KATOLICY.EU

Ks. Lucjan Pereświet-Sołtan, kapelan WP.

 

Lucjan Pereświet-Sołtan ur. się 5.05.1906 r. w majątku Pereświetów koło Rzeczycy w Ziemi Mińskiej na Białorusi. Nauki pobierał najpierw w domu rodzinnym. Od 1915 r. uczył się w gimnazjum rosyjskim w Homlu. W 1918 r. zamieszkał z rodziną w Białymstoku, a następnie w Sokółce. Od 1923 r. uczył się w Gimnazjum Zygmunta Augusta w Wilnie. Po maturze rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Po roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Wilnie. W 1933 r. przyjął święcenia kapłańskie, po czym pracował przez kilka lat jako wikariusz w parafii św. Jana w Wilnie. W 1937 r. został pierwszym proboszczem tworzącej się parafii w Kolonii Wileńskiej. Z wielkim zapałem organizował życie duszpasterskie w nowej parafii, zakładał organizacje i stowarzyszenia katolickie. Marzył o budowie nowego kościoła. Plany te pokrzyżował wybuch II wojny światowej.

W sierpniu 1939 r. ks. Pereświet-Sołtan został powołany na kapelana 5 pp w 1 DP legionów im. Józefa Piłsudskiego. Po kampanii wrześniowej powrócił do swojej parafii. W czasie litewskiej okupacji Wilna został w maju 1940 r. internowany w Liszkowie. Po zajęciu Wileńszczyzny przez wojska sowieckie, powrócił do swej parafii i pobudował plebanię. Po wkroczeniu do Wilna wojsk niemieckich zaangażował się w działalność konspiracyjną jako katecheta w konspiracyjnym liceum oraz kapelan 1 batalionu im. Bolesława Chrobrego AK. Uczestniczył także w ukrywaniu Żydów.

17.09.1943 r. ks. Pereświet-Sołtan został aresztowany razem ze 140 Polakami przez policję litewską współpracującą z gestapo i wywieziony do obozu w Prawieniszkach. Tu natychmiast rozstrzelano 10 spośród aresztowanych. 11.11.1943 r. odzyskał wolność dzięki wysokiemu okupowi złożonemu przez parafian.  Mianowany w marcu 1944 r. kapelanem służby zdrowia Wileńskiego okręgu AK, zorganizował i wyposażył wspólnie z mieszkańcami Kolonii Wileńskiej wojskowy szpital polowy. W czasie powstania wileńskiego udzielano w nim pomocy rannym AK-wcom oraz żołnierzom Armii Czerwonej.  Sam w czasie walk o Wilno spowiadał rannych i grzebał zabitych. Do dziś przy kościele w Kolonii Wileńskiej (Pavilnys) znajduje cmentarz poległych partyzantów. Według tajnego współpracownika NKWD w jednym z kazań w 1944 r. miał powiedzieć: nasi ludzie gniją w więzieniach i umierają na wschodzie. Krew się leje w lasach, a wy się bawicie! O, ludzie, miejcie sumienie.

31.12.1944 r. ks. Pereświet-Sołtan został aresztowany przez władze sowieckie i poddany morderczemu śledztwu w więzieniach wileńskich. 4.08.1945 r. został wywieziony bez wyroku sądowego do łagru w Workucie. Przybył tam 15.08.1945 r. razem z transportem liczącym 2 500 więźniów. Pracował w kopalni węgla. Waldemar Sakowicz wspominał: Jechaliśmy w jednym wagonie do Workuty. Razem z nim mieszkałem w jednym baraku. W chwilach załamań i upadku ducha on nas stale duchowo wzmacniał. On się z nami modlił. Jemu spowiadaliśmy się (...). Jego natomiast staraliśmy się chronić od cięższych robót, przed szykanami.

Ks. Pereświet-Sołtan odzyskał wolność 30.07.1946 r., o czym powrócił z nadszarpniętym zdrowiem do swojej parafii. Dalej był jednak mocny duchem i budził nadzieję u ludzi i swoimi kazaniami i całą swoją gorliwą pracą. Niósł ludziom posługę duchową, a także i materialną. Łagiernikom i więźniom słał listy i paczki żywnościowe. Zrezygnował z możliwości wyjazdu do Polski.

20.01.1949 r. ks. Pereświet-Sołtan został aresztowany i oskarżony o to, że utrzymywał przestępczy związek z członkami polskiej, nacjonalistycznej organizacji AK (...) i organizował dla nich szpital, zbierał pieniądze i żywność i pomagał ukrywać się. Niekiedy otrzymywał i rozpowszechniał antysowieckie gazetki. W 1947 r. miał kontakt z uciekinierami z łagrów NKWD i okazywał im pomoc w ucieczce za granicę. Przez dłuższy czas prowadził korespondencję z osobami skazanymi za działalność antysowiecką, a także z ich rodzinami w Polsce.

Ks. Pereświet-Sołtan skazany na 25 lat pracy w obozie karnym za działalność kontrrewolucyjną, znalazł się w łagrze w Incie w Komi na północy ZSRR. Pracował w kopalni, ale na powierzchni. Wśród współwięźniów dyskretnie duszpasterzował. Potajemnie też odprawiał Mszę św., co ułatwiali mu współwięźniowie. Raz jednak - w połowie stycznia 1951 r. - Mszę św. brutalnie przerwał mu obozowy strażnik. Nie wiadomo, w jakim momencie Mszy św. to nastąpiło. To spowodowało wstrząs psychiczny i pogorszenie zdrowia.

 

21.01.1951 r. w czasie pracy ks. Lucjan Pereświet-Sołtan doznał paraliżu prawej strony ciała, prawdopodobnie na skutek wylewu, po czym wieczorem zmarł. Przed śmiercią pamiętał o swoich parafianach i prosił przekazać im swoje błogosławieństwo. Na drugi dzień, w czasie wywożenia ciała z obozu, strażnik w bramie otworzył trumnę i młotkiem uderzył w czoło zmarłego dla stwierdzenia śmierci.
        W 1955 r. kilku zwolnionych z łagru współwięźniów postawiło na grobie ks. Pereświet-Sołtana krzyż a na tabliczce wypisało fragment wiersza Słowackiego:

Ale Ty Boże, który z wysokości
    Strzały swe rzucasz na kraju obrońce,
    Błagamy Ciebie przez tę garstkę kości,
    Zapal przynajmniej na śmierć naszą - słońce!