KATOLICY.EU

Ks. Marceli Wysokiński, duszpasterz Polaków w ZSRS.

 

            Marceli Paweł Wysokiński ur. się 16.01.1886 r. w Zawadach na Lubelszczyźnie.  Mając 6 lat zaczął uczęszczać do szkoły podstawowej. Edukację kontynuował w gimnazjum w Siedlcach, które ukończył ze złotym medalem w 1900 r. Następnie podjął studia filologiczne w państwowym uniwersytecie w Moskwie, które ukończył w 1906 r. Przez następnych 8 miesięcy odbywał służbę wojskową. W 1907 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie. W 1911 r. przyjął święcenia kapłańskie.

         Ks. Wysokiński posługiwał jako wikary kolejno w Bełżycach, Opolu Lubelskim i Łukowie, gdzie był katechetą i nauczycielem języków starożytnych w państwowym gimnazjum oraz w Samogoszczy. W 1916 r. został administratorem parafii Rzeplin i Nowosiółki. W 1922 r. poprosił o zwolnienie z diecezji. W następnym roku wstąpił do zakonu jezuitów, gdzie przyjął obrządek wschodni. Został administratorem parafii neounickich Synkowicze i Albertyn na Wileńszczyźnie. Jednocześnie był nauczycielem języka białoruskiego i ukraińskiego w papieskim seminarium duchownym obrządku bizantyjsko – słowiańskiego w Dubnie. W 1936 r. opuścił zakon jezuitów. Decyzją bpa łuckiego Adolfa Szelążka objął parafię w Kuśkowcach Wielkich. W 1937 r. przeniesiono go do parafii Miatyn. Wśród swoich wiernych przeżył okupację sowiecką i niemiecką. Po wojnie pozostał na Wołyniu, pomimo włączenia go w granice ZSRS. Kiedy w 1946 r. przemocą zlikwidowano w ZSRS kościół unicki, podjął posługę wśród wiernych obrządku łacińskiego w Dubnie. Miał także pod opieką parafie w Krzemieńcu, Szumsku i Mytnicy, gdzie mieszkali Czesi.

Pełnomocnik Rds.KR obwodu wołyńskiego F. Prokopienko relacjonował: Kiedy ja postawiłem pytanie Wysokińskiemu, czy on zdecydował się na zjednoczenie, on mi odpowiedział: ja lepiej pójdę do kołchozu pracować jako pasterz bydła, jak mam się jednoczyć z Cerkwią prawosławną.

Protojerej sporządzając raport z wizyty w parafii Humniszcze o zawiązaniu tam prawosławnego komitetu parafialnego, napisał: W odniesieniu do ks. Wysokińskiego ośmielam się wyrazić opinię, że on, według wszelkiego prawdopodobieństwa, nie jest Białorusinem, ale najprawdziwszym Polakiem i nie jest studytą, ale najprawdziwszym jezuitą.

         W marcu 1948 r. ks. Wysokiński podjął pracę duszpasterską w parafii Bar, na Podolu, gdzie pracował 5 miesięcy, po czym podjął obowiązki duszpasterskie w Winnicy, do której został przeniesiony na wniosek służby bezpieczeństwa, gdyż, jak twierdził pełnomocnik, tu było łatwiej nadzorować jego pracę duszpasterską. W opinii pełnomocnika z 1958 r., ks. Wysokiński, był narodowości polskiej, wyznania greckokatolickiego, ukrywał to jednak, mówiąc, że katolik, chociaż od 1925 r. do 1945 r. duszpasterzował wśród Białorusinów i Ukraińców. Znał języki. [...] przejawiał ogromną troskę o umocnienie katolicyzmu.

Od chwili przyjazdu do Winnicy ks. Wysokiński podjął energiczne działania duszpasterskie, które nie zawsze były zgodne z obowiązującym prawem o kultach. Tutejsi katolicy nie widzieli często kapłana od 20 lat. Mimo różnych przeciwności, przez cały czas starał się o zwrot zamkniętych świątyń. Z jego też inicjatywy wierni odwoływali się do różnych instancji, domagając się poszanowania swoich konstytucyjnych praw. Mimo, że od 1953 r. do pracy duszpasterskiej na tym terenie zaangażowało się trzech nowych kapłanów, nadal swoją posługą sakramentalną obejmował największą liczbę wiernych. Sprzyjał temu fakt, że Winnica była stolicą obwodu, i na jej terenie znajdowały się urzędy administracji publicznej. Były one często odwiedzane przez interesantów, którzy przy okazji nawiedzali świątynie winnicką i korzystali z posługi sakramentalnej.

Jak skrzętnie odnotował sowiecki urzędnik: W pierwszej połowie 1949 r. w Winnicy podczas uroczystości i świąt Nowego Roku, św. Józefa, Zwiastowania i innych cały kościół był wypełniony wiernymi i nawet wokół kościoła stali ludzie. [...] Zaobserwowano, że przyjeżdżający z rejonów, z jakiegokolwiek powodu ludzie do organizacji obwodowych, starają się być w kościele i uczestniczyć w liturgii. Ochrzczono 163 dzieci, [...] związków małżeńskich zawarto 98. [...] 29 pogrzebów odbyło się z udziałem księdza. Z sakramentu chrztu skorzystało wówczas 659 osób, z sakramentu małżeństwa 98 par, a ze spowiedzi – około 3000 osób

W ocenie sowieckiego pełnomocnika, ks. Wysokiński był dobrze przygotowany. Niezważając na swoje lata pełni posługę duszpasterską w 4 kościołach, 3 z nich oddalone 80–100 km, obowiązki wypełnia. Wierni nie skarżą się na niego. Przejawia ogromną troskę o umocnienie katolicyzmu. Kościelne „dwadcatki” trzyma w swoich rękach i dysponuje nimi sam. W swoich kazaniach występuje przeciw audycjom radiowym, rozkrzewianiu naszej kultury.

Pracownicy wydziału obwodowego KGB, stwierdzili, że ks. Wysokiński usiłuje odsunąć katolików od życia politycznego w kraju i przekonuje ich, by nie czytali gazet i innych sowieckich publikacji, nie słuchali audycji radiowych.

Według relacji pełnomocnika We wsi Kruszelińce Małe, rejon winnicki miało miejsce następujące wydarzenie: do mnie [pełnomocnika] zadzwonił sekretarz RR w Winnicy – Tokarenko informując, że ks. Wysokiński pieczętował groby na cmentarzu katolickim we wsi Małe Kruszelińce. Pracownicy kołchozu porzucili pracę i poszli na groby. Zebrało się według słów tow. Tokarenki, do 500 osób. Około 100 osób to katolicy, a pozostali prawosławni i osoby nie wyznające żadnej wiary. Prosił mnie, żebym ja przeciwdziałał.

 

Ks. Marceli Wysokiński zm. 23.12.1959 r. w Miastkówce podczas wypełniania kapłańskich obowiązków. Obrzędom pogrzebowym 26.12.1959 r. przewodniczył ks. E. Tyndyra a homilię wygłosił ks. Antoni Chomicki. W pogrzebie udział wzięło ponad 1500 wiernych.