KATOLICY.EU

Ks. Bronisław Drzepecki, duszpasterz Polaków w ZSRS.
 
Bronisław Drzepecki ur. się 13.09.1906 r. w Starosinawie na Podolu, w rodzinie chłopskiej. W 1918 r. podjął naukę w drugiej klasie gimnazjum polskiego w Płoskirowie. Po zajęciu tych ziem przez bolszewików i likwidacji polskiego gimnazjum, uciekł w 1922 r. do Polski. Tu wstąpił do niższego seminarium duchownego w Buczaczu. Po jego skończeniu kontynuował formację w Wyższym Seminarium Duchownym w Łucku. W 1939 r. przyjął święcenia kapłańskie.
Ks. Drzepecki podjął posługę jako prefekt w niższym seminarium duchownym we Włodzimierzu Wołyńskim. W 1933 r. podjął studia teologiczne na Uniwersytecie Angelicum w Rzymie. Ukończył je po czterech latach uzyskując stopień doktora teologii. Następnie powrócił do Łucka, gdzie został profesorem i wicerektorem seminarium duchownego. Po zajęciu Wołynia przez wojska sowieckie i zamknięciu łuckiego seminarium, został proboszczem w Hucie Stepańskiej. Latem 1943 r., w czasie pogromów ludności polskiej na Wołyniu, zorganizował we wsi samoobronę. Opiekował się uciekinierami z innych wsi, zyskują sobie olbrzymi szacunek i wdzięczność. Wobec groźby zmasowanego ataku oddziałów UPA, wraz z 10 000 Polaków wycofał się do Kowla. Tu został proboszczem. Pomagał także ukrywającym się Żydom. Latem 1944 r. znalazł się wraz z polskimi uciekinierami w Lublinie. Pomimo propozycji podjęcia pracy naukowej na KUL, powrócił na opanowany przez sowietów Wołyń. Mianowany przez bpa Adolfa Szelążka wikariuszem generalnym na diecezję żytomierską, udał się do Żytomierza, gdzie zamieszkał przy katedrze.
Ks. Drzepecki został aresztowany 10.01.1945 r. w Żytomierzu przez NKWD. Najpierw spędził trzy tygodnie w miejscowym więzieniu, po czym przewieziono go do Kijowa. Został oskarżony o nielegalne przekroczenie granicy w 1922 oraz o to, że „był aktywnym agentem Watykanu. (...) Na sowieckim terytorium zbierał dane wywiadowcze i wysyłał je Szelążkowi w celu wysłania ich do Watykanu. Ponadto kierował antysowiecką działalnością wysłanników agentury Watykanu w Żytomierskiem do rozszerzania katolicyzmu w Związku Sowieckim i zbierania polityczno – ekonomicznych danych dla Watykanu. Razem z Józefem Kuczyńskkim nielegalnie otwierał kościoły i odprawiał w nich nabożeństwa”.
Prokurator domagał się w stosunku do ks. Drzepeckiego orzeczenia kary śmierci. Ostatecznie 6.05.1946 r. został skazany na 10 lat łagrów. Trafił do Workutłagu, gdzie pracował w kopalniach węgla. Współwięźniarka Stanisława Powolna zapamiętała: „ks. Drzepecki pozostawił mi w pamięci obraz prawdziwego kapłana o dużej mądrości, wysokiej kulturze, spokojnego, z pogodnym uśmiechem i serdecznymi oczyma”.
Ks. Drzepecki odzyskał wolność 10.11.1954 r. Jednak zabroniono mu  powrotu na Ukrainę. Stanisław Dłużniak zapamiętał: „ks. Bronisława (...) skazano na przymusowe osiedlenie w Workucie. Tam go poznałem, jako człowieka mądrego, skromnego i ofiarnego. Opiekował się chorymi i niósł duchową pomoc Polakom mieszkającym w Workucie”.
 Sowieckie władze zorientowawszy się w działalności ks. Drzepeckiego, zmieniły miejsce zesłania na Kazachstan. Tam osiadł w Zielonym Gaju, gdzie było duże skupisko polskich zesłańców. Tu rozwinął szeroką półlegalną działalność duszpasterską objeżdżając okoliczne tereny.
7.01.1959 r. ks. Drzepecki został aresztowany, oskarżony o antysowiecką działalność i następnie skazany na 10 lat łagrów. Trafił do Ozierłagu koło Irkucka, gdzie pracował przy wyrębie lasu. W 1961 r. Został przeniesiony do Uchtżemłagu w Komi, specjalnego obozu dla duchownych w którym przebywało 27 księży katolickich. Tu głosił w ukryciu konferencje i spowiadał. Wolność odzyskał 18.01.1964 r. Następnie przez 2 lata prowadził nielegalną działalność duszpasterską w Kazachstanie. W 1966 r. uzyskał zgodę władz na objęcie parafii w Szarogrodzie na Podolu. Tu zaczęła go trapić ciężka choroba płuc i gardła.
 
Ks. Bronisław Drzepecki zm. nagle 8.09.1973 r. w Szarogrodzie. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyło kilkanaście tysięcy ludzi co było wówczas niespotykanym wydarzeniem. Jeden z uczestników pogrzebu zapamiętał: „Przez trzy doby pełniono wartę honorową przy jego trumnie. Kilkanaście tysięcy ludzi wzięło udział w pogrzebie, księża szli w sutannach i komżach, co było zabronione przez władze sowieckie. Rozpłakany lud wznosił żałobną pieśń. Pytano: <Modlić się za niego czy do niego>”.