KATOLICY.EU

Ks. Józef Szwermicki, kapelan Sybiraków.

 

Józef Szwermicki ur. się 6.09.1814 r. we wsi Warnupjany na ziemi augustowskiej w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Uczył się najpierw u ks. Rudziewicza w Daukszach,, następnie u oo. Marianów w Mariampolu, na koniec w Królewcu, gdzie skończył wydział filozoficzny. Kiedy 29.11.1830 r. wybuchło powstanie listopadowe, zaciągnął się do polskiego wojska i walczył pod komendą gen. Józefa Dwernickiego. Ranny w bitwach pod Stoczkiem i Nową Wsią, leczył obrażenia w szpitalu Czartoryskich w Puławach.

Po klęsce powstania listopadowego Szwermicki przedarł się na Litwę, gdzie w 1832 r. wstąpił do nowicjatu Marianów. Tu przybrał imię zakonne Krzysztof Maria. W 1837 r. przyjął święcenia kapłańskie. Początkowo pracował w Goślinie na Podlasiu. W 1839 r. został wysłany do Instytutu Głuchoniemych w Warszawie, gdzie uzyskał kwalifikacje niezbędne do nauczania dzieci niesłyszących. Po rocznych studiach powrócił na Litwę i objął urząd prezydenta w mariampolskim klasztorze, w którym obok obowiązków lektora zajmował się nauczeniem kilku głuchoniemych. Jednocześnie utrzymywał ożywione kontakty ze studentami i profesorami uniwersytetu w Królewcu. Jemu przypisuje się nawrócenie na katolicyzm Juliana Klaczki. Sprowadzał także zakazaną literaturę oraz pośredniczył w korespondencji spiskowców.

18.12.1846 r. Rosjanie aresztowali ks. Szwermickiego i osadzili w wileńskim więzieniu. Ponieważ zdecydowanie odmawiał jakichkolwiek zeznań, został po roku przewieziony do warszawskiej cytadeli. W maju 1848 r., na wniosek Komisji Śledczej „Za upór i nieprzyznanie się do winy” wraz ze współobwinionymi został oddany pod sąd wojskowy, który w sierpniu 1850 r. skazał go na bezterminową katorgę na Syberii. Wyrok ten pod koniec roku złagodzono na zesłanie do guberni irkuckiej.

Po 5 latach spędzonych w carskich kazamatach, ks. Szwermicki wyruszył na Syberię i w marcu 1852 r. przybył do Irkucka. Tu opiekował się wygnańcami i sprawował posługi religijne. W jego domu spędzili ostatnir lata ziemskiej wędrówki m.in. Wolfgang Szczepkowski i dekabrysta Paweł DuncowWygodowski. Starł się także nawrócić miejscowych Buriatów, Jakutów i Mongołów.

W 1855 r. ks. Szwermicki objął obowiązki proboszcza parafii w Irkucku. Była to największa parafia na świecie, obejmująca przestrzeń dwa razy większą od całej Europy (nie licząc Rosji), bo pół Syberii. Rok później na mocy amnestii pozwolono mu na powrót do kraju. Odrzucił tę możliwość i został wśród syberyjskich zesłańców. Benedykt Dybowski uznał tę decyzję za „akt poświęcenia wielkiego” a Julian Sabiński zanotował w dzienniku, że został „sam dobrowolnie skazując się na wygnanie”.

Prof. Feliks Koneczny pisał o ks. Szwermickim: Odkąd przybyło po r. 1863 nowe i tak liczne osadnictwo polskie, tym bardziej nie chciał ani słyszeć o powrocie do kraju, jakże było mu wracać, gdy trzeba było nieść pociechę tym, którzy wracać nie mogli! Posiadając już całkowitą swobodę, nie dał sobie ni razu choćby urlopu, żeby odwiedzić tę Polskę, którą kochał nad wszystko. <Nie miał czasu; zawsze bowiem znaleźli się tacy, którzy w sam raz potrzebowali jego opieki, więc nie mógł wyjeżdżać>. Dobrze go scharakteryzowano tymi słowami: <Prawdziwie, żył on jedynie dla Boga i dla bliźniego, a o sobie zapomniał zupełnie. Wszystkie bóle, męki, nędzę, rozpacze wygnańców objął sercem tkliwym i szerokim; był przy śmierci każdego skazańca, a dom jego dla wszystkich stał gospodą otwartą. On był aniołem pocieszycielem, on ojcem i matką dla wygnańców>. Ale też nie zajmował się ani na chwilę niczym innym, jak tylko kłopotami nieszczęśliwych swych owieczek; nie pozwalał sobie na żadne rozrywki, choćby niewinnego rodzaju i powszechnie przyjęte, bo nigdy nie miał czasu dla siebie.

Ks. Szwermicki odbudował irkucką świątynię i znacznie powiększył, założył przy nim szkółkę oraz ochronkę dla sierot i dzieci przestępców pospolitych, stale uzupełniał także przy kościelną bibliotekę. Gaspar Maszkowski zanotował: Godny i światły kapłan, przy tem znakomity kaznodzieja. Co roku odbywał podróże duszpasterskie w czasie których docierał do najbardziej oddalonych wspólnot katolickich.  Tak zrelacjonował jego pobyt dzisiejszy święty Rafał Kalinowski: Przed kilkoma tygodniami był u nas ks. Szwermicki z Irkucka objeżdżając swoją parafię. Miałem więc zręczność szukać lekarstwa na moje strapienia w samym źródle pokoju, tego pokoju, którego świat nie daje. Oto macie co do mojego życia duchowego.

Ks. Szwermicki regularnie odwiedzał także polskich księży – zesłańców osadzonych w Tunce, w ramach represji za powstanie styczniowe. Kiedy w 1879 r. pożar strawił Irkuck, nie oszczędzając kościoła i plebani, natychmiast zabrał się do odbudowy, uzyskując pomoc materialną z kraju. Po czterech latach świątynia była odbudowana.

Ks. Szwermicki nigdy nie dbał o zaszczyty czy dostojeństwa. Odmówił przyjęcia godności abpa mohylewskiego a następnie mitry bpa pomocniczego sandomierskiego, widząc swoje powołanie w niesieniu posługi zesłańcom na Syberii. Ojciec Św. Leon XIII mianował go misjonarzem apostolskim całej Syberii ze specjalnymi przywilejami. Obowiązki te pełnił do 1881 r., kiedy to z racji na wiek, na własną prośbę, został z nich zwolniony. W 1888 r. na jubileusz 50-lecia kapłaństwa Ojciec Św. Leon XIII przesłał do Irkucka własnoręcznie napisany list, w którym nazwał jubilata chlubą misjonarzy katolickich, ozdobą Marianów i radością serca papieskiego. Do listu był dołączony złoty kielich i mszał okuty w złoto. Od ex – Sybiraków otrzymał złoty kielich spowity cierniem.

 

W 1894 r. Ks. Józef Szwermicki został brutalnie pobity przez nieznanych sprawców we własnym mieszkaniu. Miał wówczas osiemdziesiąt lat. Zmarł po kilkumiesięcznej chorobie, na skutek odniesionych wówczas ran, 31.10.1894 r. w Irkucku w opinii świętości. Spoczął na tamtejszym cmentarzu. W irkuckiej gazecie po jego pogrzebie napisano: Niejedno słowo żalu i jęki wiernych katolików i prawosławnych dały się słyszeć gdy do chłodnej syberyjskiej ziemi składano prostą białą trumnę zawierającą czcigodne ciało jednego z największych księży polskich XIX wieku. Pokój twoim popiołom zacny, dobry człowieku. Pokój tobie, który nigdy nie odmawiałeś pomocy żadnej z twoich duchowych owieczek. Pokój tobie i niech ci będzie lekką ta co pokryła prostą trumnę twoją, surowa i chłodna ziemia dalekiej krainy syberyjskiej.