Katolicy.eu

Sługa Boży o. Walter Ciszek, duszpasterz Polaków w ZSRR.

 

Walter Ciszek ur. 4.11.1904 r. w Shenandoah w Pensylwanii w rodzinie polskich emigrantów, którzy przybyli do USA w 1890 r. Jako dziecko był krnąbrnym chłopcem. Jego biograf Henryk Dziadosz pisał: Był skautem, a jednak przysparzał rodzicom wiele kłopotów. Mały tyran, przywódca bandy i uliczny zabijaka podejmował bójki umyślnie, tylko dla rozrywki. Był twardy, nie znał, co to słabość ani co to lęk. Zawsze chciał był pierwszy. Pewnego razu ojciec zabrał go na policję i nalegał, by skierowano go do zakładu poprawczego. Z czasem Walter zaczął poważniej rozmyślać o swoim życiu. Zapragnął zostać księdzem.

Ciszek w wieku 24 lat wstąpił do seminarium Jezuitów, w którym często pościł o chlebie i wodzie oraz codziennie przez trzy kwadranse robił gimnastykę. W nowicjacie poruszył go list ojca św. Piusa XI, wzywający wszystkich seminarzystów, a szczególnie jezuitów, do pracy w Rosji. Zgłosił się na ochotnika, niecierpliwie czekając na odpowiedź Ojca Generała. Ostatecznie uzyskał stosowne pozwolenie, po czym został skierowany studia do Collegium Russicum w Rzymie. Tu nauczył się rytu wschodniego, a także języka rosyjskiego.

W 1937 r. w Rzymie otrzymał święcenia kapłańskie w obrządku wschodnim. Ponieważ wjazd na teren Związku Radzieckiego był niemożliwy, ojciec Generał Włodzimierz Ledóchowski polecił mu pracować w parafii w Albertynie na polskim Polesiu. Przybył tam w 1938 r. i podjął posługę jako misjonarz Misji Wschodniej.

17.09.1939 r. armie sowieckie wkroczyły do Polski zajmując polskie ziemie wschodnie. W tej sytuacji w 1940 r., o. Ciszek, po otrzymaniu błogosławieństwa metropolity Andrzeja Szeptyckiego, z podrobionym paszportem jako Włodzimierz Lipiński, zgłosił się jako ochotnik do pracy na Uralu przy wyrębie lasu. Pracował ciężko jako drwal i układał drzewa, a zapłata ledwie wystarczała mu na chleb. Po kryjomu w lesie lub w swoim baraku odprawiał Mszę świętą.

23.06.1941 r. o. Ciszek został aresztowany w Czusowaj koło Permu pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Watykanu. Wiedziano o nim wszystko, że jest amerykańskim księdzem, jezuitą, który studiował w Rzymie, że z polskim paszportem przedostał się do Rosji. Po z górą rocznym śledztwie w Czusowoj i w Permie, trafił na moskiewską Łubiankę. Tu z celi więziennej uczynił celę zakonną. Odprawiał medytacje, recytował psalmy, w pamięci odprawiał Mszę św. oraz czyścił podłogę. Poddany przez 12 miesięcy wyszukanym torturom i ciągłym przesłuchaniom, uległ i podpisał podsunięty mu akt przyznania się do absurdalnych zarzutów. Po latach wspominał: W miarę podpisywania stron, przeważnie bez czytania ich, zacząłem się palić wstydem i poczuciem winy. Byłem całkowicie załamany, całkowicie upokorzony. Była to chwila męki, której nie zapomnę do końca życia. (...) Z wolna, niechętnie, pod łagodnym poruszeniem łaski, dostrzegłem prawdę, która leżała u korzeni mojego wstydu. Odpowiedź zawierała się w jednym słowie: ja. (...) W pewien sposób cały czas dziękowałem Bogu za to, że nie jestem taki, jak inni ludzie, że dał mi dobrą kondycję fizyczną, silne nerwy i mocną wolę... (...) Nauczenie się pełnej prawdy o naszej zależności od Boga i naszym stosunku do Jego woli jest tym, na czym polega cnota pokory. Bowiem pokora jest prawdą, pełną prawdą. A to, co nazywamy upokorzeniami, są to próby sprawdzające nasze pełniejsze pojmowanie tej prawdy.

To nasze własne JA zostaje upokorzone; nie byłoby „upokorzenia”, gdybyśmy się nauczyli stawiać nasze JA na właściwym miejscu... A im silniej nasze JA rozwija się w naszym życiu, tym surowsze muszą być nasze upokorzenia, aby nas oczyściły”.

23.09.1942 r. o. Ciszek został skazany na 15 lat łagrów. Następne 3 lata spędził w więzieniu na Butyrkach w Moskwie, po czym został skierowany do Noryłłagu. Jego współwięźniowie po latach wspominali: Pracowaliśmy w łachmanach na dwie zmiany po 12 godzin pod nadzorem brygadzisty z przeszłością kryminalną. Była to istna katorga w ciągłej poniewierce, w poniżeniu, w wyzwiskach, w zastraszeniu. Te trudy obozowe, nadludzką pracę fizyczną na mrozie, głód i poniewierkę oraz brak odpoczynku ks. Walter znosił z niebywałą wprost wytrzymałością, a nawet ze stałą pogodą ducha i ufnością w Opatrzność. (...) Jego pogodna i pełna życzliwości twarz przełamywała w wielu zwątpienie i dodawała sił w beznadziei do jeszcze bardziej odpornej postawy wobec poniżenia, doznanej krzywdy i pogwałcenia elementarnych praw człowieka. (...) W sposób nad wyraz prosty i bezpośredni nawiązywał kontakt z innymi więźniami. Starał się pomagać wszystkim potrzebującym. Wszystkich podnosił na duchu pomagając żyć godnie. (...) Zapamiętałem go jako przyjaciela i opiekuna słabszych, niekiedy załamanych i wzgardzonych, jako człowieka o nieprzeciętnych wartościach, jako kapłana pełnego dobroci i wielkiego serca (...) Był prawdziwym kapłanem i prawdziwym Polakiem.

W 1955 r. o. Ciszek został zwolniony z łagru, w którym spędził 10 lat i skierowany na zesłanie do Norylska. Tu przez kilkanaście miesięcy pracował półlegalnie jako duszpasterz Polaków, Niemców, Litwinów i katolików innej narodowości. Kiedy jego działalność wyszła na jaw, został karnie skierowany do Krasnojarska. Gdy tam podjął posługę w miejscowej kaplicy, otrzymał nakaz natychmiastowego opuszczenia miasta. Tym razem trafił do Abakanu na południu Rosji, gdzie pracował jako mechanik samochodowy oraz prowadził ukrytą pracę duszpasterską wśród miejscowych katolików i prawosławnych.

W 1963 r. o. Ciszek został przewieziony do Moskwy, gdzie oczekiwana niego pokój w najlepszym hotelu. Pilnujący go tajniacy zapraszali na smaczne obiady, prowadzili na wspaniałe spektakle do Teatru, pozwalali zwiedzać zabytki i piękne Sobory. Byli uprzejmi, ale nic nie mówili. W końcu zawieźli go na lotnisko. Tu wsadzono go do samolotu, którym powrócił na terytorium USA. Tu dopiero dowiedział się, że dzięki staraniom amerykańskiej rodziny rząd USA wymienił go na dwóch sowieckich szpiegów.

W USA o. Ciszek podjął posługę w Centrum Ekumenicznym im. Papieża Jana XXIII oraz jako rekolekcjonista i kierownik duchowy. Napisał wspomnienia przetłumaczone na wiele języków, które w Polsce ukazały się pod tytułem: „Z Bogiem w Rosji 1939-1963” i „On mnie prowadzi”.

 

O. Walter Ciszek zm. w opinii świętości 8.12.1984 r. w Bronx w USA. W 2006 r. zakończyła się diecezjalna faza jego procesu beatyfikacyjnego.