KATOLICY.EU

O. Maksymilian Tarejwo, kapelan powstańców styczniowych.

 

         Józef  Tarejwo ur. 13.03.1832 r. w Prenach na Litwie w rodzinie szlacheckiej. Po skończeniu 3 klas w Suwałkach, podjął pracę. Najpierw przez cztery lata pracował w handlu korzennym w Warszawie, a potem przez sześć lat w urzędzie pocztowym. W czerwcu 1854 r. wstąpił w Lubartowie do kapucynów. Po ukończeniu nowicjatu złożył śluby proste, a potem uroczyste. W 1856 r. wraz z lektorem udał się do Lublina na studium teologii. Święcenia kapłańskie otrzymał 1860 r. w Warszawie. W zakonie przebrał imię Maks.

O. Tarejwo w  Warszawie włączył się w działalność niepodległościową. Poza amboną posługiwał także uwięzionym patriotom w Cytadeli warszawskiej i modlińskiej. Za jego staraniem wielu więźniów zwolniono, innym złagodzono wymiar kary. Służył także za łącznika między więźniami i ich rodzinami. Powszechnie znany, u władz rosyjskich w interesie więźniów. W lipcu 1862 r. został przeniesiony do Lądu, ponieważ wykryto, że jednemu z więźniów dostarczył gazety zagraniczne w celu obrony przed zarzutami Komisji Śledczej.

W Lądzie o. Tarejwo kontynuował działalność niepodległościową. Zyskał sobie także sławę patriotycznymi kazaniami. Kiedy wybuchło powstanie styczniowe, przyłączył się do powstańców. Walczył jako kapelan najpierw w oddziale Kazimierza Mielęckiego, a potem w pierwszej kampanii gen. Edmunda Taczanowskiego. Podczas bitwy pod Ignacewem został raniony odłamkiem granatu w głowę. Po pierwszym rozbiciu pierwszego oddziału Taczanowskiego, schronił się w zaborze pruskim i w Śremie przygotowywał na śmierć. Kiedy wyzdrowiał, powrócił do Lądu.

Józef Oksiński, dowódca powstania na ziemi łódzkiej, mianował o. Terejwo naczelnikiem organizacji ludowej w powiecie konińskim. Stworzona przez niego struktura przerzuciła w ciągu czterech tygodni osiemset karabinów belgijskich do oddziałów powstańczych.

Poszukiwany przez Rosjan o. Tarejwo ukrywał się w klasztorze w Lądzie. Od 9.03.1864 r. do 5.04.1864 r. przeprowadzono w klasztorze 24 rewizje, ale bezskutecznie. W nocy z 15 na 16.06.1864 r. wojsko rosyjskie otoczyło klasztor. Tym razem został znaleziony 0 5,00 rano. Podobno jego kryjówkę zdradził zakrystian Wawrzyniec Śmigielski, przekupiony przez Żyda Pinkusa, który w nagrodę otrzymał od Moskali 1000 rb.

O. Tarejwo zakutego w kajdany, przy biciu w bębny, oprowadzano po Lądzie, a następnie wrzucono na wóz do wożenia kamieni i przewieziono do więzienia w Koninie. Wkrótce sąd polowy skazał go na karę śmierci przez powieszenie. 
W uzasadnieniu wyroku czytamy: Kapucyn Maks Tarejwa, człowiek nader burzliwego i fanatycznego charakteru, jeden z pierwszych zalecał bunt z kazalnicy. (...) Ten niegodny ksiądz zawsze jechał konno na czele bandy Taczanowskiego, z krzyżem w ręku, który świętokradzko zamieniał na godło powstania; w jednej z potyczek został raniony w głowę odłamkiem granatu. Po rozproszeniu wspomnianej bandy zakonnik Maks zniknął i przez długi czas o nim nie było słychać Mówiono, że jest za granicą, ale wkrótce rozeszła się pogłoska, iż ukrywa się w klasztorze w Lądzie. Kilkakrotne dopełniane rewizje pozostały bezskuteczne. Zakonnicy jednogłośnie zaręczali, że nie widzieli Maksa od czasu jego ucieczki z klasztoru, a gwardian złożył nawet deklarację własnoręczną na piśmie, świadczącą, że w pierwszych czasach powstania udał się za granicę. W skutek stanowczych wiadomości dowodzących całego fałszu tej deklaracji oficer w towarzystwie 30 żołnierzy otoczył klasztor w Lądzie w nocy z 15 (27) na 16 (28) czerwca i przystąpił do najskrupulatniejszej rewizji. Przybywszy do zakrystii, kazał otworzyć wielką szafę sięgającą aż do sufitu. W górze tej szafy tajemne przejście prowadziło do rodzaju celi, mającej sążeń kwadratowy i sięgającej aż pod dach. Tam to ukrywał się Maks, ilekroć wojska schodziły do klasztoru. Został on ujęty. Znaleziono przy nim w jego celi zbiór pieśni rewolucyjnych, (...) świstawkę hasłową, jaką miał, będąc w bandzie, i burkę obszytą sznurkami. Przy pierwszym przesłuchaniu zeznał, że w istocie od czasu rozproszenia bandy Taczanowskiego ukrywał się w klasztorze i że pozwalano mu odprawiać tam Mszę, co dowodzi dostatecznie, że o jego obecności w klasztorze nie mógł nie wiedzieć żaden z zakonników.

 

Egzekucja O. Maksymiliana Tarejwo odbyła się na błoniach konińskich nad Wartą 19.07.1864. O. Adrian Łopatkiewicz, reformata, dysponował go na śmierć i towarzyszył mu w ostatniej chwili życia. Orkiestra zagrała „Boże caria chrani...” o. Tarejwo ucałował brewiarz i rzucił go do grobu. Z różańcem w dłoni zawołał: Niech żyje Polska! i In te Domine speravi, non confundar in aeternum. Po chwili spadł do grobu. (...) Miejsce zbrodni stratowano końmi i przez cały tydzień warta wojskowa pilnowała grobu. W czasie egzekucji na polecenie proboszcza Boguckiego i gwardiana reformatów rozdzwoniły się dzwony kościołów w Koninie za co obydwaj duchowni zostali aresztowani. Następnego dnia odprawiono żałobną Mszę św. w intencji męczennika narodowego. Mieszczanie konińscy pod osłoną nocy wykopali jego szczątki złożyli na cmentarzu parafialnym pod wielkim krzyżem z cierniową koroną.

Na domniemanym grobie o. Tarejwo na cmentarzu w Koninie, wzniesiono w 1922 r. krzyż z napisem: Tu spoczywają zwłoki o. Maksymiliana Tarejwy Zakonu OO. Reformatów, Kapelana Powstańców Polskich zamordowanego przez Moskali w Koninie 19 lipca 1864 roku. Cześć jego świetlanej duszy. Niechaj spoczywa w pokoju. Wał, przy którym został zamordowany, nazwano Wałem Tarejwy, a w samym miejscu stracenia postawiono wysoki krzyż z niekorowanego dębu. Krzyż ten zniszczyli okupanci niemieccy. W 1983 r. na miejscu kaźni postawiono żelazny krzyż. Został on jednak usunięty przez nieznanych sprawców. Ustawiono więc na nowo krzyż brzozowy.