WWW.katolicy.eu

 

Stefan Niedzielak – kapelan WiN i Rodzin Katyńskich

 

Stefan Niedzielak ur. się l.09.1914 w Płocku. Czując głos bożego powołania wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie. W czasie okupacji hitlerowskiej, przyjął święcenia kapłańskie w 1940 r., po czym podjął posługę duszpasterską jako wikary kolejno w Wiskitkach, Bolimowie i Ło­wiczu. Pracę w parafii łączył z duszpasterstwem wojskowym. Był Kapelanem Obwodu Łowicz Narodo­wej Organizacji Wojskowej, a następnie kapelanem Ar­mii Krajowej.

Już latem 1944 r., Bóg związał życie ks. Niedzielaka ze sprawą katyńskiego mordu. Pośredniczył wtedy w przekazaniu przez Polski Czerwony Krzyż na ręce abpa Stefana Sapiehy tzw. depozytu katyńskiego, zawierającego materiały wykopane czasie prac ekshumacyjnych. W Powstaniu Warszawskim uczestniczył jako kapelan.

Po zakończeniu II wojny światowej ks. Niedzielak, nie akceptując narzuconego siłą ustroju komunistycznego, należał do Zrzeszenia „Wol­ność i Niezawisłość". W 1956 r. został rektorem kościoła św. Karola Boromeusza na Powązkach i dyrektorem cmentarzy warszawskich.

Jan Olszewski tak zapamiętał okoliczności pierwszego spotkania z ks. Niedzielakiem u schyłku lat 50-tych: Wracając od grobu (zamordowanego przez komunistów Kazimierza Pużaka – PP) (...) wstąpiłem do przycmentarnego kościoła. Akurat odprawiana była Msza św. Kościół był prawie pusty. Mimo to ksiądz podając intencje nabożeństwa odprawianego (...) za poległych w obronie Ojczyzny przypomniał piękną sylwetkę przewodniczącego polskiego parlamentu z lat ostatniej wojny. Uderzyła mnie jakaś głęboka symbolika tej sceny: polski kapłan modlący się za polskiego socjalistę (...). po mszy poszedłem do zakrystii podziękować za to przypomnienie .

W 1961 r. ks. Niedzielak został pro­boszczem parafii Matki Boskiej Loretań­skiej w Warszawie oraz duszpasterzem służby zdrowia. W 1977 r. powrócił na Po­wązki, jako proboszcz nowo po­wstałej parafii św. Karola Boromeusza. W latach 70-tych XX wieku zasłynął z porywających kazań patriotycznych głoszonych podczas mszy św. z okazji narodowych rocznic, m.in. 17 września, 15 sierpnia, 11 listopada.

W 1978 r. ks. Niedzielak wraz z Wojciechem Ziembińskim rozpoczął na terenie Powązek upamiętniać Pola­ków poległych i zaginionych po 17.09.1939, jednak stawiane wówczas „krzyże pamięci" oraz kopiec ku czci żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza zo­stały usunięte przez nieznanych sprawców. W sierpniu 1979 r. podpisał apel Komitetu Porozumienia na rzecz Samostano­wienia Narodu o zmiany w prawie wyborczym umożliwiające przeprowadzenie wolnych wyborów do Sejmu.

Ks. Niedzielak był twórcą projektu przekształcenia kościoła św. Karola Boromeusza w Sank­tuarium Poległych na Wschodzie. Od początku lat 80-tych, odprawiał tu w ostatnią niedzielę kwietnia mszę św. za ofiary zbrodni katyńskiej. Doprowadził do wmu­rowania w zewnętrzną ścianę kościoła granitowego krzyża „Poległym na Wschodzie", który poświęcił 1.11.1984 r. prymas Polski Jó­zefa kard. Glemp. Gromadził na Powązkach pamiątki po zaginionych i pomordowanych. Był współtwórcą oraz opiekunem utworzonej jesienią 1988 r., wspólnoty Rodzina Katyńska — Rodzina Polska.

Ks. Niedzielak, otrzymywał coraz częściej anonimowe groźby - telefonicznie i pocztą. Na przełomie 1987/88 r. dwukrotnie usiłowano go wciągnąć do samochodu. Został też poważnie uderzony w głowę, kiedy spacerował po Powązkach. W 1988 r. chcąc  go skompromito­wać w oczach parafian i władz kościelnych, rozpętano kampanię oszczerstw, rozpuszczając na jego temat najohydniejsze plotki.

Ks. Niedzielak niszczył wszystkie anonimy z pogróżkami. Nie poszedł też na milicję przekonany, że działania te są dziełem SB. Na przełomie 1988/89 r. zwierzył się przełożonemu w Kurii Metropolitarnej: chyba mnie zabiją. W swoim dzienniku zapisał krótko przed śmiercią: Czy wolno człowiekowi zadręczać drugiego człowieka na śmierć? (...) Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

 

20.01.1989 r. ks. Stefan Niedzielak powrócił wieczorem do swego mieszkania i usiadł w fotelu, aby obejrzeć dziennik telewizyjny. W tym momencie został zaatakowany przez przybyłych tam wcześniej trzech ludzi. Próbował się bronić, o czym świadczą naderwane paznokcie lewej ręki. Sprawcy byli jednak profesjonalistami i po krótkiej walce uległ przemocy. Śmierć nastąpiła po kilku godzinach wskutek obrzęku mózgu.

Metoda jaką zamordowano ks. Niedzielaka jest typowa dla służb specjalnych i określana jako tzw. zakolankowanie, polega na umiejętnym złamaniu kręgosłupa, co wymaga doskonałej znajomości anatomii człowieka. Po przeszukaniu mieszkania i być może zabraniu z jakiś dokumentów, upozorowano rabunek. Jednym z nielicznych śladów jakie zostawili sprawcy był strzęp chirurgicznej rękawiczki, tak małej, że mogła być używana tylko przez kobietę.

21.01.1989 r. kiedy ks. Niedzielak nie przyszedł rano odprawić mszy św. zaniepokojony ks. Stanisław Słomkowski udał się do mieszkania swojego proboszcza. Panował tam wielki nieład – relacjonował później – Telewizor był włączony. Fotel przed telewizorem – wywrócony. Ksiądz Stefan leżał na podłodze.... W sutannie i skarpetkach.... Zimny...

Natychmiast środki masowego przekazu rozpoczęły kampanię dezinformacji. Najpierw sugerowano, że był to nieszczęśliwy wypadek podczas wkręcania żarówki, potem sugerowano morderstwo na tle rabunkowym.

Śledztwo toczyło tak opieszale, że Kuria Metropolitalna wydała specjalny komunikat w którym pisano: Z analizy materiałów udostępnionych pełnomocnikom ( mec. Janowi Olszewskiemu i Andrzejowi Grabińskiemu – PP ) przez prokuraturę wynika,” ( że śledztwo nie przybliża wyjaśnienia okoliczności tej tragicznej śmierci – PP ) Nie budzi jednak wątpliwości fakt, że śmierć śp. Stefana Niedzielaka była wynikiem morderstwa dokonanego przez nieznanych sprawców...

30.12.1993 r. prokurator Jarosław Polanowski, umorzył wznowione śledztwo w sprawie zabójstwa ks. Stefana Niedzielaka. W jednym z wywiadów mówił: „Niechęć MSW do prowadzonego przez prokuraturę postępowania wyjaśniającego była aż nadto widoczna. W mojej 20-letniej praktyce zawodowej nie spotkałem się z podobną sprawą, w której tak nie można było nic zrobić”.

W 2008, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w pracy zawodowej i społecznej, został odznaczony pośmiertnie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.