KATOLICY.EU

Abp Mikołaj Trąba, Prymas Polski.

 

Mikołaj Trąba ur. się w 1358 r. najprawdopodobniej w Sandomierzu. Był dzieckiem pozamałżeńskim. Kiedy matka wyszła za mąż za drobnego szlachcica Wilhelma herbu Trąba, ten adoptował Mikołaja. Wybrawszy drogę powołania kapłańskiego przyjął święcenia. Edukację zakończył na szkole katedralnej. Dojście do najwyższych godności kościelnych i państwowych zawdzięczał prawości, zdolnościom i pracowitości. Te przymioty jego charakteru szybko zwróciły na niego uwagę panów małopolskich, którzy polecili 28-letniego kapłana przybyłemu do Polski Władysławowi Jagielle. Został jego spowiednikiem i funkcję tą sprawował przez wiele lat. Wkrótce stał się jednym z najbliższych współpracowników Króla Polski. Ponieważ nieustannie towarzyszył władcy w jego objazdach po Polsce i świeżo ochrzczonej Litwie, Ojciec Św. Bonifacy IX zezwolił mu na używanie przenośnego ołtarza.

Trąba towarzyszył królowi w podwójnej roli spowiednika i pracownika kancelarii królewskiej. Z tytułem sekretarza królewskiego wystąpił po raz pierwszy w 1390 r. W następnych latach uczestniczył w porządkowaniu skarbca i archiwum królewskiego. W 1401 r. został pronotariuszem, a 4 lata później faktycznym i formalnym kierownikiem kancelarii, jako podkanclerzy. Kanclerz Zaklik żył bowiem z dala od dworu, odsunięty od wpływu na kancelarię Jagiełły. Jako podkanclerzy wszedł w skład rady królewskiej.

W miarę upływu czasu Trąba coraz wyraźniej ujawniał swoje nieprzejednane stanowisko wobec zakonu krzyżackiego. Był zwolennikiem militarnej rozprawy z potężnym zakonem i likwidacji państwa krzyżackiego. W 1409 r. uczestniczył razem z Jagiełłą i Witoldem w poufnych rozmowach w Brześciu nad Bugiem. Spotkanie to z obawy przed krzyżackimi szpiegami, trzymano w tajemnicy nawet przed dworem. Rok później towarzyszył wojskom polskim w czasie wielkiej wojny z zakonem krzyżackim. 15.07.1410 r. uczestniczył  w bitwie na polach Grunwaldu.

Henryk Sienkiewicz tak kończy opis grunwaldzkiej Wiktorii:

„A król, chociaż zdawał sobie sprawę z ogromu klęski, jednakże patrzył jakby w zdumieniu przed siebie i w końcu spytał:

- Zali cały Zakon tu leży?

Na to podkanclerzy Mikołaj, który znał przepowiednie świętej Brygidy, rzekł:

- Nadszedł czas, iż wyłamane są ich zęby i odcięta jest ich ręka prawa!!...

Po czym podniósł dłoń i począł żegnać nie tylko tych, którzy leżeli najbliżej, ale i całe pole między Grunwaldem a Tannenbergiem. W jaskrawym od blasku zorzy i oczyszczonym przez deszcz powietrzu widać było doskonale olbrzymie, dymiące, krwawe pobojowisko, zjeżone ułamkami włóczni, rohatyn, kos, stosami trupów końskich i ludzkich. Wśród których sterczały do góry martwe ręce, nogi, kopyta - i ciągnęło się owo żałosne pole śmierci z dziesiątkami tysięcy ciał dalej, niż wzrok mógł sięgnąć.

Czeladź uwijała się na tym niezmiernym cmentarzu, zbierając broń i zdejmując zbroje z poległych.

A w górze, na rumianym niebie, wichrzyły się już i zataczały koła stada wron, kruków i orłów, kracząc i radując się rozgłośnie na widok żeru.

I nie tylko przeniewierczy Zakon krzyżacki leżał oto pokotem u stóp króla, ale cała potęga niemiecka zalewająca dotychczas jak fala nieszczęsne krainy słowiańskie rozbiła się w tym dniu odkupienia o piersi polskie.

         Kiedy po grunwaldzkim bitwie wojska Jagiełły dotarły pod Malbork, podkanclerzy Trąba przekonywał króla, aby doprowadził oblężenie do zwycięskiego końca. Niestety, władca Polski uznał, że wojska polsko – litewskie nie są w stanie zdobyć potężnej twierdzy i w obliczu przedłużającego się oblężenia polecił odwrót.

W 1411 r. przyjął sakrę biskupią i został arcybiskupem w Halicza. Rok później abp Trąba został metropolitą gnieźnieńskim. Nowe obowiązki kościelne łączył z obroną dobrego imienia polski na arenie międzynarodowej. W obfitej korespondencji z zachodnimi dworami prostował krzyżackie kłamstwa i przekazywał prawdę o działalności państwa zakonnego. W 1413 r. podczas kolejnej wojny z krzyżakami wystawił własną chorągiew, księży skłonił do opodatkowania się na sprawy obronne, a następnie uczestniczył w rozmowach pokojowych.

W 1415 r. abp Trąba udał się na sobór w Konstancji jako przewodniczący delegacji polskiej. Podczas soboru doszło do kolejnego starcia z zakonem krzyżackim. Delegacja polska nie tylko odparła krzyżackie oszczerstwa, ale również przekonała znaczą część zgromadzonych dostojników do polskich racji. Szczególne wrażenie na uczestnikach soboru wywarła delegacja niedawno ochrzczonych Żmudzinów, którzy opowiedzieli o krzyżackich gwałtach i sukcesach chrystianizacji Litwy dokonanej przez Polaków przy pomocy Ewangelii i miłości, a nie żelaza i przemocy. Dowodem uznania dla polskiego kościoła było przyznanie metropolicie gnieźnieńskiemu tytułu Prymasa Polski.

W 1420 r. na prowincjonalnym synodzie kalisko – wieluńskim abp Trąba wydał statuty, które jako kodyfikacja partykularnego prawa polskiego kościoła obowiązywały przez ponad 100 lat.

Podupadający na zdrowiu Prymas Polski, wyruszył pod koniec 1422 r. na Spisz, aby spotkać się z posłami Zygmunta Luksemburczyka.

 

Abp Mikołaj Trąba Prymas Polski, zmarł 4.12.1422 r. w Lubicy pod Kieżmarkiem.

Historyk Stefan Maria Kuczyński tak go ocenił: był człowiekiem czynu i pracy, gorącym patriotą (...). Umiał służyć wiernie i zasługiwać na względy królewskie. Znał się na ludziach i potrafił zjednywać ich uznanie.  

Mikołaj Trąba nie wzbogacił się na służbie państwowej, nie uposażył krewnych. Nawet koszta pogrzebu, który odbył się w gnieźnieńskiej katedrze pokryć musiał jeden z kanoników.