KATOLICY.EU

Ks. Wincenty Ilgin, administrator apostolski w Charkowie.

 

Wincenty Ilgin ur. się 19.01.1886 r. w miasteczku Dwiniucza k. Dyneburga w polskiej rodzinie. Czując głos Bożego powołania wstąpił do metropolitalnego seminarium duchownego w Petersburgu. W 1909 r. przyjął święcenia kapłańskie. W 1910 r. rozpoczął posługę duszpasterską w parafii Czeczersk koło Homla. W 1919 r. został administratorem parafii w Charkowie liczącej 9 000 wiernych oraz miejscowym dziekanem. Tu odznaczył się ofiarną pracą społeczną w instytucjach opiekuńczych dla miejscowych Polaków. Pozostał na stanowisku, gdy jego najbliżsi współpracownicy wyjechali do Polski. W 1924 r. i zapewne wcześniej miał także pod opieką parafię Czernihów na Ukrainie.

15.08.1926 r. ks. Ilgin  został mianowany przez wysłannika Ojca św. Piusa XI do ZSSR, bpa Michela d'Herbigny'ego, administratorem apostolskim dla południowej części archidiecezji mohylewskiej z siedzibą w Charkowie. 26.10.1926 r. został aresztowany przez DPU (GPU) USSR pod zarzutem odprawiania religijnych obrządków bez posiadania rejestracji ZAGS oraz posiadania gazet zagranicznych. 7.01.1927 r. został skazany na 3 lata łagrów. W aktach „sądowych" OGPU RSFSR brak uzasadnienia wydanego wyroku z powołaniem się na odpowiednie paragrafy KK. Deportowany do łagru na Wyspach Sołowieckich, przybył tam w 1927 r.

         Po latach ks. Ilgin wspominał: Do pracy fizycznej zapędzano nas, biuralistów, nieczęsto, zwykle w niedziele na tak zwane udarniki. Na ogół prace fizyczne, wykonywane przeważnie w lasach, były bardzo ciężkie. Ci, którzy albo z lenistwa, albo z natury nie byli zdolni do ciężkiej pracy w lasach, nie wypełniali swych zadań. Mało tego, że byli pozbawieni niezbędnej porcji chleba, to jeszcze karano ich: nie wpuszczano na noc do baraków, musieli stać na mrozie, a często na pniu w lesie pod kontrolą czekisty. Zdarzały się przypadki śmierci w wyniku zamarznięcia albo przeziębiania, i po krótkiej chorobie, zgonu. Ci, którzy nie byli w stanie wypełnić zadań w lesie, by uniknąć niechybnej śmierci chwytali się ostateczności. Własnoręcznie kaleczyli się, najczęściej pozbawiając się kilku palców u rąk, nóg lub nawet odrąbując całą pięść, by nie dostać się na prace do lasu.

         Bardzo ciężko pracowało się również przy wydobyciu torfu, po pas w błocie i wilgoci, więc więźniowie podupadali na zdrowiu, chorowali na szkorbut, reumatyzm. Na Sołówkach była słynna góra, zwana Siekierką. Tam wysyłani byli ci, którzy w obozie zawinili czymkolwiek lub źle się prowadzili, np. kradli, dokonywali nadużyć. Ich los był godny politowania. Umieszczano tych przestępców w byłej cerkwi, nie ogrzewanej pustej, pod samym sufitem, na drągu przeciągniętym przez całą jej szerokość. Musiał ów nieszczęśliwy jak niebieski ptak siedzieć na drążku, starając się utrzymać równowagę. Jeśli zaś tracił takową lub dostawał zawrotu głowy, juści padał na dół trupem. Dla tych więźniów, którzy byli niepoprawni, wyszukiwano rozmaitego rodzaju tortury i męczarnie, by pozbyć się wydatków na uśmiercanie.

Po odbyciu trzyletniej kary pobytu w łagrze, ks. Ilgin został skierowany na 3 lata zesłania na wolnej stopie do Piniegi, 250 km na wschód od Archangielska. Razem z innym księdzem katolickim narodowości gruzińskiej musiał w styczniu 1930 r. podczas surowej zimy przebyć pieszo ponad 200 km.

Sługa Boży kard. August Hlond Prymas Polski podjął starania o wciągnięcie ks. Ilgina na listę wymiany więźniów. Z prośbą w tej sprawie zwracał się do niego były parafianin i współpracownik w Charkowie, R. O. Howicz (?). W liście z 24.11.1929 pisał o nim: był prawdziwym ojcem i opiekunem swoich parafian, nie chcąc ich opuszczać wtenczas, kiedy wszyscy uciekali do kraju. On został. Nie ma rodziny, która by upomniała się o niego.

1.01.1933 trojka PP OGPU Północnego Kraju skazała ks. Ilgina na 3 lata, z zakazem zamieszkania po odbyciu kary w 12 wyliczonych miastach ZSSR. Po przewiezieniu do więzienia w Moskwie, dzięki wymianie więźniów między Litwą a ZSSR, dokonanej 19.10.1933 r., znalazł się na wolności najpierw na Łotwie, a potem w Polsce. Ciężkie przeżycia na nieludzkiej ziemi niemal całkowicie zrujnowały jego zdrowie.

W 1936 r. ks. Ilgin posługiwał jako kapelan w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi w Kostowcu k. Warszawy. W tym samym roku został wikariuszem parafii MB Loretańskiej na Pradze w Warszawie.

 

Ks. Wincenty Ilgin zmarł na atak serca 24.08.1937 r. Pozostawił wspomnienia z okresu swego pobytu w Rosji i ZSSR.

.