KATOLICY.EU

Abp Andrzej Leszczyński, Prymas Polski.

 

  Andrzej Leszczyński ur. w 1608 lub 1609 w Gołuchowie, jako dziecko Wacława Leszczyńskiego, kanclerza koronnego i Anny Rozdrażewskiej. Edukację rozpoczął w Kolegium Jezuickim w Kaliszu. Po jego skończeniu studiował prawo kanoniczne i cywilne w Ingolsztadt, a następnie prawo kanoniczne i filozofię we Włoszech. W wieku 13 lat przyjął niższe święcenia. W 1633 r. przyjął wyższe święcenia kapłańskie. W 1623 lub 1624 r. został kanonikiem krakowskim, po czym otrzymał prepozyturę łęczycką. Służbę publiczną rozpoczął na dworze królewskim Zygmunta III Wazy. Po jego śmierci służył jego następcy Władysławowi IV. Został kanclerzem królowej Cecylii Renaty. Wdzięczny monarcha obdarzał go intratnymi beneficjami: w 1636 r. opactwa przemęckim, w 1643 r. opactwem czerwieńskim, w 1644 r. opactwem tynieckim. W 1642 r. przyjął święcenia biskupie i objął rządy jako ordynariusz w diecezji kamienieckiej. 4 lata później objął biskupstwo chełmińskie.

Bp Leszczyński piastował jednocześnie coraz wyższe godności państwowe. W 1645 r. został podkanclerzem koronnym. Jako senator sprzeciwiał się królewskim planom wojny z Turcją. W czasie powstania Chmielnickiego należał do zwolenników militarnego rozstrzygnięcia konfliktu. Po śmierci Władysława IV popierał początkowo kandydaturę Karola Ferdynanda na króla Polski. Kiedy ostatecznie królem został Jan Kazimierz należał do jego najbliższych doradców. W 1650 r. otrzymał od króla godność kanclerza koronnego. Według posła cesarskiego de Grana był osobą obdarzoną wybitną inteligencją.

Po śmierci w 1652 r. prymasa Polski Macieja Łubieńskiego, bp Leszczyński został jego następcą. Uroczysty ingres do gnieźnieńskiej katedry odbył się w 1654 r.

Podczas sejmów w 1652 i 1655 r. nakłaniał szlachtę do większych ofiar na obronę państwa w obliczu grożących mu niebezpieczeństw. W czasie potopu szwedzkiego towarzyszył królowi Janowi Kazimierzowi w drodze do Krakowa, a potem na Śląsk.

W powieści Hanny Malewskiej „Panowie Leszczyńscy” przebywający na Śląsku Leszczyński tak rozmyśla nad własnym życiem i losami kraju:

Każda skaza i zmarszczka na jego czerwonej, sangwinicznej twarzy, każdy włos w niezbyt porządnej szpakowatej czuprynie i takiejże brodzie, odęte wargi i sfałdowane czoło – miały w sobie historię nie tylko biskupa, pieczętarza, prymasa, ale chyba i jego ojca (... ) Sam Jędrzej nie uważał nigdy, by sprawy Rzplitej i Kościoła Bożego, jakich się podjął (...) – miały być nad jego siły. (...)

Siedząc bez ruchu i bez zdjęcia marsa z czoła, siedząc tam, gdzie było jego miejsce przy wygnanym pomazańcu, przy prawym elekcie Rzplitej – i zaszczytne do tego miejsce, gdzie tak wielu zabrakło – prymas eks – kanclerz czuł się jednak okropnie.

Jędrzej Leszczyński był z senatorów oraz z króla – jak również oczywiście z gminu szlacheckiego – zawsze niezadowolony. (...)

Biskup (...) doskonale rozumiał (...) że senat wraz ze stanem szlacheckim ma jakoś całkiem inne oceny sukcesów, porażek i w ogóle możliwości Rzplitej ( z królem, odpowiedzialnym za wszystko, na czele) – niż jakiegokolwiek innego państwa pod słońcem. Gniew przygnębienie i słomiany ogień były, wedle podskarbiego, różnymi odmianami i przejawami tej „wiary w cuda”. (...)

Sam zawsze był zdania, że w Polsce nie tylko proporcja kpów i łotrów dorównuje zagranicznej, ale, co gorsza podcinają oni gałąź na której siedzą. (...)

Tak słaby, a porywczy, tępy, kapryśny, a jeśli przewidujący śmiało i trafnie, to dla siebie – był biskupem i pieczętarzem Rzplitej. On i tacy sami prowadzili ją z całym spokojem przez lata. (...)

W rogu pokoju paliła się lampka przed ołtarzykiem przenośnym Matki Boskiej. (...)  Oto już po kolacji nie czuł się robakiem. Wyszedłszy z dziury jak teraz, modli się zawsze do Matki Boskiej. (...) Nauczył się dzięki temu powoli, kim Ona jest. Kochającą Boga jako jedyny człowiek, który Go bez cienia zdrady kochał, i to już wszystko. Ukochana wzajem tak, że już Jej żadna korona ani chwała ziemska nic nie doda. Pomiędzy ludźmi spokojnie może Ona szukać najnędzniejszych, najgorzej bluźniących i zrozpaczonych. (...) I może chętnie wysłuchać nawet osobistość tak niewyraźną, ni to pokorną, ni to pyszną, ni to mądrą i bogobojną, ni to głupią i obrażającą zuchwale Boga, ale z pewnością wygnaną, jaką jest on sam.

W listopadzie 1655 r. prymas Leszczyński przewodniczył naradzie senatorów w Opolu. Pertraktował także w imieniu króla z Wiedniem w sprawie pomocy wojskowej. Podczas pobytu na Śląsku, rozważał sprawę reform państwa. W liście skierowanym pod koniec 1655 r. do króla postulował ograniczenie „liberum veto” do protestu przeciwko konkretnej konstytucji, utrzymując wszakże zasadę jednomyślności. Do kraju powrócił pod koniec czerwca 1656 r., zatrzymując się z królową w Częstochowie.

        Po napadzie Rakoczego na Polskę, prymas Leszczyński wziął udział w marcu 1657 r. w radzie stanu w Częstochowie, po czym w połowie tego roku ze względu na pogarszający się stan zdrowie wycofał się do swej rezydencji w Skierniewicach.

 

Abp Andrzej Leszczyński, Prymas Polski zmarł 15.04.1658 r. w Skierniewicach. Pochowany został w kolegiacie łowickiej.