WWW.KATOLICY.EU

 

ks. Ignacy Skorupka, kapelan wojska polskiego.

 

Ignacy Jan Skorupka ur. 19.07.1893 r. w Warszawie. Po skończeniu warszawskiego Gimnazjum Chrzanowskiego, wstąpił do  seminarium duchownego, po czym został skierowany na studia w Akademii Duchownej w Petersburgu. Podczas studiów otrzymał w 1916 r. święcenia kapłańskie. Zmuszony do zajęcia się chorą matką i rodziną, która wskutek ewakuacji z Polski znalazła się w Petersburgu, nie zdał egzaminów, przerwał studia i całkowicie oddał się pracy duszpasterskiej i społecznej wśród uciekinierów z Polski. Przez kilka miesięcy niezwykle ofiarnie pracował w Bogarodsku pod Moskwą, a następnie, od września 1917, w miejscowości Klińce k. Homla na Białorusi. Tu również zajął się uchodźcami z Polski, otwierając m.in. szkołę dla dzieci. Wykazał się dużym talentem organizacyjnym. Jego patriotyczna działalność zwróciła uwagę władz bolszewickich. Wg niektórych źródeł miał być zagrożony aresztowaniem i przez kilka miesięcy pracować w podziemiu. 4.09.1918 r., ostatnim transportem, przyjechał do Warszawy.

W odradzającej się Polsce ks. Skorupka został wikariuszem w parafii Przemienienia Pańskiego w Łodzi i katechetą. W lipcu 1919 r. powrócił do Warszawy, gdzie został mianowany notariuszem i archiwistą w metropolitalnej kurii warszawskiej. Pracował także jako kapelan zakładu dla bezdomnych dziewcząt, prowadzonego przez Siostry Rodziny Marii na Pradze, i katecheta w dwóch męskich szkołach średnich. Po usilnych staraniach otrzymał w lipcu 1920 r. zgodę abpa warszawskiego Aleksandra Kakowskiego na przyjęcie stanowiska lotnego kapelana oddziałów wyruszających na front, a następnie kapelana 236 Ochotniczego Pułku Weteranów Powstania Styczniowego. W stopniu kapitana wyruszył na front. Jako kapelan odznaczył się ofiarną pracą duszpasterską i ideową. W kazaniu wygłoszonym 31.07.1920 r., gdy hordy bolszewickie zmierzały ku Warszawie,  pocieszał: Nie martwcie się! Bóg ześle nam człowieka takiego jak Kordecki, jak Joanna d'Arc. Człowiek ten stanie na czele armii, doda odwagi i nastąpi zwycięstwo. Bliskim jest ten dzień. Nie minie 15 sierpnia, dzień Matki Boskiej Zielnej, a wróg będzie pobity.

14.08.1920 r., w Wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, o godzinie 3 rano bolszewicy uderzyli na Ossów leżący 10 km od Warszawy. Cofający się żołnierze i uciekające tabory spowodowały popłoch, który udzielił się batalionowi  młodzieży liczącemu około 800 młodych ludzi, w większości harcerzy, niektórzy mieli zaledwie po 16 lat.  W tej sytuacji ks. Skorupka wznosząc w jednej ręce krzyż, drugą wskazując chłopcom kierunek natarcia, pobiegł naprzód. Jeden z oficerów wspominał: Szedł wyprostowany, a usta jego poruszały się lekko. Prawdopodobnie odmawiał modlitwę, błagając Królową Polski o zwycięstwo. (...) Za nami z okrzykiem hurra! Biegła kompania. Zdawało się, że ks. Skorupka potknął się o bruzdę i upadł na ziemię.

Wieczorem 14.08.1920 r. na ściernisku znaleziono ciało ks. Ignacego Skorupki. W ręce trzymał krzyż.

16.08.1920 r., w Komunikacie Sztabu Generalnego, napisano: Ze szczególnym uznaniem należy podkreślić bohaterską śmierć księdza kapelana Ignacego Skorupki z 8. dywizji piechoty, który w stule, z krzyżem w ręku przodował atakującym oddziałom. Pośmiertnie został awansowany do stopnia majora i odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy.

W swoim testamencie ks. Skorupka napisał: Dług za szkołę spłacam swym życiem. Za wpojoną mi miłość do Ojczyzny - płacę miłością serca... Proszę mnie pochować w albie i stule....

Pogrzeb ks. Skorupki 17.08.1920 r. zgromadził przed  katedrą polową przy ul. Długiej, całą Warszawę, która przyszła oddać cześć swojemu obrońcy.