KATOLICY.EU

Kardynał Mieczysław Halka Ledóchowski, Prymas Polski.

 

Hrabia Mieczysław Halka Ledóchowski ur. się 29.10.1822 r. w Górkach na kielecczyźnie w rodzinie arystokratycznej. W 1841 r. wstąpił do seminarium księży Misjonarzy w Warszawie, w którym spędził 2 lata. Dalszą formację seminaryjną przeszedł w Rzymie. W 1845 r. przyjął święcenia kapłańskie, po czym przebywał w Rzymie, a następnie w papieskiej służbie dyplomatycznej w Lizbonie, Nowej Grenadzie i Brukseli, gdzie pełnił funkcję nuncjusza Stolicy Apostolskiej.

W grudniu 1865 r. Ojciec Święty Pius IX powołał Ledóchowskiego na stolicę arcybiskupią w Gnieźnie i Poznaniu. Objąwszy stanowisko, kierując się troską o posługę kościoła, starał się unikać zatargów z władzami pruskimi, i dlatego ograniczył polityczne zaangażowanie duchowieństwa. Chcąc podnieść poziom pracy duszpasterskiej powołał kongregacje dziekańskie oraz nasilił wizytacje parafialne, aby osobiście dopilnować katechizacji i lepiej poznać warunki życia kapłanów i wiernych. Aby wyzwolić Polaków z alkoholizmu, popierał powstawanie bractw trzeźwości. Sięgnął do głębokiej pobożności chrześcijańskiej, rozwijając cześć Najświętszego Serca Jezusowego i Matki Najświętszej przez zaprowadzenie nabożeństw majowych. W latach 1869 – 70 aktywnie uczestniczył w obradach pierwszego soboru watykańskiego, gorąco zabiegając o uchwalenie dogmatu o nieomylności papieża w kwestiach wiary i moralności.

Kiedy Bismarck realizując politykę tzw. Kulturkampfu, podjął próbę podporządkowania kościoła państwu, prymas Ledóchowski odmówił wykonania dekretu z maja 1873 r., zabraniającego biskupowi mianowania proboszcza bez zgody władz administracyjnych. Ponieważ obsadzając stanowiska kościelne lekceważył ten przepis, sądy zaczęły skazywać go na grzywny. Nie uznając niesprawiedliwych wyroków, nie płacił kar, co spowodowało częste wizyty komornika. W końcu w pałacu arcybiskupim zostało tylko łóżko i kilka niezbędnych, bezwartościowych przedmiotów.

Wobec nieustępliwości prymasa Ledóchowskiego, władze pruskie wyrokiem sądowym pozbawiły go funkcji kościelnych i skazały na karę 2 lat pozbawienia wolności. 3.02.1874 r. o 3 po północy komendant policji aresztował go osobiście. Tego samego dnia został przewieziony do więzienia w Ostrowie. Tu przydzielono mu celę nr 25, którą tak opisywano: Cela składała się właściwie z dwóch, gdyż obok pokoiku miała ubikację, której arcybiskup zresztą nie używał. Właściwa komórka, którą kilka dni wcześniej z pośpiechem odświeżono, zawierała najniezbędniejsze sprzęty w postaci lóżka, kanapy, małego stołu i dwóch krzeseł. Drzwi celi prowadziły na korytarz, opatrzony jak i schody żelaznymi kratami. Po korytarzu tym mógł się arcybiskup przechadzać w pewnych godzinach ściśle określonych.

Jednym z najcenniejszych przedmiotów w więziennej celi abpa Ledóchowskiego był namalowany na miedzi obrazek Matki Bożej Jasnogórskiej, przed którym modlił się, a po odmówieniu brewiarza - jak sam twierdził –pielgrzymował do Częstochowy.

Więzienny porządek dnia prymasa Ledóchowskiego wyglądał następująco:

6,30 – pobudka, modlitwy poranne.

8,00 – msza św. a po niej śniadanie

9,00 – odmawianie brewiarza, lektura pisma św. i prasy.

13,00 – obiad, a po nim spacer

15,00 – odmawianie brewiarza, lektura żywotów świętych, wizyty gości, modlitwa różańcowa i rozmyślania.

19,00 – kolacja

20,00 – wieczorna lektura i modlitwy na zakończenie dnia.

21,00 – sen.

W 1966 r. Prymas Polski Stefan kard. Wyszyński w Ostrowie Wlkp. mówił: Prymas Polski ( Ledóchowski – PP ) odpowiadał odważnie słowami Pisma Świętego: „trzeba raczej Boga słuchać, aniżeli ludzi”. Właśnie dlatego, że powiedział to wrogom naszej Ojczyzny, stał się dla narodu symbolem, pokrzepieniem i drogowskazem, jak trzeba nieśmiertelne wartości stawiać wyżej ponad wszystko, co znikome.   

W ostrowskim więzieniu prymas Ledóchowski dowiedział się o promocji kardynalskiej, dokonanej przez Ojca Świętego Piusa IX 15.03.1875 r. Ostrowskie więzienie  opuścił w 1876 r. Nie mogąc wykonywać swoich obowiązków biskupich, udał się do Rzymu. O. Aleksander Jełowicki tak opisał jego przyjazd do Wiecznego Miasta: Skoro wśród tłumu podróżnych na białych włosach naszego prymasa jak żywym ogniem błysnęła krwawa piuska, jęk się rozległ od serca Polaków, aż gdy najstarszy z nich  zawołał „Niech żyje nasz Kardynał – Prymas, więzień Chrystusowy” zaraz wszyscy drżącym głosem wołali „Niech żyje”. Kardynał nasz, z uśmiechem pełnym łez, witał nas czule witaniem rąk swoich, zmuszony prądem szedł prosto do powozu z kardynałem Boromeuszem, wysłanym przez papieża na jego przyjęcie. (...) śpieszył nas Prymas do Piusa IX, który z otwartymi rękoma wyszedł przeciw niemu, przycisnął go do serca i jak my wszyscy powitał ze łzami.

Kard. Ledóchowski prymas - wygnaniec, na każdym kroku spotykał się z dowodami szacunku i czci. Ks. Witold Klimkiewicz, w jego monografii, pisał: Gdziekolwiek zjawił się prymas Polski w pierwszym roku bytności w Rzymie (...) widział on u stóp swoich przedstawicieli wszystkich warstw rzymskiego społeczeństwa. (...) Przystępowali Włosi do kardynała - męczennika, by całować jego ręce i – dosłownie mówiąc – jego stopy. (...) Nieraz spotkany na przechadzce za miastem i poznany przez lud włoski (...) zniewolony był prymas Polski wsiadać czym prędzej do karety, by nie dopuścić do przesadnych, acz w niezwykłości swej bardzo szczerych objawów czci.

W 1892 r. kard. Ledóchowski został Prefektem Kongregacji Rozkrzewiania Wiary. Na tym stanowisku troszczył się o obszary misyjne i głoszenie poganom Dobrej Nowiny.

 

21.07.1902 r. kard. Ledóchowski przewodniczył posiedzeniu Kongregacji Rozkrzewienia Wiary, następnie spożył kolację i po odmówieniu różańca udał się na spoczynek.  Następnego dnia rano przyszedł obudzić go brat miłosierdzia, który stale czuwał nad jego zdrowiem, i zapukawszy do drzwi powiedział: „Laudetur Jesus Christus”, na co usłyszał głośną odpowiedź: „In saecula saeculorum”. Gdy braciszek podszedł łóżka kardynał już nie żył. Była 6 rano 22.07.1902 r.

W 1927 r. zwłoki kardynała Mieczysława Halki Ledóchowskiego, prymasa Polski, spoczęły w katedrze poznańskiej.