KATOLICY.EU

Sługa Boży ks. Henryk Szuman, duszpasterz ubogich.

 

Henryk Szuman ur. się w 1882 r.  w rodzinie inteligenckiej. Mając 13 lat stracił matkę. Czując głos Bożego powołania wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego. W 1908 r. przyjął święcenia kapłańskie w katedrze pelplińskiej. Następnie pełnił posługę wikarego kolejno w Brodnicy, Lubichowie, Dóbrczu i w Wielu. W latach 1915-1920 był proboszczem w Trzebczu, w powiecie chełmińskim. Na wszystkich placówkach dał się poznać jako gorliwy duszpasterz i niezmordowany krzewiciel polskości.

W 1917 r. ks. Szuman przejął redakcję, wydawanego w Poznaniu, miesięcznika dziecięcych bractw abstynenckich „Nasz Przewodnik". Jeden ówczesnych duszpasterzy, ks. Kaznowicz z Krakowa, pisał: „Nie mam słów wdzięczności za to pożyteczne pisemko, które jest wprost znakomicie redagowane". W 1925 r. objął redakcję pisma „Mały Światek", które powstało w wyniku połączenia trzech pisemek dla dzieci. Pismo w opowiadaniach i artykulikach uczyło dzieci miłości Boga i bliźniego. Przy tym wszystkim, jak pisze ks. Sajewicz, na łamach pisma przewijała się „nuta patriotyczna, jak srebrna nić jedwabnika".

Ks. Szuman, poruszony losem biednych dzieci i coraz liczniejszych sierot wojennych, zorganizował w maju 1918 r. w Toruniu Pomorskie Towarzystwo Opieki nad Dziećmi, które umieszczało osierocone dzieci w rodzinach i ochronkach katolickich, załatwiało sprawy związane z opieką prawną, organizowało dla biednych dzieci z miasta kolonie na wsi. W Toruniu utworzyło Stację Przejściową a w Ostrowitem pod Golubiem i w Lubiczu uruchomiło domy, do których przewieziono sieroty z Kresów. O genezie towarzystwa, w pelplińskim „Pielgrzymie", pisał: „Złą i okrutną panią jest wojna. Co dzień nowe płaczą wdowy, co dzień nowe szlochają sieroty, co dzień nowy powstaje zastęp mogił (...). Jeśli zorganizowana opieka nad dziećmi była nieodzowna, to wskutek wojny, wzmożonej ilości sierot i wzrastającej nędzy materialnej i moralnej, stała się ta opieka palącą koniecznością".

W swojej pracy pedagogicznej ks. Szuman korzystał z metod wychowawczych ks. Jana Bosko i ks. Bronisława Markiewicza. W 1920 r. został proboszczem małej parafii w Nawrze koło Torunia. Wkrótce potem założył Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Towarzystwo Misyjne, Bractwo Czci Najświętszego Sakramentu, Trzeci Zakon św. Franciszka. Rozwinął także istniejące już wcześniej Bractwo Różańca, Bractwo Trzeźwości i Apostolstwo Modlitwy. Jednocześnie w dalszym ciągu prezesował Pomorskiemu Towarzystwu Opieki nad Dziećmi. Hanna Sczaniecka, którą przygotowywał do I Komunii Świętej, wspominała: „Dzieci musiały umieć katechizm jak pacierz, bowiem proboszcz był wymagający i dokładny". Staraniem biskupa chełmińskiego Stanisława Okoniewskiego w 1930 r. otrzymał godność szambelana Jego Świątobliwości.

W 1932 r. ks. Szuman otrzymał nominację na proboszcza parafii św. Mateusza w Starogardzie. Od razu przystąpił do pracy, kontynuując rozpoczęte przez swego poprzednika, starania o budowę nowego kościoła. 10-tysięczne wówczas miasto miało tylko jedną parafię. Wierny swoim ideałom i wyobrażeniom o służbie kapłańskiej objął opieką charytatywną najuboższą ludność Starogardu. Troszczył się także o organizacje kościelne i bractwa. W czasie kanonicznej introdukcji zwrócił się do parafian: „aby życzeń w plebani osobiście nie składać ani też podarków nie ofiarować” bo „najmilszem i bardzo pożądanem podarkiem jubileuszowym byłoby, gdyby wszyscy parafianie zechcieli się zapisać na członków Caritasu”.

W Starogardzie ks. Szuman powołał Apostolstwo Chorych i Caritas. Szczególną troską duszpasterską ogarnął bezrobotnych. W czerwcu 1934 r. poświęcił miejsce pod nowy kościół. Ks. bp Okoniewski przy okazji poświęcenia kamienia węgielnego powiedział: „Budowa kościoła w tak krytycznych czasach jest dowodem wielkiej ofiarności obywatelstwa miasta i podziękowaniem Bogu za odzyskaną niepodległość". Pod koniec 1938 r. kościół św. Wojciecha był prawie gotowy.

1.09.1939 r. hordy hitlerowskie zaatakowały Polskę. Starogard jako jedno z pierwszych polskich miast został zajęty przez wojska niemieckie. 5.09.1939 r.  niemiecki starosta Starogardu nakazał ks. Szumanowi opuszczenie miasta. Miał przy tym powiedzieć, że nie mogą obaj rządzić w jednym mieście.

Ks. Szuman udał się  w tej sytuacji do Fordonu, w którym proboszczem był jego przyjaciel, ks. infułat Józef Szydzik. W ostatnim zachowanym liście z pierwszych dni września 1939 r. pisał: Kochana Moja Siostrzyczko. Piszę słowa te na wszelki wypadek, może jako ostatnie do Ciebie. Niech Ci Bóg błogosławi w dalszym życiu [...]. Wiedz, że brat Twój byłby szczęśliwy, gdyby mi było danem umrzeć za Wiarę i Ojczyznę. Lecz proszę Boga, by męka długo nie trwała, bom słaby fizycznie i nerwy stargane.

 

Ks. Henryk Szuman został aresztowany przez Niemców i rozstrzelany 2.10.1939 r. pod frontowym murem barokowego kościoła w Fordonie wraz z siedmioma towarzyszami. Był wśród nich młody ks. Hubert Reszkowski, którego podnosił na duchu przed śmiercią. Według świadków egzekucji, tuż przed oddaniem wzniósł okrzyk: „Niech żyje Chrystus Król! Niech żyje Polska!".

Obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny.