KATOLICY.EU

Ks. Ferdynand Machay, senator II Rzeczypospolitej.

 

Ferdynand Machay ur. się 4.05.1889 r. w Jabłonce na Orawie. W młodości nie miał wykrystalizowanej świadomości narodowej. W szkole uczył się po słowacku, w gimnazjum i seminarium duchownym po węgiersku. Dopiero wycieczki do Krakowa oraz kontakty u literaturą polską i działaczami narodowymi na Orawie, sprawiły, że utrwalił w sobie polskość. W swojej książce „Moja droga do Polski" pisał: Grunwald! Kazanie Teodorowicza, Bandurskiego i liczne przemówienia nakarmiły nareszcie moją głodną i spragnioną duszę! Tłumy wysłanników z całej Polski napasły moje ciekawe oczy swym widokiem! Nabożeństwo w kościele Mariackim i odśpiewane tam hymny "Boże cos Polskę" i "Boże Ojcze Twoje dzieci" rozgrzały moje zimne dotąd serce. Ach, to nabożeństwo! co to była za doniosła chwila zrozumienia tych dwu słów "my w niewoli"! Stali przy mnie jakiś Polak z Wilna i ksiądz z Poznania... Na ich twarzach malowały się czarne chmury, to znów błękitna pogoda..."

Po wyświęceniu na kapłana w 1912 r., ks. Machay pracował na Orawie jako wikary w Zazrivej i Ruzemborku. W 1913 r. rozpoczął współpracę z nowotarską „Gazetą Podhalańską”. W czasie I wojny światowej był kapelanem armii Austro – Węgierskiej. Po jej zakończeniu rozpoczął agitację na Spiszu i Orawie, za przyłączeniem tych ziem do Polski. Był współzałożycielem Polskiej Rady na Orawie. Gdy łamiąc wcześniejsze ustalenia, w 1919 r. wojska czechosłowackie zajęły sporne tereny, dwukrotnie udał się do Paryża, gdzie na konferencji pokojowej przedstawiał pragnienia mieszkańców Spisza i Orawy, aby należeć do Polski. Ostatecznie większość Spisza i Orawy została w rękach Czechosłowacji, a Polska otrzymała tylko niewielki skrawek tych ziem. W 1919 r. był obok Władysława Orkana, Kazimierza Przerwy – Tetmajera i płka Andrzeja Galicy, założycielem Związku Podhalan. 

Ks. Machay, korzystając ze stypendium przyznanego mu przez ministerstwo wyznań religijnych i oświecenia publicznego, podjął w 1922 r. naukę w Instytucie Katolickim w Paryżu. W czasie studiów zajmował się duszpasterstwem wśród tamtejszej Polonii, dla której redagował tygodnik „Polak we Francji”. Powróciwszy do kraju w 1924 r. został redaktorem „Dzwonu Niedzielnego” oraz sekretarzem diecezjalnej Ligi Katolickiej. W 1930 r., po obronie doktoratu w Instytucie Katolickim w Paryżu, podjął obowiązki wikarego w katedrze wawelskiej. 3 lata później został spowiednikiem przy kościele mariackim. W tym czasie opublikował kilka prac i ponad 60 artykułów podejmujących głównie problematykę społeczną. W przemówieniu na III Tygodniu Katolickim w Warszawie w 1937 r. wystąpił z propozycją przymusowej parcelacji majątków dworskich i kościelnych. W tym samym roku otrzymał nominację na proboszcza w parafii Najświętszego Salwatora na Zwierzyńcu. W 1938 r. prezydent Mościcki mianował go senatorem. Władze II Rzeczypospolitej odznaczyły go Krzyżem Niepodległości z Mieczami i Orderem Polonia Restituta.

Podczas hitlerowskiej okupacji ks. Machay nie poddał się naciskom Niemców, by wyrzec się polskości. Pomimo różnorodnej działalności znajdował czas na wykłady w krakowskim i częstochowskim seminariach duchownych. Jego plebania stała się pulsującym życiem ośrodkiem niepodległościowym. Wszystkim było wiadome, że opiekuje się przesiedlonymi, że daje im gościnę, że wspomaga inteligencję, zlecając (by pomoc nie była jałmużną) tłumaczenia z języków obcych, plany architektoniczne itp., ale już tylko wtajemniczeni znali podziemną warstwę działalności, polegającą na wystawianiu fałszywych aktów zgonu, tworzeniu fikcyjnych imion, pomocy Żydom i wielorakiej współpracy z AK. Na Gestapo wzywany był jedenastokrotnie, a jeszcze większe represje spadły na jego krewnych, których bestialsko wymordowano.

Czesław Hakke wspominał: "Wiosną 1940 r. byłem na Salwatorze. Kościół był przepełniony głowa przy głowie. Na ambonę wszedł wolnym krokiem ks. Machay proboszcz. Po odczytaniu Ewangelii ksiądz przeżegnał się, pochylił się lekko do przodu, wbił wzrok w tłum ludzi, ogarniając niemym spojrzeniem. Była cisza i naraz jak grom z jasnego nieba padły słowa:
"Litwo Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie,

Ile Cię trzeba cenić, te tylko się dowie
Kto Cię stracił".
Tu głos księdza załamał się, wzruszenie jego udzieliło się wiernym. Cisza była śmiertelna, wszystkie oczy zwrócone były na tego, który zakazane słowa publicznie głosić... Tymczasem kapłan opanował wzruszenie i ciągnął dalej : "Każdy wie jak drogie są te słowa każdemu z nas". A potem ksiądz nabrał tchu i zagrzmiał na cały kościół: „I dlatego bólem naprawa się serce i wstrętem do tych, którzy za judaszowe srebrniki sprzedają swoich braci, swój honor, swoją godność. Biada im, bo spotka ich los Judasza."

Zofia Czachowska wspominała ks. Machaya: Tych, którzy nie zjawiali się na plebani, szczególnie parafian, odwiedzał w ich prywatnych domach. Nieraz byłam obecna, gdy odwiedzał mego ojca - człowieka niepraktykującego. W sposób wysoce dyskretny i nie narzucający się, chodząc swoistymi drogami, pukał do wszystkich serc, które odeszły od Chrystusa. Tak trafił do ojca w ostatnim okresie jego życia. Był wybitnym duszpasterzem powierzonych mu owiec. Wiele godzin spędzał w konfesjonale i na ambonie. Parafia była zorganizowana wzorowo. (…) Wszelkie świadczenia parafian, np. za śluby, pogrzeby, traktował ks. Machay bardzo oględnie. Nie dyktował żadnych cen, przyjmował dobrowolne ofiary. Podobnie postępowali wikarzy: ubogim bardzo często udzielano posługi za darmo. Do wikarych podchodził nie jak zwierzchnik, ale po przyjacielsku, choć nie dopuszczał do poufałości. Stale pracował nad doskonaleniem własnej duszy. Pomocy szukał w modlitwie i czci Jezusa w Eucharystii.

W 1944 r. ks. Machay został administratorem parafii Mariackiej, później dziekanem m. Krakowa i prałatem domowym Piusa XII. Dzięki jego staraniom wrócił do bazyliki Mariackiej w 1957 r odnowiony ołtarz Wita Stwosza oraz została odnowiona polichromia Jana Matejki. Zorganizował Wydawnictwo Mariackie. W latach 1956 – 57 był Prezesem Naukowego Instytutu Katolickiego, współpracował z Klubem Inteligencji Katolickiej. Aktywnie uczestniczył w pracach Arcybractwa Miłosierdzia, kierował organizacją księży archidiecezji krakowskiej „Samopomoc”. Zorganizował nowoczesne duszpasterstwo wśród ludzi samotnych i nieuleczalnie chorych.

 

Ks. Ferdynand Machay zmarł w Krakowie 31.07.1967 r. Uroczystościom pogrzebowym na Salwatorskim Cmentarzu przewodniczył kard. Karol Wojtyła.