Katolicy.eu

Ks. Józef Baka

        

 

Józef Baka ur. się prawdopodobnie 18.03.1707 r. w dość zamożnej, rodzinie szlacheckiej z kresów wschodnich, pieczętującej się herbem Massalski. W 1723 r. został przyjęty do zakonu jezuitów. Studiował w Akademii Wileńskiej. W 1740 r. w święto Wniebowzięcia Matki Boskiej uczynił profesję czterech ślubów.

O. Baka przez 5 lat uczył w szkołach jezuickich, a później przez 20 lat był misjonarzem wśród ludu wiejskiego Litwy i Białorusi. Jako misjonarz odznaczał się zapałem i pomysłowością. Prawdopodobnie od 1736 r. pozostawał w „Missio Plateriana w Krasławiu, będącym własnością starosty dyneburskiego Jana Ludwika Platera. Później został przeniesiony przez władze zakonne do Błonia nad rzeką Citewką, gdzie dość długo pozostawał jedynym misjonarzem. Myśląc o rozbudowie placówki sprzedał otrzymane od ojca dobra Śliżyn i Januszkiewicze, a za uzyskane pieniądze ufundował prawdziwą misję. Faktycznie otwarto ją w 1739 r. „Missio Bakana miała własny dom i fundusz na 5-6 misjonarzy. W latach 1741- 57 był jej superiorem i tylko czasami ją opuszczał.

Współcześni cenili Bakę jako oratora i misjonarza, a nie jako poetę. Za życia wydał kilka tomików, jednak do naszych czasów dotrwały jedynie cztery tytuły: pisany po łacinie panegiryk - „Zebranie zaszczytów i godności dziedzicznej najjaśniejszego i najznakomitszego Jana Ludwika Platera”, utwór hagiograficzny -„Wielki obrońca upadłej grzeszników przed Bogiem sprawy św. Jan Franciszek Regis” oraz dwuczęściowy tomik „Uwagi rzeczy ostatecznych i złości grzechowej” wraz z serią utworów znanych jako „Uwagi śmierci niechybnej”. Wydana w 1766 r. w Wilnie książeczka miała służyć prawdopodobnie jako pomoc duszpasterska w pracy misyjnej wśród ludu Litwy i Białorusi.

O wolności sumnienia

Nota: jak Postrzeż się w rozumie obrany

Boska dobroć wolność mi dała,

A złość jedyna skrępowała.

Nie ma waloru wolność złota,

Gdy w sumnieniu grzechów jak błota. (...)

 

Boże umarłych i żyjących,

Jedyna nadziejo grzeszących,

Daj sumnieniu widzieć zginienie,

Strzec nad honor, złoto zbawienie.

 

Daj zważać, że niebo zawarte

W górze, w dole piekło otwarte,

Śmierć z kosą przed oczyma skacze,

W dzień Sądu przegrawszy, zapłaczę. (...)

 

Cóż mi czynić? co mam wykonać,

Nim pewnie wkrótce przydzie skonać?

Nim śmierć wyda hasło czy pozew,

Krzyknę: "JEZU! MARYJA! JOZEF!"

 

Ratujcie nędznego grzesznika,

Bo Wasza dobroć Was przenika,

Z Waszej łaski i sił ramienia

Dojdę pokoju i zbawienia

 

Na dworze króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego twórczość Baki została wyszydzona, a oświeceniowi literaci przyznali mu miano najstraszniejszego z grafomanów. Taka niesprawiedliwa opinia utrzymywała się przez dwa wieki, postulowano nawet całkowite usunięcie go z kart historii literatury.

Dopiero w 1936 r. twórczość Baki została odkryta na nowo i częściowo zrehabilitowana. Stał się ulubionym poetą Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, a jego wiersze, stały się żywym źródłem inspiracji dla wybitnych poetów XX- wiecznych, m.in. Aleksandra Wata, Mirona Białoszewskiego, ks. Jana Twardowskiego i Jarosława Marka Rymkiewicza.

Tekst o miłości Bożej

Boże mój! Boże, Tyś dobro najwyższe.

Wielbię Cię, chwalę, stworzenie najliższe,

Kocham Cię, Boże, kocham całym sobą,

Kocham Cię, Boże, kocham całym Tobą,

Twą wszechmocnością, przedwieczną mądrością,

Wolą, pamięcią, Twą kocham miłością

Jedynie dla Ciebie.

 

Boże i wszystko, królów, sędziów Panie,

"Tyś jest, któryś jest" zastępów Hetmanie,

Kocham Cię sercem, a sercem Maryi

I wszystkich świętych w niebios kompaniji

Śpiewam Ci "Święty, święty" z aniołami,

Kłaniam się z księstwy i z cherubinami,

Boś Pan nad Panami.

 

Boże, Tyś Ociec i Pan miłościwy,

Na dobrych hojny, a na złych nie mściwy.

Twe miłosierdzie wszystko opasało,

Twojej litości i piekło doznało:

Bo i tam winy nie z całej Twej siły

Karzesz. Twą głoszą podziemne mogiły

Dobroć nieskończoną. (...)

Prawdopodobnie po 1757 r. Baka osiadł w Wilnie w domu profesorów przy kościele św. Kazimierza, gdzie cieszył się sławą wziętego kaznodziei. Nigdy nie zerwał z pracą misyjną, bywał nawet w Nowogródku jako nadworny misjonarz wojewodziny Radziwiłłowej. W kościele Św. Kazimierza pełnił funkcję katechety i kaznodziei Bractwa Dobrej Śmierci. W 1780 r. przyjechał na krótko do Warszawy

Patriotom Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego

Przez świat sławny mój Polaku,

Dla wolności jedynaku,

Po tobie, bo w grobie

Niewola, niedola. (...)

 

Orły w herbie biorą góry!

Z gór strącają Park pazury,

Na spony obrony

Nie dojdą, w dół pojdą. (...)

 

Cny narodzie, grób cię bodzie;

Śmierć niezbita, niepolita

Powoli niewoli,

W swe łyka zamyka.

 

Czy ty orzeł, czy ty kawka,

Wkrótce zdłabi kaszel, czkawka

Śmierć szyję zaszyje,

Zawali, obali. (...)

 

Z ostrożnością z twą wiecznością

Mało wiele powiem śmiele:

Cnót ile, dóbr tyle

Zyskałeś, wskórałeś.

 

Niestatecznie, choćbyś wiecznie

Nabył dobra, gdy niedobra

Fortuna, twa truna,

A zbiory jak wiory.

 

         Ks. Józef zmarł nagle 2.06.1780 r. w Warszawie. „Gazeta Warszawska" napisała o jego śmierci jako "pobożnej i przykładnej". Został pochowany w podziemiach kościoła jezuitów - Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej przy ulicy Świętojańskiej na warszawskim Starym Mieście. W „testamencie codziennym chrześcijanina” pisał: Duszo JEZUSOWA i MARYI, dla miłości Bożej ratuj mię, broń mię teraz i przy skonaniu moim, abym Was nie utracił, abym Was wiecznie kochał i oglądał. Duszo Chrystusowa i MARYI, Waszym rozumem i wolą, Waszą doskonałością i dobrocią, Was wzywam, do Was we dnie i w nocy wołam. Zmiłujcie się nad duszą moją na wieki, pozwólcie mi nieba - nie dla nieba i mojej wygody wiecznej, lecz dla oglądania twarzy Boskiej, bo kocham Boga nad wszelkie rozkoszy i wygody wieczne. Serce JEZUSOWE i MARYI przez dobroć Waszą rządźcie sercem i ustami moimi, abym przy ro[z]staniu duszy z ciałem tym zamknął życie moje, JEZUS, MARYJA, Józef!