KATOLICY.EU

Ks. Mieczysław Małynicz – Małecki, duszpasterz Polaków w ZSRR.

 

Mieczysław Małynicz – Małecki ur. się w 1888 r. w Brzostowicy Wielkiej na Wileńszczyźnie. Po skończeniu gimnazjum realnego w Białymstoku, wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Wilnie. W latach 1911-1912 przebywał w klasztorze paulinów na Jasnej Górze. W 1912 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Ks. Małynicz rozpoczął posługę duszpasterską jako wikary w wileńskiej parafii św. Jana. W 1920 r. został proboszczem nowoutworzonej parafii w Mońkach. Tu rozpoczął budowę kościoła. Po sześciu latach został przeniesiony do parafii Wysock. W 1930 r. został proboszczem w Jasionówce. Dwa lata później objął parafię Stare Troki. Pracę duszpasterską łączył z działalnością, w opozycyjnym w stosunku do rządzącej Polską Sanacji, Stronnictwie Narodowym. Dwukrotnie był z tego powodu sądzony i skazywany. Po śmierci Piłsudskiego odmówił zgody na bicie w dzwony, a kiedy do dzwonnicy samowolnie wtargnęli zwolennicy zmarłego marszałka, uwięził ich w niej na kilka godzin.

Ks. Małynicz przeżył II wojnę światową na kresach doświadczając najpierw okupacji sowieckiej a potem niemieckiej. Kiedy latem 1944 r. wojska sowieckie za zajęły Wileńszczyznę, abp Romuald Jałbrzykowski skierował go do pracy na ziemiach należących przed wybuchem wojny do ZSRS. Jesienią 1944 r. podjął pracę jako duszpasterz wędrowny na wschodniej Białorusi m.in. w  Słucku, Bobrujsku i Mozyrzu. Latem 1946 r., ku oburzeniu miejscowych władz, odprawił mszę św. przed zamienionym na spichlerz kościołem w Mścisławiu.

Ks. Małynicz został aresztowany przez agentów MWD pod koniec 1946 r. i następnie skazany na 10 lat łagrów. Wyrok odsiedział w łagrze Uglicz pod Moskwą. W 1954 r. odzyskał wolność, po czym osiadł w Słucku i tu w 1955 r. podjął nielegalną działalność duszpasterską. W wynajętym pokoju urządził nielegalną kaplicę. Jednocześnie przemierzał olbrzymie obszary wschodniej Białorusi jako wędrowny duszpasterz. Pomimo wielokrotnych zatrzymań przez milicję, rozpraw sądowych, wydaleń i grzywien, zakazu odprawiania nabożeństw, kontynuował działalność przez 15 lat. Przed uwięzieniem chronił go podeszły wiek, pobyt w stalinowskim łagrze, doskonała znajomość sowieckiego prawa i osobista odwaga. Na propozycję wyjazdu do Polski odpowiedział: Póki choć jedna dusza potrzebuje mojej pomocy, miejsce moje jest tu.

W piśmie z 1959 r. ks. Małynicz pisał do pełnomocnika Obwodowego Urzędu ds. Religii w Mińsku: Zgodnie z prawem kanonicznym jako ksiądz katolickiego Kościoła jestem zobowiązany odprawiać nabożeństwa. W tym celu przygotowałem swoje mieszkanie, tak by w nim można było je odprawiać. W czasie ich odprawiania, szczególnie w niedzielę i święta, zbierają się ludzie. Prowadzę chrzty dzieci i śluby nowożeńców. Płacę podatki do słuckiego urzędu skarbowego w ilości 360 rubli rocznie. Krzyżyki, medaliki, modlitwy, obrazy religijne przywożę  kościołów w Wilnie i sprzedaję wierzącym po kosztach własnych, a przeważnie rozdaję bezpłatnie. Przyjmuję od ludzi ofiary przynoszone mi z miłosierdzia.

Ks. Małynicz był jednym polskim księdzem na ziemiach wschodniej Białorusi. Docierał do miejscowości, w których od 30 lat nie było katolickiego księdza. Jak możemy przeczytać w urzędowych pismach sowieckiej administracji, po każdym jego pobycie następowało ożywienie religijne wśród miejscowej społeczności. Przyczyniał się także do przełamania bariery strachu. Miejscowe władze zaczynały być zalewane prośbami o zwrot kościołów i zezwolenie na odprawienie nabożeństw. Pomimo, iż władze odmawiały stosownych zezwoleń, prośby i petycje nieustannie ponawiano.

Ks. Małynicz podróżował autobusami, pociągami i przygodnymi środkami lokomocji. Zawsze wcześniej uprzedzał o swoim przyjeździe i prosił o skupienie się w trzech grupach w trzech różnych domach prywatnych. Pierwszą grupę stanowili wierni chcące skorzystać z sakramentu pokuty, drugą ludzie czekający na chrzest, trzecią osoby zainteresowane nabożeństwem za zmarłych. Władze przerażone skutecznością jago posługi zaproponowały mu objęcie legalnej parafii na przedwojennych ziemiach polskich. Zdecydowanie odmówił. W latach 60-tych XX wieku kupił drewniany dom w Mohylewie, który przeznaczył dla ukrytego zgromadzenia sióstr od Aniołów.

Ks. Wacław Piątkowski wspominał ks. Małynicza: Bardzo trudne miał warunki pracy. Większa była jednak jego gorliwość i odwaga, wielkie też przynosiła owoce. Oto nieoczekiwanie zjawił się we wsi Hulicze k. Homla. Gościł tam dwie doby tylko. Ochrzcił 179 osób, wyspowiadał mnóstwo, udzielił 26 ślubów. W tym czasie wzywany był dwa razy do milicji, po dwie godziny. Odwiedziny tego rodzaju są bardzo przykre.

Ks. prof. Roman Dzwonkowski pisał: ks. Małynicz był wysokiego wzrostu, trzymał się prosto, miał wesołe usposobienie i wybuchowy temperament, z czym męczył się i przepraszał za wybuchy gniewu na oblegające go podczas wizyt duszpasterskich starsze kobiety, zwracające się o posługi religijne. Często kierował do różnego rodzaju władz państwowych pisma z protestami przeciwko bezprawnym decyzjom, nadużyciom, zaniedbaniom i brakom dotykającym obywateli, co było w ZSRS zjawiskiem niespotykanym. (...) Pisał listy do redakcji gazet w sprawie spóźniających się autobusów i pociągów, którymi podróżował. Znali go wszyscy katolicy na wschodniej Białorusi, miał opinię bohaterskiego kapłana i był niestrudzonym apostołem w tej części republiki.

 

Ks. Mieczysław Małynicz – Malecki zm. 31.03.1969 r. w Słucku, pół roku po operacji żołądka w wieku 81 lat. Pochowany został w rodzinnej Brzostowicy Wielkiej.