

 

 

4.                              Polska ujarzmiona 1795 - 1918

            Po upadku I Rzeczypospolitej przez 123 lata nie było Polski na mapie Europy. Kolejne pokolenia podejmowały wysiłek na rzecz odzyskania niepodległości, którego zwieńczeniem była restytucja państwa polskiego w 1918 r. Analizując ten okres dziejów Polski historycy żywo dyskutują nad tym, które działania realnie służyły sprawie polskiej. Jak ocenić powstania narodowe? Jako tragiczne w skutku „Liberum conspiro” ( określenie Józefa Szujskiego, jednego z twórców krakowskiej szkoły historycznej ) czy jako przejaw słusznej, choć tragicznej w skutkach, taktyki walki o niepodległość? Okres Polski zniewolonej to również pytanie o czynniki które pozwoliły przetrwać podzielonemu pomiędzy 3 zaborców narodowi i zachować poczucia własnej odrębności i jedności.

4.1.                                       Walka zbrojna

            Jaki był stosunek Prymasa Wyszyńskiego do powstań narodowych? Czy bliższa była mu tradycja romantyczna kultywowana przed wojną przez obóz piłsudczykowski gloryfikująca powstania, czy tradycja pozytywistyczna, przejęta w okresie międzywojennym przez ruch narodowy, widząca w powstaniach przejaw bezmyślności politycznej czy wręcz skutek knowań sił wrogich narodowi Polskiemu.

Zabierając głos w stulecie  powstania styczniowego prymas Wyszyński mówił: „Wyczytałem ostatnio w prasie polskiej przedziwne zdanie. Ktoś[lx] zastanawiając się dlaczego powstanie wybuchło w Królestwie Kongresowym, a nie w Wielkopolsce czy też Małopolsce, odpowiada sobie, że byliśmy podobno owładnięci „kompleksem antyrosyjskim". (...) Wydaje mi się, że nie ma nic bardziej nieprawdziwego (...). Było ono właściwie wszędzie! Było w duszy każdego niemal Polaka, żyjącego w granicach trzech kordonów. A wynikało nie z takiego czy innego „kompleksu" — bo kompleks jest zawsze czymś chorobliwym — tylko ze zdrowego dążenia do wolności, pogwałconej i odebranej nam”[lxi].

Bunt przeciw niewoli jest czymś naturalnym: „Przyglądaliście się może kiedy ptakowi, jak tłucze się w klatce? Wszystko pierze z piersi swojej wybija... Zimny obserwator patrzący na to może powiedzieć — głupi ptak! Chociaż lepiej, aby po prostu otworzył drzwiczki i wypuścił „głupiego ptaka" na wolność. Nie wolno mówić — „głupi ptak", trzeba raczej powiedzieć — on się rwie w światy! — I każdy kto uczciwy, ułatwi mu to”[lxii]. Nawet zryw podjęty w sytuacji patrząc po ludzku beznadziejnej jest usprawiedliwiony. „Któż może się dziwić, ze o klatkę w Polsce ustawioną rozbijały się piersi „polskich ptaków", aż pióra leciały rany pozostawiając! Wytłumaczcie ptakowi, aby się niepotrzeb­nie nie obijał o druty, bo ich nieprzezwycięży... Nawet ptakowi, który nie ma przecież rozumu ani rozeznania i powiązania swoich dążeń z dążeniami innych ptaków, tego nie „wytłumaczycie". A chcielibyście to wytłumaczyć istocie rozumnej i wolnej? O, żadną miarą nie da się tego wytłumaczyć!”[lxiii].

Przeciwnicy powstań przeciwstawiali im zawsze pracę organiczną. Czy więc nie było błędem trawienie sił na polach bitew, tajgach sybiru i w kazamatach cytadeli? Prymas Tysiąclecia mówił:Najbardziej smutnymi narodami są te, którym postawiono za ideał li tylko dążenia i cele materialne. Najbardziej zubożonymi i niewolniczo przytrzymanymi za skrzydła ducha są takie narody, które postawiły sobie zbyt wąski ideał. Jest to przeciwne naturze człowieka, która jest bardzo wszechstronna; jest to przeciwne duchowości człowieka, któremu skrzydła wyrastają nie tylko na plecach.”[lxiv] Bo najgorszą rzeczą jaką może spotkać zniewolony naród jest wyzbycie się marzeń o wolności. „Biada narodowi, który, który by opuścił ręce bezwolnie i poddał się w brzęczące okowy kajdan”[lxv].

Jakie było znaczenie powstań, które przecież nie przyniosły odzyskania wolności? Czy nie była to krew daremnie przelana? „Chociaż realiści żałowali tej krwi – jak uważali – daremnie przelanej, ja nigdy tak nie myślałem. Zawsze uważałem, że każdy z tych zrywów (...)miał swój głęboki sens, był budzeniem sumień”[lxvi].

Najwłaściwszą postawą w stosunku do powstańców jest szacunek i wdzięczność. „... z głęboką czcią klękamy na śladach krwi naszych braci, którzy nie zawahali się oddać jej, abyśmy żyć mogli. Z głęboką czcią całujemy drogi ich bitew, na których ofiarność zda się w beznadziejny sposób walczyła o niewątpliwe prawo wolności. I nie car miał rację, gdy na Zamku Warszawskim odpowiadał butnie: porzućcie wszelkie sny — tylko właśnie ci co padali, obejmując miłośnie otwartą piersią ukrzyżowaną pierś Matki-Polski. Tylko oni mieli rację! A my po stu latach wiemy to jeszcze lepiej”[lxvii].

Tradycja historyczna popularyzowana przez ruch narodowy operując hasłem egoizmu narodowego uznawała walkę Polaków w myśl hasła „Za wolność naszą i waszą” za bezrozumne trwonienie sił narodowych[lxviii]. Prymas Wyszyński zupełnie inaczej podchodził do problemu walki Polaków o wolność innych narodów. „Chociaż w psychice Polaków jest dużo wojowniczości, nie mamy jednak ducha agresji, nie wypowiadamy wojen, przeciwnie, lękamy się ich i boimy. Nie dlatego, by nam brakowało męstwa, ale ład serca wymaga, abyśmy szanowali życie własne i innych. Przyzwyczajaliśmy się wojować tylko „za naszą wolność i waszą””[lxix].

4.2.                                       Kościół znakiem sprzeciwu

       Olbrzymią rolę w przetrwaniu narodu jako wspólnoty odegrał w czasach niewoli kościół katolicki. „Polska przestała być państwem, (...) jedynym jednoczycielem narodu pozostał Kościół rzymskokatolicki. Kościół ten sam w Warszawie co w Poznaniu i Krakowie!”[lxx]. Posługa kościoła musiała w czasach niewoli łączyć realizm polityczny za służbą narodową, pamiętając cały czas o nadprzyrodzonym wymiarze swojego posługiwania. „W ich codzienny trud pasterski i obowiązki biskupie wbijały się tak mocno zadry zaborcze, komplikując ich postawy, iż niekiedy można je oceniać w sposób sporny”[lxxi]. A jednak większość kapłanów zdała ten trudny egzamin. Prymas wspomina arcybiskupów warszawskich odważnie broniących uciskanego narodu: abp. Antoniego Fijałkowskiego, który kazał zamknąć sprofanowane kościoły[lxxii] i Sługę Bożego abp Zygmunta Felińskiego. Ten drugi był dla prymasa Wyszyńskiego wzorem pasterza. Feliński mówił do carskiego namiestnika Konstantego: „Ja stanę, na czele ludzi, do których będzie pan strzelał!”, „Ja będę z narodem, gdy dotkną go represje”[lxxiii], a kiedy wybuchło powstanie styczniowe skierował list do cara w którym pisał: „Uczyń naród polski niepodległy!”[lxxiv]. Prymas Wyszyński komentuje: „To jest obowiązek biskupa˛- zwracać się do władców tego świata w czasie wielkich nieszczęść i klęsk publicznych, aby przypomnieć tym, co mają władzę, że nie cała władza nad narodami do nich należy, że trzeba uszanować prawa Boże!”[lxxv]. Niepokorny pasterz został latem 1863 r. zesłany do Jarosławia n. Wołgą, gdzie „przez 20 lat wygnania, uważał się za arcybiskupa zniewolniczonej stolicy. Zrezygnował dopiero w roku 1883”[lxxvi].

4.3.                                       Katolicyzm społeczny

            W tych nowych, trudnych warunkach wielu duchownych łączyło posługę Bogu, ze służbą bliźnim i Ojczyźnie. W zaborze pruskim najbardziej znanym wśród nich był ks. Piotr Wawrzyniak. Tak o nim mówił prymas Wyszyński: „był osobistością wybitną, organizatorem wielu stowarzyszeń, zwłaszcza ekonomicznych, którymi objął całą Wielkopolskę. Dopomógł do tworzenia spółek zarobkowych robotniczych i umożliwił udzielania taniego kredytu, często bezprocentowego, dla ubogiej ludności rzemieślniczej. Człowiek ten miał wyjątkowy talent gospodarczy i tak wielkie znaczenie, że sam Bismarck, chociaż go nienawidził, nazwał księdza Wawrzyniaka „niekoronowanym królem Polski”. Zdołał bowiem podnieść na wyższy poziom ekonomiczny niemal całe Wielkie Księstwo Poznańskie i Pomorze, a częściowo nawet i Śląsk”[lxxvii]. 

W Królestwie Polskim działał m.in. ks. Marceli Godlewski. Ks. Godlewski zajmował się młodymi dziewczętami podejmującymi służbę w Warszawie. „Głosił dla nich konferencje i rekolekcje. Bardzo często osobiście interweniował u pracodawców polskich czy żydowskich nawiedzając ich domy, aby na miejscu zbadać warunki pracy. (...) Chcąc zaradzić złu tworzył domy opieki dla dziewcząt zagrożonych w swej postawie moralnej”[lxxviii]. Stworzył również Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich, oraz organizował „przytułki i sierocińce dla dzieci (...) punkty dożywiania, tak zwane herbaciarnie, gdzie ludzie żyjący w ciężkich warunkach mieszkaniowych, zwłaszcza starsi, mogli choć na chwilę odpocząć w ogrzanym lokalu i wypić gorącą herbatę”[lxxix].

4.4.                                       Kultura w czasach niewoli

            Czynnikami decydującymi o przetrwaniu narodu jako wspólnoty pomimo przecięcia Polski zaborczymi kordonami, pomimo rusyfikacji i germanizacji obok wiary katolickiej była kultura narodowa. „W udręczonym narodzie udręczony kościół wspierał naród tym, co mu pozostawało. Uczył modlić się. Zaczęły przenikać nasze życie dziwne melodie – I Gorzkie żale, i Boże coś Polskę i Serdeczna Matko.... Te melodie, śpiewy, wołania rzutowały na całą kulturę rodzimą narodu, który w najtrudniejszych czasach wyłonił z siebie nie tylko moce „wielkiej trójcy” Mickiewicz, Słowacki, Krasiński – ale też wielkich „łazarzów” i mocarzy w łachmanach, którzy jak Cyprian Kamil Norwid wołali:

Panie, pieśniom szaty dałem

Takie ubożuchne,

I o sztuce napomniałem

We wszech-pieniu głuchnę [...].

Panie! Iluż to już znałem

Wierniejszych Ci — Panie?...

Co modlili się chorałem,

Cierpiąc katowanie?

I łzy leli — i krew leli

W strasznej Cytadeli.[lxxx]

Siłą polskiej kultury w czasach zniewolenie było jej zakorzenienie w chrześcijaństwie. To głęboka wiara płynąca z objawienia, ale także z kultury ojczystej rodziła bohaterstwo powstańców i inspirowała wysiłek herosów pracy organicznej. Prymas Wyszyński mówił: „Modlitwa płynąca z teologicznej wiary ożywiała również wysiłek zbrojny i wysiłek pracy. Nie było bodaj bardziej religijnych żołnierzy i wodzów, nie było bardziej wierzących teologicznie naczelników narodu, przywódców armii wyzwoleńczych jak właśnie w Polsce, walczącej o wolność. W swym zbrojnym wysiłku byli wspierani pracą narodu. Pracowała poezja, literatura, sztuka, muzyka: wielka „trójca" wieszczów i Norwid, i Wyspiański, i ten, który mobilizował ducha polskiego i pierwszy „szkolił nowych żołnierzy do ostatecznej rozprawy o wolność — Henryk Sienkiewicz; i ten, który apoteozował nasze nadzieje, budząc w nas szczytną ambicję, której jedynym celem było: Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie...”[lxxxi]. Prymas Tysiąclecia przyrównuje rolę jaką spełniali w życiu narodu twórcy do trudu siewcy: „Gdy nasi wieszczowie wrzucali ziarna nadziei w życie narodu politycznie obumarłego. Wierzyli, że jednak ten naród duchowo żyje i że trzeba dla niego pracować już dziś”[lxxxii].         

5.                              II Rzeczpospolita

Jesienią 1918 r. po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość. Odzyskanie niepodległości jest logiczną konsekwencją przemiany jaka w okresie niewoli nastąpiła w narodzie polskim. „W łonie narodu dojrzewała nowa moc wolności. A gdy już przez historyczny trud całych pokoleń, podejmowanych przez przeszło sto lat, dojrzewała do pełni życia, musiało nastąpić wyzwolenie”[lxxxiii]. Odzyskanie niepodległości to wynik starań narodu, ale również jego głębokiej wiary w Bożą sprawiedliwość. „Nie myślcie, najmilsze dzieci Boże, że wolność spadła nam z nieba, bez wysiłku, bez udziału całego narodu. Naród w niewoli nie przestał wierzyć w sprawiedliwość Bożą. Wołał nieustannie, cierpliwie, wytrwale: Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, Ojczyznę. wolną racz nam wrócić Panie!”[lxxxiv]. Polacy budują swoje państwo w na fundamencie wiary w Boga. „Polska odrodzona zaczęła swoje ustawodawstwo konstytucyjne od wspaniałych słów: <W imię, Boga w Trójcy Świętej Jedynego...> I słusznie![lxxxv] Ale tej z trudem wywalczonej niepodległości zagroziła wkrótce nawała bolszewicka. „Ale gdy wiele czasu poświęciliśmy na spory i kłótnie domowe, wtedy ponownie zagroziło nam i naszej wolności wielkie niebezpieczeństwo. Naród się poderwał, rzucił się na kolana, stanął do obrony podstawowych praw. Opatrzność Boża doświadczyła naszej wierności. Matka Najświętsza przyszła ku obronie narodu polskiego”[lxxxvi]. Widzimy, że w tzw. „Cudzie nad Wisłą” nacisk położony jest na jego wymiar nadprzyrodzony. Nawała bolszewicka jawi się jako skutek kłótliwości i swarliwości, czyli wad narodowych, oraz doświadczenie zesłane na naród. Doświadczenie z którego naród wyszedł zwycięsko.

Spośród polityków polskich II Rzeczypospolitej Prymas Wyszyński w analizowanych przeze mnie wystąpieniach odwołuje się do dwóch postaci: Wincentego Witosa i Józefa Piłsudskiego.

Witosa nazywa: „obrońcą państwa i budzicielem świadomości narodowej” oraz „znakiem geniuszu ludowego i niezwykłych możliwości, które już wtedy przejawiał lud rolniczy”[lxxxvii]. W dziejach Polski Witos staje się symbolem wkładu „ludu rolniczego[lxxxviii] w dzieje Polski.

Piłsudskiego nazywa wybitnym  wodzem narodu”[lxxxix]. Jego postać upamiętnił w witrażu w odbudowanej katedrze[xc]. Jednak postać Piłsudskiego, pogromcy bolszewików w 1920 r. była szczególnie nienawistna komunistycznym władzom. Dlatego Prymas Wyszyński, tak tłumaczył kombatantom niedostateczne uczczenie pamięci marszałka Piłsudskiego: „nieraz, drodzy moi, trzeba poczekać, by to okazanie czci miało wymiary godne człowieka, aby nie wywołało zbędnych sporów, kłótni, i nie poruszyło tego, co nieistotne, drugorzędne. Niech to będzie hołd narodu świadomego w pełni zasług tego człowieka”[xci].

W życiu kościoła w II Rzeczpospolitej uwagę Wyszyńskiego przykuwały dwie wybitne postacie: Prymasa Polski kard. Augusta Hlonda i abpa Krakowa Adama Sapiehy. Hlonda prymas nazwał „Wielkim synem kościoła”, którego charakteryzowała „niezachwiana wiara, niezłomne męstwo, miłość ofiarna, pracowitość niewyczerpana i wiele innych cnót, którymi dobrze zasłużył się najwyższemu Ojcu narodów – Bogu i katolickiej ziemi polskiej[xcii]. Abp Adam Sapieha z kolei to pasterz „wspaniałej działalności i świetlanej pamięci[xciii].

W refleksji nad Polską międzywojenną wiele miejsca Prymas Wyszyński poświęcił kwestiom społecznym. Uderza fascynacja mnogością form zrzeszeń robotniczych, tak kontrastujących z monotonią życia w związkowego w  PRL-u. Prymas walczył również z czarną legendą XX-lecia. Mówił: „Do pracy w kopalni skłania się ludzi, których na pewno przedwojenne inspektoraty pracy wykluczyłyby absolutnie ze względu na ich stan zdrowia i bezpieczeństwo pracy”[xciv]. Byłem nieraz świadkiem wyroków, jakie zapadały na pracodawców korzystających z pracy ludzi, którzy powinni w tym czasie spędzać urlop. Nie wolno ich było wyzyskiwać[xcv].

Prymas Wyszyński dostrzegał nadużycia zarówno kapitalizmu jak i komunizmu. Po całej serii wykładów na temat kapitalizmu i komunizmu ( historia rozgrywała się w 1932 r. – PP ) jeden z robotników wstał i lapidarnie powiedział — proszę się nie obrazić, że powtórzę tak, Jak on po swojemu powiedział: Z tego co ksiądz profesor nam mówił widać, że kapitał do cholery i komuna do cholera. A ty człowieku weź się i powieś! Ponieważ był to ostatni wykład przed wakacjami, w czerwcu, więc go prosiłem, aby tę operację odłożył na po wakacjach i posłuchał, co będziemy mówili o chrześcijańskiej myśli społecznej. Zgodził się, odłożył to wszystko i okazało się, że gdy przez rok wykładaliśmy systemem seminarialnym, grupkowym, encykliki jak Rerum novarum itp., to już potem nie chciał się wieszać”.[xcvi]

Prymas Wyszyński nie był apologetą II Rzeczypospolitej. Sam doświadczył w niej biedy i olbrzymich kontrastów. Tak wspominał przedwojenny Włocławek. „Obok szkółki stały potężne gmachy wielkiej fabryki z cackami precyzyjnych maszyn, gdzie robotnicy pracowali w białych kitlach, aby... nie zabrudzić maszyn. Pod tymi kolosami mieściła się szkółka – zwykła buda. Aby się do niej dostać i nie wpakować w błoto po kolana, trzeba było mocno sutannę unieść i skakać z kamienia na kamień. (...) Dzieci były blade, wynędzniałe, okutane we wszystkie łachy, jakie tylko można było znaleźć w domu”[xcvii].

6.                    II wojna światowa

6.1.                                       Kampania wrześniowa

W obrazie II wojny światowej jaki rysuje się w nauczaniu społecznym Prymasa Wyszyńskiego kluczowe miejsce zajmuje Warszawa. Jest ona również symbolem męstwa polskiego żołnierza w kampanii wrześniowej. „był czas, że Warszawa był bez wodzów, bez rządu, bez władz, a umiała się utrzymać na wyżynach swego zadania i być światłem dla innych. Warszawa się jeszcze broni...”[xcviii]. Gdy mieszkańcy Warszawy poczuli wspólne zagrożenie, zniknęły różnice między ludźmi, wyrównały się warstwy społeczne. Wspólnie rozpoczęli pracę. Oficer, dyrektor, pracownik fizyczny, wszyscy starali się jak najrychlej przywrócić stolicy normalne oblicze”[xcix]. Jest rzeczą szczególnie przejmującą, że „wtedy gdy leciały bomby Warszawa nie płakała, ale gdy dowiedziano się o kapitulacji, ludzie chodzili płacząc: Jak To?. Tyle wysiłków poświęcenia i trudów na nic?”[c]. Ale męstwo żołnierzy września i ludności cywilnej nie było daremne. „Rok najbardziej zda się beznadziejny – 1939 to zarazem rok wielkich dzieł i wielkich zrywów narodu, o którym mówił Ojciec św. Pius XII, że polska nie chce umrzeć”[ci]. Prymas Wyszyński nazywa wrzesień „niedocenionym”[cii]. Upomina się w ten sposób o właściwe miejsce w historii Polski dla bohaterstwa „o którym może nawet zapomniano[ciii].

6.2.                                       Eksterminacja narodu polskiego

Na skutek układu Ribbentrop – Mołotow i agresji niemiecko radzieckiej na Polskę we wrześniu 1939 r. ziemie II Rzeczypospolitej znalazły się pod okupacją obydwu agresorów. „Czytałem niedawno książkę Polski - mówił Wyszyński - która wzięła do więzienia i wywieziona z kraju w roku 1940 wróciła do ojczyzny dopiero w roku 1956. Na szczęście odnalazła swoje dzieci, z którymi razem ją wywieziono. Ale odnalazła je nie w ojczyźnie. I pytanie – dlaczego? Dlaczego? W imię jakiego przestępstwa?”[civ]. To czytelne nawiązanie o do losów setek tysięcy Polaków deportowanych w głąb ZSRR w latach 1939-41 i po 1944 r. To dramatyczne upomnienie się o pamięć ofiar nieludzkiego systemu, ofiar, które w życiorysach musiały ukrywać własną przeszłość pisząc „losy wojny rzuciły mnie do ....”, zamiast „władze radzieckie zesłały mnie do...”.

Celem hitlerowskiego okupanta było wyniszczenie biologiczne polski. „Tego przecież pragnęli Niemcy! Mówili: nam nie potrzebny jest naród, ludzie, tylko – ziemie![cv]. Szczególnie drastycznym przykładem hitlerowskiej polityki okupacyjnej były wysiedleni z Zamojszczyzny. „Pamiętam wieś, który nazywała się Różaniec. Była całkowicie spalona i zniszczona. Modliliśmy się przy kapliczce, gdzie było 200 maluchnych grobeczków dzieci wymordowanych przez Niemców”[cvi].

Eksterminacji Polaków podporządkowano również politykę rolną na ziemiach okupowanych. „Wiemy co Niemcy, zrobili z wielkimi majątkami. Usunęli właścicieli, i ustanowili swoich treuhändlerów , już Polacy dla swoich głodnych dzieci chleba stamtąd nie dostali, bo wszystko zostało wywiezione z Polski[cvii].

Tragiczne doświadczenia II wojny światowej prymas Wyszyński podsumowuje: „po tak straszliwym upływie krwi zadziwia fakt, że żyjemy. Cud to prawdziwy niespożytej siły i woli narodu”[cviii]. Bo naród ten trudny egzamin zdał celująco. „Po ulicach naszych miast i wiosek chodzi dziś wielu ludzi, których czyny były bohaterskie, przeżycia niezwykłe, cnoty  obliczu wroga zadziwiające. Ludzi, którzy załamali się w wierności ojczyźnie, było niewielu”[cix].

6.3.                                       Prześladowania Kościoła.

Ofiarą szczególnych prześladowań padł wówczas kościół katolicki. Dlaczego ta zaciekle niszczono polskie kościoły? „Zniszczono świątynie, bo wierzono, że one bardziej niż umocnienia zbrojne służą narodowi, są jego mocą i tajemnicą trwania”[cx].

Olbrzymią cenę za wierność Bogu i Polsce zapłacili w czasie wojny polscy kapłani. Rozstrzeliwani w egzekucjach, mordowani w Dachau i innych obozach koncentracyjnych, polegli w Powstaniu Warszawskim.  Prymas Wyszyński mówi: „Im wszystkim dobry Bóg dał szczególną łaskę, aby za wzorem Jego Syna krwią i życiem zaświadczyli swoją wierność Bogu, Chrystusowi, Kościołowi świętemu, prawdzie ewangelicznej, łasce Bożej i wielkiemu, szczytnemu powołaniu do kapłaństwa”[cxi].

Wśród męczenników II wojny światowej szczególne miejsce zajmuje św. ojciec Maksymilian Maria Kolbe, pierwszy spośród nich wyniesiony do chwały ołtarzy. Wyszyńskiego tak go charakteryzował: „ojciec Maksymilian Kolbe, Szaleniec Niepokalanej, który do dogłębnie poją służbę człowiekowi. Jako więzień obozu koncentracyjnego wybrał raczej własną śmierć, byle ratować brata, żołnierza, ojca rodziny i zasłonił go swymi ramionami, jak Chrystus zasłonił nas wszystkich na krzyżu”[cxii]. Jego heroiczny czyn miał i ma olbrzymie znaczenie. „Właściwie to Ojciec Maksymilian Maria Kolbe wśród zmagających się potęg świata wygrał wojnę! Wtedy, gdy zmagały się potężne moce, nie dające się ogarnąć ani powstrzymać, gdy do głosu doszła nienawiść, której nie można było przezwyciężyć większą jeszcze nienawiścią – bo zda się, większej już być ni mogło! – pozostał jeden wybór: nienawiść przezwyciężyć większą jeszcze miłością! Taki właśnie środek zwycięstwa wybrał nasz rodak – ojciec Maksymilian Maria. Wobec tego przykładu zatrzymały się niejako potęgi nienawiści, zdumione ta wielką miłością”[cxiii].

6.4.                                       Holokaust

II wojna światowa to tragedia holokaustu, zagłady narodu żydowskiego dokonana w znacznej części na ziemiach polskich. Pierwszym etapem prześladowań Żydów było wygrodzenie dla nich specjalnych zamkniętych gett. Prymas oceniał: „nazywam to instytucją okrutną, bo sama myśl stworzenia getta – zamknięcia murami części miasta, gdzie zgromadzono kilkaset tysięcy ludzi pochodzenia żydowskiego, aby ich tam stopniowo wyniszczyć – było myślą iście szatańską!”[cxiv].

Dlaczego Polacy nie przeszkodzili w eksterminacji Żydów? Prymas Wyszyński tak odpowiadał na zarzuty o bierność Polaków wobec holokaustu. „Polska cała dla najeźdźców była gettem. To co się działo za murami getta w Warszawie czy w Łodzi, to samo miało miejsce w innych miastach w innych miastach i dzielnicach naszego kraju. Wyniszczano ludność polską – jak na Zamojszczyźnie, albo też wysiedlano – jak w Wielkopolsce i Pomorzu. Byliśmy bezsilni wobec tej niezrozumiałej siły, której się wydawało, że można niszczyć cały naród. Dopiero po kilku latach niszczycielskiej pracy obozów koncentracyjnych, gdy generał gubernator Frank składał Hitlerowi sprawozdanie ze stanu wyniszczeni ludności polskiej to dowiedział się, że jest to „zaledwie pótora miliona”, powiedział, że jednak nie tak łatwo jest niszczyć trzydziestokilkumilionowy naród. A taki przecież – był zamiar, bo mówiono: nam nie są potrzebni Polacy, tylko ich ziemie”[cxv].

Pomimo terroru okupanta i kary śmierci grożącej za ukrywanie Żydów, wielu Polaków pospieszyło z pomocą starszym braciom w wierze. Wśród nich był ks. Marceli Godlewski, proboszcz warszawskiej parafii Wszystkich Świętych. Prymas Wyszyński cytuje wypowiedź prof. Ludwika Hirszfelda: „...cały ciężar swego kapłańskiego serca poświęcił Żydom. (...) Kochaliśmy go wszyscy: i dzieci, i starcy i wyrywaliśmy go sobie na chwilę rozmowy. A nie skąpił siebie, uczył dzieci katechizmu, stał na czele „Caritasu” i kazał rozdawać zupę bez względu na to, czy głodny jest chrześcijaninem czy Żydem. Często przychodził do nas by pocieszyć i pokrzepić. (...) Chciałbym przekazać potomności, co o nim myślał prezes Gminy Żydowskiej Czerniakow. (...) Sam prezes opowiedział, jak prałat  rozpłakał się w jego gabinecie, gdy mówił o żydowskiej niedoli, i jak starał się pomóc i tej niedoli ulżyć. I mówił prezes Rady Żydowskiej, „że ten ksiądz, były antysemita, więcej serca okazał Żydom niż kler żydowski, któremu obca była rola pocieszyciel ogółu żydowskiego”[cxvi].

Wśród ofiar holocaustu prymas Wyszyński wyróżnia niezwykłą postać dra Janusza Korczaka „Dobrowolne wybranie przez Janusza Korczak śmierci w Treblince jest najwspanialszym przykładem, jak oddać życie swoje za braci, zwłaszcza za dzieci skazane na zagładę, którym poświęcił całe swoje życie i nie chciał się z nimi rozstać”[cxvii].

6.5.                                       Powstanie Warszawskie

Kulminacją polskiego wysiłku zbrojnego w latach II wojny światowej było Powstanie Warszawskie, ostatnia próbą ratowania Polski przed radziecką dominacją, stąd szczególna nienawiść do niego komunistów, którzy najpierw potępiali je w całości, a po 1956 r., szkalując dowódców próbowali im przeciwstawić szeregowych powstańców. Powstanie Warszawskie było również przedmiotem krytyki ze strony środowisk liberalnych, lansujących po 1956 r, tzw. walkę z bohaterszczyzną, której jednym z elementów miała być jego demitologizacja. Artystycznym wyrazem tych tendencji stały się niektóre filmy szkoły polskiej jak „Kanał” Andrzeja Wajdy czy „Eroika” Andrzeja Munka. Powstanie było również krytykowane przez część środowisk emigracyjnych, zwłaszcza związanych z ruchem narodowym, widzących w nim kolejne cielenie insurekcyjnej tradycji romantycznej.

Według Prymasa Wyszyńskiego „Warszawa była zawsze miastem wolności. Zawsze była wyrazicielką pragnień, aby narodowi polskiemu, którego jest stolicą, i innym narodom nieść ofiarę i poświęcenie za naszą wolność i waszą[cxviii]. Powstanie było więc logiczną konsekwencją pragnienia wolności i szczególnej roli w życiu narodu odgrywanej przez Warszawę. „Nie potępiamy młodzieży – apelował Prymas - które na ulicach stolicy z butelkami benzyny rzucał się na tanki hitlerowskie. (...) oni widzieli wolność i pragnęli wolności. Nie kierowali się nienawiścią, ale miłością wielkiej upragnionej sprawy – wolności. Ona była ich prawem i obowiązkiem. Musieli o nią walczyć!”[cxix]. W innej homilii tak charakteryzował powstańczą młodzież: „Najlepsza młodzież omywała swoją krwią bruki tego miasta! Tak się miłuje! Nie ma miłości bez ofiary! Przez taką miłość zyskuje się prawo do ojczyzny. Dlatego młodzież gotowa była na wszystko”[cxx].

Powstanie było: „najwspanialszym świadectwem woli i prawa do życia narodu. Było potężnym zrywem, który za wszelką cenę, nawet za cenę zniszczeni stolicy, bo ona nie jest całym narodem, nawet za cenę krwi najlepszej młodzieży, bo to nie jest jeszcze cały naród, pragnie zaświadczyć w obliczu świata, że Polska ma prawo żyć, że polska ma prawo do wolności”[cxxi].

Powstanie Warszawskiego nie pozwoliło na wymazanie Polski z mapy pojałtańskiej Europy. „Fakt ten krzyczał, budził sumienie społeczeństw politykujących i handlujących narodami. Nie można było przehandlować Polski, bo istniał te fakt”[cxxii].

Powstanie Warszawskie przyniosło olbrzymie straty ludzkie i zniszczenia materialne. A jednak jak poucza Prymas Tysiąclecia „wszystko to wydawało się być małą ofiarą w stosunku do tego, o co walczono – w stosunku do wolności i miłości”[cxxiii].

Człowiek wierzący nie może wątpić – poucza prymas Wyszyński, że tak wielka ofiara, musi narodowi wyprosić duże łaski u Boga. „Czyż mogę wątpić, że w oczach pańskich ,marnowana jest choćby jedna łza, choćby najdrobniejsza kropelka krwi bratniej, tryskająca z rozdartych serc? Nie umiem w to zwątpić! Wiem, że Bóg, który strzeże każdego włosa na głowie ludzkiej, najmniejszej kosteczki ciała człowieczego, wszystko ogarnął sercem swoim, że przyjął to jako przecenną śmierć świętych Jego przed Jego Obliczem”[cxxiv].

Zakończenie.

            Tym słowami, które mogą być mottem dla całej polskiej historiozofii prymasa Wyszyńskiego pozwolę sobie zakończyć dzisiejsze wystąpienie. Dziękuję państwu za uwagę.



[i] Płock-Czerwińsk-Grunwald-Konstancja-Jasna Góra. Podczas uroczystości milenijnych w Płocku 12.XI.1966, NS s. 302-03.

[ii] Płock-Czerwińsk-Grunwald-Konstancja-Jasna Góra. Podczas uroczystości milenijnych w Płocku 12.XI.1966, NS s. 303.

[iii] Kościół nie walczy z władzą, tylko z jej nadużyciami. Podczas uroczystości. Świętego Stanisława w Krakowie 11.V.1975. NS 643-44.

[iv]Vratislawia” – wróciła sława. Podczas uroczystości jubileuszowych we Wrocławiu 31.08.1965 r. NS s. 251.

[v] Naród – Kościół – państwo. Kazanie świętokrzyskie 25.01.1976. NS s. 707.

[vi] Naród – Kościół – państwo. Kazanie świętokrzyskie 25.01.1976. NS s. 706.

[vii] Patron Polski i mąż stanu. Podczas uroczystości świętego Stanisława w Krakowie 14.05.1978. NS s. 832-34.

[viii] Kościół nie walczy z władzą, tylko z jej nadużyciami. Podczas uroczystości. Świętego Stanisława w Krakowie 11.V.1975. NS. 644.

[ix] j.w.

[x] W obronie prawa bożego. Podczas uroczystości świętego Stanisława w Krakowie 13.05.1973. NS s. 551.

[xi]Vrtaislavia” – wróciła sława. Podczas uroczystości jubileuszowych we Wrocławiu 31.08.1965. NS s. 252.

[xii] j.w.

[xiii] Ojciec Maksymilian wygrał wojnę. Po beatyfikacji ojca Maksymiliana Kolbego w Rzymie 18.X.1971. NS s. 469.

[xiv] Miasto nieujarzmione śpiewa. Podczas uroczystości milenijnych w Warszawie 24.06.1966. NS s. 282,

[xv] Wychowawca narodu polskiego. Ku czci błogołsawionego Wincentego Kadłubka 30.VIII.1964, NS s. 241.

[xvi] In principio erat verbum...” Z okazji sześćsetlecia Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie 5.XI.1964 r. NS s. 243

[xvii] „In principio erat verbum...” Z okazji sześćsetlecia Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie 5.XI.1964 r. NS s. 248.

[xviii] „In principio erat verbum...” Z okazji sześćsetlecia Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie 5.XI.1964 r. NS s. 244.

[xix] Płock – Czerwińsk – Grunwald – Konstancja – Jasna Góra. Podczas uroczystości milenijnych w Płocku 12.XI.1966. NS s. 301.

[xx] „Homo politicus” III kazanie świętokrzyskie 27.01.1974 r. NS s. 592.

[xxi] Naród – Kościół – państwo. Kazanie świętokrzyskie 25.I.1976. NS s. 712.

[xxii] Ojciec Maksymilian wygrał wojnę. Po beatyfikacji ojca Maksymiliana Kolbego w Rzymie 18.X.1971 r. NS s. 469.

[xxiii] Wiedza i wiara patrzą w niebo... „A oto znak wielki ukazał się na niebie” w 500 rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika. Warszawa 19.II.1973. NS s. 535.

[xxiv] j.w.

[xxv] Wiara kościoła – mocą jednoczącą naród. Podczas uroczystości dziękczynnych we Wrocławiu 30.X.1972. NS s. 522.

[xxvi] j.w.

[xxvii] Naród – Kościół – państwo. Kazanie świętokrzyskie 25.01.1976. NS s. 706.

[xxviii] Naród – Kościół – państwo. Kazanie świętokrzyskie 25.01.1976. NS s. 706.

[xxix] Matka – syn – rodzina. Kazanie świętokrzyskie 11.I.1976. NS s. 681.

[xxx] O zagrożeniu moralności narodu. List pasterski na wielki post 1968. NS s. 348.

[xxxi] Matka i wychowawczyni pokoleń. Z okazji 400 rocznicy Uniwersytetu Wileńskiego 29.XI.1978. NS s. 869

[xxxii] j.w.

[xxxiii]Res sacra homo” podczas jubileuszu św. Wincentego a Paulo w Krakowie 27.11.1960 r. NS s. 155.

[xxxiv] Odpowiedzialność – obowiązki – prawa w życiu narodu. Podczas uroczystości Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze 26.08.1980. NS s. 949.

[xxxv] Wychowawca narodu polskiego. Ku czci błogosławionego Wincentego Kadłubka. NS s. 239.

[xxxvi] Matka i wychowawczyni pokoleń. Z okazji 400 rocznicy Uniwersytetu Wileńskiego 29.XI.1978. NS s. 868 – 71.

[xxxvii]Veritati et caritati”. Z okazji 60 rocznicy KUL 12. XI.1978. NS s. 866.

[xxxviii] j.w.

[xxxix] j.w.

[xl] O społecznej krucjacie miłości. List pasterski na wielki post 1967. NS s. 314-15.

[xli]Sapere ausuris...!” Z okazji 200 rocznicy śmierci księdza Stanisława Konarskiego, Warszawa 21.IV.1974. Ns s. 609.

[xlii]Sapere ausuris...!” Z okazji 200 rocznicy śmierci księdza Stanisława Konarskiego, Warszawa 21.IV.1974. Ns s. 608.

[xliii] j.w.

[xliv]Sapere ausuris...!” Z okazji 200 rocznicy śmierci księdza Stanisława Konarskiego, Warszawa 21.IV.1974. Ns s. 608.

[xlv] j.w.

[xlvi]Sapere ausuris...!” Z okazji 200 rocznicy śmierci księdza Stanisława Konarskiego, Warszawa 21.IV.1974. Ns s. 609.

[xlvii] Sapere ausuris...!” Z okazji 200 rocznicy śmierci księdza Stanisława Konarskiego, Warszawa 21.IV.1974. NS s. 608.

[xlviii] Wspólne drogi udręczonego narodu i kościoła. Podczas uroczystości 150 rocznicy powstania metropolii warszawskiej, Warszawa 26.IX.1968. NS s. 375.

[xlix] Walka kościoła w obronie uczelni. Do senatu ATK. Warszawa 4.V.1981. NS s. 1044.

[l] Ojczyznę wolną zachowaj nam Panie! Z okazji 50 rocznicy odzyskania wolności. Jasna Góra 15.IX.1968. NS s. 366.

[li] Wiara Kościoła – mocą jednoczącą naród. Podczas uroczystości dziękczynnych we Wrocławiu 30.X.1972. NS s. 523.

[lii] j.w.

[liii] Kamienie wołać będą. Ku czci Stefana Starzyńskiego, Warszawa 1.III.1981. NS s. 1021.

[liv] Sumienie prawe u podstaw odnowy życia narodowego. Do wiernych w archikatedrze warszawskiej 6.I.1981. NS s. 988 – 89.

[lv]Veritati et Caritati” z okazji 60 rocznicy KUL. 12.XI.1978. NS s. 865.

[lvi] Sumienie prawe u podstaw odnowy życia narodowego. Do wiernych w archikatedrze warszawskiej 6.I.1981. NS s. 989.

[lvii] Droga awansu społecznego. Podczas inauguracji roku akademickiego. KUL 21.X.1919. NS s. 924-25.

[lviii] Sapere ausuris...!” Z okazji 200 rocznicy śmierci księdza Stanisława Konarskiego, Warszawa 21.IV.1974. NS 607.

[lix] Uświęcenie doczesności. Do duchowieństwa Warszawy 3.08.1962. NS s. 191.

[lx] Aluzja do artykułu Stanisława Stommy Z kurzem krwi bratniej, Tygodnik Powszechny, nr 3/1963. Pisał w nim wówczas czołowy przedstawiciel tzw. neorealizmu m.in. „Trzeba bowiem zwrócić uwagę na fakt, że nasze walki narodowe i czyny zbrojne zwracały się z reguły przeciw Rosji. (...) Na Tą okoliczność zwracam uwagę wielbicieli powstań, bo ma ona duże znaczenie dla wytłumaczenia ich przedziwnej genezy. (....) Uparcie antyrosyjski kierunek jest tym dziwniejszy, że właśnie fkty historyczn powinny by skłaniać do traktowania Rocji jako zaborcy najmniej wrogiego”.

[lxi] „Z kurzem, krwi bratniej...” W stulecie powstania styczniowego w Warszawie. 27I.1963 r. NS s. 204.

[lxii] Z kurzem, krwi bratniej...” W stulecie powstania styczniowego w Warszawie. 27I.1963 r. NS s. 205

[lxiii] j.w.

[lxiv] „Z kurzem, krwi bratniej...” W stulecie powstania styczniowego w Warszawie. 27I.1963 r. NS s. 204.

[lxv] „Z kurzem, krwi bratniej...” W stulecie powstania styczniowego w Warszawie. 27I.1963 r. NS s. 202.

[lxvi] Trwały wzór o miłości narodów. Do kombatantów 5.I.1979. NS s. 878.

[lxvii] „Z kurzem, krwi bratniej...” W stulecie powstania styczniowego w Warszawie. 27.I.1963 r. NS s. 207.

[lxviii] Zygmunt Balicki, Egoizm narodowy wobec etyki. Lwów 1902,

[lxix] Patron Polski i mąż stanu. Podczas uroczystości świętego Stanisława w Krakowie 14.V.1978. NS s. 833.

[lxx] Wspólne drogi udręczonego narodu i kościoła. Podczas uroczystości 150 rocznicy powstania metropolii warszawskiej 26.IX.1968. NS s. 372.

[lxxi] j.w.

[lxxii] Praca i postęp. Do wyższych przełożonych zakonnych 17.V.1978. NS s. 838. Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy...” podczas poświęcenia ołtarza w kościele Świętego Krzyża w Warszawie. 19.I.1969. NS s. 379. Wspólne drogi udręczonego narodu i kościoła. Podczas uroczystości 150 rocznicy powstania metropolii warszawskiej 26.IX.1968. NS s. 373.

[lxxiii] Wspólne drogi udręczonego narodu i kościoła. Podczas uroczystości 150 rocznicy powstania metropolii warszawskiej 26.IX.1968. NS s. 373.

[lxxiv] Wspólne drogi udręczonego narodu i kościoła. Podczas uroczystości 150 rocznicy powstania metropolii warszawskiej 26.IX.1968. NS s. 374.

[lxxv] Wspólne drogi udręczonego narodu i kościoła. Podczas uroczystości 150 rocznicy powstania metropolii warszawskiej 26.IX.1968. NS s. 375.

[lxxvi] Wspólne drogi udręczonego narodu i kościoła. Podczas uroczystości 150 rocznicy powstania metropolii warszawskiej 26.IX.1968. NS s. 373.

[lxxvii] Pamięci twórcy chrześcijańskich zrzeszeń robotniczych w królestwie kongresowym. O księdzu Marcelim Godlewski. 18.I.1976. NS s. 696.

[lxxviii] Pamięci twórcy chrześcijańskich zrzeszeń robotniczych w królestwie kongresowym. O księdzu Marcelim Godlewski. 18.I.1976. NS s. 695.

[lxxix] Pamięci twórcy chrześcijańskich zrzeszeń robotniczych w królestwie kongresowym. O księdzu Marcelim Godlewski. 18.I.1976. NS s. 697.

[lxxx] Wspólne drogi udręczonego narodu i kościoła. Podczas uroczystości 150 rocznicy powstania metropolii warszawskiej 26.IX.1968. NS s. 375-76.

[lxxxi] „Ojczyznę wolną zachowaj nam Panie!”. Z okazji 50 rocznicy odzyskania wolności. Jasna Góra 15.IX.1968.NS s. 368.

[lxxxii]Veritati et caritati” z okazji 60 rocznicy KUL. 12.XI.1978. NS s. 864.

[lxxxiii] „Ojczyznę wolną zachowaj nam Panie!”. Z okazji 50 rocznicy odzyskania wolności. Jasna Góra 15.IX.1968. NS...367.

[lxxxiv] „Ojczyznę wolną zachowaj nam Panie!”. Z okazji 50 rocznicy odzyskania wolności. Jasna Góra 15.IX.1968. NS...367.

[lxxxv] J.w. s. 369

[lxxxvi] Odpowiedzialność – obowiązki – prawa w życiu narodu. Podczas uroczystości Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze 16.VIII.1980. NS .... s. 949.

[lxxxvii] Kamienie wołać będą. Ku czci Stefana Starzyńskiego. Warszawa 1.III.1981. NS ... s. 1019.

[lxxxviii] Złożenie hołdu Wincentemu Witosowi. Podczas poświęcenia tablicy pamiątkowej w archikatedrze warszawskiej 28.XII.1975. NS... 664.

[lxxxix] j.w.

[xc] j.w.

[xci] Trwały wzór miłości narodów. Do kombatantów. 5.I.1979. NS...s. 879.

[xcii] List pasterski na ingres do katedry w Gnieźnie i Warszawie. 6.I.1949. NS .... s. 41.

[xciii] „Res sacra homo”. Podczas jubileuszu św. Wincentego a Paulo w Karkowie. 27.XI.1960. NS ... s. 155.

[xciv] Mamy widzieć przed sobą cały naród. Do przedstawicieli NSZZ „Solidarność” 10.XI.1980. NS....s. 974.

[xcv] Wpływ ducha Ewangelii na życie społeczno-ekonomiczne. Do wiernych w bazylice gnieźnieńskiej. 1.I.1971. NS... s. 429.

[xcvi] Nasze dezyderaty. Do profesorów katolickiej nauki społecznej. Jasna Góra. 22.I.1963. NS ....s. 196-97.

[xcvii] „jego królewska mość – człowiek”. Z przemówienia do wiernych w Warszawie. 29.XII.1963 r. NS... s. 217.

[xcviii] Czekam na człowieka! Podczas uroczystości błogosławionego Władysława z Gielniowa patrona stolicy 25.09.1961. NS... s. 187.

[xcix] Harmonia bożo-ludzka w Polsce. Bazylika archikatedralna w Warszawie 6.01.1980. NS... s. 936.

[c] j.w.

[ci] Kamienie wołać bądą. Ku czci Stefana Starzyńskiego. Warszawa 1.III.1981. Ns...1019.

[cii] j.w.

[ciii] Czekam na człowieka! Podczas uroczystości błogosławionego Władysława z Gielniowa patrona stolicy 25.09.1961. NS... s. 187.

[civ] Sumienie prawe u podstaw odnowy życia narodowego. Do wiernych w archikatedrze warszawskiej 6.I.1981. NS... s. 993.

[cv] Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy...” Podczas poświęcenia ołtarza w kościele. Świętego Krzyża w Warszawie 19.I.1969. NS...381.

[cvi] Nie dać sobie wydrzeć ziemi! Do „Solidarności” wiejskiej. Warszawa 2.IV.1981. Ns...1034.

[cvii] Złożenie hołdu Wincentemu Witosowi. Podczas poświęcenia tablicy pamiątkowej w archikatedrze warszawskiej 28.XII.1975. NS...s.667.

[cviii] List pasterski na Wielkanoc 1947 r. NS...s. 37.

[cix] j.w.

[cx] Odbudowa twierdz duch narodu. Do wiernych stolicy. 27.IX.1972. NS...516.

[cxi] Jasne promienie w obozie męki. Podczas uroczystości w Działdowie 12.IV.967. NS..s.328

[cxii] „Res sacra homo”. Podczas jubileuszu św. Wincentego a Paulo w Krakowie. 27.XI.1960. NS...s.156.

[cxiii] Ojciec Maksymilian wygrał wojnę. Po beatyfikacji Maksymiliana Kolbego w Rzymie 18.X.1971. NS... s. 468.

[cxiv] Pamięci twórcy Chrześcijańskich zrzeszeń robotniczych w Królestwie kongresowym. O księdzu Marcelim Godlewski 18.I.1976. NS...698.

[cxv] j.w.

[cxvi] Pamięci twórcy Chrześcijańskich zrzeszeń robotniczych w Królestwie kongresowym. O księdzu Marcelim Godlewski 18.I.1976. NS...699.

[cxvii] Polacy i Żydzi, list do Israela Zygmana 1.III.1978. NS..s.822.

[cxviii] j.w.

[cxix] „Z kurzem krwi bratniej...” W stulecie powstania styczniowego w Warszawie 27.01.1963 r. NS...205.

[cxx] Tajemnica więzi z ojczyzną. Do młodzieży polskiej z Londynu 7.I.1972. NS... s. 486.

[cxxi] Nie ku grobom, ale ku wrotom życiu narodu. do studentów w Warszawie 7.V.1958. NS ... s.117.

[cxxii] Walka Kościoła w obronie uczelni. Do senatu ATK 4.V.1981. NS...s.1039.

[cxxiii] Miasto nieujarzmione – miastem pięknej miłości. Do pielgrzymów warszawskich na Jasną Górę 15.VIII.1966. NS...296.

[cxxiv] Pokój wam, list pasterski n ingres do katedr w Gnieźnie i Warszawie 6.I.1949. NS..s. 43-44.