KATOLICY.EU

Ks. Bolesław Zabłudowski,  kapelan II korpusu.

 

Bolesław Zabłudowski ur. się 19.04.1907 r. w Dębowie koło Bielska Podlaskiego w rodzinie wielodzietnej. Po ukończeniu gimnazjum w Bielsku Podlaskim, wstąpił w 1927 r. do Wileńskiego Seminarium Archidiecezjalnego. Jednocześnie studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego. W 1933 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Pierwszą placówką duszpasterską ks. Zabłudowskiego był Wołożyn, gdzie prawie rok był wikariuszem. Następnie przez dwa lata był wikariuszem w Widzach, a potem w Grodnie w parafii farnej. W styczniu 1939 r. został proboszczem parafii Pelikany w dekanacie brasławskim.

Kiedy 17.09.1939 r. na wschodnie ziemie II Rzeczpospolitej wkroczyły wojska sowieckie, ks. Zabłudowski, nie opuścił swoich parafian. Dwa dni później został aresztowany. Udało mu się jednak uciec, poczym przedostał się do Wilna, a stamtąd do Kowna. Tu zaangażował się w działalność konspiracyjną. Gdy Litwę zajęli sowieci w czerwcu 1940 r., nadal przebywał w Kownie i mieszkał u życzliwych Litwinów - Wojczunasów. Wiosną 1941 r., wydany przez litewskiego Żyda, został aresztowany przez NKWD. Wieziono go pociągiem przez Wilno i Postawy na północ. Kolejarze z konspiracji powiedzieli mu, że pociąg jedzie w stronę Murmańska. Rzeczywiście wywieziono go w okolice Murmańska i umieszczono w łagrze, gdzie było około 2 000 ludzi. Innych z jego transportu wsadzono na tratwy i potopiono. Opowiadał o tym powołując się na dra Massalskiego, który był świadkiem tej zbrodni. Z okolic Murmańska wywieziono go do Pietrozawodska.

Pod koniec lipca 1941 r. ks. Zabłudowski w grupie około 400 osób ruszył w  „marszu śmierci" przez lasy Karelii. Po 19 dniach koszmarnej wędrówki na całą grupę wydano wyrok śmierci. Gdy stał nagi do rozstrzelania, celujący do niego oprawca powiedział: Ta kula waży 7 dkg i jest droższa od ciebie. Dziś jeszcze nie zginiesz. I tak zdechniesz... Następnie wraz z innymi więźniami otrzymał łopatę i kilof, aby kopać rowy koło Archangielska. Potem przeładowywał cegłę na kolei między Archangielskiem i Murmańskiem.

W grudniu 1941 r., dzięki interwencji gen. Władysława Sikorskiego ks. Zabłudowski został zwolniony z łagru. Przez Puksę, Plisieck, Rozalewkę, Wołogdę, Kujbyszew, po pięciu tygodniach strasznej drogi, dotarł 8.I.1942 r. do Buzułuku. Tu ks. dziekan Włodzimierz Cieński, szef duszpasterstwa wojsk polskich w ZSRR, przyjął go na kapelana. Po podleczeniu był m.in. kapelanem Centrum Wyszkolenia Artylerii w Kara-Suna. Przy pomocy dowództwa zorganizował tam dużą ochronkę dla dzieci. Ks. Cieński relacjonował: Ks. Zabłudowski, którego charakterystyczną cechą była ogromna troska o ludzi, otaczał opieką wszystkich potrzebujących.

Gdy armia polska wyjeżdżała do Iranu, na apel biskupa polowego Józefa Gawliny, ks. Zabłudowski zgłosił chęć zostania w Związku Radzieckim dla opieki duszpasterskiej nad rodakami. Władze sowieckie jednak na to się nie zgodziły. W Persji został kapelanem 6 pułku piechoty Szóstej Samodzielnej Brygady Strzelców, a także kapelanem szpitala wojennego. W kampanii włoskiej razem z 2 Korpusem brał udział w walkach od Linii Sangro (Campo Basso) poprzez Monte Cassino, Ankonę, aż do Bolonii. Za wykazane podczas walk męstwo, został odznaczony Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Zasługi.

12.10.1946 r. ks. Zabłudowski przybył z polskim wojskiem do Anglii. Tu sprawował opiekę duszpasterską w różnych obozach dla polskich żołnierzy i ich rodzin. W grudniu 1948 r. został duszpasterzem w obozie dla polskich rodzin w East Moor Hostel (Yorkshire), gdzie z czasem powstała parafia York, w której duszpasterzował aż do 1988 r. Służbę wojskową w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia zakończył w czerwcu 1949 r. Odtąd poświęcił się całkowicie duszpasterstwu wśród rodaków w Yorku i okolicach. Każdej niedzieli odprawiał po 5 Mszy św., dojeżdżając z Yorku także do innych miejscowości. Proponowano mu zmianę placówki, ale on ją polubił i nie zgadzał się na propozycje. Mówił: Lubię ten York - bo przypomina mi Wilno. I jakoś często wydaje mi się, że tam, gdzieś niedaleko katedry jest Ostra Brama, a za rzeką św. Rafał. Tak się człowiekowi często marzy. Cóż, kiedy katedra nie jest św. Stanisława, a rzeka nie Wilia....

W uznaniu zasług, Prymas Polski Stefan Kard. Wyszyński w 1969 r. nadał ks. Zabłudowskiemu przywilej noszenia rokiety i kanonickiego mantoletu, a Ojciec Święty Jan Paweł II w 1981 r. zamianował go kapelanem papieskim. W 1988 r. złożył rezygnację z obowiązków duszpasterskich. Osiadł na stałe w Yorku. Będąc wolnym od zajęć i w nowej już rzeczywistości polskiej, zdecydował się w 1992 r. na odwiedziny Ojczyzny. W 1995 r. prezydent Lech Wałęsa odznaczył go za zasługi dla Rzeczypospolitej Polskiej, Orderem Krzyża Kawalerskiego.

 

Ks. Bolesław Zabłudowski zmarł 25.03.2001 r. w wieku 94 lat. Mszę św. pogrzebową koncelebrował miejscowy angielski biskup oraz 35 kapłanów, w tym 20 duszpasterzy polskich. Spoczął w części wojskowej cmentarza Fulford w Yorku.