KATOLICY.EU

ks. ppłk Wiktor Judycki, proboszcz 5 Kresowej Dywizji Piechoty.

        

         Wiktor Judycki ur. się 25.02.1905 r. w Bobrujsku w rodzinie inteligenckiej. Po latach wspominał: Pierwsze nauki pobierałem w domu, przygotowując się do szkoły rosyjskiej, a jednocześnie ucząc się elementarza polskiego. W 1914 r. wstąpił do Państwowego Gimnazjum w Bobrujsku, gdzie uczył się trzy lata. W 1917 r. rodzice przenieśli go do nowo powstałej szkoły polskiej. Latem 1920 r. z rodziną przyjechał do Wielkopolski. Tu, w trudnych warunkach przebywał z rodzicami przez 14 miesięcy nie mając środków do życia. Potem rodzina Judyckich przeniosła się do Grodna, gdzie wstąpił do 5 klasy Państwowego Gimnazjum. W 1926 r. zdał egzamin dojrzałości i wstąpił do Wileńskiego Seminarium Duchownego. W tym roku brał udział w rekolekcjach dla sodalisów - maturzystów na Bielanach u marianów i tam - jak później napisał: Przyszedłem do przekonania, że dla mnie najlepiej odpowiada poświęcenie się służbie Bożej i oddanie się na usługi Matce Najświętszej.

         Kleryk Judycki podjął studia na Uniwersytecie Stefana Batorego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1932 r., po czym otrzymał nominację na wikariusza do Holszan. Jeszcze w tym samym roku przeszedł do pracy w Słobódce w charakterze wikariusza i katechety. W 1935 r. został przeniesiony do Hermanowicz, a w rok później - do Oszmiany. W 1938 r. rozpoczął pracę w wojsku jako kapelan w Grodnie, najpierw rezerwy, a następnie jako kapelan 3 Szpitala Okręgowego.

         Kiedy wybuchła II wojna światowa, ks. Judycki został kapelanem Podlaskiej Brygady Kawalerii, z którą przeszedł cały szlak bojowy w składzie. Po wkroczeniu wojsk sowieckich przekroczył z żołnierzami 24.09.1939 r. granicę litewską. Tu został internowany. Latem 1940 r., po zajęciu Litwy przez wojska sowieckie, został wywieziony do obozu w Kozielsku, a stamtąd 2.07.1941 r. przeniesiono go do obozu w Griazowcu. W obu obozach prowadził potajemną pracę duszpasterską. W Kozielsku był współzałożycielem Rycerskiego Koła Maryjnego oficerów, którzy chcieli pogłębiać swoją wiarę. Przyczynił się do powstania płaskorzeźby Matki Boskiej Kozielskiej, której stał się opiekunem i szerzycielem kultu.

         Po umowie Sikorski-Majski i tzw. amnestii, ks. Judycki został zwolniony z obozu i wstąpił do Armii Polskiej gen. Władysław Andersa. Tu otrzymał nominację na kapelana formującego się w Tatiszczewie 5 pułku artylerii ciężkiej. W Sierpniu 1942 r. został kapelanem Komendy Obwodu Ewakuacyjnego nr 1 i wyszedł ze Związku Radzieckiego do Iranu. Był potem zastępcą proboszcza 3 Dywizji Strzelców Karpackich, a od czerwca 1943 r. proboszczem. We wrześniu 1943 r. otrzymał nominację na proboszcza 5 Kresowej Dywizji Piechoty. Brał udział w kampanii włoskiej, w tym w bitwie pod Monte Cassino, w walkach pod Ankoną i Bolonią.

         13.06.1944 r. kilkanaście dni po zakończeniu zwycięskich zmagań o Monte Cassino, ks. ppłk Judycki poświęcił krzyż - pomnik 5 Kresowej Dywizji Piechoty na wzgórzu 575. W okolicznościowym kazaniu powiedział wówczas: Przed chwilą poświęciliśmy krzyż jako widomy znak naszej walki o niepodległość. Niech świadczy o naszej sile , o niezłomnej woli walki. Niech wskazuje pokoleniom jak żołnierz polski potrafi kochać ojczyznę.

         W 1946 r. ks ppłk Judycki został odznaczony orderem virtuti Militari V klasy. W uzasadnieniu napisano: Jako proboszcz 5 KDP we wszystkich działaniach swojej dywizji zawsze przebywał na pierwszej linii w oddziałach liniowych, by po walce natychmiast zająć się organizowaniem ewakuacji oraz grzebaniem poległych, co w czasie upalnego lata włoskiego miało wielkie znaczenie. Przed pójściem do natarcia oddziały stale widziały starszego kapelana Wiktora Judyckiego u siebie, zawsze pogodnego i pełnego wiary w zwycięstwo, którą w rozmowach przelewał na żołnierza. Niejednokrotnie, wypełniając swe obowiązki duszpasterskie znalazł się w niebezpieczeństwie, jednak na nie zważał, twardo i po męsku je znosił, dając dowody męstwa i poświęcenia. W czasie akcji na Centofinestre w dniu 2 lipca 1944 r. podczas silnej nawały artylerii nieprzyjaciela na S. Biaggio – starszy kapelan ks. Wiktor Judycki dostaje się między palące się wozy i carriery. Nie tracąc przytomności umysłu samorzutnie organizuje pomoc i wyprowadza z niebezpieczeństwa część wozów z amunicją i ludźmi. Swoją brawurą i poświęceniem daje przykład i wzmacnia ducha żołnierzy w bardzo trudnym momencie, a przez wykazanie dużej odwagi osobistej, opanowania i inicjatywy, doprowadza do uratowania ludzi i sprzętu.

         Po zakończeniu II wojny światowej ks. ppłk Judycki znalazł się w Anglii. Pełnił obowiązki polskiego duszpasterza w Brompton Oratory w Londynie. Był też rektorem Instytutu i Koła Religijno-Rycerskiego Najświętszej Marii Panny Zwycięskiej Marianum. Należał do współorganizatorów funduszu dywizyjnego, mającego na celu niesienie pomocy dla wdów i sierot po żołnierzach 5 Kresowej Dywizji Piechoty. Był prezesem zarządu tego funduszu. Udzielał się również w pracy Związku Harcerstwa Polskiego w Anglii. Biskup Polowy Wojska Polskiego Józef Gawlina odznaczył go przywilejem rokiety i mantoletu.

 

         Przejścia wojenne i obozowe oraz pełna poświęcenia praca podkopały zdrowie ks. ppłka Wiktora Judyckiego. Zmarł 4.02.1955 r. w Londynie po operacji mając zaledwie 50 lat. Pochowany został na cmentarzu Old Brompton Oratory. W jego pogrzebie wzięło udział ok. 40 księży polskich. Pożegnał go nad mogiłą gen. Anders jako szefa kapelanów jednej z dywizji swojej armii.

         Ks. ppłk Judycki był odznaczony m.in. dwukrotnie Krzyżem Walecznych oraz  trzykrotnie Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Pośmiertnie gen. Anders odznaczył jeszcze Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari, a Arcybiskup Gawlina Złotym Krzyżem Biskupa Polowego Wojska Polskiego.

         W piśmie „Duszpasterz Polski Zagranicą” napisano o ks. ppłk. Judyckim: wspominać go będą jako sprawiedliwego przełożonego, który nie szukał dla siebie sławy kosztem trudów swoich podwładnych, lecz był ich najlepszym opiekunem i bratem, co potrafi wymagać od nich wiele, ale najwięcej wymagał od samego siebie. Towarzysze obozowej niedoli i przeżyć wojennych wspomną o Zmarłym jako o dobrym i ofiarnym koledze, przede wszystkim jednak jako o dobrym duszpasterzu.