KATOLICY.EU

Sługa Boży ks. Stanisław Szulmiński,

 

            Stanisław Szulmiński ur. się 10.07.1894 r. w Odessie. Szkołę średnią handlową ukończył w Kamieńcu Podolskim, po czym wstąpił do Seminarium Duchownego w Żytomierzu. Władysława Kalinowski organista w Kamieńcu Podolskim, zapamiętał, że Szulmiński jako uczeń, a potem jako kleryk, całymi godzinami klęczał w katedrze kamienieckiej, że z rana nie wychodził wcześniej z kościoła, aż skończyły się wszystkie Msze święte, że słyszało się jak ludzie mówili o nim: to święty!

Po roku studiów, Szulmiński został przeniesiony do Seminarium Duchownego w Tarnowie. W swoim „Dzienniku Duchowym” zapisał: Aby spełnić najdokładniej swe szczególne powołanie, postanawiam, o Boże, miłować Cię miłością nie byle jaką, ale jak najgłębszą i pełną. Święcenia kapłańskie przyjął w 1923 r.

Zaraz po święceniach kapłańskich ks. Szulmiński chciał się udać do pracy duszpasterskiej na terenach Związku Radzieckiego. Ale ponieważ wyjazd był niemożliwy z powodu szalejącego tam prześladowania Kościoła, został skierowany na studia teologii orientalnej w KUL. Podczas studiów starał się budzić w środowisku lubelskim żywe zainteresowanie dla dzieła zjednoczenia chrześcijan. Ponawiał też swoje gorące prośby do przełożonych i do Stolicy Apostolskiej o pozwolenie na podjęcie pracy misyjnej i unijnej na Wschodzie. W 1927 r. dekretem ks. bpa Adolfa Szelążka, został mianowany profesorem teologii orientalnej w Seminarium Duchownym w Łucku. Pracujący z nim w Seminarium Duchownym, ks. Edward Studziński, zanotował: Ks. Stanisław żył ustawicznie myślą o pracy nad pojednaniem ludów prawosławia z Kościołem Katolickim. Życie jego skromne, ciche, pokorne - było jednym dążeniem do świętości.

Ks. Szulmiński chcąc jednak realizować swój pierwotny zamiar - życie zakonne i mając zapewnienie przełożonych Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, że będzie mógł w przyszłości poświęcić się pracy dla pojednania Kościołów, w 1928 r. wstąpił do nowicjatu Księży Pallotynów w Ołtarzewie. Zaraz w nowicjacie, od 1930 r., pełnił funkcję ojca duchownego w pallotyńskim Gimnazjum w Wadowicach, a w latach 1932-1939 był spowiednikiem oraz profesorem w pallotyńskim Wyższym Seminarium Duchownym w Sucharach i Ołtarzewie. Wykładał tam m.in. teologię orientalną. W celu pozyskania szerszych kręgów duchownych i świeckich do pracy nad zjednoczeniem chrześcijan, powołał do życia w 1937 r. organizację pod nazwą "Apostolat Pojednania". W październiku 1937 r. w liście do ks. Generała Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, oświadczył, że Każdy przystępujący do tej pracy /w Rosji H.K./ winien być gotowy na śmierć, ale to nie nieszczęście oddać życie za Chrystusa i Kościół /.../ Męczeństwo, jeśli prawdziwie przyjdzie, dopełni oczyszczenia duszy.

Ks. Szulmiński przygotowując się do pracy w ZSRR zdobył umiejętność leczenia ziołami i wodolecznictwa. Uzyskał także uprawnienia felczera. Znał doskonale język rosyjski i ukraiński oraz liturgię wschodnią i kulturę rosyjską.

W 1939 r. ks. Szulmiński został skierowany do pracy na nowej placówce pallotyńskiej w Okopach Świętej Trójcy, tuż nad granicą ze Związkiem Radzieckim. Z powodu wybuchu wojny do wyznaczonej mu placówki nie dojechał. W październiku 1939 r. wyruszył na Wschód i przez Łuck, Dubno, gdzie pożegnał się z rodziną, dotarł do Nowogródka. Tam został aresztowany przez władze sowieckie i osadzony w więzieniu w Baranowiczach. Według relacji współwięźnia, dr Paczkowskiego, w więzieniu - w granicach możliwości - pełnił potajemnie funkcje kapłańskie, słuchał spowiedzi, głosił Słowo Boże, podnosił więźniów na duchu. Po prawie rocznym śledztwie, w którym oskarżano go, że jest szpiegiem watykańskim, skazano go na 5 lat łagrów, jako człowieka niebezpiecznego dla państwa sowieckiego. Jesienią 1940 r. został przewieziony do obozu ciężkiej pracy w Uchcie nad Morzem Białym. Według relacji współwięźnia Franciszka Wilka, więźniowie wychodzili do wyrębu lasu, budowania dróg i kopania rowów, wracali z odmrożonymi rękami i nogami, całkowicie wyczerpani. Jedzenie było minimalne, a kto słabiej pracował był karany karcerem i obniżeniem porcji żywnościowych. Zapytany, dlaczego tak solidnie przykłada się do pracy, odpowiadał, że musi cierpieć i pokutować, nie tyle za grzechy własne, co za grzechy innych, całego narodu.

Ks. Szulmiński jako więzień ciężką pracę, głód i poniżenie przyjmował jako pokutę i ofiarę, którą codziennie składał Bogu w intencji pojednania prawosławia z Kościołem Katolickim. Heroicznie służył więźniom, starał się o ich uwolnienie, potajemnie spowiadał, podnosił na duchu, był dla wszystkich dobrym samarytaninem. Współwięzień Paweł Lewkowicz, wspominał: że dzielił się chlebem z sąsiadem z pryczy, prawosławnym Rosjaninem Panfiłowem, i rozmawiał z nim na tematy religijne.  

Gdy po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 r., ks. Szulmiński otrzymał akt amnestii na mocy układu Sikorski – Majski, ujawnił się jako kapłan i odprawił dla tysiąca więźniów odchodzących na wolność Mszę Św. Sam pozostał wraz z innymi w obozie, aby dalej służyć cierpiącym.

 

Sługa Boży ks. Stanisław Szulmiński 27.11.1941 r. z powodu obozowego wyniszczenia i wcześniej zadanych mu tortur. Jego zwłoki pozostały na nieludzkiej ziemi. Wychowanek ks. Szulminskiego, ks. prof. dr hab. Eugeniusz Weron SAC, zauważył: Ks. Stanisław Szulmiński znalazł się w Uchcie nie dlatego tylko, że był "politycznie" podejrzanym, jak tysiące innych, ale dlatego, że życie swoje świadomie i dobrowolnie, jako kapłan ofiarował za pojednanie odłączonych chrześcijan wschodnich z Kościołem Katolickim. - W kontekście wyznań ks. S. Szulmińskiego i całego jego świątobliwego życia śmierć ks. Stanisława Szulmińskiego w obozie w Uchcie ma religijny wymiar - wymiar całopalnej ofiary za wielką sprawę zjednoczenia odłączonych braci w jednym Kościele powszechnym.

W czasie Kapituły Generalnej Księży Pallotynów, w Rzymie, w 1947 r., przedstawiono ks. Szulmińskiego jako kandydata do beatyfikacji i polecono gromadzić dokumentację jego życia i męczeństwa.

Obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny.