KATOLICY.EU

Ks. Stanisław Łazar, duszpasterz Polaków w ZSRR.

 

Stanisław Łazar ur. się 30.04.1905 r. w Domnatach koło Białegostoku, w wielodzietnej rodzinie chłopskiej. Po skończeniu szkoły podstawowej, wstąpił w 1921 r. do gimnazjum księży salezjanów w Różanymstoku. Tu skończył 5 klas, po czym przeniósł się do Pińska, gdzie w 1929 r. zdał maturę. Następnie, słysząc głos Bożego powołania, wstąpił do miejscowego Wyższego Seminarium Duchownego. W 1935 r. otrzymał święcenia kapłańskie.

Ks. Łazar posługiwał jako wikariusz kolejno w parafiach: Kobryń, Iwieniec, Prużany. W 1938 r. został katechetą w Brześciu. Tu przeżył okupację sowiecką w latach 1939-1941. Po zajęciu Brześcia przez Niemców zaangażował się w tajne nauczenie. Aresztowany w 1943 r., spędził pół roku w więzieniu. Po zajęciu Brześcia przez wojska sowieckie i włączeniu miasta w granice ZSRS, nie zdecydował się na wyjazd do Polski i pozostał wśród swoich wiernych.

W nocy z 28/29.08.1948 r. ks. Łazar został aresztowany przez agentów MWD. 10 tygodni później został skazany na 10 lat łagrów i 5 lat pozbawienia praw publicznych. Podstawą wyroku był zarzut, iż nie doniósł władzą o istnieniu polskiej organizacji podziemnej oraz krytykował kołchozy. Na groźbę śledczego: Zdechniesz jak pies; odpowiedział: Ty zdechniesz jak pies, ja umrę jak człowiek.

Po 10 miesiącach spędzonych w brzeskim więzieniu, ks. Łazar trafił do Minłagu w Komi, gdzie musiał pracować pod ziemią w kopani węgla. Pod ziemią uległ wypadkowi. Kiedy odzyskał siły, pozwolono mu pracować na powierzchni. W 1951 r. został przeniesiony do łagru k. Uchty, gdzie pracował przy wyrębie lasu. W 1954 r. odzyskał wolność za dobre zachowanie i wykonywanie normy. Powróciwszy do Brześcia wszczął starania o zezwolenie na prowadzenie działalności duszpasterskiej. Po wielu miesiącach uzyskał stosowne zaświadczenie i mógł w 1955 r. podjąć posługę w jedynej działającej w mieście kaplicy katolickiej.

959 r. ks. Łazar został pozbawiony prawa do pracy duszpasterskiej, ponieważ, pomimo upomnień władz, dopuszczał chłopców w wieku szkolnym do służenia podczas Mszy św. Podczas rozmowy z obwodowym pełnomocnikiem ds. religii, stwierdził, że nikt nie chce go zatrudnić. Gdy ten zauważył, iż przyczyną jest to, że do pracy zgłasza się jako ksiądz, odparł: Stan księdza przyrósł do moich kości i nie mogę się od niego uwolnić. Na pytanie z czego żyje, wyjaśnił, że kilkakrotnie wygrał pieniądze na loterii a ponadto wierni są zobowiązani go utrzymać. Na kolejne pytanie, czy spełnia jakieś obrzędy religijne, odparł, że jeśliby ktoś przyniósł mu chore dziecko, na pewno by je ochrzcił.

Ks. Łazar znalazł w końcu pracę jako robotnik, najpierw przy budowie mostu, potem naprawie drogi. W 1962 r. podjął pracę jako ładowacz w miejscowym magazynie książek. W 1960 r. miejscowy pełnomocnik ds. religii pisał, iż pobyt w mieście ks. Łazara jest wysoce nieporządny, tym bardziej w pogranicznym mieście, gdzie mogą bywać różni turyści, jadący to do ZSRS, już to do obwodu. Dalej dodawał, że chociaż nie może pełnić obowiązków duszpasterskich, to sprawnie kieruje parafią. W niedzielę na nabożeństwa przychodzi po 200 osób w tym 40 mężczyzn w średnim wieku. Jako zwykły wierny uczestniczy w nich również proboszcz, a parafianie – jak stwierdził pełnomocnik ds. religii –patrzą na niego jak na męczennika za wiarę. W cytowanym sprawozdaniu czytamy: Niedawno była u mnie delegacja kobiet, które powiedziały, że ksiądz nigdzie nie wyjedzie, ponieważ jest stary i chory i wierni będą go utrzymywać aż do śmierci. Jest oczywiste, że w sprawach gminy religijnej katolików Łazar daje wskazówki i odpowiednie nastawienie. Taka działalność niczym się w istocie nie różni od tej, jaką by prowadził, gdyby nie był zdjęty z rejestracji, a nawet jest gorsza.

    Wytrwałe zabiegi parafian przyniosły w końcu efekt i po ponad 5-ciu latach starań ks. Łazar mógł wznowić oficjalną posługę duszpasterską. Jego parafianie po latach wspominali: Miał ładny głos i jego śpiew podczas uroczystości kościelnych ubogacał liturgię. Był z wiernymi (...) w doli i niedoli, zachowując pogodę ducha i poczucie humoru, pomimo różnych utrapień. To był pasterz z prawdziwego zdarzenia. Nigdy nie dążył do własnej wygody, zawsze był razem z ludźmi (...). Chyba nie ma człowieka, który by nie mówił o nim dobrze. Trzymał wiarę i polskość.

Ks. Łazar był poliglotą władającym obok polskiego rosyjskim, białoruskim, niemieckim, francuskim, angielskim i łaciną.

 

Ks. Stanisław Łazar zm. 20.12.1988 r. w Brześciu na atak serca w wieku 83 lat. Do dnia śmierci kierował powierzoną sobie parafią.