KATOLICY.EU

Ks. Jan Ziółkowski, kapelan wojskowy.

 

Jan Leon Ziółkowski ur. się 2.04.1889 r. w Woli Wieruszyckiej. Po ukończeniu szkoły powszechnej i gimnazjum w Bochni wstąpił w 1909 r. do seminarium duchownego w Krakowie. Studiował równocześnie na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1913 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Pierwszą placówką duszpasterską ks. Ziółkowskiego była parafia Babice koło Alwerni, gdzie posługiwał jako wikary przez 4 lata. W świadectwie moralności, jakie wystawił mu w 1917 r. jego proboszcz pisał: W konfesjonale bez wytchnienia, w szkole z uszczerbkiem nieraz zdrowia, przy chorych prawdziwy pocieszyciel, na ambonie gorliwy kaznodzieja, ubogim sierotom, potrzebującym pomożyciel. Gorliwy o chwałę Bożą przyczynił się wiele do kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Znakomity organizator stowarzyszeń istniejących w tutejszej parafii tj. dziewcząt katolickich i chłopców. (...) Daj Boże więcej takich młodych kapłanów.

W 1917 r. ks. Ziółkowski został  katechetą w Szkole Ludowej Żeńskiej im. Urszuli Kochanowskiej w Krakowie. W 1919 r. wstąpił jako ochotnik do służby duszpasterskiej w Wojsku Polskim. Szczególnym bohaterstwem wykazał się w bitwie pod Sejnami w 1920 r. Za odwagę i moralny wpływ, jaki wywierał na żołnierzy, odznaczony został w 1921 r. Krzyżem Walecznych. We wniosku o jego przyznanie podpisanym przez Edwarda Rydza-Śmigłego czytamy: Dnia 22 IX 1920. Batalion w marszu na Giby. Do batalionu przyłączył się na wyprawę ks. kapelan Jan Ziółkowski. Litwini obsadzili bardzo silnie Giby, tak piechotą jak i artylerią. Przywitali naszych bardzo silnym ogniem, tak że na miejscu było bardzo dużo rannych i zabitych. Ksiądz kapelan nie słuchając rad aby pozostał w tyle, gnał naprzód do atakującej kompanii 11-tej i tam gdzie ludzie przypadali do ziemi z powodu silnego ognia. On stojąc błogosławił atakujących, spowiadał ciężko rannych, udzielał ostatniego namaszczenia. Żołnierze zdziwieni pojawieniem się kapelana w huraganowym ogniu artylerii i karabinów maszynowych, widząc go spokojnego i nie zważającego na strzały, zrywają się z ziemi i atakują dalej umocnione pozycje nieprzyjaciela....

Po trzech latach pełnienia obowiązków kapelana 5 Pułku Piechoty I Dywizji Legionów w Wilnie ks. Ziółkowski został awansowany do stopnia majora i mianowany proboszczem I Dywizji Legionów. Powierzono mu również stanowisko kierownika Rejonu Duszpasterstwa Wojskowego na Litwie, w garnizonach Wilno, Lida i Grodno. Następnie posługiwał kierownik Rejonu Duszpasterstwa Wojskowego w Lublinie, kierownika Rejonu Duszpasterstwa Wojskowego, oraz proboszcza parafii wojskowej w Stanisławowie, kapelan polowy Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza „Podole” w Czortkowie,  kierownik Rejonu Duszpasterstwa Wojskowego i kapelana 24. dywizji piechoty w Jarosławiu. W 1938 r. za wybitną i gorliwą pracę duszpasterską w Wojsku Polskim, został uhonorowany Złotym Krzyżem Zasługi. Peter Prykan zapamiętał: Po manewrach w 1939 r. odprawiał polową Mszę Świętą. Jego płomienne kazanie pamiętam do dziś.

W sierpniu 1939 r. ks. Ziółkowski został mianowany proboszczem 24 dywizji piechoty, która weszła w skład Armii „Karpaty”. W kampanii wrześniowej, razem ze swoją dywizją walczył pod  Janowem, Wereszczycą i Birczą. 17.09.1939 r. został wzięty do niewoli przez wojska sowieckie wraz z innymi oficerami. Jego bratanek wspominał: Na postoju w Kopyczyńcach oficerowie namawiali kapelana Ziółkowskiego, aby uciekał, zapewniali, że stworzą sytuację umożliwiającą ucieczkę, ale kategorycznie odmówił. Stwierdził, że w sytuacji, gdy tylu żołnierzy i oficerów idzie do sowieckiej niewoli, on nie może uciekać, bo w niewoli będzie im potrzebny.

Ks. Ziółkowski trafił do obozu w Putywl, skąd 4.11.1939 r. dotarł do obozu w Kozielsku. Umieszczony w bloku nr 14, tzw. Majorówce lub Domu Starców, w piwnicy, nie przestrzegając zakazu zgromadzeń religijnych, odprawiał tajne nabożeństwa. Za swoją niesubordynację skazywany był często na ciężki areszt. Ppor. Bronisław Wajs zanotował: 20.12.39 ksiądz Ziółkowski zamknięty do ‘tiurmy’ na 7 dni.... Przed wigilią Bożego Narodzenia 1939 r. Sowieci wywieźli z Kozielska oprócz niego wszystkich księży i kapelanów. Najprawdopodobniej po prostu o nim zapomniano, siedział bowiem w tym czasie zamknięty w areszcie.

Prof. Stanisław Swianiewicz zapamiętał: Ksiądz Ziółkowski był najbardziej zajęty w marcu 1940 r. czyli w okresie wielkanocnej spowiedzi katolików, wtedy miał do wyspowiadania setki jeńców. Widziało się go często przechadzającego się z rozmaitymi oficerami, we dwójkę, o rozmaitych porach dnia. (...) Była to naprawdę niezwykła forma spowiedzi pod bacznym okiem sowieckich <wychowawców>. Ksiądz Ziółkowski odprawiał Mszę Świętą w wielkiej tajemnicy po rozmaitych kątach budynków obozowych i następnie udzielał Komunii Świętej. Nabożeństwo musiało być odprawiane tak szybko, aby władze nie mogły zdać sobie sprawy, co się dzieje. Dla ogromnej większości jeńców była to ostatnia Komunia Święta. (...) Znając go osobiście, jestem pewien, że nawet w chwili egzekucji błogosławił i udzielał rozgrzeszenia tym, którzy wraz z nim szli na śmierć„.

7.04.1940 r. ks. Jan Ziółkowski został wraz z dużą grupą starszych oficerów wywieziony z obozu w Kozielsku. Przed wyjazdem odprawił potajemnie swoją ostatnią Mszę Świętą. Ppor. rez. Dobiesław Jakubowicz, zanotował: Prawdopodobnie ksiądz wiedział o planowanej wywózce i przed odjazdem zdążył zorganizować i odprawić nabożeństwo, by wspólnie pomodlić się z jeńcami, którzy pozostali w Kozielsku, a także z tymi, którzy razem z nim mieli być wywiezieni.

 

Ks. Jan Leon Ziółkowski zginął zamordowany przez NKWD w Katyniu. Jego zmasakrowane ciało zostało odkryte i rozpoznane w czasie ekshumacji w 1943 r. „Nowy Kurier Warszawski” donosił wówczas: Na mundurze kapelana polowego, będącego w stopniu majora, znaleziono łańcuszek z wyrżniętym z drzewa krucyfiksem. W kieszeni zamordowanego znaleziono książeczkę do nabożeństwa. Dokonująca wówczas obdukcji komisja sądowo-lekarska stwierdziła, iż szczątki (...) kapelana nosiły ślady masakry, dokonanej przez bolszewickich katów w sposób niezwykle bestialski...

Ks. Zdzisław J. Peszkowski swoją książkę poświęconą ks. Ziółkowskiemu zakończył modlitwą: Módlmy się, aby tacy kapłani jak ks. Jan Leon Ziółkowski zostali wyniesieni na ołtarze, aby byli dla nas światłem jaśniejącym wśród ciemności katyńskiej zbrodni i drogowskazem, że <zło mamy zwyciężać dobrem> i to zawsze, nawet w najtrudniejszych warunkach. Amen