KATOLICY.EU

Ks. Jerzy Rosiak, duszpasterz Polaków w ZSRR.

 

         Jerzy Rosiak ur. się 24.04.1914 r. we wsi Strabla koło Bielska Podlaskiego. Uczył się Bielsku Podlaskim, gdzie ukończył , szkołę podstawową i Gimnazjum im. T. Kościuszki. Naukę łączył z działalnością w harcerstwie którą uwieńczył zdobyciem stopnia Harcerza Rzeczpospolitej. W 1936 r. uzyskał maturę. Przez następny rok pracował zarobkowo,  po czym wstąpił do wyższego seminarium duchownego w Pińsku. Na skutek wybuchu II wojny światowej, studia i egzaminy z teologii ukończył potajemnie, zaś święcenia kapłańskie przyjął w Łucku na Wołyniu w kwietniu 1943 r.

         Od 1.05.1943 r. ks. Rosiak podjął obowiązki duszpasterskie w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Brześciu n. Bugiem. W tym czasie miejscowy proboszcz ks. dziekan Jan Urbanowicz został bestialsko zamordowany przez Niemców. W tej sytuacji przejął jego obowiązki. Po zajęciu w 1944 r. terenów wschodnich II Rzeczypospolitej przez ZSRS, pozostał na miejscu jako jeden z trzech księży w Brześciu. Tutaj odznaczał się jako bardzo ofiarny duszpasterz, szczególnie młodzieży. W czasie wyjazdów Polaków do PRL oświadczył: Nie wyjadę stąd, dopóki chociaż jeden Polak tutaj zostanie. W 1946 r. rozpoczął odnawianie kościoła.

         W sierpniu 1947 r. ks. Rosiak został aresztowany i osadzony najpierw w więzieniu w Brześciu, a następnie w Mińsku. Agenci MGB upozorowali jego ucieczkę do Polski, pozostawiając sutannę, palto, ubranie i buty na brzegu rzeki Muchawiec. Na zapytania parafian o zaginionego księdza, kierowane do milicji, odpowiadano, że zdradził ojczyznę i w nocy przepłynął na polską stronę. Przeszedł 7 miesięcy bardzo ciężkiego śledztwa w Brześciu na okoliczność udziału w Armii Krajowej, do której nie należał, i antysowieckiej działalności. Kilka miesięcy trzymany był w piwnicy. Gdy zaczął się obawiać załamania fizycznego i nerwowego wskutek pozbawiania snu i przeżywanych już halucynacji, za radą współwięźnia, by przyznał się do czegokolwiek, gdyż inaczej zginie, przyznał się do śpiewania antysowieckich piosenek (czastuszek), które odśpiewał na śledztwie.

         17.05.1948 r. ks. Rosiak został skazany na karę śmierci, z zamianą na 25 lat łagrów, 5 lat pozbawienia praw obywatelskich i konfiskatę majątku. Następnie  został skierowany do specłagru nr 4 w Norylsku, gdzie odbywał wyrok, skrócony później do 10 lat. Przez 9 lat pracował przy zalewaniu betonem zbrojeń pod różnego rodzaju budowy. W łagrze cały czas był śledzony przez agentów MGB. Przeżycie w tak trudnych warunkach zawdzięcza parafianom z Brześcia, którzy przesyłali paczki żywnościowe. W ukryciu pracował jako duszpasterz uwięzionych Polaków i więźniów innych narodowości.

         Współwięzień Ryszard Suszwedyk po latach wspominał: Pamiętam, jak ks. Rosiak nagle zaczął przynosić więźniom chleb. Wszyscy myśleli, że jakoś „załatwia" dodatkowe porcje. W końcu sprawa się wydała. On oddawał nam swoje porcje. Wtedy przestaliśmy brać od niego kromki. Był bardzo dobrym człowiekiem i kapłanem. Zaskarbiłem sobie u niego zaufanie (w obozie pełno było szpiclów. Zbieraliśmy się po kryjomu na Mszę św. Za otrzymywane paczki przekupił „nariadczyka", dając mu jakiś ciuch, i ten mu udostępnił swoją „kabinkę". A dla nas było to wielkie święto i radość. Wieczorem po pracy przed „odbojem" wychodziłem z ks. Jerzym jakby na sopacetr i odmawialiśmy różaniec i litanię... Był dla mnie jak dla innych wielką podporą i otuchą.

         W lipcu 1956 r. ks. Rosiak odzyskał wolność. W sowieckich więzieniach i łagrze spędził 9 lat. Uwolniony powrócił na teren diecezji pińskiej, lecz wobec odmowy zarejestrowania go w Brześciu, gdzie uprzednio pracował, zatrzymał się w Nieświeżu. W uzasadnieniu odmowy rejestracji w Brześciu stwierdzono, że w miejscu zamieszkania brak pracy. W dniu listopadzie 1956 r. uzyskał sprawkę na parafię Połoneczka k. Baranowicz i tam rozpoczął pracę. Pełnomocnik ds. Kultów Religijnych Obwodu Brzeskiego w tajnym sprawozdaniu za II. półrocze 1960 r. pisał, że ks. Rosiak usiłuje szczególnie zdobyć wpływ na dzieci i na młodzież przez przyciąganie ich na nabożeństwa.

         W 1963 r. ks. Rosiak otrzymał sprawkę na parafię Stołowicze, a od sierpnia 1979 r. także na parafię w Baranowiczach, po śmierci tamtejszego duszpasterza, ks. Stanisława Rogowskiego. Dojeżdżał okresowo również do parafii Iszkołdź, Zadwieja, Mir i Nowogródek. Kilka razy był w Polsce na leczeniu, lecz pomimo zachęt do pozostania ze względu na słabe zdrowie pośpiesznie wracał do siebie. Na trudy nadmiernej pracy nie narzekał. W 1981 r. został napadnięty przed swoim domem i brutalnie pobity przez „nieznanych sprawców".

        

         Ks. Jerzy Rosiak zginął 19.08.1986 r. w wypadku drogowym, staranowany przez pirata drogowego bocznym uderzeniem w jego samochód na drodze między Baranowiczami i Słonimiem. W 3 dni później został pochowany w Połoneczce.

         Administrator Apostolski Archidiecezji Mińsko-Mohylewskiej biskup Antoni Dziemianko mówił w dwudziestą rocznicę śmierci o ks. Rosiaku: Przez całe życie miał małe, skromne mieszkanko, które było miejscem odpoczynku po ofiarnej pracy duszpasterskiej. Ten zacny kapłan pracował w wielu placówkach(…). Wielokrotnie docieranie do tych miejsc wiązało się z dużym wysiłkiem. Na przykład udając się na odpust do jednej z parafii wraz z kolegą mieli tylko jeden rower. Część drogi do parafii jeden z kapłanów jechał a drugi szedł piechotą. Potem następowała zamiana, ten który jechał zostawiał rower i szedł dalej pieszo. (…) O ks. Rosiaku można powiedzieć, że spalał się do końca dla głoszenia Słowa Bożego. Tej posługi nie mogły złamać nawet silne bóle żołądka, ani silne mrozy, w czasie których ks. Jerzy odprawiał Msze św. w różnych parafiach, często mając dłonie na granicy odmrożenia.